Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi
czwartek, 31 maja 2012

 

Przepis tak prosty, że aż wstyd go publikować - a może wcale nie, bo to, co najprostsze i najbardziej znane jest często najlepsze ;). Więc na koniec durszlakowej akcji truskawkowej - koktajl truskawkowy, czyli spora dawka truskawek, jogurt naturalny i ciut cukru dla osłody. Smak dzieciństwa, natury i lata ;). Polecam ;). Przepis rodzinny.

 

Składniki (na 1 porcję):

  • 100 g truskawek
  • 200 g jogurtu naturalnego/gęstej śmietany/pół na pół
  • 1-2 łyżki cukru

Truskawki umyć, obrać z szypułek i umieścić w blenderze wraz z jogurtem. Zmiksować na gładki koktajl. Następnie dosłodzić do smaku i znowu zmiksować. Podawać z truskawkami lub też kleksem bitej śmietany. Pychota ;)

 

Smacznego!

 

 

Wpis bierze udział w akcji:

wtorek, 29 maja 2012

 

Uwielbiam bakłażany pod każdą postacią - nawet tylko zgrillowane i lekko przyprawione. A teraz pytanie za sto punktów - dlaczego warzywa te są tak przesmaczne?

Bo niesamowicie wręcz chłoną tłuszcz - i to on (w domyśle: dobra oliwa z oliwek:)) zdecydowanie poprawia smak bakłażana. Oczywiście, nie jest go tu wiele - ale stanowi dodatek esencjonalny ;).

A kiedy połączymy bakłażana z pysznym sosem pomidorowym z soczystych pomidorów w puszce, mięsem mielonym przyprawionym sporą ilością cynamonu (to uwielbiam!) i kremowym beszamelem, otrzymamy zapiekankę idealną. Moussakę, bo oczywiście o niej tu mowa. Robiłam po raz pierwszy i smak zdecydowanie mnie usatysfakcjonował. Choć przyprawy są diametralnie różne, mogłabym powiedzieć, że jest to przepyszna, grecka, lżejsza alternatywa dla włoskiej lasagne. Polecam :) Przepis inspirowany kilkoma znalezionymi w necie.

Składniki (4 porcje)

  • 750 g bakłażana (3 nieduże sztuki)
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka oleju
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 500 g mielonego mięsa
  • 2 puszki pomidorów w gęstym sosie pomidorowym
  • 1 łyżka mielonego cynamonu
  • szczypta chilli
  • 1 łyżeczka suszonego oregano
  • 1 łyżeczka cukru
  • sól, pieprz

Sos beszamelowy:

  • 30 g masła
  • 2 lekko czubate łyżki mąki
  • 500 ml mleka
  • 3 łyżki tartego parmezanu
  • gałka muszkatołowa, sól

Bakłażana umyć, pokroić na plasterki. Smażyć partiami na oliwie na rozgrzanej patelni do zmięknięcia i zrumienienia, odłożyć do miski. Gdy wystygną, oprószyć solą.

Na patelni rozgrzać łyżkę oleju. Cebulę posiekać, czosnek przecisnąć przez praskę i dodać na patelnię. Zeszklić przez ok. 5 minut. Następnie dołożyć mielone mięso i smażyć do zrumienienia. Dodać pomidory, chilli, cukier, oregano - wszystko dobrze wymieszać. Zagotować i dusić przez ok. 30-35 minut, częściowo pod przykryciem. Doprawić solą, pieprzem i cynamonem. Sos nie ma być zbyt gęsty, zredukuje się jeszcze podczas pieczenia.

Beszamel: w rondelku roztopić masło, następnie dosypać mąkę i energicznie mieszając, połączyć składniki. Potem stopniowo dolewać mleko, wciąż mieszając - do zgęstnienia sosu. Dodać parmezan, doprawić gałką muszkatołową i solą. Króciutko podgrzewać - do rozpuszczenia się sera.

Naczynie żaroodporne natłuścić. Na dnie rozłożyć 1/2 bakłażanów, na to sos mięsno-pomidorowy, drugą część bakłażana. Na wierzchu polać sosem beszamelowym. Oprószyć gałką. Piec ok. 25 minut w 180 stopniach. Delicje!

 

Smacznego!!!

 

niedziela, 27 maja 2012

 

Ten weekend jakoś strasznie szybko przeleciał... Masa obowiązków, trochę spotkań towarzyskich co by się odstresować... No i Dzień Matki - a wraz z nim kulinarne wyzwania ;). Miałam co prawda opublikować trochę archiwalnych już nieco przepisów (bo coś mi się piętrzą i piętrzą...), ale truskawkowa akcja na Durszlaku już niedługo dobiegnie końca - no i lepiej chyba opublikować coś na świeżo ;).

A więc - dziś prezentuję torcik, który upiekłam dla mojej Mamy. Nawet torcik, a nie tort, bo jest malutki i raczej niski, ale nazwę go tort - żeby nie było, haha ;). Ostatnio rzadko już "ściągam" przepisy podpatrzone w Internecie czy też jakiejś gazecie - wolę wymyślić coś sama. I tym razem było podobnie. Z uwagi, że Mama uwielbia truskawki, nie mogło ich tu zabraknąć. Do tego upiekłam biszkopt i przełożyłam go truskawkowym musem. Nie wiedziałam tylko, na jaki zdecydować się krem - bita śmietana byłaby za łatwa ;). Przypomniałam sobie więc o przepisie z Feerii Smaków, który kiedyś mnie zaciekawił - i stamtąd właśnie zaczerpnęłam przepis na krem z mleczka skondensowanego, masła i wiórków kokosowych. Wyszło pysznie ;). Zapraszam.

Przepis na krem z Feerii (klik), na tort - autorski.

 

Składniki na biszkopt (tortownica 18 cm):

  • 3 jajka
  • 98 g cukru
  • 71 g mąki pszennej
  • 26 g mąki ziemniaczanej

Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec dodając cukier. Żółtka rozkłócić, dodać do białek, jeszcze chwilę ubijać. Mąki połączyć, przesiać i dodać w trzech partiach do masy jajecznej, delikatnie, acz dokładnie mieszając. Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia, wylać masę. Piec ok. 40-45 minut w 160 stopniach. Po wystudzeniu biszkopt przekroić na 2 części.

Składniki na krem:

  • 200 g mleka skondensowanego słodzonego
  • 100 g miękkiego masła
  • 100 g wiórków kokosowych
  • 2-3 łyżki spirytusu

Wiórki kokosowe dobrze rozdrobnić blenderem, a następnie dodać mleczko skondensowanie i spirytus, zmiksować. Masło utrzeć na puch, a następnie dodawać do niego po łyżce kremu mlecznego, miksując. Wstawić do lodówki do schłodzenia.

Ponadto:

  • 2 szklanki truskawek
  • 1-2 łyżki cukru
  • 1 płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 50 ml wody mineralnej
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 1-2 łyżeczki spirytusu
  • srebrne kuleczki do dekoracji

Truskawki umyć, odszypułkować. Połowę rozgnieść blenderem, dosypać cukier, wymieszać. 2 łyżki masy odłożyć i rozprowadzić w nich mąkę ziemniaczaną. Resztę przełożyć do rondelka i podgrzewać na małym ogniu, do zagotowania. Następnie dodać resztę wymieszaną ze skrobią, zamieszać i pogotować krótko do lekkiego zgęstnienia. Odstawić do wystudzenia.

Drugą część truskawek porozkrawać wzdłuż na połówki. Wodę wymieszać z sokiem z cytryny i alkoholem, do tego dodać dwie łyżki musu truskawkowego, połączyć - to będzie poncz.

Na paterze ułożyć pierwszy biszkopt. Nasączyć ponczem i posmarować musem truskawkowym. Na to położyć drugi biszkopt, nasączyć, rozsmarować na nim grubą warstwę kremu (cały krem). Udekorować truskawkami i kuleczkami. Gotowe!

 

Smacznegooo

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

sobota, 26 maja 2012

 

Z okazji Dnia Matki przygotowałam dzisiaj mojej Mamie ciasto i pyszny obiad - ale one pojawią się na blogu później :). Za to dwa dni temu zrobiłam na kolację zupełnie spontaniczną, wymyśloną na szybko sałatkę. Miałam szparagi (a szparagi uwielbiam), trochę truskawek, do tego gorgonzola, chrupiące, pokruszone grzanki i przepyszny, miodowy sos balsamiczny. Wszystko połączyłam razem, podałam na kolację... I efekt był rewelacyjny! Degustatorka powiedziała, że sałatka jest przepyszna - i że chce powtórkę (a nie słyszę tego od niej często :)). Szczególnie bardzo mnie to ucieszyło, gdyż przepis wymyśliłam sama :). Polecam!

Przepis autorski.

 

Składniki (na 2 porcje):

  • 10-12 zielonych szparagów
  • dwie garstki truskawek
  • 50 g gorgonzoli
  • 1 kromka chleba (najlepiej czerstwego)
  • sól

Miodowy sos balsamico:

  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki miodu
  • 3 łyżki octu balsamicznego
  • sól

Ze szparagów usunąć zdrewniałe końcówki, ugotować w osolonej wodzie (ok. 4 minuty - na wrzątek), pokroić na niezbyt małe kawałki. Truskawki umyć, usunąć szypułki, pokroić. Gorgonzolę pokroić w kostkę. Kromkę chleba pokroić drobno i rumienić na suchej patelni - aż do uzyskania chrupkości, a następnie pokruszyć. Oliwę wymieszać z miodem i octem balsamicznym, lekko doprawić solą. Na półmisku rozłożyć szparagi i truskawki, na to rozłożyć ser, doprawić solą. Polać sosem balsamicznym i posypać kawałkami grzanek. :))

 

Smacznego!!!

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

oraz:

czwartek, 24 maja 2012

 

Bo wszyscy wiedzą, że uwielbiam banany, a ciasto bananowe to idealny sposób na ich spożytkowanie (chociaż te czarne, baardzo dojrzałe smakują idealnie nawet same! :D). Poza tym - UWIELBIAM suszone daktyle, tę ich bogatą, cudną słodycz, rozchodzącą się po całym ciele.

Niby chlebek, ale jednak słodki, lepki, mokry - jednym słowem - pyszny. Bazowałam na przepisie Sophie Dahl, ale dodałam daktyle. Polecam!

 

Składniki:

  • 4 banany, bardzo dojrzałe
  • 1 jajko
  • 75 g miękkiego masła
  • 150 g cukru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka sody
  • 170 g mąki pszennej
  • 10 daktyli suszonych

Banany rozgnieść blenderem, dodać jajko, masło, sodę i cukry. Dobrze zmiksować. Na koniec dodać przesianą mąkę i dokładnie wszystko zmiksować. Keksówkę natłuścić i posypać bułką tartą. Do tak przygotowanej formy przelać ciasto, wyrównać. Daktyle pokroić na mniejsze kawałki, lekko powtykać w ciasto. Piec ok. godzinę w 170 stopniach. Smakuje idealnie również na ciepło, z masełkiem i kawką, herbatą lub mlekiem.

 

Smacznego!

 

wtorek, 22 maja 2012

 

Prawdziwe risotto jadłam tylko raz w życiu - jak sama je zrobiłam. Mówię: prawdziwe, nie mam bowiem na myśli "ryżu z warzywami", który często robiła moja Mama - bardzo dobrego, ale z kremowym, aromatycznym risotto niewiele mającym wspólnego ;). Danie to robiłam baardzo dawno... W raczej nieciekawych okolicznościach, ale mniejsza o to... Jakoś do dzisiaj nie było okazji wstawić go na bloga. Nie to, że zabrakło mi przepisów - niedawne potrawy już czekają na publikację ;). Po prostu - gdy na dworze gorąc, a w domu duchota, mam ochotę wstawić coś lekkiego i smakowitego ;)

Risotto zrobiłam z ryżu carnaroli, taki akurat miałam w domu. Do tego dodałam lekki bulion, podsmażone pieczarki, trochę marchewki i groszku, wszystko zaś posypałam serem i świeżą natką pietruszki. Zapraszam :)

 

Składniki (na 2-3 porcje):

  • 180 g ryżu do risotto (carnaroli lub arborio)
  • 800 ml bulionu (jarzynowego lub drobiowego)
  • 1/2 cebuli
  • 1/2 małej marchewki
  • 3 łyżki mrożonego groszku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 duża łyżka masła
  • 180 g pieczarek
  • garść posiekanej natki pietruszki
  • sól, pieprz
  • 3 duże łyżki tartego sera o wyraźnym smaku

Cebulę i marchewkę drobno pokroić. Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić warzywa i dusić ok. 2 minut. Pieczarki umyć, pokroić w plasterki. Włożyć na patelnię z warzywami i dusić około 5 minut, następnie przełożyć na talerzyk. Do reszty na patelni natomiast wsypać ryż. Wymieszać i podsmażać przez minutę. Następnie wlać chochlę bulionu, wymieszać i gotować do wchłonięcia się płynu. Kolejno wlewać po chochli bulionu, za każdym razem czekając aż się wchłonie - aż do skończenia się płynu. Powinno zająć to około 20 minut. Wyłączyć palnik. Do ryżu dodać łyżkę masła, wymieszać. Dołożyć podsmażone wcześniej pieczarki, doprawić solą i pieprzem. Rozłożyć na talerze. Posypać równomiernie serem i natką, podawać ciepłe.

 

Smacznego :))

 

niedziela, 20 maja 2012

 

W swoim życiu upiekłam tylko dwa torty. Pierwszy - chałwowy, na zeszłoroczną Gwiazdkę, prezentowany już wcześniej na blogu. I drugi, który wykonałam parę dni temu - z okazji urodzin Siostry. Do końca wahałam się, na jakie ciasto mam się zdecydować - siostra nie przepada za ciężkimi, maślanymi kremami (swoją drogą - zauważyłam, że dużo osób za nimi nie przepada. A ja dałabym się pokroić właśnie za taki ciężki, kaloryczny krem *__*), lubi owoce i to, co "jasne".

Gdy piekłam tort chałwowy było to tak, że zobaczyłam go na Moich Wypiekach i stwierdziłam: "tak, muszę to upiec!". Ale teraz jestem już nieco bardziej doświadczoną kucharką (haha), dlatego też przy torcie dla siostry nie inspirowałam się żadnymi przepisami. To, co napawa mnie dumą to fakt, że prezentowany tort wymyśliłam sama :).

A więc jest ciemny, kakaowy biszkopt, krem budyniowy i kolorowe owoce - gdyż chciałam, żeby było ich dużo i żeby układały się kolorami tęczy - borówki, truskawki, morele :). Na bokach zaś posypany prażonymi płatkami migdałowymi. Polecam! Przepis autorski.

 

Składniki na biszkopt (na tortownicę 18 cm):

  • 4 małe jajka
  • 85 g mąki pszennej
  • 35 g kakao
  • 130 g cukru

Żółtka oddzielić od białek, białka ubić na sztywną pianę. Pod koniec wsypać cukier, wciąż ubijając. Żółtka rozkłócić, dodać do białek i chwilę ubijać. Następnie wymieszać i przesiać mąkę z kakao, partiami dodawać do jajek, delikatnie mieszając szpatułką. Dno tortownicy natłuścić lub wyłożyć papierem do pieczenia, do środka wlać równomiernie masę. Piec ok 35 minut w 180 stopniach. Następnie ostudzić, wyjąć z formy i przekroić na 3 części.

Składniki na krem:

  • 1 budyń waniliowy (taki na 0,5 l mleka)
  • 350 ml mleka
  • 100 g miękkiego masła
  • 3 bardzo czubate łyżki cukru pudru (lub 6, jeśli budyń jest niesłodzony)

Budyń przygotować zgodnie z instrukcją na opakowaniu, lecz zamiast 500 ml, dać 350 mleka. Jeśli jest niesłodzony, dodać 3 łyżki cukru. Następnie dobrze wystudzić. Masło utrzeć z resztą cukru na puch, następnie łyżkami dodawać do tego ostudzony budyń. Utrzeć na krem. Jeśli konsystencja nie będzie idealna, dodać odpowiednio trochę mleka, masła lub cukru. Schłodzić w lodówce.

Ponadto:

  • miseczka borówek
  • miseczka truskawek
  • 1/2 puszki moreli
  • 1/2 szklanki płatków migdałowych
  • 1 łyżeczka cukru pudru
  • sok z 1/4 cytryny
  • 1/2 filiżanki mocnej herbaty
  • cukier puder

Borówki umyć, truskawki obrać z szypułek i umyć, morele odsączyć. Truskawki i morele pokroić w grube plastry. Migdały uprażyć do zezłocenia na suchej patelni.

Herbatę wystudzić, wymieszać z sokiem z cytryny i cukrem pudrem. Poncz odstawić.

Przygotować ostudzony i przekrojony biszkopt. Na paterze ułożyć pierwszą część, nasączyć 1/3 ponczu, na to wyłożyć mniej niż 1/3 kremu. Następnie na całej szerokości tortu rozłożyć borówki. Na to położyć drugi blat, nasączyć, przykryć kolejną niecałą 1/3 kremu i wyłożyć truskawki, analogicznie jak w przypadku borówek. Przykryć ostatnim blatem, nasączyć. Resztę kremu rozsmarować na wierzchu i bokach tortu. Naokoło rozłożyć morele, udekorować pozostałymi borówkami i truskawkami. Boki tortu obłożyć uprażonymi płatkami migdałowymi, z wierzchu posypać cukrem pudrem. Voila!

 

Smacznego

 

piątek, 18 maja 2012

 

Kiedy byłam mała i Mamy akurat nie było w domu, obiad przygotowywał Tata. Bądźmy szczerzy - kulinarnym mistrzem raczej nie był. Ale było jedno takie danie, które Tato przygotowywał bezbłędnie. Proste, szybkie, lecz jakże pyszne - makaron z cebulką i twarogiem, smażonymi na masełku. Jeden z tych uroczych smaków dzieciństwa - nic wyszukanego, nic wykwintnego - lecz jego prostota sprawia, że pamięta się o nim do końca życia.

Sama nie zrobiłam nigdy makaronu z twarogiem, wolę chyba wciąż pamiętać "tamten". Ale za to postanowiłam upichcić danie trochę do niego podobne. Bo również makaron, również z dodatkami smażonymi, a właściwie duszonymi na pysznym maśle - tym razem jednak oprócz twarogu była to cukinia. Makaron zaś to nie tradycyjne wówczas "świderki", lecz fettuccine - z dodatkiem fettuccine szpinakowego. Również przepyszne, a zapach cukinii duszonej na prawdziwym maśle - fenomenalny. Przepis z Kwestii Smaku, nie dodałam jednak mięty. Podaję z moimi modyfikacjami.

 

Składniki (na 3 porcje):

  • 200 g makaronu (u mnie fettuccine)
  • 3 średnie cukinie
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 3 ząbki czosnku
  • 50 g masła
  • 150 g twarogu
  • sól, pieprz

Cukinię pokroić w plastry, a następnie każdy plaster przekroić na pół. Na patelni rozgrzać oliwę, dodać pokrojony w plasterki czosnek i smażyć przez minutę. Dodać cukinię, oprószyć solą i pieprzem, a następnie smażyć przez ok. 1-2 minuty. Na patelnię dodać 25 g pokrojonego na kawałki masła, wymieszać i dusić na średnim ogniu przez 10-12 minut. Po tym czasie cukinia ma być miękka, miejscami może się rozpadać.

Makaron ugotować w osolonej wodzie, żeby był al dente, twaróg pokruszyć. Do cukinii dodać resztę masła, poczekać aż się roztopi i zminimalizować palnik. Dodać kilka łyżek wody z gotującego się makaronu, a potem twaróg. Wszystko zamieszać, ew. dolać jeszcze trochę wody i jeszcze przez chwileczkę trzymać na palniku. Doprawić pieprzem i solą, jeśli wymagane.

Makaron rozłożyć na talerze, na to wyłożyć sos. I pałaszować :)

 

Smacznego!!!

 

poniedziałek, 14 maja 2012

 

... czyli nasz poczciwy, kochany blok czekoladowy :) Z uwielbianym mlekiem w proszku, kakao, a także herbatnikami - taki lubię najbardziej. A dlaczego magiczny? No a komu nie przypomina magicznych czasów dzieciństwa? ;) Niby taki słodycz zastępczy z czasów naszych rodziców - gdy półki nie uginały się pod ciężarem wyrobów Milki, Kindera czy Storck ;) A jednak... jego prostota wręcz uzależnia. Blok robiłam baaardzo dawno, zdjęcie odgrzebałam gdzieś dawno w archiwum ze zdziwieniem, że jeszcze nie ma na blogu. Więc zamieszczam. Przepis - rodzinny. Pychota!

 

Składniki:

  • 400 g mleka w proszku pełnego
  • 250 g masła
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 3-4 łyżki kakao
  • 1 paczka herbatników
  • opcjonalnie: rodzynki lub inne bakalie, namoczone w rumie

Do miski wsypać przesiane mleko w proszku i połamane na kawałki herbatniki (jeśli lubimy, również inne bakalie). W garnuszku zagotować 1/2 szklanki wody z masłem, cukrem i kakao. Cały czas mieszać, aż masa będzie jednolita. Do miski z mlekiem w proszku i herbatnikami wlewać stopniowo miksturę, mieszając. Na koniec dokładnie wymieszać i wylać do wyłożonej folią aluminiową foremki. Wstawić do lodówki na co najmniej kilka godzin, do stwardnienia, a następnie kroić na kawałki. Mmm ;)

 

Smacznego!!!

 

sobota, 12 maja 2012

 

Przedwczoraj i wczoraj - to były bardzo gorące dni. Przedwczoraj - pełnia słońca, wczoraj zaś - niezmierna duchota, przelotny deszczyk, jeszcze bardziej przylepiający ubranie do spoconego ciała. I, całodzienne prawie, oczekiwanie na burzę - która jednak nie nadeszła (przynajmniej tutaj). Dzisiaj jest chłodniej. Wieje, kropi - ale burza nie nadchodzi. Ale ja wiem, że kiedyś przyjdzie, bo zawsze przychodzi. Nie, nie do końca dosłownie.

A tymczasem przedstawiam zupę-krem z kalafiora - powiedzieć by można - rozgrzewające danie zimowe, ale podana na chłodno stanowiła naprawdę smakowity obiad w gorące, czwartkowe popołudnie. Inspirowałam się przepisem z Kwestii Smaku (klik), lecz postanowiłam "iść w smak" paprykowy i doprawiłam swoje danie słodką papryką, pasowała idealnie. Ponadto - zamiast wiórkami z szynki parmeńskiej, zupę posypałam przyprawionym i chrupiącym mięsem mielonym. Polecam :)

 

Składniki (na 3 porcje):

  • 1 mała cebula
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 1 łyżka masła
  • 130 g ziemniaków
  • 400 g kalafiora
  • 2 łyżki kaszy manny
  • 400 ml delikatnego bulionu jarzynowego
  • 400 ml mleka
  • 40 g sera z niebieską pleśnią
  • 80 g mięsa mielonego
  • słodka papryka w proszku (sporo)
  • sól, pieprz

Cebulę posiekać, w garnku z grubym dnem rozgrzać masło, wrzucić cebulkę i dusić ok. 5 minut na niewielkim ogniu. Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę, kalafiora podzielić na małe różyczki. Dodać do garnka z cebulą i podsmażyć minutkę. Wsypać kaszę mannę, a następnie dolać mleko i bulion. Wszystko dobrze zamieszać, doprowadzić do wrzenia na dużym ogniu, po czym przykryć i dusić ok. 25 minut, aż warzywa zrobią się miękkie.

Mięso mielone podsmażyć na łyżeczce oliwy (żeby było rumiane i chrupiące), doprawić pieprzem, solą i papryką.

Gdy warzywa będą już miękkie, zupę zmiksować blenderem razem z serem. Doprawić solidnie papryką oraz solą i pieprzem do smaku. Podawać posypane podsmażonym mielonym mięsem.

 

Smacznego!

 

 
1 , 2