Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi
piątek, 31 maja 2013

 

I'm in the city you hated
My eyes are falling
Counting the clicks with the living dead
My eyes are red

I keep coming back here where everything

slipped

************

Dziś, na zakończenie Akcji Szparagowej, prezentuję kolejną moją propozycję na wykorzystanie tego przepysznego warzywa. Kolejną - ale chyba najlepszą ze wszystkich ;). Zapiekanka z makaronu lasagne, z kremowym sosem beszamelowym z dodatkiem puree z bobu i gałki muszkatołowej. Do tego duszone na maśle warzywa - szparagi, cukinia, bób i cebulka oraz suszone pomidory. Wszystko dodatkowo podkręcone serem feta i doprawione estragonem (wpasował się idealnie - dobry miałam pomysł :D), a także kuminem i bazylią. Przepyszne danie, kremowe, zdrowe, lekkie, wiosenne... Bardzo gorąco polecam!

 

Przepis inspirowany kilkoma znalezionymi w sieci i książkach, ostateczna wersja - autorska.

 

Składniki (3 porcje)

Warzywa:

  • 1 duża cukinia
  • 1 mała, młoda cebulka
  • 400 g bobu (świeżego lub mrożonego)
  • 1/2 pęczka szparagów
  • 4 suszone pomidory z oleju
  • 1 łyżka masła
  • 1 malutki ząbek czosnku
  • sól, szczypta cukru
  • estragon, kumin

Bób ugotować w osolonej wodzie przez ok. 15-25 minut (należy sprawdzać, czy już jest gotowy). Odcedzić, zostawić do lekkiego przestudzenia, a następnie obrać. Odłożyć 1/2 szklanki bobu i rozgnieść na puree, resztę pozostawić w całości.

Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końcówki, a następnie wrzucić na osolony i posłodzony wrzątek i podgotować przez 2 minuty. Pokroić na kawałki.

Cukinię umyć, pokroić w plasterki. Na patelni rozgrzać masło i wrzucić na nie cukinię, podsmażać przez kilka minut na niewielkim ogniu. Dodać posiekaną cebulkę, smażyć kolejne 3 minuty, a następnie wrzucić szparagi, bób oraz zmiażdżony czosnek. Wymieszać delikatnie i smażyć warzywa jeszcze ok. 4 minuty. Po tym czasie doprawić solą, estragonem i kuminem, wmieszać posiekane suszone pomidory.

Sos beszamelowy z puree z bobu:

  • 20 g masła
  • 20 g mąki pszennej
  • 300 ml mleka
  • sól, gałka muszkatołowa
  • puree z bobu przygotowane punkt wcześniej

W rondelku roztopić masło, dodać mąkę i leciutko zasmażyć. Następnie stopniowo wlewać mleko, wciąż mieszając, na niewielkim ogniu, aż do uformowania gładkiego, gęstego sosu. Dodać puree z bobu, dokładnie wszystko wymieszać na jednolitą masę. Doprawić lekko solą oraz gałką muszkatołową.

Ponadto:

  • 9 płatów makaronu lasagne
  • 100 g sera feta, pokruszonego
  • estragon, bazylia

Makaron podgotować przez 3 minuty w osolonym wrzątku, a następnie rozłożyć osobno na blacie, tak aby się nie posklejał.

W natłuszczonym naczyniu żaroodpornym rozłożyć 3 pierwsze płaty lasagne, przykryć warstwą sosu beszamelowo-bobowego. Na to wyłożyć połowę warzyw i posypać 1/3 sera. Przykryć trzema kolejnymi płatami, posmarować następną warstwą sosu. Na to wyłożyć resztę warzyw i posypać serem. Następnie wyłożyć ostatnie płaty makaronu i przykryć resztą beszamelu. Posypać resztą fety, a także estragonem oraz bazylią. Piec w 190 stopniach przez ok. 25 minut.



Smacznego! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

czwartek, 30 maja 2013

 

 

We’re half-awake in a fake empire.

***********

Mówiłam już nieraz, że uwielbiam kokosa. I to w każdej jego wersji: zarówno w postaci delikatnego, kremowego i jasnego Raffaello, jak i soczystego, czekoladowego, słodkiego Bounty. Nie będę więc już kolejny raz się powtarzać.

Domowe Bounty zrobić miałam już dawno temu. Lecz ostatnio zdarzyła się po temu odpowiednia okazja - przyrządziłam je bowiem dla mojej Mamy z okazji Dnia Matki, gdyż uwielbia ona te batoniki równie mocno, jak ja. Mama jednak woli Bounty w ciemnej czekoladzie, podczas gdy ja preferuję klasycznie - w mlecznej. Domowe Bounty obtoczyć możemy w takiej, jaką lubimy najbardziej (teoretycznie - nawet w białej, choć tego nie polecam). Widziałam wiele receptur na te słodkości w różnych źródłach, lecz finalnie zdecydowałam się na tę, która odpowiadała mi najbardziej. I to był dobry wybór! Batoniki z przepisu naprawdę smakują jak oryginalne Bounty! Soczyste, słodkie, przepyszne... Może trochę mniej słodkie niż oryginały i z lekko wyczuwalnym posmakiem skondensowanego mleka... Ale naprawdę przepyszne! To bardzo dobry przepis. Polecam gorąco! :)

 

Przepis pochodzi z bloga Strawberries from Poland (klik), podaję po lekkiej zmianie proporcji.

 

Składniki:

  • 150 g mleczka skondensowanego słodzonego
  • 150 g wiórków kokosowych
  • 75 g bardzo miękkiego masła
  • 1 łyżeczka cukru pudru, płaska
  • 150-200 g czekolady, gorzkiej lub mlecznej (lub pół na pół)

W misce umieścić mleczko skondensowane, cukier puder, wiórki i masło, całość wymieszać bardzo dokładnie mikserem na jednolitą, gęstą masę. Wyłożyć ją do wyściełanej folią aluminiową, niewielkiej foremki, wyrównać. Wstawić do stężenia do zamrażarki na 1 godzinę lub na kilka godzin do lodówki.

Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej, lekko przestudzić. Zastygnięte batoniki kroić ostrym nożem na kwadraty lub prostokąty i obtaczać w ulubionej czekoladzie. Odstawić do stężenia do lodówki. Najlepiej przechowywać w lodówce.



Smacznego! *_*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

wtorek, 28 maja 2013

 

To. I może jeszcze parę innych rzeczy. Może.

**************

Sezon szparagowy już nie będzie trwał zbyt długo, kończy się również szparagowa akcja na Durszlaku. Dlatego też dziś, szybko, publikuję kolejny przepis z tymi pysznymi warzywami.

Frittata - czyli swoisty rodzaj omletu, dopiekanego w piekarniku. Ze szparagami, wędzonym łososiem oraz serem feta. Szybki pomysł na pyszne śniadanie czy też lunch. Polecam gorąco!

 

Przepis własny.

 

Składniki (1 porcja):

  • 2 jajka
  • 2 łyżki śmietanki kremówki
  • 250 g szparagów
  • 30 g sera feta
  • 40 g wędzonego łososia
  • 1 malutki ząbek czosnku
  • sól, pieprz, cukier
  • 1 łyżka masła

Szparagi umyć, usunąć zdrewniałe końcówki. Wrzucić je na osolony i osłodzony wrzątek i podgotować przez ok. 2 minuty. Następnie odcedzić, pokroić na kawałki. Łososia i fetę również pokroić na kawałeczki.

Jajka ubić mikserem wraz ze śmietanką na puszystą masę. Doprawić lekko solą (naprawdę lekko, gdyż łosoś i feta już są słone). Malutkie naczynie żaroodporne umieścić na gazie, roztopić w nim masło, dodać masę jajeczną i smażyć ok. 2 minuty, zgarniając z brzegów surową masę, aby podsmażyć frittatę. Wyłożyć szparagi, łososia, fetę, posypać pieprzem. Smażyć jeszcze ok. 1 minutę i wstawić całość do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec przez ok. 15 minut, aż całość się zetnie. Można podawać z dodatkowymi szparagami.



Smacznego! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcjach:

poniedziałek, 27 maja 2013

 

Na tej wyspie nie ma rycerzy, wszyscy kłamią.

************

Uwielbiam szparagi, od zawsze. Czy to te konserwowe, podane w postaci zawiniętych w szynkę roladek z kremowym serkiem, czy też - te najlepsze, majowe, świeże. W zeszłym roku prezentowałam bardzo ciekawą szparagową sałatkę, a i w tym przygotowałam kilka pozycji na niestety tak krótki sezon szparagowy.

Dziś publikuję jedną z nich. Makaron pappardelle podany z kremowym sosem śmietanowo-serowo-cytrynowym, ze szparagami i chrupiącą posypką - gremolatą: z usmażonego na oliwie, pokruszonego chleba, czosnku oraz skórki z cytryny. A na wierzch - tarty parmezan. Danie kremowe, aromatyczne - pyszne. Polecam bardzo gorąco!

 

Przepis autorski.

 

Składniki (2 porcje):

  • 170 g makaronu pappardelle
  • 150 ml śmietanki kremówki 30 %
  • pęczek zielonych szparagów (ok. 450 g)
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 3 łyżki tartego parmezanu + więcej do posypania
  • sól, pieprz
  • 1 łyżka oliwy
  • spora szczypta cukru

Makaron ugotować al dente w osolonej wodzie, odcedzić, trzymać w cieple.

Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końcówki. W garnku zagotować wodę z cukrem i szczyptą soli. Na wrzątek wrzucić szparagi i gotować je ok. 4 minuty – po tym czasie będą już odpowiednio miękkie, dla pewności można sprawdzić widelcem. Odcedzić, pokroić na spore kawałki (każdego szparaga na 3 części), wymieszać z oliwą.

W rondelku wymieszać śmietankę, ser oraz sok z cytryny. Zagotować, a następne podgrzewać krótko na niewielkim ogniu, aż sos zgęstnieje. Doprawić solą i pieprzem.

Gremolata czosnkowo-cytrynowa:

  • 1 duża kromka chleba (najlepiej czerstwego)
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • szczypta soli
  • 1 łyżka startej skórki z cytryny
  • 1 ząbek czosnku

Chleb pokroić na kawałeczki, upiec lub podsmażyć na suchej patelni, aby stał się chrupki. Następnie pokruszyć, wymieszać ze skórką z cytryny, solą i zmiażdżonym czosnkiem. Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić na nią mieszankę, wymieszać i podsmażyć na niewielkim ogniu przez kilka minut, aż całość stanie się chrupka (należy jednak uważać, aby nie przypalić gremolaty.

Makaron wymieszać z gorącym sosem oraz częścią szparagów. Rozłożyć na talerze. Dodać dodatkowe szparagi (najlepiej dekoracyjne główki), posypać gremolatą oraz dodatkowym parmezanem.

Smacznego!!! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

piątek, 24 maja 2013

 

Ulga, że całą harówkę mam już za sobą. Radość z wolności i wizji długiego odpoczynku. Strach, lecz głównie ogromna ekscytacja przed nieznanym. Uciecha z tego, że wyczekiwana przez wszystkich „dorosłość” nadeszła już w całej pełni.

Szczęście.

To wszystko powinnam teraz czuć.

********

Od zawsze przepadałam za kaszanką. Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, a wszystkie inne dzieci podczas rodzinnego grilla pałaszowały kiełbaski i podpieczony chlebek, ja wprost zajadałam się tym czarnym, kaszowo-krwistym przysmakiem. Bo kaszanka ma przecież w sobie to wszystko, co uwielbiam: jest tłuściutka, konkretna, sycąca, i bardzo „polska”. Zawsze jednak jadałam ją w wersji klasycznej: albo z grilla, zapieczonej w folii, czasem z dodatkiem stopionego sera, albo też odsmażanej na patelni z cebulką. Tym razem  zaś chciałam upichcić coś „nowatorskiego” ;). Od dłuższego już czasu miałam apetyt na jakiś kaszankowy specjał – albo pierogi, albo faszerowane cebule, albo właśnie – tartę. I padło na to ostatnie. A raczej tym razem – małe tartaletki. Maślane, kruche ciasto skrywa w sobie przepyszny farsz z podsmażanej z cebulką kaszanki, doprawionej cynamonem, goździkami i majerankiem, a do tego jeszcze podpieczone plasterki jabłek. Wiedziałam, że to danie będzie mi smakowało. I było boskie! Mama również była potrawą mile zaskoczona. Pyszne, treściwe, aromatyczne. Bardzo gorąco polecam!



Przepis inspirowany daniem Magdy Gessler, znaleziony na Feerii (klik). Podaję po moich niewielkich modyfikacjach – np. dodanie majeranku.

 

Kruche ciasto maślane (4 niezbyt duże tartaletki):

  • 100 g mąki pszennej
  • 50 g masła, zimnego
  • 2 łyżki zimnej wody
  • szczypta soli

W misce umieścić mąkę, sól i pokrojone na kawałeczki masło. Całość siekać nożem, a następnie wyrabiać krótko palcami, aż do uformowania „kruszonki”. Następnie zagnieść gładką kulę ciasta, w razie potrzeby dolewając odrobinę zimnej wody. Ciasto podzielić na 4 części. Każdą po kolei rozwałkowywać i wylepiać wyłożone papierem do pieczenia lub natłuszczone foremki do tartaletek. Ponakłuwać widelcem i obciążyć fasolkami, grochem etc. Podpiekać w 180 stopniach przez ok. 7 minut z obciążeniem, a następnie ok. 5 bez obciążenia. Wyjąć z piekarnika.

Farsz:

  • 250 g dobrej jakości kaszanki
  • 1 cebula
  • 3 łyżki oleju
  • sól, pieprz
  • 3 goździki, dobrze zgniecione w moździerzu
  • cynamon, majeranek
  • 1 łyżeczka masła
  • 1/2 średniego jabłka

Cebulę posiekać i podsmażyć przez kilka minut na 2 łyżkach oleju. Kaszankę obrać z błony, pokroić i włożyć na patelnię z cebulą. Smażyć, mieszając od czasu do czasu, aż kaszanka się rozpadnie (10 do kilkunastu minut). Następnie doprawić goździkami, cynamonem, solą, pieprzem i odrobiną majeranku.  Farsz rozłożyć po równo do podpieczonych tartaletek. Jabłko umyć, obrać, pokroić w cienkie plasterki. Kolejno maczać je lekko w pozostałym oleju i majeranku, a następnie układać na tartaletkach. Piec ok. 15 minut w 180 stopniach.

 

Smacznego!!! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

czwartek, 23 maja 2013

 

Klimat ociepla się, czy ochładza? Raz z gorąca nie można w nocy zmrużyć oka, kilka dni później zimno nie pozwala myśleć o niczym innym. Świat jest całkowicie bezsensowny. Ale o tym wiadomo już od dawna.

**********

Uwielbiam robić torty. Uwielbiam wymyślać je, planować dokładnie wszystkie warstwy i detale, a później spędzać w kuchni długie godziny, skrupulatnie i sumiennie wykonując wszystkie kroki. Osobiście jestem fanką tradycyjnych, luksusowych, idealnych tortów z kremem maślanym, bakaliami, masami. Ale torty przecież robi się głównie dla innych, nie dla siebie - dlatego też niedawno, z okazji urodzin siostry, wykonałam ten oto lekki, owocowy, rześki przysmak.

Tort Cytrynowo-Zielony. Taką śmieszną nazwę sobie wymyśliłam. Aż cztery warstwy lekkiego, jasnego biszkoptu, nasączonego cytrynowym ponczem. Przekładane kolejno: cytrynowym kremem mascarpone, klasycznym lemon curdem oraz lekką, zieloną pianką z galaretki i bitej śmietanki - do tego winogrona,  brzoskwinie. I było pysznie! Polecam gorąco!!!

 

Przepis na lemon curd z Moich Wypieków, cała reszta oraz koncepcja tortu – autorskie.



Biszkopt (tortownica ok. 18 cm):

  • 4 małe jajka
  • 95 g mąki pszennej
  • 35 g mąki ziemniaczanej
  • szczypta soli
  • 130 g cukru

Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli, pod koniec dodając cukier i ubijając do uzyskania lśniącej, sztywnej masy. Następnie dodawać po jednym żółtku, wciąż miksując. Mąki wymieszać w misce i przesiać w trzech partiach do masy jajecznej, delikatnie, lecz dokładnie mieszając drewnianą szpatułką lub mikserem na najniższych obrotach – tak, aby jak najmniej uszkodzić pianę. Dno tortownicy natłuścić lub wyłożyć papierem do pieczenia. Wlać do niej nieco ponad połowę masy. Piec ok. 35 minut w 160 stopniach. Gotowy biszkopt upuścić na ziemię z ok. 0,5 metra wysokości. Następnie wyjąć z formy i zostawić do wystudzenia.

Tymczasem dno formy ponownie natłuścić i wylać do niej resztę masy. Piec ok. 30 minut w 160 stopniach, dalej postępować tak samo jak w wypadku pierwszego biszkoptu. Każdy z wystudzonych biszkoptów przekroić na dwa blaty (w efekcie powstaną cztery blaty – dwa grubsze z pierwszej partii i dwa cieńsze z drugiej).

 

Lemon curd:

  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • 80 g cukru
  • 40 g masła
  • skórka otarta i sok wyciśnięty z 1 cytryny

Lemon curd należy przygotować dzień wcześniej, aby zdążył zgęstnieć w lodówce.

W rondelku porządnie rozkłócić jajko, żółtko i cukier (najlepiej zrobić to trzepaczką). Następnie postawić rondelek na palniku, dodać masło, sok i skórkę z cytryny. Całość dobrze wymieszać i podgrzewać na niewielkim ogniu, wciąż mieszając, aż całość się zagotuje, a następnie zgęstnieje. Należy bardzo przy tym uważać, aby jajka nie ścięły się na jajecznicę. Następnie zdjąć z ognia, wystudzić, mieszając co jakiś czas. Włożyć do lodówki na całą noc, aby krem stężał.

Krem cytrynowy mascarpone:

  • 250 g serka mascarpone
  • 150 ml śmietanki kremówki 36 %
  • 1 łyżka lemon curdu
  • sok i skórka z 1/2 cytryny
  • 6 czubatych łyżek cukru pudru

Mascarpone ukręcić krótko w misce na gładką masę wraz z lemon curdem, skórką i sokiem z cytryny. Schłodzoną kremówkę ubić na bardzo sztywno, pod koniec ubijania dodając połowę cukru pudru. Następnie dodać ją do mascarpone, wsypać również resztę cukru i całość delikatnie, lecz dokładnie zmiksować na najniższych obrotach miksera na gładki krem. Włożyć do lodówki.

Jedną łyżkę kremu wymieszać z wcześniej przygotowanym lemon curdem.

Poncz:

  • 1 szklanka wody posłodzonej 1 łyżką cukru
  • 2 łyżki soku z cytryny

Wszystkie składniki ponczu wymieszać, wystudzić.

Zielony krem piankowy:

  • 1 zielona galaretka (np. kiwi, agrest)
  • 1 szklanka wrzątku
  • 160 ml śmietanki kremówki 30 lub 36 %

Galaretkę rozpuścić w szklance wrzątku, wystudzić. Schłodzoną śmietankę ubić na półsztywno, wstawić do lodówki. Gdy galaretka zacznie tężeć, zmiksować ją ze schłodzoną śmietanką. Teraz należy działać szybko, gdyż masa bardzo szybko stężeje. Należy więc zabrać się za składanie tortu.

Ponadto:

  • 2 szklanki bezpestkowych zielonych winogron
  • 2 brzoskwinie

W tortownicy umieścić jeden z grubszych blatów biszkoptowych. Nasączyć go dobrze ponczem. Na nim poukładać poprzekrawane na pół winogrona (ok. 1 szklanki). Zamknąć tortownicę obudową – to ważne, w przeciwnym razie pianka wyleci. Na biszkopt z winogronami wylać tężejącą masę piankowo-galaretkową i przykryć jednym z cieńszych biszkoptów. Wyrównać i wstawić do lodówki do całkowitego stężenia.

Gdy masa stężeje, ciasto wyjąć z formy i ostrożnie przełożyć na ozdobny talerz bądź paterę. Górny biszkopt nasączyć ponczem i rozsmarować na nim warstwę lemon curdu (wymieszanego z łyżką kremu mascarpone). Przykryć drugim cienkim biszkoptem, nasączyć go ponczem. Na to wyłożyć warstwę kremu mascarpone. Przykryć ostatnim, grubszym blatem. Naponczować go. Wierzch pokryć gładką warstwą pozostałego lemon curdu, boki zaś obsmarować resztą kremu mascarpone – część kremu wyciskając dekoracyjnie na wierzch tortu. Całość ozdobić resztą całych bądź pokrojonych winogron oraz umytymi, obranymi i pokrojonymi w kosteczkę brzoskwiniami. Tort wstawić do lodówki i przechowywać w lodówce.



Smacznego!!! *_*

 

wtorek, 21 maja 2013

 

https://www.youtube.com/watch?v=yedD4JsZyT0

Nie ma nic gorszego niż śpiew ptaków o 2:30 nad ranem. A może raczej - w nocy. Tak, to właśnie znaczy, że o tej godzinie zazwyczaj nie śpię. Bo po stokroć wolę ciszę i ciemność nocy od jasności dnia.

**********

Czasy, gdy w marketach sprzedawano tylko naszpikowane chemią ohydztwa, dawno minęły. A jeśli ktoś nadal twierdzi, że wszystkie gotowe dania są "fe" i okropne, uważam go za hipokrytę. Sama czasem kupuję gotowe potrawy dobrej jakości - mam kilka upatrzonych pozycji. I jedną z nich jest pewne makaronowe danie ze znanego sklepu - pyszna, prosta zapiekanka. Kupowałam ją wiele razy, lecz dopiero niedawno wpadłam na pomysł, aby w domu odtworzyć jej smak. Przypomniałam sobie składniki, użyłam wyobraźni i pamięci... I wyszło! Naprawdę, dokładnie ten sam smak, co w kupnym produkcie - ale byłam z siebie dumna! :D I to wcale nie kosztowało mnie dużo pracy. A więc tak: makaron penne, sos z pomidorów w puszce, kawałki salami, podsmażona papryka, cebulka, czosnek oraz pieczarki. Sos pomidorowy - doprawiany cukrem, słodką papryką. A wszystko zapieczone pod warstwą łagodnego sera. Bosko! Polecam naprawdę gorąco ;).

 

Przepis zainspirowany gotowym daniem z pewnego znanego marketu, odtworzyłam składniki z pamięci, według własnego smaku. Finalny efekt – autorski.


Składniki (3 porcje):

  • 200 g makaronu penne
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 400 g pomidorów z puszki (krojonych)
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • 1 czerwona papryka
  • 5 średnich pieczarek
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżeczka papryki w proszku
  • 1 łyżeczka cukru
  • 100 g salami, pokrojonej w plasterki (najlepiej takiej w wersji mini, ja użyłam salami snacks z Biedronki, sprawdziły się świetnie)
  • sól, bazylia, pieprz

Na patelni rozgrzać 2 łyżki oliwy, zeszklić na niej posiekaną cebulę. Następnie dodać umyte i pokrojone w plasterki pieczarki, smażyć na niewielkim ogniu, aż grzyby się zrumienią. Dodać zmiażdżony czosnek. Paprykę umyć, wykroić gniazdo nasienne i pokroić w kostkę. Wrzucić na patelnię, dodać 1 łyżkę oliwy. Wszystko wymieszać i podsmażać przez ok. 8 minut. Następnie dodać słodką paprykę, koncentrat i pomidory w puszce. Całość wymieszać, zagotować, a następnie przykryć i dusić na niewielkim ogniu przez ok. 20 minut. Po tym czasie odkryć patelnię i smażyć jeszcze ok. 10 minut na niewielkim palniku, aż sos stanie się gęsty. Doprawić solą, pieprzem, cukrem i bazylią.

W międzyczasie makaron ugotować al dente w osolonej wodzie. Odcedzić i wymieszać z sosem, wlać także ostatnią łyżkę oliwy.

Opcja (bardzo polecana):

  • 100 g tartego sera (łagodnego żółtego lub mozzarelli)

Makaron z sosem przełożyć do natłuszczonego naczynia żaroodpornego. Posypać serem i zapiekać w 180 stopniach przez ok. 15 minut, aż ser się ładnie stopi.



Smacznego!!! :)

 

niedziela, 19 maja 2013

 

Dziś prezentuję zwykłe można by rzec ciasto - zwykłe, ale za to pyszne. Proste, domowe. Kojarzące się z latem, kuchnią babci i rodzinnymi spotkaniami. Ciasto z rabarbarem - ucierane, maślane. Z najlepszą kruszonką - nie suchą, odpowiednio słodką i maślaną. Przepyszne. Polecam gorąco!

 

Proporcje składników z przepisu na ciasto od Kasi (klik), ja jednak nie ubijałam białek, wmiksowałam zaś całe jajka (nie przepadam za zbytnio puszystymi ciastami). Rabarbar, kruszonka oraz połączenie – pomysł własny.


Składniki (dość długa keksówka):

  • 120 g miękkiego masła
  • 120 g cukru
  • 120 g mąki
  • 2 duże jajka
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 300-400 g rabarbaru + 2 łyżki cukru + 1 łyżka mąki

Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową.

Rabarbar umyć, oskrobać, osuszyć i pokroić na ok. 2 cm kawałki. Umieścić je w misce, zasypać 2 łyżkami cukru i odstawić, aż lekko puści sok.

Masło utrzeć z cukrem na puch, a następnie dodawać po jednym jajku, cały czas dokładnie miksując. Mąkę przesiać z proszkiem do pieczenia i solą, dodać do ciasta. Wlać waniliowy ekstrakt i wszystko jeszcze raz dokładnie utrzeć mikserem. Masę przełożyć równomiernie do natłuszczonej i wysypanej bułką formy.

Z miski z rabarbarem wylać resztki soku, które z niego wyciekły. Wymieszać z 1 łyżką mąki i wyłożyć równomiernie na ciasto w blaszce.

Kruszonka:

  • 100 g mąki
  • 70 g masła
  • 60 g cukru pudru

Z podanych składników zagnieść kruszonkę, formując ją palcami (można ewentualnie stopić masło i wtedy zrobić kruszonkę, dla niektórych jest to wygodniejszy sposób). Wysypać ją równomiernie na ciasto z rabarbarem. Całość piec ok. 45 minut w 180 stopniach. Wyjąć z pieca i wystudzić.

 

Smacznego!!! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

sobota, 18 maja 2013

 

Siedząc samotnie w dusznym pokoju, zabijając po drodze wlatujące przez otwarte okno komary, zastanawiam się nad granicami poznania. I granicami oszukiwania samego siebie. Nie wiem, i chyba się nie dowiem, czy tyle osób naprawdę jest aż tak zadufanych w sobie, czy może tylko z umysłowego lenistwa udają. Chyba lepiej zostanę przy zabijaniu komarów. Jest za gorąco, stanowczo za gorąco. Czemu zawsze musi być „za”?... Im bliżej, tym dalej. Im dalej, tym bliżej.

************

A dziś publikuję przepis na prostą, szybką, lecz jakże przepyszną, klasyczną przekąskę. Roladki z grillowanego w oliwie bakłażana, skrywające w sobie nadzienie z pokruszonej fety, mięty i soku z cytryny, doprawione mocno słodką papryką. O tak, to coś bardzo w moim stylu. Oczywiście, jak zawsze przestrzegam przed bezsensownym „odchudzaniem” bakłażana i grillowaniem go bez dodatku tłuszczu – warzywo to w takiej postaci jest po prostu niesmaczne. Cóż, albo fobia zdrowego żywienia, albo smak. Nie trzeba przecież od razu zjadać całego półmiska potrawy.

Danie świetnie sprawdza się jako przekąska podczas majowego pikniku albo też część leniwej, wiosenno-letniej kolacji. Polecam gorąco!

 

Luźna inspiracja: przepis Nigelli z Lato w kuchni przez okrągły rok, ja jednak zmieniłam nieco składniki i proporcje, przede wszystkim usunęłam chilli – gdyż nie przepadam za pikantnymi potrawami. Podaję po modyfikacjach.

 

Składniki (ok. 10 malutkich roladek):

  • 1 bakłażan
  • 130 g sera feta
  • 1/3 szklanki oliwy (nie z pierwszego tłoczenia)
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki chilli
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki + do posypania
  • 1 pęczek świeżej mięty, drobno posiekanej
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • pieprz

Bakłażana umyć, osuszyć, pokroić wzdłuż na długie, dość cienkie plastry. Na patelni partiami rozgrzewać oliwę i smażyć bakłażany z obu stron, aż zmiękną. Przełożyć na talerz, posypać pieprzem.

W miseczce wymieszać fetę, sok z cytryny, miętę i papryki. Na każdym plastrze bakłażana rozsmarowywać ok. 1 łyżeczki nadzienia i zwijać w luźne ruloniki. Posypać dekoracyjnie słodką papryką.



Smacznego! *_*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

czwartek, 16 maja 2013

 

Przeżyłam! Matury ustne. I to bardzo, bardzo dobrze przeżyłam :>. Jeszcze tylko jutro - ostatni egzamin. Trudny. Ale wszystko jest trudne.

***************

A dziś publikuję nieco archiwalny przepis, a mianowicie - klasyczne cordon bleu z kurczaka. Krótko mówiąc: piersi z kurczaka nadziewane serem oraz szynką, obtaczane w jajku i bułce tartej i smażone na oleju. Pyszne, proste danie... Takie smaki zawsze lubię ;). Polecam!

 

Przepis jest wypadkową wielu znalezionych w Internecie na klasyczny Cordon Bleu z kurczaka.


Składniki (4 porcje):

  • 2 duże pojedyncze filety z kurczaka (bez polędwiczek)
  • 4 duże plastry sera żółtego
  • 4 plastry szynki (wieprzowej lub z kurczaka, najlepiej gotowanej)
  • 2 łyżki musztardy
  • 2 małe ząbki czosnku
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 6 łyżek bułki tartej
  • 1 duże jajko
  • sól, pieprz
  • olej

Kurczaka umyć, osuszyć. Następnie każdy filet podzielić na pół, formując dwa cieńsze filety tej samej wielkości (w sumie 4). Rozbijać je tłuczkiem na cienkie płaty. Filety obsypać solą i pieprzem.

Ser i szynkę pokroić na mniejsze plasterki. Jajko rozbełtać widelcem z solą i pieprzem oraz 2 łyżkami wody.

W miseczce wymieszać musztardę i zmiażdżony czosnek, a następnie taką pastą smarować od wewnątrz przygotowane wcześniej kurczaki. Na połowie rozbitego płata umieszczać plaster szynki i sera. Następnie przykrywać płat mięsa drugą, nieobłożoną nadzieniem połową.

Kurczaka kolejno panierować w mące, jajku oraz bułce tartej. Smażyć w głębokim oleju z obu stron, na niewielkim ogniu, aż całe roladki będą usmażone. Należy uważać, aby mięso w środku nie było surowe, zaś na wierzchu – nie było spalone. Podawać na ciepło, np. z puree ziemniaczanym (przepis – klik) i ulubioną jarzynką (u mnie – z fasolką szparagową z bułką tartą na masełku).

Smacznego! :))

 

 
1 , 2