Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi
poniedziałek, 30 stycznia 2012

 

A dzisiaj bez zbędnych wstępów. Oficjalnie prezentuję pierwszy przepis z nieziemskiej Złotej Księgi Czekolady, a jest to...

...Czekoladowe brownie z masą z sera i mleczka skondensowanego, polane gorzką czekoladą.

Powiem tylko jedno: ciasto jest nieziemskie. Tym razem jednak nie kwalifikuje się pod wypiek z serii comfort food, o nie. Ciasto jest eleganckie, nie wściekle słodkie, lecz wywarzone; baaardzo czekoladowe, z wyczuwalną nutą masy serowej osłodzonej skondensowanym mleczkiem. Wprost idealne na dobre spotkanie z kimś bliskim albo do filiżanki kawy.

Wprowadziłam jednak do ciasta pewną modyfikację. W oryginalnym przepisie masa serowa była wyłożona na upieczone brownie, a następnie schładzana w lodówce. Ja w swojej wersji podpiekłam ją trochę, w rezultacie nabrała konsystencji pysznego musu.

Zaś to, co w całym wypieku najlepsze, to zdecydowanie bardzobardzo czekoladowy spód brownie - z tego przepisu wychodzi po prostu nie-ziem-ski! Już wiem, że książka będzie cudowna. Polecam bardzo!

Źródło: Złota Księga Czekolady, C. Bardi, wyd. Olesiejuk (z moimi zmianami)

 

Składniki na ok. 10 porcji

Ciasto czekoladowe:

  • 120 g gorzkiej czekolady
  • 30 g masła
  • 50 g cukru pudru
  • 1 jajko
  • 50 g mąki pszennej
  • 20 g zmielonych migdałów
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • soli na czubeczek nożyka
  • 3 krople esencji migdałowej

Formę o średnicy ok. 250-300 cm kwadratowych wyłożyć folią aluminiową. Czekoladę, masło i cukier rozpuścić w kąpieli wodnej, lekko wystudzić. W drugiej misce wymieszać mąkę z migdałami, proszkiem i solą, a następnie dodać do masy czekoladowej. Dorzucić roztrzepane jajko i esencję migdałową, dobrze wymieszać. Ciasto wylać równomiernie do przygotowanej formy, piec ok. 20 minut w temperaturze 180 stopni.

Masa serowa:

  • 270 g sera śmietankowego do serników ("z wiaderka" będzie najodpowiedniejszy)
  • 120 g słodzonego mleczka skondensowanego (niegotowanego!)
  • 1 łyżka kwaśnej śmietany

Ser, mleczko i śmietanę dobrze zmiksować na niskich obrotach miksera. Następnie wylać na podpieczone ciasto czekoladowe i wyrównać. Piec jeszcze ok. 10 minut w 170-180 stopniach, a następnie nastawić piekarnik tylko na górną grzałkę i piec przez kolejne 5 minut. Zostawić do lekkiego wystudzenia.

Polewa czekoladowa:

  • 60 g gorzkiej czekolady, posiekanej
  • 1 łyżka masła

Czekoladę i masło rozpuścić w kąpieli wodnej. Potem wylać polewę na upieczone ciasto i delikatnie, gładko na nim rozprowadzić. Schować do lodówki do zastygnięcia na ok. 2 godziny.

Polecam!

 

Smacznego czekoladowego!

 

niedziela, 29 stycznia 2012

 

Dzisiejszy wpis nie będzie prezentacją pierwszego oficjalnie wykonanego przepisu ze Złotej Księgi Czekolady ;). Ale nie, nie zmieniłam planów! Ciasto, takie jak planowałam, już chłodzi się w lodówce i czeka na wypróbowainie. A zdarzy się to niebawem... No, ale nie będę już zapeszać, mam nadzieję, że wyszło pyszne. A efekty zaprezentuję niebawem... ;>

Poza tym to wolne się skończyło. Ale nie mam ochoty nawet o tym pisać. Zobaczymy, czy przeżyję dzień jutrzejszy...

A dzisiaj tymczasem - szybka sałatka na ciepło, którą zrobiłam któregoś dnia na kolację jeszcze przed wyjazdem. Składa się z niewielu składników, bo z kuskusu przyrządzanego w bulionie, bakłażanów, pomidorów i sera feta. Więc - przygotowanie zajmuje bardzo niewiele czasu i wysiłku, danie natomiast jest naprawdę smaczne! Osobiście lubię kaszkę kuskus i mogłabym ją jeść naprawdę często, przepis więc przypasował mi doskonale ;). A zaczerpnęłam go z Kwestii Smaku i stamtąd też podaję z moimi modyfikacjami. Serdecznie polecam!

 

Składniki (2-4 porcje):

  • 1 szklanka kuskusu
  • 1 bakłażan
  • 1 szklanka bulionu
  • sok z 1/4 cytryny
  • 130 g sera feta
  • 2 pomidory
  • 4 łyżki oliwy
  • sól, pieprz, bazylia

Ser feta pokroić w niewielką kostkę.

Surowego bakłażana pokroić w plastry, posypać solą i odłożyć, aby puścił sok. Pomidora pokroić w kawałki. Bakłażana odsączyć. Włożyć do naczynia żaroodpornego, skropić 2 łyżkami oliwy. Piec w temp. 200 stopni przez ok. 30 minut.

W międzyczasie kaszkę kuskus zalać wrzącym bulionem i odstawić na 10 minut pod przykryciem. Następnie przełożyć do miski, skropić sokiem z cytryny, 2 łyżkami oliwy, doprawić pieprzem i przemieszać. Gdy bakłażany będą upieczone, pokroić je na kawałki i wymieszać lekko z kaszką. Wmieszać też pomidory. Na koniec dodać ser feta i wymieszać oraz posypać bazylią. Doprawić do smaku.

 

Smacznego!

 

sobota, 28 stycznia 2012

 

Witam z powrotem... ;)

Ostatnie sześć dni spędziłam na feriach w Trójmieście. Nie, żadnego zwiedzania. Za to dużo rozmów, filmów i dobrego jedzenia oczywiście! A więc były przepyszne, kremowe tartaletki z kurczakiem i innymi dodatkami, sałatka z cieciorką, chińskie noodles i... fondue czekoladowe z owocami *___* Niebo w gębie. Ale te rzeczy na blogu się nie pojawią. To był mój odpoczynek ;).

Ale jest jeszcze jedna rzecz. Na skutek nieoczekiwanego, cudownego prezentu stałam się posiadaczką marzenia wszystkich kulinarnych pasjonatów, a mianowicie... Złotej Księgi Czekolady! Jest PRZE-BO-SKA! Oglądam, oglądam i wciąż nie jest mi dość! A jutro chyba wypróbuję już pierwszy przepis. Niedługo więc na blogu pojawi się duużo dobrego :>.

A dzisiaj szybko - bo weny brak, a chcę jeszcze trochę odpocząć przed zbliżającym się wielkimi krokami poniedziałkowym powrotem do piekła, haha. Publikuję szybki deser sprzed tygodnia, idealny sposób na spożytkowanie resztek masy kajmakowej pozostałej z nie do końca zadowalającego Banoffee - wafelki z masą krówkową i powidłami śliwkowymi. Bardzo szybkie, bardzo proste i baaardzo pyszne. Enjoy ;)

 

Składniki:

  • 3 płaty wafli (andrutów)
  • puszka masy kajmakowej (krówkowej, gotowanego mleka skond. itp.)
  • słoiczek kwaskowych powideł śliwkowych
  • 2 garści orzechów włoskich, drobno posiekanych

Pierwszy wafel rozłożyć na blasze, posmarować go powidłami śliwkowymi - naprawdę cienko, i tak będą wyczuwalne. Na to posypać równomiernie orzechy. Drugi wafel posmarować dość cienko masą kajmakową i tą posmarowaną stroną przyłożyć do wafla z powidłami i orzechami - aby się skleiły. Trzeci andrut zaś posmarować masą krówkową - tym razem już naprawdę grubo, aby wafelki były bardzo kajmakowe ;). Położyć posmarowaną stroną na pozostałe wafle. Mocno przydusić czymś ciężkim (np. książką) i odłożyć w chłodne miejsce. Następnie kroić w prostokąty lub trójkąciki. Pychotka!

 

Smacznego :)))

 

sobota, 21 stycznia 2012

 

Kultowy angielski "comfort food" :). Jak często się mówi - nie ma nic przyjemniejszego i bardziej uspokajającego zszargane nerwy niż micha ciepłego makaronu z kremowym sosem serowym, zapieczonego z chrupkim wierzchem. W Polsce nie ma takiej tradycji, ale na Wyspach czy też w Stanach istnieją setki przepisów na macaroni and cheese - w wersji kremowej i chrupiącej, łagodnej i ostrej, z dodatkami lub bez... Danie to króluje wśród "pocieszaczy" na równi chyba z puree ziemniaczanym i wypiekami czekoladowymi.

Od dawna wiedziałam, że muszę spróbować tego dania - jednocześnie tak infantylnego jak cieszącego serce i kubki smakowe :). Moja wersja nie jest bardzo kremowa i mdła. Chciałam, aby smak był wyczuwalny, a wierzch chrupiący. Użyłam więc dojrzewającego, wyrazistego sera Radamer pół na pół ze słodkawym Ementalerem, danie przyprawiłam sosem sojowym, słodką papryką i tymiankiem, a posypałam sproszkowanymi krakersami :>. Wyszło... pysznie! Nie dziwię się, że Mac n’ Cheese poprawia Brytyjczykom humor. Smak dania był mocno serowy, wyrazisty (ze względu na użyte gatunki), ale też cudnie kremowy... A żeby jeszcze bardziej umilić sobie posiłek, nałożyłam makaron do miseczki idealnie komponującej się z infantylnością dania :D.

Przepis własny.

 

Składniki (na ok. 3 porcje):

  • 200 g makaronu
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • 2 szklanki pełnotłustego mleka
  • 100 g sera łagodnego (np. gouda, edam...), startego
  • 100 g sera dojrzewającego (np. radamer, parmezan, grana padano...), startego
  • lub 200 g mieszanki ulubionych tartych serów
  • 1 płaska łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  • 5 krakersów (np. Lajkonik)

Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie.

W rondlu roztopić masło, dodać mąkę. Szybko i stale mieszać, aż składniki się połączą. Wtedy stopniowo dolewać mleko, cały czas mieszając. Gotować na niewielkim ogniu do zgęstnienia sosu, mieszając. Musi być gładki i kremowy. Doprawić do smaku, a następnie wrzucić starte sery - zostawiając ok. łyżkę do posypania. Podgrzewać, mieszając, do czasu, aż ser się rozpuści.

Następnie powstały sos dobrze wymieszać z makaronem. Przełożyć do naczynia żaroodpornego wysmarowanego tłuszczem i posypać resztą sera oraz pokruszonymi krakersami. Piec ok. 15-20 minut w temp. 190 stopni. Przełożyć do miseczek i... wszystkie smutki znikają ;)

 

Smacznego "pocieszacza"! :)

 

piątek, 20 stycznia 2012

 

A dziś na obiad... tortilla meksykańska! Przepis na to danie znalazłam na cudownej Feerii smaków i gdy tylko go ujrzałam, wiedziałam, że muszę coś w tym stylu zrobić. Tortilla wyszła przepyszna, zawierająca wszystko, co w kuchni Meksyku esencjonalne.

A więc: mielone mięso, papryka, czerwona fasola, kukurydza, sos pomidorowy, a także mocno wyczuwalne chilli i przyprawy meksykańskie, wszystko podane w mięciutkiej tortilli i polane dodatkowo sosem jogurtowym... Niebo w gębie. Takie dania lubię - cudnie mocno doprawione, wyraziste. Przepis, z moimi modyfikacjami, pochodzi z Feerii. Polecam!

 

Składniki na 3 porcje

Sos jogurtowy:

  • 130 ml jogurtu naturalnego
  • 3 łyżeczki posiekanej natki pietruszki
  • 1/2 ząbka czosnku
  • 2 szczypty soli
  • pieprz
  • 1/2-1 łyżeczka cukru

Pietruszkę zmielić w blenderze, dodać jogurt i zmiażdżony czosnek. Doprawić solą, pieprzem i cukrem do smaku - sos nie ma być słony, a wręcz słodkawy. Dobrze wymieszać i odstawić do lodówki.

Farsz do tortilli:

  • 300 g mielonego mięsa drobiowego
  • 2 łyżki oliwy
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 mała cebulka
  • 1 papryczka chilli
  • 1 czerwona papryka, niezbyt duża
  • 100 g czerwonej fasoli, odsączonej z zalewy
  • 3 łyżki kukurydzy z puszki
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 300 ml wrzątku
  • 5 łyżeczek koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżeczka cukru
  • przyprawa do dań meksykańskich - ja użyłam "Kucharka" meksykańskiego - ok. 3 łyżeczki
  • pieprz
  • 3 tortille pszenne
  • sałata do podania

Cebulę i chilli drobno posiekać. Na dużej, głębokiej patelni rozgrzać oliwę, wrzucić na nią cebulę z chilli i smażyć do zeszklenia. Następnie dorzucić zmiażdżony czosnek oraz mięso mielone. Smażyć do zrumienienia się mięsa.

We wrzątku rozpuścić paprykę słodką, 2 łyżeczki przyprawy meksykańskiej, cukier, pieprz do smaku. Mieszaniną zalać mięso i dusić przez ok. 20 minut pod przykryciem na niewielkim gazie.

Paprykę pokroić, wrzucić do mięsa i dusić przez kolejne 10 minut. W razie, gdyby płyn odparował, polewać mięso wodą. Następnie dodać fasolę i kukurydzę, cały czas trzymając na gazie. Dołożyć koncentrat pomidorowy i wszystko dobrze wymieszać na patelni. Dolać troszkę wody, do uzyskania odpowiedniej konsystencji sosu. Doprawić 1/2-1 łyżeczką przyprawy meksykańskiej. Sprawdzić, czy mięso jest miękkie, a sos ciepły, jeśli tak - wyłączyć palnik.

W międzyczasie podgrzać gotowe tortille na suchej patelni - dosłownie po kilkadziesiąt sekund z każdej strony. Na talerzach rozłożyć po liściu sałaty, tortille nadziać sosem, zwinąć i położyć na sałacie. Polać sosem jogurtowym.

 

Pyszności. Smacznego!

 

czwartek, 19 stycznia 2012

 

A na dzisiejszy obiad - aromatyczna zupa cebulowa. Według receptury francuskiej. W tym wypadku - podobnie jak było z panna cottą. Nie liczyłam na potrawę, w której się bez pamięci zakocham (zakochać to mogłam się w Pissaladiere *__*), ale na bardzo smaczne, aromatyczne, lekkie danie i zdecydowanie się nie zawiodłam.

Czysty smak bogatej, długo karmelizowanej cebuli, połączony z aromatem wina, z idealnym dopełnieniem w postaci tymianku. I co najistotniejsze - podana z grzankami zapieczonymi ze stopionym serem. Polecam :)

P.S. Serdecznie zachęcam do obejrzenia poprzedniego wpisu - quiche z cukinią, kurczakiem i fetą. Dodałam o dość niefortunnej godzinie, a danie przepyszne ;).

 

Składniki (2-3 porcje):

  • 600 g białej cebuli, waga po obraniu
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżka masła
  • 750 ml bulionu wołowego
  • 100-150 ml białego wina wytrawnego
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżeczka mąki pszennej
  • 1 ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • 2-3 łyżeczki suszonego tymianku
  • 1/2 bagietki pokrojonej na kromki
  • ok. 100 g żółtego sera, startego na tarce o dużych oczkach

Obraną cebulę pokroić w cienkie piórka. W dużym rondlu rozgrzać oliwę i masło, wrzucić cebulę. Karmelizować ok. 40-50 minut, co jakiś czas mieszając, aby się nie przypaliła. Po tym czasie oprószyć cukrem, wymieszać i smażyć jeszcze kilka minut, aż cukier zacznie się karmelizować. Oprószyć mąką, wymieszać i smażyć chwilę do zagęszczenia. Zalać winem, wymieszać. Gotować chwilę.

Do wrzącego bulionu wrzucić łyżeczkę tymianku, wlać go do rondla z cebulą. Dodać zmiażdżony, podsmażony czosnek. Gotować całość jeszcze ok. 30 minut pod przykryciem. Następnie odkryć i gotować kilka minut, aby zupa zgęstniała. Doprawić do smaku solą, tymiankiem i pieprzem.

W międzyczasie bagietkę opiec w tosterze lub piekarniku, aby była chrupiąca. Kawałki posypać startym serem. I są tu dwie opcje. Oryginalnie: zupę rozlać do misek, które można wkładać do piekarnika, na wierzch położyć grzaneczki i zapiekać kilka minut, aż ser się roztopi. Można również grzanki z serem przygotować osobno (analogicznie: aby ser się rozpuścił) i wtedy włożyć je do misek z rozlaną zupą.

 

Smacznego!

 

W tej notce zapraszam na wczorajszy obiad – potrawę, nad którą rozmyślałam od dłuższego czasu, zbierałam inspiracje z głowy i z różnych przepisów, aby w końcu skomponować własną, idealną, według swojej inwencji.

A daniem tym jest: quiche z cukinią, kurczakiem w miodzie, fetą, prażonymi migdałami i wieloma przyprawami, podane z listkami rukoli. Powiem nieskromnie – potrawa wyszła prze-pysz-na (siostra powiedziała nawet, że to jedna z lepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłam :))… Zgranie cudownych smaków, aromatycznych ziół – które, choć dodane w niewielkich ilościach, znakomicie wzbogacają potrawę – i ten sos z fety oraz prażone migdały… Mmm, niebo w gębie. A więc koniec gadania, czas na prezentację *__*

 

Składniki na spód do quiche (forma 26 cm):

  • 200 g mąki
  • 100 g masła
  • spora szczypta soli
  • 3-4 łyżki wody

Mąkę i sól wymieszać w misce, dodać pokrojone, zimne masło i posiekać nożem. Następnie zrobić palcami „zacierki”. Zagniatać ciasto krótko, dodając wodę – tyle, ile będzie trzeba, aby się skleiło. Następnie włożyć do lodówki na 15-30 minut. Po tym czasie ciasto rozwałkować między dwoma kawałkami folii, zawinąć na wałek i przenieść do wysmarowanej masłem i podsypanej bułką tartą formy. Obciążyć fasolkami i piec ok. 20-25 minut w 190 stopniach. Po tym czasie zdjąć fasolki i piec jeszcze przez 3-5 minut.

Kurczak miodowy:

  • 100 g piersi z kurczaka
  • 1-2 łyżki oliwy
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżeczka przyprawy do kurczaka
  • sól, pieprz

Farsz:

  • 3 łyżki płatków migdałowych
  • 200 g cukinii, obranej
  • 50 g brokułów, ugotowanych
  • 2 ząbki czosnku
  • 120 g sera feta
  • 1 jajko
  • 200 g śmietany 12 %
  • 2 łyżeczki suszonej bazylii
  • sól, pieprz (sporo)

Pierś z kurczaka pokroić w niewielką kostkę. W misce wymieszać oliwę, miód, przyprawę do kurczaka, pół łyżeczki soli i trochę zmielonego pieprzu. Kurczaka włożyć do marynaty i dokładnie obtoczyć, odstawić do „przejścia” smakiem.

Płatki migdałowe zrumienić na suchej patelni, przełożyć do miseczki.

Cukinię i brokuł zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Zasypać łyżeczką soli, wymieszać i zostawić, aby warzywa puściły soki.

Kurczaka z marynaty przełożyć na patelnię i smażyć przez ok. 10 minut na średnim ogniu.

Ser feta pokruszyć drobno, jajko roztrzepać i dodać do sera. Dodać również śmietanę, wszystko razem zmiksować. Czosnek zgnieść w prasce – następnie dodać go do serowo-śmietanowej masy. Dosypać połowę płatków migdałowych, doprawić bazylią, pieprzem oraz około 1 łyżeczką soli, wymieszać.

Na podpieczonym spodzie równomiernie rozłożyć cukinię z brokułem i kurczaka, a następnie zalać kremem serowo-jajeczno-śmietanowym. Tartę posypać bazylią i piec w 190 stopniach przez ok. 25 minut. Po tym czasie posypać resztą płatków migdałowych i piec jeszcze 3-5 minut. Ciepłe quiche kroić i podawać na talerze, udekorować listkami rukoli. Pyszności!

 

Bon Appétit!!!

 


środa, 18 stycznia 2012

 

Tyle czekałam, żeby wreszcie zrobić jakieś pyszne ciasto. Z najpyszniejszym smakołykiem świata, czyli masą kajmakową *__* - tak, wolę ją od kremów maślanych, od ciasteczek korzennych i kruchych, nawet od czekolady. Masa kajmakowa to mój Numer Jeden w kwestii słodyczy, zdecydowanie. No więc, zachęcona wieloma wpisami na różnych blogach i formami tarty z bananami, masą krówkową i czekoladą postanowiłam, że to będzie moje "feriowe", pyszne ciasto. I co? I... zawiodłam się!

Przede wszystkim - ogromnym błędem było użycie digestive`ów do spodu. Za każdym razem, jak robię spód ciasteczkowy, mówię sobie - nigdy więcej. Mimo, że nic nie robię źle, rozwala się, no i przede wszystkim - jak dla mnie to jest po prostu niesmaczny. Poza tym - sugerując się jednym z przepisów, dodałam za dużo stopionej czekolady do masy kajmakowej (a i tak dwukrotnie mniej niż podano...), wskutek czego straciła trochę ze swojego cudownego aromatu. Ponadto, ale to już mój błąd - nie zauważyłam, że mam za mało bitej śmietany i nie starczyło mi jej na pokrycie ciasta, postanowiłam więc tylko zmieszać ją z bananami i zrobić dekorację-szachownicę - banany "białe" w śmietanie i ciemne w kakao.

I ostatnia rzecz. Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy dodają do ciast np. kwaśne jabłka czy wiśnie, bez duszenia czy cukrzenia ich, dla "zrównoważenia smaku", "żeby nie było takie słodkie". Jak ja robię ciasto, to ma być słodko, i to BARDZO :). Dlatego nie podoba mi się pomysł ze skrapianiem bananów cytryną, następnym razem na pewno tego nie zrobię. A za to - lekko je skarmelizuję w cukrze. O tak, wtedy to będzie napraaawdę pyszne banoffee. Na szczęście zostało mi jeszcze trochę kajmaku, bo kupiłam więcej, zrobię więc sobie jeszcze z niego coś naprawdę pysznego. Nie, to ciasto nie jest złe, po prostu wiązałam z nim większe nadzieje - wciąż jest pyszne - w końcu to kajmak, banany i czekolada :) Mmmm...

Uwaga: z powodu, że nie byłam do końca zadowolona z efektów ciasta, pozmieniałam nieco proporcje - tak, aby było wg mnie idealne, i teraz wg zmienionych podaję.

 

Składniki na spód (choć polecam zrobić tradycyjne, kruche ciasto kakaowe):

  • 120 g digestive`ów
  • 40 g stopionego masła
  • 40 g gorzkiej czekolady, stopionej

Ciasta pokruszyć drobno blenderem, następnie dodać masło i stopioną czekoladę. Wszystko bardzo dokładnie wymieszać. Masą wyłożyć formę, dobrze docisnąć. Wstawić na pół godziny do lodówki.

Składniki na masę:

  • 250 g masy kajmakowej (gotowej lub mleka skondensowanego gotowanego przez dwie godziny)
  • 60 g gorzkiej czekolady
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki drobno pokrojonych orzechów włoskich
  • 2 banany, dojrzałe
  • 200 ml śmietany kremówki + 1 łyżka cukru pudru
  • 2 łyżki kakao

Czekoladę stopić w kąpieli wodnej, zmiksować dobrze z masą kajmakową i cukrem pudrem (3 łyżki). Taki krem rozłożyć równomiernie na wcześniej przygotowanym spodzie, posypać orzechami. Włożyć do lodówki na ok. pół godziny.

Banany pokroić w plastry. Schłodzoną śmietanę ubić na sztywno z resztą cukru pudru. Do śmietany dodać połowę pokrojonych bananów, wyłożyć na ciasto. Kakao wysypać na talerzyk. Kolejno obtaczać w nim pozostałe banany i dekorować nimi tartę. Przechowywać w lodówce.

Można także nie obtaczać bananów w śmietanie i kakao, lecz wyłożyć na krem wszystkie owoce, a następnie położyć ubitą śmietankę i posypać kakao.

 

Smacznego

 

poniedziałek, 16 stycznia 2012

 

Zupełnie, kompletnie nie wiem, co mnie tknęło jakiś czas temu, ale nabrałam ogromnej ochoty na wątróbkę :O – danie, którego nie znosiłam jako dziecko (jak zresztą większość dzieci), więc mama praktycznie nigdy go nie robiła. Nie jadłam wątróbki od wieków, a jedyne wspomnienia, jakie miałam to takie, że była niedobra, nie wiem więc, skąd ta ochota, ale cóż – skoro naszło mnie coś tak dziwnego, postanowiłam wykorzystać swój wolny czas i wolną amerykankę w kuchni i na dzisiejszy obiad przygotować właśnie wątróbkę – podsmażoną na niewielkiej ilości tłuszczu, a następnie duszoną z zeszkloną cebulką i zrumienionym jabłkiem w occie balsamicznym.

Obawiałam się tej potrawy, bo poza wyżej wymienionymi powodami – nie robiłam jeszcze nigdy wątróbki, a czytałam, że łatwo ją „zepsuć”. Ale, o dziwo – udała się. Wyszła pyszna, rumiana, przesiąknięta wieloma smakami, a podałam ją z brokułami polanymi sosem jogurtowym. Do powtórzenia! Koszmar dzieciństwa minął bezpowrotnie! :). Inspirację zaczerpnęłam z Wypieków z pasją, stamtąd też podaję przepis z moimi małymi zmianami.

 

Składniki (na 2 porcje):

  • 250 g wątróbek drobiowych, oczyszczonej z żyłek i innych „nieczystości”
  • 1-2 łyżeczki oleju
  • 1 jabłko, czerwone
  • 1 średnia cebula
  • ocet balsamiczny (sporo)
  • sól
  • 2 łyżeczki suszonego tymianku

Wątróbki umyć, oczyścić, osuszyć. 1 łyżeczkę oleju rozgrzać na patelni, wrzucić wątróbki i podsmażyć na średnim ogniu, często przewracając. Powinno to trwać ok. 4-5 minut. Po przesmażeniu wątróbki przełożyć na inną patelnię – bez tłuszczu.

Cebulkę pokroić w niezbyt drobne piórka, podsmażyć kilka minut na łyżeczce oleju i dodać do wątróbek na drugiej patelni. Jabłko pokroić na ósemki lub szesnastki – ostrożnie, aby się nie rozleciały. Zrumienić na patelni – ok. 1 minutę z każdej strony. Dorzucić na patelnię z wątróbkami i cebulą.

Patelnię ze składnikami obficie podlać octem balsamicznym. Zamieszać i smażyć (dusić) pod przykrywką, na niewielkim ogniu, ok. 12 minut. Jeśli zajdzie taka potrzeba, dodać więcej octu w czasie smażenia. Następnie odkryć i smażyć jeszcze ok. 2 minuty.
Wątróbkę podawać na talerze z cebulką i jabłkiem, dopiero wtedy posolić i posypać szczodrze tymiankiem. A także do wyboru – podać ziemniaczkami czy też jarzynką, np. gotowanymi brokułami z sosem jogurtowo-ziołowym.

Smacznego :)

 

niedziela, 15 stycznia 2012

 

Dzisiaj – niedziela… Wiele osób mówi, że dzień ten kojarzy im się z wielkim garem rosołu. U mnie nie było tak nigdy. Niedziela to dzień pysznego, rodzinnego obiadu, złożonego z ziemniaczków, mięsa w jakiejś wymyślnej postaci i jarzyny – nie ma miejsca na wodniste zupy, makarony czy fast foody. Moja mama zawsze tego dnia robiła coś „specjalnego”, a gotować umie bardzo dobrze ;). Poniedziałek to zazwyczaj „dzień resztek” z niedzielnego obiadu, a sobota – dzień mrożonek i fast foodów (który, oczywiście, uwielbiałyśmy z siostrą jako młodsze dzieci ;)).

Tradycje z dzieciństwa, tak mi się przypomniało… Dlatego może, że dzisiaj znowu nic nie gotowałam – w niedzielę kuchnia wciąż tradycyjnie należy do mamy ;). A na obiad były piersi z kurczaka panierowane w bułce tartej i płatkach migdałowych, do tego ziemniaczki pieczone z kminkiem i oliwą oraz marchew w beszamelu – pyyycha. Nie upiekłam też żadnego ciasta, ale zrobię to we wtorek, jutro natomiast zajmę się obiadem. Nie zdradzę jeszcze, co to będzie, ale przepis na pewno pojawi się na blogu ;).

A tymczasem prezentuję deser troszkę archiwalny, który wykonałam dość niedawno na przyjście przyjaciółki. Nie miałam dużo czasu, a chciałam zrobić coś eleganckiego, kremowego i nieprzyzwoicie słodkiego ;). Postanowiłam więc całkowicie zdać się na swoją wenę oraz wyobraźnię i oto, co powstało: słodkie puchary rozkoszy, złożone z kilku warstw kremów, ciasteczek i posypek. Muszę powiedzieć – deser był wręcz nieziemski, a pod koniec nawet ja miałam dosyć ;). Najlepsza zaś wyszła warstwa najpokaźniejsza, a mianowicie - karmelizowane orzeszki z czekoladą na wierzchu. Mmm! Ale nie ma co więcej się rozpisywać – lepiej od razu przedstawić deser. Zapraszam!

 

Składniki na 2 porcje

Warstwa ciasteczkowa:

  • 3 ciastka kruche zbożowe
  • 1-2 łyżeczki likieru czekoladowego

Ciastka zmielić w blenderze, dodać likier. Wszystko dobrze połączyć.

Warstwa wiśniowa:

  • 3 pełne łyżeczki konfitury wiśniowej (z wiśniami)

Krem czekoladowo-kawowy:

  • 1 bardzo czubata łyżka kremu Mocca (z Lidla) lub 1 łyżka Nutelli zmieszanej z 1/2 łyżeczki kawy sypanej
  • 80 ml śmietanki kremówki

Śmietankę ubić, zmiksować z Nutellą na gładki krem.

Krem mleczny:

  • 3 łyżeczki cukru pudru
  • 2 łyżki mleka w proszku
  • 2 łyżki mleka

Wszystkie składniki zmiksować, aby nie było grudek.

Posypka pralinkowo-bakaliowa:

  • 7 orzechów laskowych
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżeczka masła
  • 1-2 łyżeczki groszków czekoladowych
  • 1 łyżeczka żurawiny suszonej

Orzechy laskowe rozdrobnić w blenderze. Z masła i cukru zrobić karmel, dodać orzechy i połączyć z karmelem. Następnie jeszcze raz zmiksować w blenderze. Wymieszać z groszkami czekoladowymi i żurawiną.

Przygotowanie deseru:

W dwóch pucharkach układać kolejno:

połowa masy ciasteczkowej – konfitura – krem czekoladowo-kawowy – reszta masy ciasteczkowej – krem mleczny – posypka pralinkowo-bakaliowa. Voila!

 

Smacznego *__*

 

 
1 , 2