Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi
sobota, 26 kwietnia 2014

 

A dziś szybko prezentuję moje dwa tegoroczne wielkanocne mazurki ;). Dopiero teraz, ale wcześniej jakoś byłam mocno zajęta.

Oba z nich wykonałam na przepysznym, maślanym cieście kruchym pâte sablée - autorstwa Michela Roux. Pierwszy z mazurków posmarowałam domowym lemon curd, posypałam płatkami migdałów i zapiekłam z dodatkiem bezowej czapy. Drugi - posmarowałam domowym kremem malinowym - raspberry curd i udekorowałam małymi, białymi bezikami. Słodko-kwaśne, orzeźwiające, pyszne! Serdecznie polecam - świetnie sprawdzą się również jako wiosenne tarty ;).

 

Mazurek z lemon curd, płatkami migdałowymi i bezą

Przepis autorski.

Pâte sablée – (ciasto kruche, słodkie, maślane) M. Roux – malutka blaszka:

  • 125 g mąki pszennej
  • 100 g masła, zimnego
  • 50 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 1 żółtko

Uwaga: nie wykorzystałam całego ciasta (choć znaczną większość).

W misce wymieszać przesianą mąkę z przesianym cukrem pudrem oraz solą. Dodać pokrojone na kawałeczki masło oraz żółtko i całość siekać nożem, a następnie krótko wyrabiać palcami aż do wytworzenia się „kruszonki”. Całość szybko zagnieść na gładką kulę ciasta (nie dodawać ani trochę wody czy dodatkowej mąki! Ciasto będzie mieć idealną konsystencję tylko z podanej wyżej składników). Następnie kulę zawinąć w folię i schować do lodówki na około godzinę.

Po tym czasie ciasto rozwałkować między dwoma kawałkami przezroczystej folii (nie podsypujemy mąką! To zniszczy smak i strukturę ciasta). Ciasto przełożyć wałkiem do natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia formy. Następnie ponakłuwać widelcem. Przykryć kawałkami folii i obciążyć fasolkami, kamyczkami itp. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 10 minut, a następnie usunąć obciążenie i piec jeszcze ok. 5-10 minut, aż ciasto lekko się zezłoci. Wyjąć z piekarnika.

Lemon curd (cytrynowy krem) – przepis z Moich Wypieków:

  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • 80 g cukru
  • 40 g masła
  • skórka otarta i sok wyciśnięty z 1 cytryny

Lemon curd należy przygotować dzień wcześniej, aby zdążył zgęstnieć w lodówce.

W rondelku porządnie rozkłócić jajko, żółtko i cukier (najlepiej zrobić to trzepaczką). Następnie postawić rondelek na palniku, dodać masło, sok i skórkę z cytryny. Całość dobrze wymieszać i podgrzewać na niewielkim ogniu, wciąż mieszając, aż całość się zagotuje, a następnie zgęstnieje. Należy bardzo przy tym uważać, aby jajka nie ścięły się na jajecznicę. Następnie zdjąć z ognia, wystudzić, mieszając co jakiś czas. Włożyć do lodówki na całą noc, aby krem stężał.

Beza:

  • 1 białko
  • 60 g drobnego cukru

Białko ubić na sztywno, a następnie partiami dodawać cukier, wciąż ubijając, do uzyskania gładkiej, lśniącej i bardzo sztywnej piany (będzie to trwać dobre kilkanaście minut).

Ponadto:

  • 4 łyżki płatków migdałowych

Na podpieczonym spodzie rozsmarować warstwę lemon curd, posypać płatkami migdałowymi. Na to szprycą lub łyżką wyłożyć bezę i oprószyć raz jeszcze migdałami. Zapiekać w 180 stopniach ok. 15 minut, aż beza stwardnieje. Następnie całkowicie wystudzić. Przechowywać w lodówce.

 

 

Mazurek z raspberry curd i bezikami

Przepis autorski.

Pâte sablée – (ciasto kruche, słodkie, maślane) M. Roux – malutka blaszka:

  • 125 g mąki pszennej
  • 100 g masła, zimnego
  • 50 g cukru pudru
  • szczypta soli
  • 1 żółtko

Uwaga: nie wykorzystałam całego ciasta (choć znaczną większość).

W misce wymieszać przesianą mąkę z przesianym cukrem pudrem oraz solą. Dodać pokrojone na kawałeczki masło oraz żółtko i całość siekać nożem, a następnie krótko wyrabiać palcami aż do wytworzenia się „kruszonki”. Całość szybko zagnieść na gładką kulę ciasta (nie dodawać ani trochę wody czy dodatkowej mąki! Ciasto będzie mieć idealną konsystencję tylko z podanej wyżej składników). Następnie kulę zawinąć w folię i schować do lodówki na około godzinę.

Po tym czasie ciasto rozwałkować między dwoma kawałkami przezroczystej folii (nie podsypujemy mąką! To zniszczy smak i strukturę ciasta). Ciasto przełożyć wałkiem do natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia formy. Następnie ponakłuwać widelcem. Przykryć kawałkami folii i obciążyć fasolkami, kamyczkami itp. Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 10 minut, a następnie usunąć obciążenie i piec jeszcze ok. 10 minut, aż ciasto lekko się zezłoci. Wyjąć z piekarnika.

Raspberry curd (malinowy krem) - przepis autorski:

  • 250 g malin, mrożonych
  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • 50 g masła
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1/2-3/4 szklanki cukru

Maliny rozmrozić, zblendować. Ja nie przecierałam ich przez sito, chciałam mieć w kremie wyczuwalne pesteczki malin i to też polecam.

W niedużym garnuszku roztrzepać jajka, żółtka i cukier (przy pomocy trzepaczki), do połączenia.

Dodać masło, mus malinowy i sok z cytryny. Mieszać, do zagotowania (krem powinien 'zabulgotać') i zgęstnienia kremu. Należy bardzo uważać, żeby zbyt nie podgrzać kremu, bo zrobi się jajecznica. Ostudzić. Następnie przykryć folią spożywczą i włożyć do lodówki na całą noc, aby krem odpowiednio zgęstniał.

Zimnym kremem posmarować podpieczony spód.

Ponadto:

  • 9 małych bezików

W ciasto powtykać małe beziki. Przechowywać w lodówce.

 

Smacznego!!! :))

 

wtorek, 22 kwietnia 2014

 

Ten tort w planach miałam już od dawna. Chociaż, w sumie, tak napisać mogłabym o większości moich tortów - bo plany na nie mam stworzone i spisane na długo przed wykonaniem, gdzie czekają tylko na okazję ;).

Uwielbiam kokosa, w każdej postaci. Prezentowałam już kiedyś tort kokosowo-czekoladowy w stylu Bounty, tym razem przyszła kolej na biały i delikatny Tort Raffaello!

Widziałam wiele przepisów na tort alla popularne pralinki, lecz żaden z nich absolutnie mi się nie podobał. Krem budyniowy? Totalna pomyłka. Krem z dodatkiem śnieżki do ubijania? Absolutnie nie. Mleko w proszku? A fuj, nie ma to z Raffaello nic wspólnego. Inne miały w kremie kokosowe wiórki - to też zdecydowanie nie to, w Raffaello krem jest gładki i aksamitny. Wreszcie postanowiłam wymyślić własny, autorski idealny tort Raffaello.

Góra i dół tortu to biszkopt migdałowy, z mielonych migdałów i z dodatkiem migdałowych płatków, które bosko chrupią przy jedzeniu. Nasączyłam je ponczem z kokosowego likieru. W środku - blat bielutkiej, soczystej kokosowej bezy. Całość przekładana boskim kremem z białej czekolady i śmietanki kremówki w proporcjach 50:50. Z czekolady i śmietany zrobiłam najpierw masę ganache, którą schłodziłam przez noc w lodówce i ubiłam na gęsty krem, dodając do niego kokosowy likier. Krem jest bardzo słodki - i taki ma być, tak samo jak bardzo słodkie są same pralinki. Nie dodawałam do niego wiórków kokosowych, bo przecież w kremie raffaello nie pętają się wiórki kokosowe, jest on aksamitny i gładki. Warstwy kremu posypałam za to kokosowymi wiórkami. Dekorację zaś stanowią ścianki z białej czekolady, wiórki kokosowe, płatki  migdałów i pralinki Raffaello. Ale się rozpisałam... :)

Tort wyszedł przepyszny. Bardzo słodki, i taki ma być, jak same pralinki. Kremowy, aksamitny i delikatny. Bardzo, bardzo gorąco polecam!!!

 

Tort Raffaello

Przepis autorski.

Blaty migdałowe (tortownica 18 cm):

  • 3 jajka
  • 70 g migdałów mielonych
  • 40 g płatków migdałowych, lekko pokruszone
  • 1 płaska łyżka mąki
  • 100 g cukru
  • szczypta soli
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Mielone migdały, mąkę, płatki migdałowe i proszek do pieczenia wymieszać w misce.

Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, a następnie dodawać po łyżce cukier, wciąż ubijając, aż do uzyskania gładkiej, lśniącej i bardzo sztywnej masy (kilkanaście minut). Następnie dodać żółtka i krótko zmiksować do połączenia się masy. Kolejno w trzech turach dodawać migdały z mąką, krótko, lecz bardzo dokładnie mieszając drewnianą szpatułką, aby nie uszkodzić piany.

Masę wyłożyć do tortownicy (dno wyłożyć papierem do pieczenia), wyrównać. Piec ok. 30-35 minut w 170 stopniach, do suchego patyczka. Następnie wyjąć, nożem okroić boki, usunąć brzeg tortownicy i zostawić do całkowitego wystudzenia. Po tym odkroić „górkę” (nie będzie potrzebna), biszkopt przekroić na dwa równe blaty.

Beza kokosowa:

  • 2 białka
  • szczypta soli
  • 1/2 szklanki cukru
  • 100 g wiórków kokosowych

Białka ubić z solą na sztywną pianę, a następnie po łyżce dodawać cukier, wciąż ubijając, aż do uzyskania gładkiej, lśniącej i bardzo sztywnej piany (kilkanaście minut). Następnie wmieszać w trzech partiach wiórki, mieszając szpatułką, krótko, lecz dokładnie – aby nie naruszyć delikatnej struktury piany. Wyłożyć do tortownicy (dno wyłożone papierem do pieczenia), wyrównać. Piec w 180 stopniach przez ok. 30 minut, w połowie przykryć folią aluminiową, aby beza się nie rumieniła. Wystudzić.

Krem z białej czekolady i likieru kokosowego:

  • 250 ml śmietanki kremówki 30 lub 36 %
  • 250 g białej czekolady, posiekanej
  • 2 łyżki likieru kokosowego

Krem należy przygotować dzień wcześniej.

Śmietankę wlać do rondelka i podgrzewać do zagotowania. W misce umieścić połamaną czekoladę. Zalać ją wrzącą śmietanką i zostawić na minutę, po czym mieszać łyżką do czasu uzyskania gładkiej masy. Wystudzić. Masę włożyć do lodówki na całą noc. Po tym czasie będzie bardzo gęsta.

Nazajutrz masę ubić mikserem, tak, jakbyśmy ubijali śmietankę – należy bardzo uważać, aby nie przebić kremu. Wmieszać likier kokosowy.

Dekoracja czekoladowa:

  • 50 g białej czekolady

Czekoladę roztopić, a następnie rozsmarować prostokąt na papierze do pieczenia (na zimnym blacie), zaznaczyć wykałaczką miejsca, gdzie będziemy chcieli ją łamać (mi wyszło pięć cienkich prostokątów). Włożyć do lodówki do stężenia czekolady, po czym usunąć z papieru i połamać wg złączeń.

Poncz:

  • 5 łyżek likieru kokosowego
  • 2 łyżki wody

Składniki wymieszać.

Ponadto:

  • wiórki kokosowe, ok. 1/2 szklanki
  • 2 łyżki płatków migdałowych
  • 2 łyżki płatków z białej czekolady
  • 4 kulki Raffaello

Łyżkę kremu odłożyć.

Pierwszy blat migdałowy umieścić na paterze, nasączyć połową ponczu. Posmarować połową kremu i oprószyć wiórkami kokosowymi. Przykryć bezą kokosową, nie nasączać. Pokryć resztą kremu i posypać wiórkami. Nakryć drugim blatem migdałowym. Nasączyć resztą ponczu i posmarować górę oraz brzegi odłożonym kremem. Boki kremu obłożyć kafelkami z białej czekolady, a miejsca między nimi obłożyć wiórkami kokosowymi i płatkami z czekolady. Wierzch oprószyć wiórkami i płatkami migdałowymi. Udekorować kulkami Raffaello. Tort przechowywać w lodówce.

 

Smacznego!!! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

czwartek, 17 kwietnia 2014

 

Choć klasyczne mille-feuille to warstwy ciasta francuskiego przekładane warstwami creme patissiere (prezentowałam je na blogu - tutaj, klik), to postanowiłam uruchomić nieco wenę twórczą i wykonać deser w nieco innej wersji ;).

Trzy płaty ciasta francuskiego upiekłam w piekarniku, a następnie przełożyłam dwoma rodzajami mas: maślaną z kremem czekoladowo-orzechowym oraz słodką bitą śmietaną. Całość posypałam dużą ilością cukru pudru. Taki deser nie dość, że pysznie smakuje, to jeszcze pięknie prezentuje się na stole i jest stosunkowo lekkim przekładańcem. Na Wielkanoc sprawdzi się wręcz idealnie ;). Polecam serdecznie!

 

Mille-feuille z kremem czekoladowo-orzechowym i bitą śmietaną

Przepis autorski.

Składniki:

  • 180 g ciasta francuskiego (gotowy produkt)
  • 100 g kremu czekoladowo-orzechowego (np. Nutella, ja użyłam kremu Peanua z Lidla)
  • 100 g masła, miękkiego
  • 125 ml śmietanki kremówki 30 lub 36 %
  • 1-2 łyżki cukru pudru + do posypania

Ciasto francuskie pokroić na trzy równe pasy. Ułożyć na papierze do pieczenia, ponakłuwać widelcem i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piec ok. 10 minut, w trakcie otwierając kilka razy piekarnik i nakłuwając ciasto ponownie, aby pozostało płaskie. Wyjąć z piekarnika i całkowicie wystudzić płaty.

Miękkie masło utrzeć mikserem na puch, następnie po łyżce dodawać krem orzechowo-czekoladowy (musi być w temperaturze pokojowej!). Zmiksować na gładki krem, wstawić na chwilę do lodówki do lekkiego stężenia.

Bardzo zimną śmietankę ubić na sztywną pianę, pod koniec dodając cukier puder.

Na paterze lub talerzu umieścić pierwszy płat ciasta. Pokryć go warstwą kremu maślanego, przykryć drugim płatem, wyrównać. Na to wyłożyć bitą śmietanę (pewnie nie zużyjemy całej), przykryć ostatnim płatem, wyrównać. Oprószyć cukrem pudrem. Ciasto wstawić do lodówki. Przed konsumpcją wyjąć odpowiednio wcześniej, aby krem maślany zmiękł. Uwaga: deser kroi się ciężko, jak to ciasto francuskie, trzeba to robić powoli i delikatnie, żeby nie zepsuć konstrukcji.



Smacznego! :)))

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

wtorek, 15 kwietnia 2014

 

Pięć stopni, stalowe niebo, lodowaty wiatr i deszcz. Jedyne, na co mam ochotę, to schować się w domu i nie wychodzić. Staram się chociaż nie pozwolić tej zimnej, przeszywającej aurze nie wedrzeć się do środka mojej głowy. Może się uda.

Mam nadzieję, że w Wielkanoc będzie lepiej. Bo jak na razie to bardziej niż na kolorowe sałatki, mam ochotę na kremowe, gorące comfort food. I takie właśnie jest dzisiejsze danie.

Pomysł na nie krąży w mojej rodzinie od dawna, podobną potrawę robiła kiedyś Ciocia, potem również Mama. Ja, choć nie mam żadnego konkretnego przepisu, postanowiłam odtworzyć je z pamięci. I było przepysznie.

Piersi z kurczaka, nie podsmażane, bardzo soczyste - upieczone zostały pod kremową pierzynką ze śmietanki kremówki i zupek w proszku: grzybowej i cebulowej. Dzięki temu sos jest niezmiernie aromatyczny, gęsty - no po prostu boski. Całość przykryta warstwą smażonych pieczarek z cebulą. Pysznie, kremowo... Bardzo gorąco polecam!

 

Piersi w kremowym sosie cebulowo-grzybowym  z zupek z pieczarkami

Przepis rodzinny, podaję własne proporcje.

Składniki (4 porcje):

  • 500 g filetów z piersi kurczaka
  • 1 duża zupa grzybowa w proszku (50 g)
  • 2 małe zupki cebulowe w proszku (po 16 g)
  • 300 ml śmietanki kremówki 30 %
  • sól, pieprz
  • 12 niedużych pieczarek
  • 1 łyżka masła
  • 1 cebula

Kurczaka umyć, osuszyć, oczyścić. Podzielić na mniejsze kotleciki w miarę równej wielkości – nie rozbijać lub rozbić bardzo lekko. Oprószyć leciutko solą i pieprzem – uważać, gdyż zupki same w sobie są słone. Na patelni rozgrzać masło. Pieczarki pokroić w plastry, cebulę w piórka. Wrzucić na patelnię z masłem i podsmażyć na niewielkim ogniu przez kilka minut, aż cebula zmięknie, a grzyby lekko się zrumienią. W miseczce umieścić śmietankę i rozmieszać w niej dokładnie wszystkie zupki, tak, aby nie było grudek.

Naczynie żaroodporne natłuścić i ułożyć w nim kurczaka (surowego!). Zalać zupkami ze śmietanką. Na wierzchu ułożyć podsmażone pieczarki z cebulą. Przykryć całość folią aluminiową i piec ok. 35 minut w 180 stopniach, aż kurczak będzie gotowy. Podawać z ryżem lub puree ziemniaczanym.

 

Smacznego! *__*

 

sobota, 12 kwietnia 2014

 

Często przechodząc koło jarmarków na Starym Rynku, z utęsknieniem patrzę na stoiska ze swojskim, polskim jadłem. Na smażoną kiełbasę, smażone ziemniaczki, boczek, kaszankę czy też - smażone w oleju pieczarki. Czasem nawet coś tam kupię, jednak wiem, że przecież śmiesznie łatwo mogę zrobić podobne pyszności w domu, zaoszczędzając przy tym małą fortunę ;). Bo to, że to "tłuste, kaloryczne, niezdrowe" naprawdę mnie nie obchodzi. Zresztą, nie jadam takich dań codziennie. Liczy się smak.

Postanowiłam więc usmażyć pieczarki w oleju - całe kapelusze, z dużą ilością pokrojonej w piórka cebuli. Bez zbędnych przypraw - tylko pieprz i sól. Aby grzyby smakowały jeszcze lepiej, dodałam do nich nieco masła. Do tego - grzanki z ciemnego chleba... I pyszny posiłek gotowy!

Chętnym jednak proponuję jeszcze pyszne, glazurowane udka. Z powidłami śliwkowymi, miodem i sosem sojowym. Lepkie, spieczone, słodko-kwaśno-słodkie. Takie, jak lubię. I również - z dodatkiem cebuli ;). Polecam serdecznie!

 

 

Pieczarki smażone z cebulką

Przepis własny.

Składniki (2 porcje):

  • 600 g pieczarek średniej wielkości
  • 2 duże cebule
  • 4 łyżki oleju
  • 2 pełne łyżki masła
  • sól
  • świeżo zmielony czarny pieprz

Pieczarki oczyścić, usunąć delikatnie nóżki. Cebule pokroić w piórka. Na patelni rozgrzać olej z masłem i wrzucić pieczarki wraz z cebulą (jeśli mamy niewielką patelnię, możliwe, że trzeba będzie robić to na dwie tury). Wymieszać, przykryć i dusić kilka minut, aż grzyby zmiękną. Następnie odkryć i smażyć kilkanaście minut, mieszając od czasu do czasu i przewracając kapelusze, aż pieczarki ładnie się przyrumienią. W razie potrzeby dolać więcej oleju – grzyby mają być nim obklejone. Doprawić solą i sowitą porcją pieprzu.

Do podania:

  • kromki chleba
  • masło

Z chleba przyrządzić grzanki na maśle. Podawać z pieczarkami.

 

 

Udka w glazurze śliwkowo-miodowo-sojowej z cebulką

Przepis własny.

Składniki (5 pałek):

  • 5 udek z kurczaka
  • 2 łyżki powideł śliwkowych
  • 1 łyżka octu winnego
  • 2 łyżki miodu
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 2 duże cebule
  • olej
  • sól

Udka oprószyć solą. W misce wymieszać na gładką masę powidła, miód, ocet i sos sojowy, w glazurze dokładnie obtoczyć nóżki. Zostawić na 2 godziny w marynacie. Następnie rozłożyć w natłuszczonym naczyniu żaroodpornym wraz z całą marynatą. Dodać pokrojoną w piórka cebulę i jeszcze raz dobrze obtoczyć w marynacie (cebulę również). Piec w 200 stopniach przez ok. 45 minut lub dłużej, w zależności od wielkości nóżek. W trakcie pieczenia 2-3 razy przewracać mięso i powtórnie polewać marynatą, która z niego spłynęła.

 

Smacznego! *_*

 

czwartek, 10 kwietnia 2014

 

Ależ ostatnio jestem leniwa. Nie, poprawka! Ależ ostatnio jestem zapracowana. Projekty, lektury... I przez to wszystko zaniedbuję trochę mojego bloga. Tak, wiem, jakbym chciała, znalazłabym czas. Postanawiam więc szczerą poprawę ;).

Ale za to w zeszłą niedzielę miałam przyjemność odwiedzić krakowski Najedzeni Fest. Było mnóstwo stoisk, mnóstwo różnorodnego jedzenia, mnóstwo atrakcji i mnóstwo ludzi... Nie będę pisać relacji, bo byłam tam w celach czysto rozrywkowych. Powiem jedynie, że jadłam boską baklavę... (choć kolejka była ogromna ;))... I jeszcze parę innych specjałów ;).

Teraz niestety zmogła mnie choroba, także ostatnie dwa dni przeleżałam w łóżku. Zrobiłam sobie za to ogromny garnek ziemniaczanego puree i byłam z siebie bardzo zadowolona. O tak.

Tymczasem prezentuję przepis na pyszną, lekką i kolorową sałatkę... Aby na nowo przywołać wiosnę, która chyba ostatnio od nas uciekła :(. Moje ukochane, maślane awokado, smażony kurczak, pomidor, kukurydza i pestki słonecznika. Do tego pyszny sosik... I smakowity lunch gotowy! :) Polecam serdecznie!

P.S. Nad menu możecie zobaczyć bannerek z moimi propozycjami potraw na Wielkanoc. Mam nadzieję, że ktoś się zainspiruje - a dzisiejszą sałatkę dołączam do kolekcji ;).

 

Sałatka z kurczakiem, awokado, pomidorem, kukurydzą i słonecznikiem

Przepis autorski.

Składniki (1 porcja):

  • 250 g piersi z kurczaka
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki przyprawy do kurczaka
  • 1/2 awokado, dojrzałego
  • 1 pomidor lub garść pomidorków koktajlowych
  • 2 łyżki kukurydzy
  • 2 łyżki ziaren słonecznika
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżka soku z cytryny + więcej
  • sól, pieprz

Piersi przedzielić na mniejsze kotleciki. W misce wymieszać słodką paprykę, przyprawę do kurczaka, pieprz, doprawić solą do smaku. Obtoczyć mięso w przyprawach. Na patelni rozgrzać łyżkę oleju i smażyć kurczaka z obu stron przez kilka minut (częściowo pod przykryciem), aż mięso nie będzie surowe – ma jednak pozostać bardzo soczyste ( nie mocno wysmażone!). Zdjąć z patelni, pokroić w kostkę. Ziarna słonecznika uprażyć na suchej patelni

Awokado pokroić w kostkę, wyjąć ze skorupki. Włożyć do miski i skropić sokiem z cytryny. Pomidora umyć, pokroić w kostkę (usuwając twardy środek). Wymieszać z awokado, oprószyć solą. Dorzucić pokrojonego kurczaka, wymieszać. W miseczce utworzyć sos: wymieszać resztę oleju z miodem i sokiem z cytryny, doprawić do smaku solą. Sos wymieszać z sałatką. Dodać kukurydzę i ziarna słonecznika, wszystko delikatnie ze sobą wymieszać. Doprawić świeżo mielonym czarnym pieprzem.

 

Smacznego! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

piątek, 04 kwietnia 2014

 

Bardzo dużo ostatnio mam pracy... Dlatego zaniedbałam troszkę bloga, a i dzisiaj jedynie wstaję przepis, bez żadnych dygresji. Mam nadzieję, że niedługo będę mieć troszkę czasu do odetchnięcia ;).

Tymczasem przedstawiam Wam przepyszne, bardzo aromatyczne i kremowe warzywne curry. Bakłażan, cukinia i cebulka w mleczku kokosowym, ślicznie żółte od curry, z posiekanymi orzeszkami nerkowca dla przyjemnego kontrastu tekstur. Delikatne, lecz jednocześnie wyraziste... Od dawna już chciałam przyrządzić coś podobnego. Ja zdecydowanie przepadam za tego typu daniami ;). Polecam więc serdecznie!

 

Curry z cukinią i bakłażanem w mleczku kokosowym

Przepis autorski.

Składniki (2-3 porcje):

  • 1 bakłażan
  • 1 niezbyt duża cukinia
  • 1 mała cebulka
  • 2 łyżki oleju
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • 3 łyżki curry
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • sól
  • 3 łyżki orzechów nerkowca

Bakłażana pokroić w niezbyt małą kostkę, oprószyć solą i zostawić na kilkanaście minut. Następnie opłukać i osuszyć. Cukinię pokroić w plastry. Cebulkę posiekać, zeszklić na oleju. Dodać resztę warzyw i smażyć, mieszając, kilka minut, aż lekko zmiękną. Następnie ostrożnie wlać puszkę mleka kokosowego. Wszystko wymieszać, zagotować. Przykryć i gotować na niewielkim ogniu kilka minut – do czasu, aż warzywa zmiękną (lecz mają pozostać jędrne, nie mogą się rozgotować). Następnie zdjąć pokrywkę. Dodać curry, delikatnie, lecz dokładnie wymieszać. Gotować kilka minut, mieszając, aż sos wyraźnie zgęstnieje, a mleczko się zredukuje. Doprawić do smaku solą i cukrem. Na koniec wmieszać posiekane orzechy nerkowca.

Do podania:

  • biały ryż, ugotowany na sypko

Danie podawać w towarzystwie białego, sypkiego ryżu – np. basmati.

 

Smacznego!!! :)