Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi
piątek, 28 lutego 2014

 

Przepis na najlepszy, prawdziwie włoski sos boloński przedstawiałam już dwukrotnie – przy okazji cannelloni (klik) i lasagne alla Bolognese (klik). Lecz dania tego nie robiłam jeszcze nigdy w najprostszej wersji – jako potrawy z makaronem.

Wiem, że tradycyjnie sos bolognese podaje się z makaronem tagliatelle. Jednak ja miałam w domu akurat bucatini, postanowiłam więc, że nie będę się bawić w „jaką to ja jestem profesjonalistką” i podałam go właśnie z nim ;).

Wyszło pysznie, bo sos ten przecież uwielbiam. Mielone mięso wołowe, pomidory z puszki, koncentrat, seler, marchewka, czosnek, cebulka. Bazylia, oregano. I tarty parmezan. Chyba nie muszę dodawać nic więcej ;). Zapraszam!

 

Bucatini alla Bolognese

Przepis na sos stąd.

Sos boloński (ragu alla Bolognese) – 3-4 porcje:

  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 cebula
  • 1 duży ząbek czosnku
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 1 marchewka
  • 150 g pancetty lub boczku (np. krojonego w paski, lekko wędzonego)
  • 500 g mielonego mięsa wołowego
  • 1 szklanka białego wina
  • 140 g koncentratu pomidorowego
  • 1 szklanka gorącego bulionu wołowego
  • 400 g pomidorów z puszki
  • sól i pieprz
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1/2 łyżeczki suszonej bazylii

Na dużej patelni rozgrzać oliwę. Cebulę posiekać, zeszklić na oliwie. Następnie dodać zmiażdżony czosnek oraz pokrojone w drobną kosteczkę seler naciowy oraz marchewkę. Obsmażyć, następnie przesunąć warzywa na bok i w wolne miejsce włożyć pokrojony w kosteczkę boczek. Zrumienić, co jakiś czas mieszając, na koniec wymieszać zawartość patelni. Przesunąć wszystko na bok garnka i dodać mielone mięso. Dokładnie je obsmażyć, tak, aby stało się brązowe, wymieszać z warzywami i boczkiem. Smażyć do zezłocenia mięsa.

Następnie wlać wino i gotować na średnim ogniu przez 3 minuty, dodać koncentrat pomidorowy uprzednio rozprowadzony w 3 łyżkach gorącego bulionu, dokładnie wymieszać. Wlać resztę gorącego bulionu, zagotować, dodać zmiksowane pomidory z puszki. Doprawić solą, cukrem, pieprzem i bazylią. Przykryć i gotować na małym ogniu ok. 2 godziny. Od czasu do czasu zamieszać.

Ponadto:

  • 300 g makaronu bucatini
  • tarty parmezan
  • sól

Makaron ugotować w osolonym wrzątku, aby był al dente, odcedzić. Rozłożyć na talerze, rozłożyć na nim porcje sosu. Posypać tartym parmezanem wg uznania.

 

Smacznego! :)

 

poniedziałek, 24 lutego 2014

 

Jak byłam mała, nie lubiłam ciasta drożdżowego. Nie przepadałam za owocowymi plackami, zawsze wyjadałam jedynie nadzienie z drożdżówek. Być może dlatego, że za drożdżowym nie przepada moja Mama, siłą rzeczy więc uczyłam się od dziecka, że drożdżowe to najmniej szlachetne i najuboższe w smaki ciasto.

Miłość do tego rodzaju wypieków przyszła dużo później. Stopniowo oswajałam się najpierw z nadziewanymi drożdżówkami, żeby później przejść do drożdżowych ciast i wreszcie - pokochać szczerze najprostsze, drożdżowe wypieki: z samą kruszonką lub lekko słodkim wierzchem, pulchne, rozpływające się w ustach, mięciutkie. No właśnie: bo takie dla mnie musi być idealne drożdżowe.

Ale dziś nie opublikuję wbrew pozorom przepisu na pączki. Będzie za to przepyszne drożdżowe ciasto-tarta. Ciasto, na które ochotę miałam już od bardzo dawna.

Salée au Sucre - jest to szwajcarski, słodki przysmak drożdżowy. Nie będę pisać o historii tego wypieku - wspaniale zrobiła Agnieszka z Kuchni nad Atlantykiem (klik). Powiem tylko: jest to miękkie, drożdżowe ciasto z solą, pokryte przepyszną warstwą z gęstej śmietany kremówki. Posypane szczyptą soli i dużą ilością białego cukru - który pysznie chrupie pod zębami. Pieczona kremówka smakuje jak... delikatny, tłusty, śmietankowy budyń. Zaś istotą całego wypieku jest kontrast słonego ze słodkim... To zdecydowanie są moje smaki. Pochwała prostoty. Polecam gorąco!

 

Salée au Sucre

Przepis zKuchni nad Atlantykiem (klik). Podaję po moich niewielkich zmianach. Dodałam więcej soli, inaczej wg mnie nie byłoby czuć jej w przepisie.

Ciasto drożdżowe (forma do tarty lub tortownica ok. 21-23 cm):

  • 40 g masła, roztopionego
  • 75 ml mleka, letniego
  • 150 g mąki
  • 25 g cukru
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1,5 łyżeczki suszonych drożdży

Drożdże rozpuścić w mleku. Mąkę wymieszać z solą i cukrem. Rozpuścić masło, dodać do mąki razem z drożdżami, dobrze wyrobić. Przykryć, odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1 godz. Gdy ciasto podwoi objętość, wyłożyć nim formę do tarty i uformować brzeg. Odstawić ponownie do wyrośnięcia na ok.30 minut. Nagrzać piekarnik do 200 stopni.

Polewa:

  • 125 g śmietany kremówki (w oryginale: gęsta, tłusta śmietana Gruyere – koniecznie jednak słodka!, jednak ja użyłam 36% Piątnicy w kubeczku i sprawdziła się bardzo dobrze – przyp. N.)
  • 5 łyżek cukru
  • 15 g solonego masła, we wiórkach
  • szczypta soli

Palcami nagnieść ciasto w formie (zrobić zagłębienia takie jak do focacci), następnie w zagłębienia powciskać kawałeczki masła. Dno wysypać cukrem, a następnie ostrożnie wlać śmietanę. Oprószyć solą. Piec ok. 20 min w temp. 200 stopni.



Smacznego! *_*

 

sobota, 22 lutego 2014

 

Rzadko robię kotlety mielone lub klopsiki - głównie przez brak czasu, lepienie kulek i smażenie ich trochę go jednak zajmuje. Jednak bardzo lubię je jeść (choć w dzieciństwie ich nie znosiłam - lecz to zapewne przez kiepskiej jakości mięso dostępne wówczas w sklepach ;)). Jakiś czas temu wypatrzyłam na blogu bardzo uroczy sposób ich podania - z czapeczką z ziemniaczanego kremu, udekorowane słodką papryką. Do mięsa zaś dodałam posiekaną cebulkę oraz pokrojoną w kostkę czerwoną paprykę. Danie prezentowało się uroczo i smakowało pysznie ;). Polecam serdecznie!

 

Klopsiki z papryką i ziemniaczanym kremem

Inspiracja: stąd. Podaję własne proporcje i sposób przyprawienia.

Klopsiki paprykowe:

  • 400 g mięsa mielonego wieprzowego (niezbyt chudego, użyłam łopatki)
  • 1 jajko
  • 3 łyżki bułki tartej
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 1 mała cebula
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki bazylii

Cebulkę posiekać, paprykę pokroić dość drobno. Mięso włożyć do miski, dodać jajko, bułkę tartą, cebulę i paprykę, a także bazylię i słodką paprykę w proszku. Wszystko dobrze wymieszać. Doprawić do smaku solą i pieprzem – mięso ma być wyraziste. Wyrobić masę. Następnie formować niezbyt małe klopsy i układać je na natłuszczonej blasze do pieczenia. Piec ok. 25 minut w 180 stopniach, aż klopsiki się zarumienią. W połowie pieczenia przekręcić je na drugą stronę.

Krem ziemniaczany:

  • 500 g ziemniaków
  • 1 pełna łyżka masła
  • sól, gałka muszkatołowa
  • mleko
  • słodka papryka

W międzyczasie ziemniaki ugotować w osolonej wodzie, odcedzić, zostawić na chwilę, aby obeschły. Następnie ugnieść dokładnie praską na gładkie puree razem z masłem. Doprawić solą i gałką muszkatołową i dodać mleka, tak, aby powstał gęsty krem.

Krem ziemniaczany wyciskać szprycą na upieczone klopsiki. Następnie wstawić ponownie do piekarnika i piec ok. 15 minut, aż wierzch puree ładnie się zezłoci. Posypać słodką papryką i podawać z pozostałym puree ziemniaczanym.

 

Smacznego! :)

 

czwartek, 20 lutego 2014

 

Nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam karpatkę. Naprawdę, nie mam pojęcia. Pamiętam jedynie mgliście placki z ciasta parzonego piekące się w piekarniku Babci - ale nawet wtedy konsumpcji samego deseru nie mogę sobie przypomnieć. Cóż, nie dziwne, było to przecież lata temu.

Nie wiem zupełnie, skąd mi się to wzięło, ale ochoty na to pyszne, polskie, kremowe ciacho nabierałam już od jakiegoś czasu. Aż w końcu - nadarzyła się okazja. Kiedy pojechałam do rodzinnego domu, ku uciesze Mamy postanowiłam upiec coś smakowitego - niezbyt pracochłonnego i niewymyślnego - ot, właśnie taką klasykę ;). Obawiałam się trochę, bowiem karpatkę robiłam po raz pierwszy - jednak muszę przyznać nieskromnie, że wyszła mi naprawdę świetna! Pięknie wyrośnięte parzone ciasto i duuuuużo kremu budyniowo-maślanego. A sam krem jest po prostu obłędny. Pachnący wanilią, mocno kremowy, z wyczuwalną nutą prawdziwego masła i domowego budyniu. Dawno nie byłam tak zaskoczona - bowiem myślałam, że za kremami budyniowymi nie przepadam ;). Przekonywałam się do nich już w zeszłym roku przy okazji kilku ciast, jednak tym razem muszę powiedzieć, że przepadłam.

Nic w tej karpatce bym nie zmieniła. Jest po prostu idealna :). A krem - mogłabym powiedzieć "jeśli nie przepadacie za maślanymi kremami, dodajcie do niego mniej masła" - ale to byłaby profanacja ;). Ja kocham maślane kremy, uważam je za szlachetne i idealne. Dlatego też na moim blogu takich słów nie napiszę :D. Polecam serdecznie!

 

Karpatka

Przepis jest wypadkową wielu znalezionych w książkach i w Internecie.

Ciasto parzone (niewielka blaszka prostokątna):

  • 1 szklanka wody
  • 1/2 kostki (125 g) margaryny
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 5 jajek
  • szczypta soli
  • szczypta proszku do pieczenia

W garnku roztopić masło wraz z wodą. Następnie dodać mąkę i mieszać energicznie drewnianą pałką aż do połączenia składników – następnie kontynuować czynność przez 2 minuty na palniku. Zestawić z kuchenki, odstawić do przestudzenia. Potem dodać sól i proszek do pieczenia i dodawać kolejno jajka, miksując, aż do uzyskania gładkiego ciasta. Formę natłuścić. Rozsmarować w niej łyżką połowę ciasta parzonego. Piec ok. 40 minut w 180 stopniach, aż do zezłocenia się ciasta. Wystudzić. Ponownie postąpić z drugą połową ciasta.

Krem budyniowo-maślany:

  • 3 szklanki tłustego mleka
  • 300 g masła, miękkiego
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2 cukry waniliowe
  • 4 czubate łyżki mąki pszennej
  • 4 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
  • 3 żółtka

2 szklanki mleka zagotować w garnku z cukrami. W międzyczasie w innym garnku umieścić resztę mleka, mąki i żółtka. Wszystko razem zmiksować do otrzymania gładkiej masy. Następnie dolewać stopniowo gorące mleko, wciąż miksując. Garnek przestawić na kuchenkę i podgrzewać, mieszając, aż krem mocno zgęstnieje. Należy uważać, aby nie zrobiły się w nim grudki – jeśli jednak tak się stanie, zmiksować dokładnie blenderem. Następnie przykryć folią, aby nie utworzył się kożuch, i dokładnie wystudzić (ważne!).

Masło utrzeć mikserem na puch. Następnie po łyżce dodawać chłodny budyń, wciąż ucierając. Gotowy krem wyłożyć na wystudzony blat ciasta, przykryć drugim blatem.

Ponadto:

  • cukier puder

Ciasto posypać cukrem pudrem przez sitko. Schować do lodówki na kilka godzin (ważne!) do stężenia kremu.

 

Smacznego! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

wtorek, 18 lutego 2014

 

Dziś wpis może nieco banalny - ale bądź co bądź, na blogu jeszcze nie było.

Pancakes. Klasyczne, amerykańskie, grube "naleśniki" - w cudzysłowie, bo raczej są to swego rodzaju placuszki. I choć na wielu blogach można znaleźć przepisy na "klasyczne pancakes" - w wielu przypadkach osoby te mocno naginają przepis, zmieniając tym nie tylko smak (na gorsze), ale również sens całej potrawy. Dlaczego? A to dlatego, że w wielu miejscach "pancakes" figurują jako "placki bez dodatku tłuszczu". Racja - prawdziwe pankejki smaży się bez tłuszczu na teflonowej patelni - jednak olej, oliwę lub masło dodaje się bezpośrednio do ciasta! Dlatego właśnie jest ono tak smaczne i mięciutkie. Ponadto, klasyczne pancakes mają w swoim składzie maślankę - a nie mleko! Zapraszam i polecam ;).

 

Pancakes, klasyczne

Przepis stąd, zamieniłam oliwę na olej (oliwa ma moim zdaniem zbyt intensywny smak), od siebie dodałam sól.

Składniki (2 talerze placuszków):

  • 1 i 1/4 szklanki mąki
  • 1 jajko
  • 1 i 1/4 szklanki maślanki
  • 1/4 szklanki cukru pudru
  • 1/4 szklanki oleju
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody

Wszystkie składniki umieścić w misce i zmiksować blenderem na gładkie, gęste ciasto. Patelnię teflonową dobrze rozgrzać. Łyżką nakładać na patelnię porcje ciasta i smażyć po kilka minut z obu stron, do zrumienienia. Podawać z ulubionymi dodatkami – u mnie był to dżem i golden syrup. Wyśmienicie smakują również na słono – np. klasyczne: z bekonem i syropem klonowym lub też z żółtym serem i ketchupem.

Uwaga, moja ulubiona wersja: to gorące pancakes podane z dużą ilością masełka, które pysznie się roztapia... I cukrem pudrem lub sosem karmelowym :)

 

Smacznego! :)

 

niedziela, 16 lutego 2014

 

O makaronie tym pisałam już kiedyś, dawno temu - przy okazji publikacji makaronu z twarogiem i cukinią. Kiedy byłam mała, Mama pracowała cały dzień, a ze mną i Siostrą w domu zostawał Tato, miał On do wykonania poważną misję: nakarmić dzieci na obiad ;). Czasem po prostu szliśmy razem na pizzę. Czasem jednak Tato przygotowywał jedyne w swoim repertuarze danie - makaron z twarogiem.

Potrawa ta, choć prosta jak budowa cepa, była naprawdę pyszna. Często wręcz cieszyłyśmy się z dnia spędzonego razem z Tatą, aby zjeść na obiad pokaźną michę makaronu z twarogiem :D.

Najczęściej jadłyśmy danie właśnie z makaronem świderki. Czasem były to kokardki, często również muszelki. Tak. Takie właśnie pamiętam nazwy - zamiast wymyślnych włoskich wyrazów ;).

Sekretem dania jest dodanie prawdziwego twarogu - oraz duuuża ilość podsmażonej na oleju cebulki. Naprawdę duża ;). Do tego - czarny pieprz i ziołowa sól. Lata mijają, a ja nadal uwielbiam tę potrawę ;). Zwłaszcza na ciężkie studenckie czasy - jest ona idealna. Polecam serdecznie!

 

Fusilli z twarogiem i cebulką

Przepis Taty i Mamy, podaję własne proporcje.

Składniki (3 porcje):

  • 240 g makaronu fusilli (lub innego krótkiego, np. penne)
  • 3 duże cebule
  • 250 g twarogu (tłustego lub półtłustego)
  • 4 łyżki oleju
  • sól, pieprz
  • sól ziołowa

Twaróg pokruszyć. Cebulkę posiekać i podsmażyć dość mocno na rozgrzanym oleju – aby była przyrumieniona. W międzyczasie w osolonym wrzątku ugotować makaron. Odcedzić i jeszcze gorący wymieszać z gorącą cebulą. Doprawić do smaku solą i sporą ilością pieprzu. Następnie wmieszać twaróg. Rozłożyć na talerze. Porcje doprawiać do smaku solą ziołową i świeżo mielonym pieprzem.



Smacznego! :))

 

piątek, 14 lutego 2014

 

Słodki, kremowy sernik w uroczej, małej tortownicy - deser na walentynki dla dwojga zakochanych - idealny! :).

Choć ja nieraz już mówiłam, że za sernikami nie przepadam... I za każdym razem, jak najdzie mnie jakaś dziwna ochota, by takowy upiec - przekonuję się raz jeszcze... że miałam rację ;), to smakoszom serników z pewnością baardzo przypadnie do gustu ;).

Jest wilgotny, kremowy, mocno kajmakowy... Na kruchym, cynamonowym spodzie, z pyszną, kajmakową polewą i solonymi orzeszkami. Niebo w gębie ;). Serdecznie polecam!

... a z okazji walentynek życzę wszystkim Czytelnikom dużo miłości - nie tylko w ten jeden, wybrany dzień ;*

 

Sernik kajmakowy z solonymi orzeszkami

Inspiracja: przepis stąd, ja jednak znacznie zwiększyłam ilość kajmaku w masie – w innym przypadki byłby zupełnie niewyczuwalny. Polewa, spód i dodatek orzeszków – pomysł własny.

Kruchy spód cynamonowy (tortownica 18 cm):

  • 25 g cukru pudru
  • 50 g masła
  • 75 g mąki
  • 1 łyżka wody
  • 1 łyżeczka cynamonu

Mąkę, cukier puder i cynamon wymieszać w misce. Następnie dodać pokrojone na kawałki masło i siekać nożem, a następnie rozdrabniać krótko palcami do otrzymania "kruszonki". Dodać wodę w razie potrzeby i zagnieść szybko gładką kulę z ciasta. Schłodzić przez 10 minut w lodówce. Dno tortownicy natłuścić. Schłodzone ciasto rozwałkować, a następnie wylepić nim formę. Ponakłuwać widelcem. Piec ok. 10 minut w 180 stopniach. Wyjąć z piekarnika.

Masa serowa:

  • 500 g sera na serniki, 3-krotnie zmielonego (lub sera z wiaderka)
  • 80 g cukru pudru
  • 1 łyżeczka mąki
  • 1 żółtko
  • 1 jajko
  • 50 ml śmietanki kremówki 30 %
  • 400 g masy kajmakowej z puszki (polecam masę z Gostynia)

W dużej misce zmiksować ser z cukrem i wanilią. Dodać jajko, żółtko, mąkę i śmietankę – wszystko krótko zmiksować do połączenia się składników.

Kiedy masa będzie gładka, dodać masę kajmakową  i znów zmiksować do połączenia się składników.
Masę serową wylać na spód i wstawić do piekarnika (180 stopni) na 10 minut. Następnie zmniejszyć temperaturę do 150 stopni i piec kolejne 1 h 30 lub 40 minut - po 1,5 godzinie należy sprawdzić stopień upieczenia sernika. Jeśli się za bardzo rumieni, przykryć wierzch folią aluminiową.
Po upieczeniu uchylić drzwiczki piekarnika i zostawić sernik do całkowitego ostudzenia. Następnie włożyć na kilka godzin do lodówki, aby nabrał odpowiedniej konsystencji.

Ponadto:

  • 3 czubate łyżki masy kajmakowej
  • 1 łyżka mleka
  • 2 garści solonych orzeszków ziemnych

Masę kajmakową podgrzać z mlekiem w rondelku, aby uformować gładki sos. Przestudzić. Posmarować sosem ciasto i posypać fistaszkami. Przechowywać w lodówce.



Smacznego! :*

 

wtorek, 11 lutego 2014

 

Powiem tylko jedno: ge-nial-ne! Długo szukałam swojego przepisu na idealne pieczone ziemniaczki - mięciutkie w środku, ale z chrupiącą skórką; aromatyczne, dobrze doprawione - taka świetna przekąska na jeden kęs. I w dodatku - aby nie piekło się ich zbyt długo.

Próbowałam piec surowe ziemniaki od podstaw, lecz trwało to za długo i często z wierzchu przyrumieniały się zbytnio, a w środku były półsurowe lub al dente. Próbowałam je najpierw podgotowywać - to już dawało lepsze efekty, ale wciąż jednak brakowało im tej apetycznej, chrupiącej skórki.

I wreszcie, przeglądając jakieś strony w Internecie, znalazłam inspirację. Pokroiłam ziemniaczki w kostkę - bo nie chciałam mieć całych, ogromnych kartofli, a raczej takie właśnie urocze maleństwa. Następnie króciutko obgotowałam, odcedziłam, osuszyłam... Wymieszałam z kilkoma łyżkami oleju - i wreszcie: obtoczyłam ziemniaczki w dużej ilości przepysznej posypki: z bułki tartej, soli i słodkiej papryki. I to właśnie było to! Ziemniaczki są genialne: sypkie i mięciutkie w środku, chrupiące na wierzchu, odpowiednio, lecz nie za mocno tłuściutkie - i dobrze doprawione! Powiem Wam, jak smakują - jak moje ukochane kratofelki aka zakręcone frytki z McDonalda! :) A z domowym dipem - to już w ogóle rozpusta. Gorąco, gorąco polecam!

 

Ziemniaczki pieczone w paprykowej skórce

Przepis autorski.

Składniki:

  • 800 g ziemniaków
  • 4 łyżki tartej bułki
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 3/4 łyżeczki curry
  • sól
  • 7 łyżek oleju

Ziemniaki obrać, pokroić w niezbyt małą kostkę. Włożyć do garnka z osoloną wodą, zagotować i gotować 5 minut, następnie odcedzić. Piekarnik nagrzać do 225 stopni.

W miseczce wymieszać bułkę tartą i przyprawy, doprawić solą – mieszanka ma być dosyć słona.

Podgotowane i osuszone ziemniaki włożyć do wyłożonej papierem do pieczenia blaszki, wymieszać z olejem. Dodać przyprawy i obtoczyć dokładnie wszystkie kawałki. Piec ok. 20 minut, przewracając co jakiś czas, aż do uzyskania chrupiącej skórki. Podawać solo lub z ulubionym dipem – moje przepisy tutaj.

Szczególnie polecam dip śmietanowy – przepis tutaj. Wtedy ziemniaczki smakują prawie tak, jak te z Maka!

 

Smacznego! *_*

 

sobota, 08 lutego 2014

 

Dziś chciałabym zaprezentować Wam pyszny mus czekoladowy. Na blogu jest już jeden przepis na ten elegancki deser, lecz dzisiejszy różni się nieco od tamtego. Jest z pewnością cięższy, bardziej kremowy i maślany – mniej słodki i mniej czekoladowy, za to bardziej – śmietankowy i kremowy właśnie. Podałam go z odrobiną ubitej śmietanki kremówki, wiśniową konfiturą oraz prażonymi migdałowymi płatkami. Świetny pomysł na nietrudny i szybki deser na zbliżające się walentynki… Bo przecież czekolada to najlepszy afrodyzjak ;). Polecam!

 

Mus czekoladowy, kremowy i śmietankowy, z bitą śmietaną, wiśniami i migdałami

Inspiracja: ten przepis, sposób podania i modyfikacje – własne.

Składniki (2 porcje):

  • 100 g gorzkiej czekolady (60 %)
  • 50 g masła
  • 100 ml śmietanki kremówki 36 %, bardzo zimnej
  • 2 żółtka
  • 4 lekko czubate łyżki cukru pudru

Czekoladę stopić w kąpieli wodnej z masłem, przestudzić. Następnie w kąpieli wodnej ubić żółtka z cukrem pudrem na gęsty i puszysty krem, również przestudzić. Kremówkę ubić na sztywną pianę.

Do masy żółtkowej dodać czekoladę z masłem, zmiksować na gładki krem. Następnie w trzech partiach dodać ubitą śmietankę kremówkę, delikatnie mieszając na najniższych obrotach miksera. Krem wstawić do lodówki na kilka godzin. Następnie wyjąć i powtórnie ubić do uzyskania gęstej masy. Rozłożyć do pucharków i powtórnie włożyć do lodówki.

Ponadto:

  • 100 ml śmietanki kremówki 36 %, bardzo zimnej
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 2 łyżki konfitury wiśniowej
  • 2 łyżki płatków migdałowych, podprażonych i ostudzonych

Kremówkę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając cukier puder. Ubitą śmietankę wyłożyć na czekoladowy mus, udekorować konfiturą wiśniową i migdałami. Deser podawać schłodzony.



Smacznego! :)

 

środa, 05 lutego 2014

 

Tak naprawdę, za niecałą godzinę wychodzić muszę na kolejny egzamin - stwierdziłam jednak: uczyć już się nie będę, a po co marnować kilkadziesiąt minut? ;)

Dlatego, na szybko, dodaję przepis na kolejne danie. A są to przepyszne kotlety jajeczne. Takie kotlety robi moja Mama. Uwielbiam je, dlatego też postanowiłam sama odtworzyć ich smak, posługując się wskazówkami Mamy. Wyszły przepyszne: delikatne, mięciutkie, tłuściutkie. Z posiekanym szczypiorkiem i cebulką. Zrobiłam do nich kremowy sos musztardowy na bazie beszamelu... Pyszny obiad gotowy! Polecam serdecznie!

 

Kotlety jajeczne ze szczypiorkiem i sosem musztardowym

Przepis na kotleciki autorstwa mojej Mamy, sos – przepis autorski.

Składniki (duży talerz kotlecików):

  • 8 + 2 jajka
  • 3 łyżki bułki tartej + więcej do obtaczania
  • 1 cebula
  • niecały pęczek szczypiorku
  • olej
  • sól, pieprz

Cebulkę podsmażyć na łyżce oleju. 8 jajek ugotować na twardo, zalać zimną wodą. Obrać i ugnieść tłuczkiem do ziemniaków. Następnie dodać surowe jajka, bułkę tartą, podsmażoną cebulkę, posiekany szczypiorek (ja zawsze tnę go nożyczkami). Doprawić solą i pieprzem do smaku. Jeśli masa jest zbyt gęsta, dodać trochę śmietany, jeśli za rzadka – bułki tartej.

Na patelni rozgrzać olej. Z masy kolejno formować niewielkie kotleciki, obtaczać w bułce tartej i smażyć z obu stron na niewielkim ogniu, aż się lekko przyrumienią. Podawać z ulubionymi dodatkami – np. z kremowym sosem musztardowym (przepis poniżej).

 

 

Sos musztardowo-beszamelowy:

  • 1 łyżka masła
  • 2 łyżki mąki
  • 1 szklanka mleka
  • 2-3 łyżki musztardy
  • sól

W rondelku roztopić masło. Dodać mąkę i krótko uprażyć. Następnie partiami wlewać mleko, wciąż mieszając, aby nie utworzyły się grudki – aż do znacznego zgęstnienia sosu. Następnie dodać musztardę, doprawić solą do smaku. Jeśli w sosie powstały grudki – zmiksować blenderem. Podawać na ciepło do jajecznych kotlecików.



Smacznego!!! :)