Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi
sobota, 30 czerwca 2012

 

Czyli kolejny przepis, aby zdążyć opublikować wszystkie zaległe dania przed rychłym wyjazdem ;). Tym razem szybki i pyszny pomysł na imprezową przekąskę lub niekłopotliwy obiad - kiełbaski!

Nie miałam akurat w domu koktajlowych, lecz równie cienkie i chude (jedynie trochę dłuższe) śniadaniowe. Przygotowałam je tak, jak uwielbiam - czyli w słodkiej, aromatycznej, lepkiej glazurze z miodu i sosu sojowego. Luźną inspirację stanowił przepis Nigelli na kiełbaski koktajlowe, powszechnie znany w sieci, lecz wykonałam je po swojemu. Do kiełbasek dodałam cebulkę - uwielbiam, jak się skarmelizuje! Polecam :)

 

Składniki:

  • 400 g cienkich, chudych kiełbasek (lub koktajlowych) - bez niejadalnej otoczki!
  • 1 łyżka oleju
  • 3 łyżki płynnego miodu
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 1 cebula

Kiełbaski umieścić w naczyniu żaroodpornym. Cebulę pokroić w piórka i dodać do kiełbasek. W misce wymieszać olej, miód i sos sojowy, a następnie glazurę wlać do naczynia żaroodpornego. Wszystko wymieszać, aby glazura dobrze pokryła kiełbaski i cebulkę. Piec ok. 35 minut w 200 stopniach.

 

Smacznego!!!

 

piątek, 29 czerwca 2012

 

Nie wiem, dlaczego przyjęło się określać mianem blondie to jasne, płaskie ciasto, którego podstawą jest brązowy cukier. Prawda - są równie ciężkie, gliniaste i "konkretne". Ale, no po prostu na logikę - blondie to powinno być, analogicznie, ciężkie, wilgotne ciasto, którego główny składnik stanowi czekolada - BIAŁA. I jako takie właśnie mam zamiar blondies traktować :D.

Zrobiłam to ciasto po raz pierwszy, czekało na liście "do upieczenia" już pewien czas. Efekt? Wspaniały! Zakochałam się w blondies. Bo, o czym może już kiedyś wspominałam - ja wcale aż tak nie przepadam za czekoladą :O. Pralinki, czekolady nadziewane bądź z dodatkami, klasyczna mleczna - to TAK *_*. Ale nie lubię ciast czekoladowych ani brownies. To jakoś gubi mi tę aksamitną kremowość, słodycz - smak czekolady. Żeby było dziwniej - białej czekolady samej w sobie nie lubię w ogóle. Ale w blondies? Jest słodko, bardzo słodko... o tak. Ponadto biała czekolada nadaje ciastu wspaniały aromat. Pycha ;).

Inspiracja i bazowy przepis na blondies: "Złota Księga Czekolady" wyd. Olesiejuk; ale ja orzechy makadamia zastąpiłam migdałami, a do tego dorzuciłam truskawki. Przepis podaję po moich modyfikacjach.

 

Składniki (mała keksówka):

  • 100 g mąki pszennej
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • malutka szczypta soli
  • 120 g białej czekolady
  • 85 g masła
  • 130 g cukru
  • 2 małe jajka
  • 50 g migdałów, bez skórki
  • 1 szklanka truskawek
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej

Truskawki umyć, odszypułkować i pokroić na kawałki. Obsypać lekko mąką ziemniaczaną. Migdały poprzekrawać na pół.

Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą. W kąpieli wodnej rozpuścić czekoladę z masłem, wystudzić. Następnie wmieszać w miksturę cukier. Dodać jajko oraz mieszankę z mąką, zmiksować. Na koniec wsypać orzechy oraz truskawki, delikatnie, acz dokładnie wymieszać. Przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 45 minut-1 godzinę w 180 stopniach (przepis podaje, żeby piec 30-35 minut - moim zdaniem to za krótko). Pyszności!

 

Smacznego

 

czwartek, 28 czerwca 2012

 

No a teraz, po torcie, czas na powrót do normalności... Ale na szczęście normalności również względnej, bo jutro nareszcie koniec roku!!! Jeszcze tylko jeden krótki apel i... wolność na calutkie dwa miesiące...

A tymczasem na szybko prezentuję danie obiadowe, do którego zainspirował mnie przepis znaleziony w książce "Lato w kuchni przez okrągły rok" Nigelli - jednym z urodzinowych prezentów. Zamiast okonia morskiego dałam jednak mintaja - Nigella pisze, że każda ryba mogłaby pasować, można by użyć nawet kurczaka. Nie miałam szafranu, postanowiłam więc pójść w nieco inną nutę - doprawiłam rybę curry i kurkumą, a zamiast pinii wrzuciłam migdały, ale, tak jak w przepisie, dodałam rodzynki i sherry. Danie podałam z kuskusem. Smaczny i pożywny obiad ;).

Luźna inspiracja: Nigella Lawson "Lato w kuchni przez okrągły rok" (wyd. Filo); przepis podaję po moich modyfikacjach

 

Składniki (na 2 porcje):

  • 400 g białej ryby (u mnie: mintaj)
  • 4 łyżki rodzynek sułtanek
  • 3 łyżki sherry
  • 3 łyżki płatków migdałowych
  • szczypta kurkumy
  • 1 płaska łyżeczka curry
  • woda
  • sól
  • 100 g kuskusu
  • 2 łyżki oliwy
  • kostka bulionowa

Kuskus zalać rozpuszczonym we wrzątku bulionem z curry (żeby zakrywał kaszkę o ok. 0,5 cm). Przykryć, odstawić na 5 minut. Następnie wymieszać z oliwą, rozłożyć na talerze.

Rybę pokroić na mniejsze kawałki, doprawić curry i solą. Do miski włożyć sułtanki, zalać podgrzanym sherry i posypać kurkumą. Migdały podprażyć na suchej patelni, odstawić. Na głęboką patelnię wrzucić rybę i zalać ją wodą. Gotować pod przykryciem do czasu, aż ryba będzie ugotowana i miękka (czas zależy od tego, jakiej ryby użyjemy). W połowie gotowania dołożyć zalewę z rodzynek i sherry. Następnie przełożyć rybę na talerz wraz z sułtankami. Sos na patelni jeszcze chwilę podgrzewać aż leciutko zgęstnieje. Polać nim rybę i posypać prażonymi migdałami.

 

Smacznego!

 

wtorek, 26 czerwca 2012

 

Uwaga uwaga, oto prezentuję mój jedyny prawdziwy Tort z okazji 18 urodzin!

Poprzedni, Dekadencki, był tortem na imprezę dla znajomych. Ten, teraz, wykonałam na to "właściwe", rodzinne przyjęcie. 18 urodziny ma się raz w życiu. (Tak, każde urodziny ma się raz w życiu - no wiadomo, o co chodzi.) Na tę wyjątkową okazję chciałam więc przygotować wyjątkowy tort - z moich najulubieńszych smaków. Z połączenia pomysłów, przepisów, skrawków pamięci, marzeń... Myślałam bardzo długo i intensywnie, a tort powoli krystalizował się w moim umyśle - aż w końcu całkiem się ukształtował. I oto jest.

Trzy biszkopty z mielonych, włoskich orzechów, nasączone ponczem z mocnej herbaty z cukrem i spirytusem. Przełożone wiśniową konfiturą z dodatkiem soku z cytryny. No i przede wszystkim - MAŚLANY KREM, złożony z domowego kajmaku, powstałego z mozolnego gotowania mleka z cukrem i laską wanilii, zmieszanego z kremówką i zmiksowanego z masłem oraz spirytusem. Boki obłożone prażonymi, siekanymi orzechami włoskimi. A na wierzchu dekoracja z białych bezików, siatki z karmelu i srebrnych kuleczek. Uff! Te parę godzin pracy nie poszło chyba na marne :)

Inspirację na biszkopty orzechowe zaczerpnęłam z Trufli (klik) - podaję z moimi zmianami, na kajmak z White Plate (klik).

Krem, przełożenie i cała koncepcja tortu - autorskie.

 

Składniki na blaty orzechowe (tortownica 22 cm):

  • 6 jajek
  • 190 g orzechów włoskich, zmielonych
  • 170 g cukru
  • 25 g bułki tartej
  • szczypta soli

Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Żółtka utrzeć z cukrem na białą puszystą masę. Dodać bułkę tartą, orzechy i dobrze zmiksować. Następnie dodać pianę z białek i delikatnie, lecz dokładnie wymieszać wszystko szpatułką. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia i przelać do niej masę. Piec ok. 45 minut w 180 stopniach. Następnie zrzucić biszkopt z wysokości ok. 0,5 metra i pozostawić do wystudzenia. Po wystygnięciu wyjąć z blachy i przekroić na 3 równe blaty.

Składniki na krem:

  • domowy kajmak (przepis tutaj - dokładnie takie proporcje)
  • 200 g miękkiego masła
  • 8 łyżek spirytusu
  • 1/4 szklanki mleka, w temp. pokojowej

Przygotowany kajmak dobrze wystudzić. W misce utrzeć masło na puch, a następnie dodawać do niego po łyżce wystudzony kajmak, dobrze miksując po każdej porcji. Wmiksować spirytus, również po łyżce. Na koniec wlać mleko, wciąż miksując. Krem wstawić do lodówki do schłodzenia (lecz wyjąć go ok. 20 minut przed przełożeniem tortu).

Składniki na poncz:

  • 1 szklanka mocnej, czarnej herbaty
  • 2 łyżeczki cukru
  • 4 łyżki spirytusu

Herbatę osłodzić cukrem, wystudzić. Następnie wmieszać spirytus. Odstawić.

Składniki na dekorację z karmelu:

  • 100 g cukru
  • 100 ml wody

Przygotować miskę z zimną wodą i płachtę papieru do pieczenia. Wodę i cukier umieścić w garnuszku z grubym dnem. Podgrzewać (nie mieszając!) aż cukier zacznie nabierać bursztynowej barwy (zajmie to kilka minut). Zależnie od tego czy chcemy uzyskać jaśniejszy czy bardziej karmelowy odcień dekoracji, możemy odpowiednio krócej lub dłużej trzymać syrop na gazie (na moim torcie widać obie wersje - ta jasna smakuje jak cukier, ciemniejsza jest w smaku karmelowa). Następnie włożyć rondel na chwilę do miski z zimną wodą, aby zatrzymać proces karmelizacji. Łyżeczką tworzyć wzorki z karmelu na papierze do pieczenia. Trzeba robić to szybko, gdyż karmel błyskawicznie zastyga - i uważać, jest bardzo gorący! Gdy zrobimy wzorek, zostawiamy go do całkowitego zastygnięcia - na con. 1 godzinę. Wkładamy do lodówki.

Ponadto:

  • mały słoiczek konfitury wiśniowej
  • 2 łyżeczki soku z cytryny
  • pół szklanki orzechów włoskich
  • białe beziki (z tego przepisu - dokładnie takie proporcje)
  • srebrne kuleczki do dekoracji

Konfiturę wyłożyć do miseczki, wymieszać z sokiem z cytryny.

Orzechy włoskie posiekać (lub zmiksować blenderem - niezbyt drobno), podprażyć na suchej patelni.

Dekoracje z karmelu delikatnie odkleić od papieru do pieczenia.

Na paterze ułożyć pierwszy blat tortu. Nasączyć go 1/3 ponczu, a następnie posmarować mniej niż połową kremu kajmakowego. Przykryć drugim biszkoptem, nasączyć kolejną 1/3 ponczu i posmarować konfiturą. Na to ułożyć trzeci blat orzechowy, nasączyć go resztą płynu. Wierch i boki tortu posmarować pozostałym kremem. Boki obłożyć podprażonymi i posiekanymi orzechami. Na wierzchu tortu, wokół brzegu, ułożyć białe bezy. Udekorować wzorkami z karmelu i srebrnymi kuleczkami. Voila!

 

Miłej uczty!!!



niedziela, 24 czerwca 2012

 

A więc już po rodzinnym przyjęciu, już dwa dni po faktycznych urodzinach. I oto dzisiaj witam wszystkich jako osoba DOROSŁA.

W ferworze przygotowań i świętowania nie miałam jeszcze tak naprawdę czasu pomyśleć nad swoim życiem - bo to nieprawda, że myślenie jest przereklamowane. Bo na co dzień nikt nie ma na takie rzeczy czasu - i, trzeba powiedzieć sobie szczerze, ochoty - albo i odwagi.

Może parę rzeczy mi się w życiu udało, wiele również nie. Ale takie osobiste rozważania zostawię sama dla siebie. Odważę się jednak przyznać rzecz następującą: mój własny, osobisty Tort Urodzinowy udał się bezsprzecznie! :)

Ale o torcie w notce następnej (choć tak, tak bym już chciała go opublikować!), bo dzisiaj jeszcze jeden mały jego składnik - a mianowicie białe beziki.

Zawsze wydawało mi się, że bezy są koszmarnie trudnym wypiekiem, parę razy mi nie wyszły. Ale teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że zrobienie pysznych bez nie jest wcale trudne - po prostu trzeba ściśle trzymać się przepisu. Ludzie często dziwią się (tak, jak czasem też), że nie wychodzą im różne wypieki - a to krem się warzy, a to bezy palą, a zazwyczaj winę ponosi po prostu niedbałość - niedokładne oddzielenie białek od żółtek, niewystarczające ubicie piany, niewłaściwy sposób pieczenia etc. Bo gotowanie to, oczywiście, Sztuka - dla mnie na przykład, bo już teraz zdecydowanie wolę eksperymentować, wymyślać własne dzieła, łączyć smaki według fantazji niż odwzorowywać. Ale jest to też w dużej mierze chemia. Jeśli nie będziemy stosować się do kilku prostych zasad, wypieki po prostu nie wyjdą.

No więc, jako kolejny przedsmak tortu, białe beziki - pyszne, kruche, acz ciągnące w środku (bo takie chciałam). Ze świetnego przepisu ze Strawberries from Poland.

 

Składniki (na 12 niewielkich bez):

  • 1 białko
  • 31 g cukru
  • 31 g cukru pudru

Taka, najprostsza metoda robienia bezy - to beza francuska.

Białko ubić aż powstaną lekko sztywne wierzchołki. Ciągle ubijając, dodawać stopniowo po łyżce cukier, a potem cukier puder. W sumie ubijanie powinno trwać ok. 10 minut. Tak przygotowaną pianę wyciskać szprycą na wyłożoną papierem do pieczenia blachę. Piec w 100-110 stopniach ok. 1 godziny. Czas pieczenia uzależniony jest od tego, jakie bezy chcemy uzyskać. Ja np. piekłam ok. 45 minut w 110 stopniach i potem ok. 15 w 90, ale jeśli chcemy całkowicie kruche bezy, możemy suszyć je w ok. 100 stopniach jeszcze kilkanaście minut.

Smacznego!

 

czwartek, 21 czerwca 2012

 

Uff... Dzisiejszego dnia bite 5 godzin spędziłam w kuchni... przygotowując mój epicki Tort na 18 urodziny! Tym razem te właściwe, oficjalne, rodzinne. Tort dekadencki był przeznaczony dla moich znajomych - taki trochę "pod publikę", haha :D - bo wszyscy lubią czekoladę. Tym razem zdecydowałam się na coś totalnie innego. Coś całkowicie DLA MNIE. Myślałam długo nad tortem, przypominałam sobie ulubione receptury i smaki - aż w końcu obraz się skrystalizował. Ale tort jeszcze nie skończony, nie zapeszam - bo chociaż urodziny jutro, to przyjęcie dopiero w sobotę. Mam nadzieję, że wyjdzie taki, jak sobie wymarzyłam *__*

A dzisiaj publikuję niewielką część mojego tortu - a mianowicie kajmak. Ale nie masę krówkową z puszki czy też gotowane skondensowane mleko - tylko najprawdziwszy domowy kajmak vel. dulce de leche - powstały z długiego (ze 2,3 godziny) gotowania mleka z cukrem i prawdziwą wanilią, następnie połączony z masłem i śmietanką. Smak takiego domowego specjału jest zupełnie różny od kupnego. Jest zdecydowanie słodszy, bardzo waniliowy - a po dodaniu śmietanki i masła cudownie kremowy. Nie powiem, że teraz nie będę już kupować masy krówkowej w puszce - bo nadal ją uwielbiam, te smaki jednak bardzo się różnią, poza tym, co tu się oszukiwać, jest o wiele szybciej i mniej problematycznie. Ale 18 urodziny to okazja, dla której warto się poświęcić - bo było warto ;). A to tylko baza do mojego tortu!

Przepis zaczerpnięty od Liski - zmieniłam tylko ilość śmietanki i dodałam masło, a zamiast golden syrupu dodałam większą ilość cukru.

 

Składniki:

  • 350 ml pełnotłustego mleka
  • 260 g cukru
  • 1 laska wanilii
  • 100 ml śmietanki kremówki
  • 25 g masła

Mleko i cukier umieszczamy w garnku z grubym dnem. Z wanilii wydrążamy nasionka i dodajemy do garnka wraz z laską. Następnie ustawiamy na gazie i na niewielkim ogniu gotujemy, co jakiś czas mieszając. Po ok. 30 minutach masa powinna zacząć robić się karmelowa, dla bezpieczeństwa można wtedy garnek ustawić w innym z gotującą się wodą - wtedy ryzyko przypalenia kajmaku się zmniejsza. Ja gotowałam masę na małym ogniu i częściowo właśnie w kąpieli wodnej (zapobiegawczo), trwało to więc jakieś 2-3 godziny. Kajmak jest gotowy, gdy będzie gęsty i karmelowy. Wtedy dolewamy śmietankę, dodajemy masło i jeszcze chwilę podgrzewamy, mieszając, do połączenia się składników. Voila!

Taka masa idealna jest jako baza do kruchych ciast, kremów do tortów czy też po prostu do tostów bądź naleśników. Po pewnym czasie może gęstnieje, lepiej więc użyć jej od razu, dość ciepłej. Pycha!

 

Smacznego! :>

 

poniedziałek, 18 czerwca 2012

 

Dzisiaj bardzo szybki i prosty przepis - bo inwencji brak, gotowania ostatnio również mało, a jakąś notkę trzeba dodać. Wobec tego publikuję jedną z prostych, ale bardzo smacznych przekąsek - lekki twarożek z koncentratem pomidorowym lub ketchupem, wzbogacony kawałkami wędliny i rodzynkami - bo uwielbiam słodko-słone połączenia. Enjoy ;)

Może stanowić ciekawą przekąskę, lub też smaczny (i zdrowy) dip do warzyw czy krakersów.

 

Składniki:

  • 200 g serka wiejskiego
  • 2-3 plastry wędliny drobiowej lub szynki wieprzowej
  • 2 łyżeczki dobrego ketchupu (lub 2 łyżeczki koncentratu wymieszane z 1/2 łyżeczki cukru)
  • 2 łyżeczki rodzynek, wcześniej sparzonych wrzątkiem

Serek wiejski przełożyć do miseczki, wymieszać dokładnie z ketchupem lub przecierem z cukrem. Wędlinę drobno pokroić, dodać do twarożku. Na koniec wmieszać rodzynki.

 

Smacznego :)

czwartek, 14 czerwca 2012

 

Wszystkich ogarnął EURO-szał. Wokół pełno biało-czerwonych gadżetów, kibicują ci, którzy o futbolu nie mają zielonego pojęcia, codziennie od godziny 18 oblegane są wszystkie okoliczne puby, a kiedy Polska strzela gola - całe osiedle aż huczy. Nawet wśród kulinarnych bloggerów aż roi się od biało-czerwonych przysmaków lub też przekąsek "meczowych". I dobrze! :) Mnie też powoli zaczyna udzielać się piłkarska gorączka. Ale dla takich wspólnych chwil radości warto chyba żyć? ;) Może na blogu także pojawi się coś biało-czerwonego lub piłkarskiego. Zobaczymy ;)

A dzisiaj prezentuję sałatkę jeszcze z osiemnastkowej imprezy. Obłędną, wciągającą, prze-prze-przepyszną. Ogromna micha zniknęła ze stołu w całości. Sałatkę u mnie w domu nazywa się "makaronikową" - bo bazuje na małym "makaroniku" z zupek chińskich lub Vifon. W sieci, i w ogóle powszechnie, znana jest wersja sałatki z Vifonów z papryką, kapustą pekińską, majonezem i nie wiem czym jeszcze - w każdym razie, wszyscy ciągle ją robią, a mnie ona wcale nie smakuje. Zazwyczaj doprawiona tylko ostrą, gotową mieszanką i kopą majonezu - nic ciekawego. Ta sałatka jest zupełnie inna. Również prosta, ale jej smak naprawdę zaskakuje i zdumiewa. Składa się, oprócz makaroniku, z pokrojonej w paseczki szynki, pora i kukurydzy. Majonezu i przypraw. Jezu, jest naprawdę przepyszna. Obłędny przepis mojej Mamy.

 

Składniki (1 bardzo duża miska):

  • 4 zupki chińskie Vifon (w tym 1 pikantna i 1 łagodna)
  • 40 dag szynki konserwowej
  • 1-2 pory
  • 1 duża puszka kukurydzy konserwowej
  • 1 duży słoik majonezu (ok. 500 ml)
  • sól, pieprz

Makaron z zupek chińskich pokruszyć do miski, do tego wsypać 1 łagodną i 1 pikantną przyprawę (reszta przypraw i tłuszcz nie będą potrzebne). Następnie zalać wrzącą wodą - ok. 1/3 ilości potrzebnej na zupki, odstawić na 10 minut pod przykryciem. Szynkę konserwową pokroić w cienkie paski. Pora (tylko jasnozielona część) pokroić, a następnie sparzyć gorącą wodą, aby pozbyć się goryczki. Kukurydzę odsączyć z zalewy.

Gdy makaron już będzie gotowy, przemieszać go. Dodać pokrojoną szynkę, pora i kukurydzę, wszystko wymieszać. Majonez posolić, popieprzyć do smaku i włożyć do miski z sałatką. Wszystkie składniki połączyć, doprawić, jeśli to konieczne. Nie będziecie się mogli oderwać!

 

Smacznego!!!

 

poniedziałek, 11 czerwca 2012

 

Tak, tak - to właśnie dziś publikuję mój pierwszy tort osiemnastkowy. Ten, do którego wykorzystałam zrobione wcześniej orzechowe masło. Ale jeszcze nie pora na patetyczną notkę o wchodzeniu w dorosłość - 18 lat kończę dopiero (albo już! :o) za półtora tygodnia i... chyba chcę odwlec ten moment podsumowań jak najbardziej w czasie ;). Ale impreza dla przyjaciół odbyła się już w zeszły czwartek - i oto właśnie kulinarny gwóźdź programu...

Tort Dekadencki - obłędnie czekoladowy, obłędnie słodki, acz bardzo wyrafinowany, no i przede wszystkim - obłędnie pyszny! Zastanawiałam się długo, jakim tortem uraczyć swoich znajomych - lekkich i owocowych nie znoszę - a to w końcu moje święto. Budyniowych też nie lubię. Z maślanym kremem - uwielbiam *___* ale to zostawię sobie na oficjalne, rodzinne przyjęcie. Chciałam upiec bezowy, ale stwierdziłam, że wielu osobom bezy mogą nie smakować. I wtedy przypomniałam sobie o przepisie z Kwestii Smaku, który kiedyś zwrócił moją uwagę. I to był strzał w dziesiątkę. Zmodyfikowałam go jeszcze według własnych upodobań i oto są:

dwa kakaowe biszkopty, które nasączyłam syropem wiśniowo-alkoholowym (wg własnego pomysłu), do tego przepyszny, kremowy mus czekoladowy (dodałam część mlecznej czekolady zamiast gorzkiej), a w nim zatopione wiśnie w syropie (na Kwestii sugerowano podanie tortu z wiśniami, lecz ja wolałam ukryć je w musie) no i na obłożenie oczywiście - mus z masła orzechowego, kremówki i cukru. Dodatkowo na wierzchu zrobiłam wzorki z kakao, a wszystko udekorowałam cynamonem, płatkami migdałowymi i srebrnymi kuleczkami. Poezja *__* Gościom chyba też smakowało ;). Oryginał tutaj (klik), ja podaję według własnych zmian.

 

Składniki na biszkopt (na tortownicę 22-24 cm):

  • 4 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/3 szklanki z górką mąki pszennej
  • 1/3 szklanki kakao

Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę, następnie dodać cukier i dalej miksować. Dalej kolejno dodawać żółtka, cały czas ubijając. Mąkę wymieszać z kakao i dokładnie przesiać. Dodać w 3 partiach do masy jajecznej, delikatnie, choć dokładnie mieszając szpatułką. Następnie wylać do formy i piec 25-30 minut w 170 stopniach. Po wystudzeniu wyjąć z formy i przekroić na dwie części.

Nasączenie:

  • 100 ml wody
  • 2 łyżki spirytusu
  • 2 łyżki syropu z wiśni

Wszystkie składniki dobrze ze sobą połączyć.

Składniki na mus czekoladowy:

  • 150 g cukru
  • 3 jajka (osobno żółtka i białka) + 3 żółtka
  • 200 ml śmietanki kremówki 30%
  • 100 g masła
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 50 g mlecznej czekolady
  • 3 łyżki wiśni, odsączonych z syropu

Do metalowej miski wsypać 50 g cukru, wszystkie żółtka i wlać śmietankę. Umieścić nad garnkiem z gotującą się wodą i podgrzewać, mieszając, aż masa połączy się i zacznie przyklejać się do łyżki. Następnie zdjąć naczynie z garnka i wmieszać pokrojone na kawałki masło i połamaną na kostki czekoladę. Gdy się rozpuści, wymieszać do uzyskania gładkiej konsystencji. Białka ubić, następnie dodać resztę cukru i dalej chwilę miksować. Połączyć je z masą czekoladową, dodając pianę do musu w 3 partiach, delikatnie mieszając łyżką. Na koniec wmieszać wiśnie.

Na paterze ułożyć pierwszy biszkopt, nasączyć go połową syropu. Na biszkopcie ułożyć drugą tortownicę (20-21 cm) i wlać do środka mus czekoladowy. Wyrównać. Włożyć do lodówki do schłodzenia na kilka godzin.

Składniki na mus orzechowy:

  • 1/2 szklanki masła orzechowego (np. takiego)
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1 szklanka śmietanki kremówki 30%, mocno schłodzonej

Masło orzechowe zmiksować z cukrem. Ciągle miksując, dodawać stopniowo kremówkę - uważać, aby nie miksować za długo, bo masa się zważy! Następnie wstawić do lodówki do schłodzenia.

Ponadto:

  • 3 łyżki płatków migdałowych
  • 1 łyżeczka kakao
  • cynamon
  • srebrne kuleczki do dekoracji

Schłodzony biszkopt z musem czekoladowym wyjąć i obkroić nożem do rozmiarów tortownicy. Na tym ułożyć drugi biszkopt, nasączyć. Tort obłożyć musem orzechowym, boki obsypać cynamonem. Na wierzchu utworzyć wzorki z kakao. Udekorować płatkami migdałowymi i srebrnymi kuleczkami, a następnie wstawić do lodówki na kolejne kilka godzin do stężenia musu. Po tym czasie jest gotowy do jedzenia. Mmmm *___*

 

Smacznego!!!

 

sobota, 09 czerwca 2012

 

Przepis dość powszechny - prosty jak konstrukcja cepa (i praktycznie jednoskładnikowy). A jednak, nie wiem czemu, zawsze wydawało mi się to jakieś... trudne! Że niby w domu, w tak banalny sposób, można wykonać tę przepyszną, obłędnie fistaszkową maź, która w sklepie kosztuje bez mała 10 zł? A tymczasem z zaledwie 120 g orzeszków ziemnych zrobić można 1/2-3/4 szklanki przepysznego masła orzechowego - bez żadnych konserwantów. Obawiałam się może tego, że nie mam food procesora, a jedynie ręczny blender, ale okazało się to zupełnie wystarczające. A masło orzechowe wykorzystałam w przepisie na cudowny tort osiemnastkowy numer 1, który na blogu już niebawem ;>>

 

Składniki (na trochę ponad 1/2 szklanki masła):

  • 120 g orzeszków ziemnych solonych (gdy mamy niesolone, należy dosolić do smaku)
  • opcjonalnie: wybrane dodatki, np. cynamon, kardamon, ciut miodu itp.

Orzeszki ziemne uprażyć na suchej patelni lub w piekarniku, rozdrabnić robotem kuchennym, a następnie dodać wybrane dodatki. Zmiksować ręcznym blenderem do uzyskania jednolitej, gładkiej konsystencji - orzeszki najpierw drobno się zmielą, następnie zaczną przypominać gęstą masę, by wreszcie na końcu utworzyć kremowe masło. Gdy używamy food procesora, nie trzeba początkowo rozdrabniać fistaszków. Pychota!

 

Smacznego!

 

 
1 , 2