Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi
wtorek, 29 listopada 2011

 

Listopad się kończy. Listopad się kończy... listopad się kończy! Czekam na tę chwilę od dawna... Żeby już bez wyrzutów sumienia oddać się magii Świąt. A od następnego tygodnia już pełną parą! Zastanawiam się, czy ktokolwiek jeszcze tak mocno czeka na Bożonarodzeniową atmosferę, lampki, kolędy i choinki jak ja. Anyone? :)

A dzisiaj jeszcze coś nieświątecznego (już niedługo!). A mianowicie - bardzo oryginalny i oczywiście przepyszny przepis na muffinki... z puree ziemniaczanym i bekonem. Niespotykane, prawda? A są naprawdę wyśmienite, doskonałe do pracy, na przekąskę, na kolację. Można wypróbować jeszcze inne, różniaste warianty smakowe, ja zdecydowałam się na te oryginalne, choć zapewne kiedyś wypiek powtórzę. Pyszne z sosem pomidorowym, ketchupem, dipem ketchupowo-majonezowym albo też salsą. Przepis pochodzi z bloga Kayotic (wszystko idealnie zobrazowane:)). Podaję z bloga, z lekko innymi proporcjami i zamianą na polskie jednostki. Mmm!

 

Składniki (na 12 muffinów):

  • 1 1/2 szklanki puree ziemniaczanego (dokładnie utłuczone, gotowane ziemniaczki)
  • dwie szklanki mąki (minus jedna łyżka)
  • łyżeczka proszku do pieczenia (czubata)
  • łyżeczka sody
  • szklanka tartego sera o wyrazistym smaku, np. cheddar
  • 3/4 szklanki gęstej śmietany
  • 2 łyżeczki tymianku (lub ulubionej przyprawy)
  • 1,5-2 łyżeczki soli
  • 1 cebula
  • 230 g stopionego masła
  • szklanka mleka
  • 2 jajka
  • 90 g bekonu

Posiekać cebulkę. Bekon podsmażyć na patelni, dopóki nie stanie się złocisty i chrupiący. Zdjąć z patelni, a na wytopionym tłuszczu podsmażyć cebulkę, dopóki nie stanie się miękka. Pokruszyć bekon, cebulkę przełożyć do miseczki.

Mąkę dokładnie wymieszać z sodą i proszkiem do pieczenia.

Do dużej miski wlać mleko i włożyć puree ziemniaczane. Rozkłócić jajka, dodać je do mleka z ziemniakami. Następnie dolać śmietanę, stopione masło, doprawić solą i tymiankiem (lub innym wybranym ziołem). Wszystko dokładnie wymieszać. Potem wmieszać do masy bekon oraz cebulę, a także ser. Na końcu dodać mąkę i dobrze pomieszać.

Formę na muffiny natłuścić, nałożyć masę. Piec w 200 stopniach ok. 40 minut.

 

Przyjemnego jedzenia!

 

niedziela, 27 listopada 2011

 

Są takie dni, kiedy mam ochotę na coś bardzo słodkiego, bardzo kalorycznego, z dużą ilością czekolady, orzechów, kajmaku i różnych innych bardzo niedietetycznych produktów. Szczerze mówiąc, jest to większość dni. Ale czasem, rzadko bo rzadko, mam ochotę zrobić jakieś proste, pachnące ciasto z owocami. Takie, którego kawałek dobrze pasuje do herbaty. Zazwyczaj są to dni, gdy czuję wewnętrzny spokój i nie muszę pocieszać się słodyczami. :)

A więc dziś, jak obiecałam, coś z mojej inwencji - tarta tatin co prawda dobrze znana, ale z mandarynkami. Nie spotkałam się jeszcze z takim rozwiązaniem i doprawdy, nie wiem czemu. Tarta jest naprawdę dobra, choć nie za słodka; aromatyczna, ma w sobie dużo owoców, nie jest więc jakoś szczególnie kaloryczna. No i mandarynki prezentują się naprawdę uroczo :). Moja wersja jest na małą patelenkę.

 

Składniki na kruche ciasto:

  • 150 g mąki
  • 100 g masła
  • 50 g cukru

Karmelizowane mandarynki:

  • 2-3 łyżki wody
  • 60 g masła
  • 80 g cukru
  • 6-8 mandarynek, podzielonych na cząstki
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka cukru pudru

Składniki zagnieść na kruche ciasto i włożyć do lodówki do schłodzenia.

Na patelenkę (w której potem będziemy piec) wsypać cukier, dodać masło, włączyć palnik i karmelizować, mieszając. W trakcie dolać wodę, trzymać i mieszać aż do utworzenia się karmelu (kilka minut). Następnie zdjąć z palnika i ostrożnie ułożyć na nim mandarynki (karmel jest bardzo gorący). Potrzymać na małym ogniu jeszcze przez ok. 2 minuty.

Ciasto wyjąć, rozwałkować na placek w kształcie koła nieco większego od naszej formy. Następnie przykryć dokładnie ciastem owoce, dociskając z brzegów. Piec ok. 25 minut w 200 stopniach. Następnie odczekać 10-15 minut do ostygnięcia i przewrócić tartę do góry nogami. Jeśli karmel stwardniał i ciasto nie chce odejść od formy, można je chwilkę podsmażyć. Ciasto przełożyć na talerz i posypać gałką oraz cukrem pudrem.

 

Smacznego :)

 

sobota, 26 listopada 2011

 

 

Prowadzenie bloga to jednak żmudna robota. Nie zdawałam sobie nawet sprawy, że aż tyle osób pisze blogi kulinarne. Więc wszyscy coś publikują, piszą, a niewiele z tych wpisów zostaje zauważonych. Zastanawiam się nad sensem tego całego blogowania. Poza tym - dodałam do menu rozwijaną listę moich ulubionych odwiedzanych blogów - polecam!

Zimowe akcje kulinarne na Durszlaku zaczynają się, muszę już zacząć myśleć, co na nie przygotuję. Bo jeszcze tylko parę dni i grudzień! A do całkowicie już świątecznej atmosfery trzeba jedynie przetrwać ten tydzień - potem już mikołajki i zupełnie można będzie poczuć tę magię!

Dzisiaj ciasto dobrze znane, ale postanowiłam, że i tak je dodam - to bowiem jedna z moich ukochanych guilty pleasures. Zjadłabym całą blaszkę od razu. No bo w końcu - aromatyczne herbatniki, krem budyniowy, krem kajmakowy (najlepszy słodycz świata!) i bita śmietana, a do tego wiórki z czekolady. Ojej, muszę już przestać pisać, bo zjem monitor. Nawet, jeśli znany, zapraszam do zrobienia - 3 Bit zawsze i wszędzie! Choć przygotowuję z nieco innego przepisu, to tym razem podaję z bloga Gotuję bo lubię, bo nie wiem, gdzie zawieruszyłam tamten.

A następnym razem będzie coś z mojej własnej inwencji. ;)

 

Składniki:

  • ok. 400 g herbatników
  • 800-900 g kajmaku (np. gotowa masa krówkowa)
  • 2 budynie waniliowe (słodzone)
  • 450 ml mleka
  • 270 + 50g masła
  • 500 ml kremówki
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 100 gorzkiej czekolady

Budynie zagotować w 450 ml mleka (czyli trochę mniej, niż podają na opakowaniu). Zostawić do wystygnięcia, a następnie utrzeć z 270 g masła. Kajmak ukręcić mikserem z 50 g masła. Śmietanę kremówkę ubić z cukrem pudrem, czekoladę natomiast starkować na grubych oczkach.

Ciasto układać w kolejności: herbatniki-krem kajmakowy-herbatniki-krem budyniowy-herbatniki-bita śmietana-wiórki czekoladowe. Ciasto wstawić do schłodzenia do lodówki. Powinno się trochę poczekać przed skonsumowaniem, gdyż herbatniki muszą zmięknąć; najlepsze jest na drugi dzień, albo nawet po 2-3 dniach, jednak wątpię, by do tego czasu cokolwiek zostało :). Ale z tego właśnie powodu wymyśliłam niezawodny sposób: przed ułożeniem w formie nasączamy herbatniki lekko mlekiem. Dzięki temu będą miękkie i szybciej wchłoną poszczególne warstwy kremów.

 

Smacznego!!!

 

środa, 23 listopada 2011

 

Przez ostatnie (i następne) parę dni myślę i będę myśleć już tylko o tym, żeby wreszcie był grudzień. Chcę oglądać świąteczne lampki na ulicach, słuchać kolęd i kiczowatych, amerykańskich piosenek. Chcę, żeby świat ogarnęła jakaś atmosfera, jakaś magia, bo tej pustej szarości mam już powyżej uszu. A pomyśleć, że zawsze lubiłam późną jesień...

Dzisiaj krótko: pyszne, rozpływające się w ustach maślane ciasteczka z słodko-kwaśnym lemon curd. Inspiracją dla mnie były oczywiście Lemon dimples z Moich Wypieków, jednak ciasto zmodyfikowałam. Lemon dimples były bowiem na mojej liście "do upieczenia" już od dawna, ale wprost ubóstwiam wszelkie ciasteczka maślane. Żeby więc było podwójnie pysznie, połączyłam te przepisy: tradycyjne maślane z przepisu krążącego w rodzinie i oczka z lemon curd, na który przepis podaję z bloga Moje Wypieki. Poza tym, będą to chyba ostatnie moje "zwykłe" ciasteczka przed sezonem korzenno-imbirowo-piernikowym, który zamierzam zacząć jakoś na początku grudnia ;) (zapewne upiekę jeszcze coś do tego czasu, ale raczej nie ciasteczka). A więc - już podaję przepis. Ciasteczka - idealne do szkoły, pracy, do ciepłej herbatki.

 

Składniki (na ok. 25-30 małych ciasteczek):

  • 200 g masła
  • 220 g mąki
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 3, 4 kropelki aromatu cytrynowego

Składniki na lemon curd (ilość wystarczająca na ciasteczka):

  • sok wyciśnięty i skórka otarta z 2 cytryn
  • 2 duże żółtka
  • 120 g cukru
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka oliwy

Składniki na lemon curd (oprócz oliwy) umieścić w garnuszku. Zagotować, mieszając i pogotować jeszcze ok. minuty. Następnie dolać oliwę i pogotować kolejną minutę. Ostawić do ostygnięcia.

Masło posiekać z mąką i cukrem, dodać aromat. Wszystko zagnieść. Na blasze wyłożonej papierem do pieczenia formować małe kuleczki, w środku każdej z nich robić palcem małe wgłębienie. Piec 9-10 minut w piekarniku nagrzanym do 175 stopni. Po tym czasie wyjąć ciasteczka, poprawić wgłębienia i nałożyć lemon curd. Piec jeszcze ok. 8-9 minut.

 

Smacznego :)

 

niedziela, 20 listopada 2011

 Ten weekend był dla mnie zdecydowanie kulinarną katastrofą. Spaliłam bezy, bo zapomniałam o nich spiesząc się i malując paznokcie (tak, wiem...), nie wyszedł mi nugat. Jedyne, co zrobiłam dobrze, to mini wersja pizzy Nigelli na miękkim cieście, ale nie poczyniłam żadnych zdjęć. Teraz, uciekając od obowiązków, przeglądam n-ty raz moje ulubione blogi, szukając przepisu na jakieś przepyszne ciasteczka, które mam zamiar zrobić jutro i które MUSZĄ się udać.

A tymczasem, zapraszam na wypiek jakoś z przed kilkunastu dni. Coś jesiennego, wilgotnego, aromatycznego i niewiarygodnie pysznego - muffinki bananowo - krówkowe. Nie są to jednak zwyczajne, karmelowe muffiny - w wersji oryginalnej to przepis na chlebek bananowo - krówkowy, pochodzący z bloga dzismamochotena.blox.pl. Różni się więc zupełnie konsystencją, babeczki nie wyrastają mocno, ale nie umniejsza to w ogóle ich walorom smakowym. Uwaga - nie polecam używania masy kajmakowej. Zupełnie zmieniłaby aromat, który dają kruche krówki. Poza tym w tych akurat muffinkach to jest przepyszne, że kleją się do zębów, a takie atrakcje tylko z krówkami ;). Uwielbiam banany, a w połączeniu z krówkami i podpieczonymi orzechami włoskimi to prawdziwe niebo w gębie! Przepis, z moimi modyfikacjami, z bloga Dziś mam ochotę na... .

 

Składniki (na 12 małych lub 6 zwykłych muffinek):

  • 2 bardzo dojrzałe (ważne!) banany
  • 2 jajka
  • 75 g stopionego masła
  • 75 g jogurtu naturalnego
  • 50 g cukru
  • 150 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 75 g orzechów włoskich
  • 110 g kruchych krówek

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i sodą.

W oddzielnej misce zmiksować jajka z cukrem, dodać jogurt, masło i rozgniecione widelcem banany. Mokre i suche składniki wymieszać dokładnie.

Orzechy lekko uprażyć na suchej patelni, krówki drobno pokroić. Do masy dodać 2/3 krówek i połowę posiekanych orzechów, jeszcze raz wymieszać.

Ciasto przełożyć do foremek na muffinki - może być więcej niż do dwóch trzecich, nie wyrosną mocno.

Piec ok. 40 minut w temp 170 stopni (ja piekłam najpierw pół godziny, a potem sprawdzałam co jakiś czas, czy muffinki są już gotowe - w efekcie piekłam chyba właśnie ok. 40 minut, wszystko zależy od foremek). Muffinki wystudzić i jeść ze smakiem!

 

Życzę poprawy humoru przy muffinkach!

 


piątek, 18 listopada 2011

 

Kolejny dzień, kolejny wpis - nie daję sobie odpocząć. Jeszcze parę zdjęć na dysku czeka, a mnie ciągnie do kuchni - dziś więc albo jutro zrobię coś nowego, co pewnie na bieżąco pojawi się na blogu, a tymczasem powoli będę dążyć do opróżnienia folderu z zaległych kuchennych dziełek.

Połowa listopada, czyli przygnębiający czas, gdy właściwie nic się nie dzieje - do Świąt jeszcze trochę, na dworze ciemno i zimno, a pracy dużo. Mogłabym wrzucić kolejny przepis na ciasto dyniowe, jabłecznik albo sycące muffiny, od których teraz aż roi się na blogach - być może zrobię to w bliskiej przyszłości. Ale dziś chcę się wyrwać choć na chwilę z tej nieprzyjemnej rzeczywistości. Zaserwuję coś delikatniejszego, ekskluzywniejszego, a tym samym trochę bajkowego - choć nie jest to w żadnym wypadku letni deser "light" ;) Pyszne, małe, słodkie i śliczne - makaroniki. Wykonane przeze mnie na imprezę urodzinową koleżanki, spotkały się z baaaardzo dobrym przyjęciem. Przepis na beziki pochodzi z Moich Wypieków (cytuję w większości - w przypadku makaroników dokładność jest bardzo ważna), krem zaś autorski. Polecam!

 

Składniki na makaroniki:

  • białka z 3 jajek
  • 110 g zmielonych migdałów bez skórki (można zmielić obrane migdały w blenderze lub kupić gotowe)
  • 200 g cukru pudru
  • 50 g cukru
  • nasionka z laski wanilii

Białka muszą być starsze - najlepiej 24 - 36 godzinne, trzymane w odkrytym pojemniku (miseczce) na blacie, w temperaturze pokojowej.

Migdały i cukier puder przesiać, wymieszać z wanilią.

Białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając stopniowo drobny cukier i dalej ubijając. Dodać przesiane migdały z cukrem pudrem, wymieszać szpatułką lub drewnianą łyżką, do połączenia składników i nie za długo.

Przygotować rękaw cukierniczy z okrągłą nasadką, masę makaronikową przełożyć do rękawa. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Wyciskać nieduże makaroniki, o średnicy około 2,5 - 3 cm (biorąc pod uwagę, że na pewno trochę się rozleją na boki), pozostawiając między nimi spore odstępy. Po zapełnieniu całej blaszki odstawić ją na 1 godzinę, by makaroniki się wysuszyły. Dobrze wysuszone nie będą się kleiły przy dotyku, a na ich powierzchni utworzy się skorupka.

Piec w piekarniku rozgrzanym do 150ºC przez 8 - 10 minut (tak podaje oryginalny przepis. Ja zaś piekłam  najpierw ok. 10 minut na środkowej półce piekarnika, a potem ok. 2-3 na dolnej). Większe makaroniki należy piec dłużej. Poczekać do lekkiego przestudzenia, przenieść na kratkę. Idealne makaroniki mają chrupiącą skórkę i są mięciutkie, lekko ciągnące w środku, z charakterystyczną 'stopką'.. Nie powinny się także zarumienić.



Składniki na krem:

  • 1 jajko
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki mleka
  • ok. 80 g miękkiego masła
  • 1 łyżeczka kakao
  • 1 łyżeczka kawy sypanej
  • kilka kropel aromatu cytrynowego + odrobina barwnika (np. z pisaka do ciasteczek)
  • kilkanaście kropel syropu różanego

Jajko ukręcić z cukrem, stopniowo wlewać gorące mleko, wciąż ubijając. Przestudzić (koniecznie). Masło utrzeć. Cały czas miksując, dodawać po łyżeczce masę jajeczną. Krem podzielić na cztery niewielkie porcje. Do pierwszej z nich dodać kawę, zamieszać. Do drugiej kakao, również zamieszać. Do dwóch pozostałych, analogicznie - aromat cytrynowy i barwnik oraz syrop różany. Gotowy krem można odrobinę schłodzić, lecz nie jest to obligatoryjne. Przekładać wystudzone makaroniki. Schłodzić w lodówce.

 

Bon appétit!

 

czwartek, 17 listopada 2011

 

Witam ponownie ;) Dzisiaj zaprezentuję ciasto Słonecznikowiec - czyli kakaowy biszkopt przekładany prze-pysz-ną masą kajmakową z uprażonym w słodkim mleku słonecznikiem. Do tego jeszcze miękka polewa kakaowa... Ciasto piekłam jakiś czas temu na "dzień ciast" i rozeszło się w dwadzieścia minut :) Niebo w gębie! Przepis pochodzi od koleżanki mojej Mamy.

 

Składniki na ciasto:

  • 6 jaj
  • 1 szklanka cukru
  • 3 łyżki kakao
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 3 łyżki wody
  • cukier waniliowy
  • 1 szklanka mąki tortowej
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej

Białka ubić na sztywno, dodać cukry i żółtka roztrzepane w zimnej wodzie. Wlać do piany, cały czas ubijając. Mąki wymieszać z proszkiem do pieczenia i kakao. Wszystko dodać do piany i dokładnie wymieszać. Piec ok. 30 minut w 180 stopniach. Po ostygnięciu przekroić na pół.

 

Składniki na masę:

  • mleko w puszce słodzone, gotowane 2,5 h lub gotowa masa krówkowa
  • 200 g łuskanego, niesolonego słonecznika
  • 200 + 50 g masła
  • 5 łyżek cukru
  • 5 łyżek mleka
  • 50 ml rumu
  • dwie gotowe polewy kakaowe, niezastygające (może być również roztopiona czekolada, ale w tym wypadku polecam polewę)
  • słodka, mocna herbata z 2 łyżkami spirytusu do nasączenia

50 g masła, słonecznik, mleko i cukier gotować, mieszając do zagotowania. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia, wyłożyć zagotowany słonecznik i piec w 180 stopniach na złoto. Po wyjęciu pokruszyć.

Kostkę masła ucierać z masą kajmakową, spirytusem oraz pokruszonym, uprażonym słonecznikiem, zostawiając trochę do posypania ciasta. Gotowy biszkopt nasączyć ponczem, a następnie przełożyć masą. Na wierzch polać przygotowaną wcześniej polewę lub czekoladę i posypać resztą uprażonego słonecznika. Schłodzić lekko w lodówce. Pyszności!

 

Smacznego!

 

 

środa, 16 listopada 2011

 

Drugi przepis dodaję szybko, bo zaczynać trzeba szybko i zdecydowanie :). Poza tym, poprzedni wpis był całkowicie inspirowany przepisem z innego bloga. Tym razem - coś wytrawnego, poza tym przepis częściowo mojego autorstwa. Oczywiście nie wymyśliłam samej idei rogalików z sera, mąki i masła :D, jednak nie przypominam sobie, żebym widziała gdzieś wersję wytrawną (a przynajmniej nie jest ich wiele). A rogaliki są naprawdę dobre - aromatyczne, lekko doprawione, w sam raz na ciekawą przekąskę.

 

Składniki na ciasto:

  • 120 g kremowego twarogu (może być "wiaderkowy")
  • 120 g mąki
  • 120 g masła

Masło rozetrzeć mikserem, zmiksować z twarogiem. Następnie dodać mąkę, zagnieść i włożyć do lodówki na ok. pół godziny.

 

Składniki na nadzienie:

  • 80 g chudej wędliny (około)
  • 50 g sera żółtego, startego lub pokrojonego drobno
  • kilka łyżek ketchupu
  • oregano
  • odrobina oliwy

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Ciasto podzielić na dwie części. Kolejno cienko je rozwałkować, podzielić na cztery części i każdą jeszcze na dwa, aby powstały trójkąty ciasta. Każdy z nich posmarować ketchupem (starać się smarować bardziej z szerszej strony, aby ketchup nie wyleciał), następnie posypać szynką i serem (niezbyt dużo, żeby rogaliki ładnie się zwinęły). Zwijać od szerszego do węższego brzegu, formując rogaliki. Zakleić dobrze, aby farsz nie wyleciał. Przełożyć rogaliki na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, następnie lekko posmarować je oliwą i oprószyć oregano. Piec ok. 25-35 minut (w zależności od wielkości naszych rogalików).

 

Smacznego :))



wtorek, 15 listopada 2011

 

Krótko i zwięźle (na dłuższe komentarze przyjdzie jeszcze czas:)) witam wszystkich na moim blogu :) Po męczących zmaganiach z edycją css`a (ale udało się, jestem z siebie dumna!), wreszcie mogę rozpocząć pisanie. Jak się nietrudno domyślić, notki poświęcać będę gotowaniu, pieczeniu, jedzeniu..., umieszczać przepisy na swoje ulubione, ale nie tylko ulubione dania. Głównie skupię się na deserach i słodkościach, jednak na coś wytrawnego również znajdzie się miejsce :) A więc, serdecznie zapraszam do czytania!

Choć bloga założyłam dopiero teraz, moja kuchenna pasja trwa już znacznie dłuższy czas. W związku z tym, na dysku czeka już sporo zdjęć moich wytworów z niedalekiej przeszłości. Długo zastanawiałam się, jaki przepis umieścić w pierwszym wpisie. W końcu zdecydowałam się na ten niebiański sernik na zimno, z przepisu jednej z moich największych idolek kulinarnej blogosfery, Cukrowej Wróżki. Sernik jest przepyszny, kremowy i słodki, z pokruszonymi Oreo i cudownym aromatem mleka w proszku. Przepis podaję z bloga ciasteczkowepotwory.blox.pl, z moimi drobniutkimi modyfikacjami.

 

Składniki na spód:

  • 170 g ciasteczek digestive
  • 4 łyżki masła

Tortownicę 24 cm wykładamy papierem do pieczenia. Ciasteczka przerabiamy na okruchy i mieszamy z roztopionym masłem, wciskamy w formę i wkładamy do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

 

Składniki na masę serową:

  • 500 g twarożku śmietankowego ("wiaderkowy" będzie odpowiedni)
  • 4 żółtka
  • 1 jajko
  • 100 g miękkiego masła
  • 2 szklanki mleka w proszku
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2 łyżki żelatyny
  • 1/4 szklanki wody
  • 16 ciasteczek Oreo, pokruszonych

Żelatynę podgrzewamy w wodzie do rozpuszczenia, odstawiamy.

Masło ucieramy z cukrem, a następnie stopniowo wbijamy jajko i żółtka. Do masy dodajemy ser i przesiane mleko w proszku, wciąż miksując. Łączymy z żelatyną i Oreo, a następnie wszystko dokładnie mieszamy. Przekładamy masę do tortownicy i chowamy do lodówki minimum na dwie godziny.

 

Smacznego!