Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi
sobota, 31 sierpnia 2013

 

Że nie przepadam za sernikami, pisałam już nieraz. Owszem, niektóre trafiają w moje gusta: mokre i piankowe w stylu Złotej Rosy; z dużą ilością słodkiego, kruchego ciasta lub też delikatne i kremowe na zimno na bitej śmietance. Ale cóż, nie tworzę smakołyków przecież (tylko, a raczej – głównie) dla siebie. Dlatego też od czasu do czasu serowy wypiek również pojawi się w mojej kuchni.

A jeśli już tak zadecyduję, mam postanowienie, że muszę wypróbować kilka klasycznych mas sernikowych, aby zdecydować, która z nich podchodzi mi najbardziej. Próbowałam już właśnie mokrego, budyniowego piankowego a`la Złota Rosa w serniku z brzoskwiniami, zwartego i klasycznego ze śmietanką, na mleku skondensowanym, kilka wariantów sernika na zimno… Tym razem zaś chciałam postawić na klasyczny sernik londyński. Bez żadnych dodatkowych ulepszaczy: bez śmietany, bez masła, mleka czy czegokolwiek innego. Tylko świeży, trzykrotnie zmielony ser, cukier oraz jajka.

Sernik wyszedł zwarty, ciężki, bardzo dobrze się kroił. Warstwę serową umieściłam na bardzo gęstym i bardzo czekoladowym brownie, oscylującym między ciastem a czekoladowym musem. Do tego – plamki musu ze świeżych malin. Moje wrażenia? Cóż… i londyński sernik do tego typu wypieków niespecjalnie mnie przekonał… ;). Ale to tylko i wyłącznie kwestia moich preferencji, bo fanom serników deser posmakował bardzo. Polecam więc serdecznie!



Sernik londyński na spodzie brownie z musem malinowym

Przepis na sernik Nigelli, podaję po moich drobnych modyfikacjach; na brownie – stąd, zmieniłam jednak nieco sposób wykonania. Cała koncepcja deseru: autorska.

Czekoladowy spód brownie (tortownica ok. 21 cm):

  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 100 g masła
  • 125 g cukru pudru
  • 2 małe jajka
  • 50 g mąki

Czekoladę wraz z masłem roztopić w kąpieli wodnej, przestudzić. Następnie zmiksować krótko z cukrem pudrem i kolejno z jajkami, na końcu wmieszać dokładnie mąkę. Tortownicę wyłożyć folią aluminiową i na spodzie równomiernie rozprowadzić czekoladową masę. Piec ok. 10-15 minut w 180 stopniach. Następnie formę wyjąć z piekarnika, a temperaturę podnieść do 200 stopni.

Mus malinowy:

  • 1 szklanka malin
  • 1/4 szklanki wody
  • 1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej
  • 2 łyżeczki cukru pudru

Maliny umieścić w rondelku, podgrzać i lekko rozgnieść widelcem, tak, aby zostały jeszcze większe kawałki owoców. Wmieszać cukier puder do smaku. Skrobię rozprowadzić w wodzie i miksturę dodać do malin w garnuszku. Wymieszać i podgrzewać na niewielkim ogniu, mieszając, aż całość zgęstnieje.

Masa serowa na sernik londyński:

  • 500 g serka kremowego (na serniki z wiaderka lub w typie Philadelphii)
  • 125 g cukru pudru
  • 2 żółtka
  • 3 małe jajka
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Twaróg utrzeć z cukrem pudrem, a następnie dodać jajka, żółtka i wanilię. Całość krótko zmiksować, tylko do połączenia się składników, aby nie napowietrzać niepotrzebnie masy.

Na najniższą półkę w piekarniku wstawić duże naczynie wypełnione gorącą wodą – sernik piec należy w kąpieli wodnej, aby miał jedwabistą strukturę, nie popękał i był równy i jasny w kolorze.

Masę serową wylać na podpieczony spód brownie i wstawić do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Wcześniej jednak na wierzchu masy porobić łyżką wgłębienia, w które potem wsadzać będziemy malinowy mus. Piec 15 minut. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 120 stopni. Sernik wyjąć z piekarnika i rozprowadzić na wierzchu, w utworzone wcześniej wgłębienia, mus malinowy. Włożyć z powrotem do piekarnika i piec ok. 1,5 godziny. Następnie sernik wyjąć, całkowicie wystudzić i schłodzić przez kilka godzin w lodówce.

 

Smacznego! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

wtorek, 27 sierpnia 2013

 

Uwielbiam placki warzywne. Ziemniaczane - przede wszystkim: mięsiste i chrupiące, z cebulką i przyprawami, na słono z gulaszem i na słodko, z cukrem i śmietanką. Placki z dyni, z kukurydzy, i te wielowarzywne... Dlatego też, kiedy dostałam w prezencie trzykilową, ogromną cukinię, wiedziałam od razu, że placuszki będą jedną z rzeczy, które na pewno z niej wyczaruję.

I tak też zrobiłam. Nie lubię jednak mocno puszystych racuchów z dużą ilością mąki. Nie. Wiedziałam, że moje placki będą bardzo mocno cukiniowe, z niewielką ilością mąki i aromatycznymi przyprawami: cebulą, czosnkiem, cząbrem... Wyszły po prostu przepyszne. Niesamowicie delikatne, wręcz rozpływające się w ustach... Tak pyszne, że przygotowywałam je dwa razy pod rząd, a to nie zdarza mi się prawie w ogóle. Znakomite zarówno w wersji saute, jak i podane z jakimś pysznym sosem: domowym pomidorowym, czosnkowym... albo też domowym ketchupem.

Chłodnik zaś robiłam już dawno temu, wtedy, kiedy jeszcze panowały u nas te okrutne upały. Nie chciałam jednak klasycznego chłodnika z botwiny. Postawiłam na biały, jogurtowo-kefirowy z dużą ilością warzyw: startym świeżym ogórkiem, rzodkiewkami, podsmażoną na oliwie cukinią, orzechami włoskimi, szczypiorkiem, koperkiem, czosnkiem... Podany z młodymi ziemniaczkami z koperkiem. Zdrowo, lekko, na lato idealnie ;).

Polecam więc gorąco i zapraszam!

 

 

Placki z cukinii z cebulką i cząbrem

Przepis autorski.

Składniki (ok. 16-18 placków):

  • 600 g cukinii
  • 1 cebula
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 1,5 łyżeczki suszonego cząbru
  • 2 jajka
  • 5 łyżek mąki
  • sól, pieprz
  • olej+oliwa

Cukinię i cebulę zetrzeć na tarce o dużych oczkach, posolić i odstawić, aby puściła sok. Następnie dokładnie odcisnąć, dodać zmiażdżony czosnek, cząber, roztrzepane jajka, mąkę. Doprawić do smaku solą i pieprzem (sporo). Na patelni rozgrzewać partiami olej z oliwą i smażyć niewielkie placuszki, z każdej strony, do zrumienienia. Podawać z ulubionymi dodatkami, np. z sosem pomidorowym lub czosnkowym, bądź też z wędzonym łososiem i koperkiem.

Moje pomysły na różne sosy do placuszków znajdziecie tutaj, klik. Idealnie smakować będą również z domowym ketchupem – przepis tutaj.



 

Chłodnik ogórkowy z cukinią, rzodkiewkami i zieleniną

Przepis autorski.

Składniki (2 porcje):

  • 250 g jogurtu naturalnego
  • 350 g kefiru lub zsiadłego mleka
  • 3 duże ogórki gruntowe
  • 1/2 dużej cukinii
  • 4 rzodkiewki
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1/2 pęczka koperku
  • 4 łyżki szczypiorku, posiekanego
  • 2 łyżki orzechów włoskich, posiekanych
  • 2 duże ząbki czosnku
  • sól, pieprz

Ogórki i rzodkiewki umyć, odciąć końcówki, zetrzeć na tarce o dużych oczkach i oprószyć solą. Odstawić, aby puściły sok, a następnie go odlać. Cukinię umyć, również zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Na patelni rozgrzać łyżkę oliwy, wrzucić cukinię i przesmażyć przez kilka minut, aby zmiękła. Dobrze wystudzić, a następnie wymieszać z ogórkami i rzodkiewkami. Wmieszać szczypiorek, zmiażdżony czosnek i część posiekanego koperku.

Jogurt i kefir wymieszać, dodać do warzyw. Wszystko dokładnie połączyć. Dodać resztę oliwy, orzechy, doprawić cukrem pudrem, solą i pieprzem. Schłodzić w lodówce. Rozlewać do miseczek, dekorując resztą koperku. Podawać z młodymi ziemniaczkami w mundurkach z koperkiem.

 

Smacznego! :)

 

sobota, 24 sierpnia 2013

 

Gdy byłam nieco młodsza, kupowałyśmy z mamą często w pewnej znanej sieciówce lody o wdzięcznej nazwie crema di mascarpone. Zawierały one w sobie kilka orzechów pistacjowych oraz malinowy mus i bardzo nam w owym czasie smakowały. Później jakoś długo nie mogłyśmy dostać w sklepie wyżej wymienionego deseru. A że zarówno pistacje, jak i, przede wszystkim serek mascarpone (i bardzo kremowe, kaloryczne desery ;)) wprost uwielbiam, wiedziałam, że prędzej czy później wykonam podobne lody w domu.

Postanowiłam więc iść na żywioł - i stworzyć własną recepturę idealnych, kremowych łakoci. Najpierw zrobiłam więc klasyczny krem angielski na żółtkach - jednak na śmietance kremówce, a nie mleku. Do tego dodałam ubite białka, no i oczywiście - dużo aksamitnego serka mascarpone utartego z cukrem pudrem. A jako dodatki - posiekane pistacje, świeże jagody oraz jagodowy sos. Lody wyszły wprost przepyszne. Cudownie kremowe, ciężkie - boskie.

A parę dni później dorwałam w wyżej wymienionym sklepie przytaczane wcześniej lody. I po prostu nie ma nawet żadnego porównania. Ot, zwykłe, smętnie śmietankowe, napowietrzone lody. Podejrzewam, że nawet nie skończę tego pudełka. W każdym razie - moje lody polecam bardzo gorąco i zapraszam!

 

Lody mascarpone z pistacjami i sosem jagodowym

Przepis autorski.

Składniki (1 pudełko lodów):

  • 250 g serka mascarpone
  • 70 g śmietanki kremówki 30 %
  • 8 łyżek cukru
  • 70 g pistacji solonych
  • 7 łyżek jagód
  • 2 jajka

Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając 3 łyżki cukru, a następnie miksując jeszcze kilka minut aż do uzyskania lśniącej, gładkiej, sztywnej masy. Śmietankę umieścić w rondelku, dodać 3 łyżki cukru. Podgrzewać aż cukier się rozpuści. Żółtka ukręcić mikserem, aby się napuszyły, a następnie dodać gorącą słodką śmietankę. Całość ucierać, a następnie przełożyć z powrotem do garnuszka i podgrzewać na małym ogniu, mieszając, aby całość zgęstniała – absolutnie jednak nie można dopuścić, aby krem się zagotował, bo wtedy z żółtek wyjdzie nam jajecznica. Przestudzić w zlewie z zimną wodą. Pistacje obrać, posiekać dość grubo.

Jagody umieścić w rondlu, zasypać pozostałymi 2 łyżkami cukru. Podgrzewać, aż cukier się rozpuści i utworzy gęsty, jagodowy syrop (kilka minut). Następnie część owoców rozgnieść na papkę, zostawiając jednak część w całości. Włożyć do lodówki do przestudzenia.

Mascarpone utrzeć krótko mikserem na krem, a następnie dodać przetartą przez sito masę żółtkową. Zmiksować. Następnie starannie wmieszać pianę z białek, a potem posiekane pistacje. Wszystko zmiksować i przełożyć do garnka. Lody wstawić do zamrażarki na 2 godziny, co pół godziny miksując wszystko dokładnie mikserem, aby zapobiec tworzeniu się kryształków lodu.

Po tym czasie lody wyjąć i przełożyć do pojemnika, gdzieniegdzie dodając jagodowy sos. Włożyć do zamrażarki na kilka godzin do stężenia. Uwaga: lody twardnieją bardzo mocno, także przed spożyciem należy je wyjąć kilkadziesiąt minut wcześniej.

 

Smacznego!!! *_*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

wtorek, 20 sierpnia 2013

 

Uwielbiam bardzo aromatyczne potrawy. Tak, wiem, każdy może powiedzieć to samo. Ale dla mnie zapach wydawany przez niektóre dania i składniki jest niezwykle pobudzający. Bazylia i szałwia, sery (nawet te dla laików, że tak powiem, „śmierdzące”), soczyste pomidory. Prażone orzechy, gorąca czekolada. Karmel. Zawsze, zanim wgryzę się w jakąś potrawę lub wezmę coś do ust, najpierw głęboko wdycham jego zapach, delektując się jego apetyczną wonią.

A jedną z bardziej aromatycznych i zniewalających moje pola węchowe rzeczy jest brązowe masło. Browned butter, czyli masło kolokwialnie mówiąc „przypalane”, do zbrązowienia, aby uwolnić jego lekko orzechowy, głęboki zapach. Robiłam już kiedyś puree ziemniaczane z dodatkiem tego specjału, i smakowało obłędnie. Z pewnością niedługo wypróbować muszę jakiś słodki przepis z brązowym masłem w roli głównej, ale na razie proponuję jeszcze jedną wytrawną potrawę.

Danie to jest idealnym przykładem pochwały prostoty. Makaron spaghetti wymieszany z sowitą porcją brązowego masła, do tego starty parmezan i prażone orzechy laskowe. Kilka minut roboty. A jaka rozkosz dla podniebienia. Gorąco polecam!



Spaghetti z brązowym masłem, parmezanem i orzechami laskowymi

Przepis autorski.

Składniki (2 małe porcje):

  • 130 g makaronu spaghetti
  • 60 g masła
  • 5 łyżek tartego parmezanu albo pecorino
  • 4 łyżki orzechów laskowych
  • sól

Makaron ugotować w osolonej wodzie, aby był al dente, odcedzić i trzymać w cieple. Masło umieścić w rondelku, stopić i na najmniejszym ogniu podgrzewać kilka minut, aż nabierze brązowego koloru i zacznie wydzielać orzechowy aromat, należy jednak bardzo uważać, aby masła nie spalić. Orzechy posiekać grubo, podprażyć na suchej patelni.

Ciepły makaron wymieszać dokładnie z brązowym masłem, a także 2 łyżkami sera, lekko dosolić do smaku. Rozłożyć na talerze, posypać resztą parmezanu oraz orzechami.



Smacznego! *_*

 

czwartek, 15 sierpnia 2013

 

U mnie w domu nigdy nie jadało się "schabowych". To znaczy - owszem, często mówiło się tak na pewne danie obiadowe, ale pod tą mylącą nazwą zawsze tkwiły u nas panierowane piersi z kurczaka. Bo można je krócej smażyć, a mięso jest miękkie i soczyste.

Ja sama robiłam już panierowane piersi z kurczaka na kilka sposobów. Były klasyczne, w bułce tartej i ziarnach, były również panierowane w pokruszonych krakersach, a nawet w słodkich sezamkach.

Dzisiejszy pomysł również należy do bardzo ciekawych, piersi kurczęce zapanierowałam bowiem... w pokruszonych chipsach! I wyszły pyszne, naprawdę. Nie za słone, a jednocześnie fajnie doprawione za sprawą ziemniaczanej przekąski. Niewysuszone, dzięki olejowi pochodzącemu z chipsów... Naprawdę godna polecana odmiana!

I choć swoje kurczaki podałam z prostym dipem ketchupowo-majonezowym, to wpadłam później na genialny pomysł: że idealnie wręcz smakowałyby z prawdziwym, domowym ketchupem. A niedawno sama ketchup taki robiłam - ponieważ jestem wielką fanką ketchupów w ogóle. Wyszedł po prostu zjawiskowy! Z dojrzałych, mięsistych pomidorów, z dodatkiem warzyw oraz jabłka, no i przede wszystkim z wieloma aromatycznymi przyprawami: bazylią, oregano, czosnkiem, papryką... No naprawdę, byłam z siebie dumna. A więc polecam wszystko gorąco i zapraszam!

 

 

Piersi z kurczaka w panierce z chipsów

Przepis autorski.

Składniki (2 porcje):

  • 1 duża pojedyncza pierś z kurczaka
  • 1 jajko + 2 łyżki mleka
  • 2 paczki małych chipsów paprykowych, np. Lay`s
  • 1 czubata łyżka bułki tartej
  • sól, pieprz
  • olej

Kurczaka umyć, osuszyć, oczyścić. Podzielić na mniejsze kawałki i rozbić je na cieńsze kotlety. Oprószyć lekko solą i pieprzem. Do głębokiego talerza wbić jajko, rozbełtać dokładnie z mlekiem. Chipsy rozdrobnić tłuczkiem na proszek i wymieszać z bułką tartą.

Kawałki kurczaka panierować kolejno w jajku oraz porządnie w rozdrobnionych chipsach.

Na patelni rozgrzać dobrze olej. Smażyć kurczaki po kilka minut z każdej strony na średnim ogniu, częściowo pod przykryciem, tak, aby panierka się zrumieniła, a kurczak nie pozostał surowy w środku. Odsączyć delikatnie ręcznikiem papierowym z nadmiaru tłuszczu.

Podawać w towarzystwie ulubionego sosu lub dipu – moje propozycje tutaj, klik, albo też domowego ketchupu - przepis poniżej.

 

 

Domowy ketchup z warzywami, jabłkiem, bazylią, oregano, czosnkiem i papryką wędzoną

Przepis autorski.

Składniki (2 średnie słoiczki):

  • 1 kg pomidorów, podłużnych i mięsistych
  • 1 mała cebula
  • 1 łyżka oleju
  • 1 mała marchewka
  • po kawałku selera i pora
  • 1 małe jabłko
  • 5 łyżek koncentratu pomidorowego
  • woda
  • sól
  • 4-6 łyżek cukru
  • 4-5 łyżek octu jabłkowego
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka bazylii
  • 1 łyżka oregano
  • 1 łyżeczka wędzonej papryki
  • 1/2 łyżeczki cynamonu i imbiru
  • 1 łyżka suszonego czosnku, mielonego
  • 1 płaska łyżeczka skrobi ziemniaczanej

Cebulę obrać, posiekać, zeszklić na oleju. Pomidory sparzyć, obrać ze skórki i pokroić. Warzywa oraz jabłko obrać, pokroić w kawałki i umieścić w garnku razem z pomidorami i cebulą. Zalać małą ilością osolonej wody, przykryć i dusić ok. 30 minut do całkowitej miękkości. Po tym czasie rozgnieść blenderem na gładką papkę i dokładnie przetrzeć przez drobne sito, aby pozbyć się pestek itp. Następnie umieścić z powrotem w garnku, dodać koncentrat i gotować na niedużym ogniu, aż całość zgęstnieje. Dodać ocet, cukier do smaku i gotować dalej do zgęstnienia. Następnie doprawić solą. Dodać resztę przypraw, w razie potrzeby doprawić solą, cukrem bądź octem. Skrobię rozrobić w minimalnej ilości wody, dodać do ketchupu i gotować jeszcze chwilę, mieszając, do zgęstnienia. Ketchup przekładać do wyparzonych słoiczków, można dodatkowo go zapasteryzować.

 

Smacznego!!! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

 

Szczerze mówiąc, nie wiem, czy pamiętam ten krem z dzieciństwa. Wiele osób z pokolenia `90 wspomina z rozrzewnieniem czy to krem Snickers, czy też Milky Way. Ja nie do końca do nich należę. To znaczy: pamiętam dobrze wygląd wspomnianych łakoci, pamiętam też ich widok na sklepowych półkach, jednak nie wiem, czy kiedykolwiek je jadłam, może bardzo sporadycznie – i też jakoś szczególnie mi na tym nie zależało, bowiem moi Rodzice odżywiali mnie raczej zdrowo. Nie pamiętam częstego pałaszowania chipsów albo batoników – i to wcale nie dlatego, że było mi to zabraniane, nie; po prostu sama się do tego nie garnęłam.

Jednak, jak to bywa, głos większości robi swoje – dlatego też wiedziałam, że prędzej czy później wykonam wyżej wymieniony krem sama w domu. Poza tym, zawiera on przecież wszystko, co uwielbiam: połączenie słonego masła z orzeszków ziemnych ze słodkim karmelem (czyli u mnie: masą kajmakową) oraz czekoladowym kremem (u mnie: domowym, lecz kupny w typie Nutelli również się sprawdzi). Jak się spodziewałam, krem posmakował mi bardzo. Do kruchych ciasteczek, owoców, do wyjadania łyżeczką. Prawdziwa guilty pleasure ;).

Co zaś się tyczy mlecznego bloku waniliowego – nie jadłam go nigdy wcześniej. W dzieciństwie Mama robiła mi raczej jego bardziej popularną, czekoladową (a raczej kakaową) wersję. Jednak biała, waniliowa również smakuje pysznie. Bardzo lubię mleko w proszku, więc przysmak jego fanom polecam szczególnie. Do tego ulubione bakalie, u mnie najchętniej: rumowe rodzynki. Prosto, pysznie. I sentymentalnie ;). Zapraszam serdecznie!

 

Domowy krem Snickers

Inspiracja: stąd.

Składniki (1 słoik):

Do słoika wkładać naprzemiennie po łyżce każdego z trzech wymienionych kremów. Przechowywać w lodówce.

 

 

Blok mleczno-waniliowy

Przepis własny, powszechnie znany.

Składniki (keksówka):

  • 500 g mleka w proszku pełnego + 3 łyżki
  • 250 g masła
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • 1 paczka herbatników
  • opcjonalnie: rodzynki lub inne bakalie, namoczone w rumie

Do miski wsypać przesiane mleko w proszku (całość) i połamane na kawałki herbatniki (jeśli lubimy, również inne bakalie). W garnuszku zagotować 3/4 szklanki wody z masłem, wanilią i cukrem. Cały czas mieszać, aż masa będzie jednolita. Do miski z mlekiem w proszku i herbatnikami wlewać stopniowo miksturę, mieszając. Na koniec dokładnie wymieszać i wylać do wyłożonej folią aluminiową foremki. Wstawić do lodówki na co najmniej kilka godzin, do stwardnienia, a następnie kroić na kawałki.

 

Smacznego! :))

 

piątek, 09 sierpnia 2013

 

O swoim stosunku do krewetek pisałam już kilka postów wcześniej. Dziś już więc nie muszę nic dodawać - wystarczy powiedzieć, że gdy byłam sama w domu, korzystałam z okazji przyrządzenia tych owoców morza jeszcze kolejny raz. Tym razem jednak postawiłam na smak krewetek w czystej postaci.

No, może nie do końca "czystej". Usmażyłam je bowiem w pysznym, kokosowym cieście i podałam z wyśmienitym wręcz i śmiesznie prostym sosem słodko-kwaśnym: na bazie majonezu, z ketchupem oraz dżemem morelowym i płatkami migdałowymi. Smakowały przepysznie, szkoda, że nie jadam krewetek częściej... Bo są łatwe i szybkie w przygotowaniu i można przyrządzić je na miliony sposobów, nie tracąc przy tym ich wyjątkowego smaku. Polecam więc serdecznie!

 

Inspiracja: przepis stąd, podaję wg własnych proporcji. Dodatek curry do ciasta – mój pomysł.

 

Składniki (2-3 porcje):

  • 20 krewetek królewskich, obranych i podgotowanych
  • 2 lekko czubate łyżki mąki
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 1 małe jajko
  • 5 łyżek mleka (około)
  • 1 płaska łyżeczka curry
  • olej
  • sól

W misce wymieszać mąkę, wiórki, jajko, mleko i curry, rozbełtać widelcem na jednolitą masę (nie będzie jednak całkiem gładka z powodu dodatku kokosa), tak, aby konsystencją przypominała gęstą śmietanę. Krewetki oprószyć solą. Na patelni rozgrzać dobrze olej. Krewetki kolejno zamaczać mocno w cieście i kłaść na rozgrzany tłuszcz. Smażyć na niewielkim ogniu po kilka minut z obu stron, tak, aby się przyrumieniły. Odsączyć z nadmiaru tłuszczu.

 

Sos słodko-kwaśny, majonezowo-ketchupowo-morelowy z migdałami

Inspiracja: przepis z reklamówki Knorra (chyba), ja jednak dodałam od siebie migdały i zamieniłam dżem brzoskwiniowy na morelowy. Podaję po modyfikacjach.

Składniki (1 miseczka):

  • 2 łyżki majonezu
  • 2 łyżki ketchupu
  • 2 łyżki dżemu morelowego
  • 3/4 łyżeczki curry
  • 1 łyżka płatków migdałowych, podprażonych i ostudzonych

W miseczce wymieszać wszystkie składniki sosu. Podawać do smażonych krewetek, maczając je w sosie.



Smacznego!!! *_*

 

wtorek, 06 sierpnia 2013

 

Uwielbiam masło orzechowe. Bo generalnie kocham wszelkie orzechy. Zarówno w postaci nieprzetworzonej, jak i te uprażone w karmelu, posiekane na krokant, zatopione w czekoladzie albo zmielone na gładką pastę. Nie mogłabym chyba zdecydować się, które z nich lubię najbardziej: aromatyczne laskowe, cierpkie włoskie, słodkawe nerkowce czy też delikatne migdały...

I choć fistaszki, vel. orzeszki ziemne nie znajdują się może w mojej ścisłej czołówce, są połączenia, w których kocham je najbardziej. Ubóstwiam wręcz zestawienie orzechowego masła ze słodką czekoladą bądź karmelem albo wmiksowanego w słodki krem. Masło orzechowe zresztą uwielbiam również samo w sobie.

Zazwyczaj jadłam je w wersji "deserowej" - jako idealne, słodko-słone łakocie. Ale wiedziałam, że i na wytrawnie masło orzechowe posmakuje mi niezmiernie.

Dlatego też przygotowanie podobnego makaronu było dla mnie kwestią czasu. Masło orzechowe z kawałkami orzeszków połączyłam ze słodką śmietanką, aby uzyskać gęsty, kremowy sos. Do tego przyrządziłam mojego ulubionego, słodko-słonego kurczaka, dodałam podsmażoną paprykę oraz podgotowaną i zezłoconą marchewkę. A dla kontrastu wizualnego i smakowego - kawałki chrupiącego, świeżego szczypiorku. Całość podałam z makaronem spaghetti. I była uczta! :) Polecam bardzo gorąco!

 

Spaghetti z masłem orzechowym, marchewką, papryką, kurczakiem i szczypiorkiem

Przepis autorski.

Składniki (1-2 porcje):

  • 100 g makaronu spaghetti
  • 3 czubate łyżki masła orzechowego typu crunchy (z kawałkami orzechów ziemnych) lub 2 łyżki + 1 łyżka posiekanych ziemnych orzeszków
  • 1/2 szklanki mleka
  • 4 łyżki śmietanki kremówki
  • 1 duża pojedyncza pierś z kurczaka
  • 3 łyżki oleju
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżeczka curry
  • 1/2 papryki
  • 2 małe marchewki
  • 3 łyżki szczypiorku
  • sól, słodka papryka

Makaron ugotować w osolonym wrzątku al dente, odcedzić, trzymać w cieple. Paprykę umyć, pokroić w kostkę, marchewki oskrobać, pokroić w paski. Zagotować osolony wrzątek i podgotować w nim marchewki przez 5 minut, odcedzić.

Kurczaka umyć, oczyścić, pokroić w kostkę. W misce wymieszać 2 łyżki oleju, miód i curry, do tak powstałej marynaty włożyć mięso, dobrze obtoczyć i zostawić na 30 minut. Następnie z całą marynatą wyłożyć na patelnię i usmażyć na złoto.

Na patelni rozgrzać ostatnią łyżkę oleju. Wrzucić paprykę oraz podgotowane marchewki i smażyć na małym ogniu, aż papryka lekko zmięknie (ok. 8 minut). Lekko osolić. W rondlu podgrzać mleko, śmietankę i masło orzechowe i podgrzewać do uzyskania gładkiego sosu. Dodać go na patelnię z warzywami, dorzucić kurczaka, wymieszać. Doprawić solą oraz słodką papryką. Dodać makaron, wymieszać dokładnie i podgrzać. Rozłożyć danie na talerze, posypując porcje posiekanym szczypiorkiem.



Smacznego!!! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

niedziela, 04 sierpnia 2013

 

Jak każde dziecko, a teraz również jak większość dorosłych (tak, tak, choć mało kto się do tego przyznaje!) uwielbiam Nutellę. Kremowa, czekoladowa słodka. Oczywiście, raczej nie na chlebie. Ale również - oczywista oczywistość - koniecznie... z masłem! Chyba pisałam już o tym kiedyś.

Wiedziałam, że prędzej czy później zrobię własną wersję tego smakołyku. Nie mogłam tylko zdecydować się na żaden konkretny przepis. Jako pierwszy więc wypróbowałam ten najbardziej popularny, pochodzący z Moich Wypieków. I trochę się rozczarowałam. Krem nie jest zły, ale nutelli to on nie przypomina, ma też dość nietypową konsystencję. Ale chyba żeby się przekonać, musicie spróbować sami :)

I zapraszam do oglądania! :)

 

Golden syrup

Przepis stąd, podaję po niewielkich modyfikacjach.

Składniki (mały słoiczek):

  • 40 g + 200 g cukru
  • 120 ml wrzącej wody
  • 1 łyżeczka soku z cytryny

Na patelni umieścić 40 g cukru i zrobić bursztynowy karmel, następnie szybkim ruchem wlać go do rondla z wrzącą wodą, postawionego na gazie. Podgrzewać, nie mieszając (!), aż kryształki karmelu znów się rozpuszczą. Dodać resztę cukru, sok z cytryny, zamieszać i gotować ok. 45 minut, aż całość zgęstnieje i będzie mieć konsystencję lejącego miodu – uwaga, po ostygnięciu syrop znacznie jeszcze zgęstnieje. Przestudzić, przelać do słoiczka.

 

Domowa Nutella, ciągnąca i mocno czekoladowa

Przepis z MW (klik), podaję po niewielkich zmianach.

Składniki (1 słoik):

  • 50 g orzechów laskowych
  • 60 g gorzkiej czekolady
  • 150 g mleczka skondensowanego słodzonego (np. w tubce)
  • 2 łyżki golden syropu lub ew. miodu

Orzechy uprażyć na suchej patelni, a następnie usunąć skórki, pocierając nimi między szmatką. Zmielić robotem na pył, a następnie blenderem miksować przez ok. 10 minut, aż powstanie z nich gładka, tłusta pasta. W kąpieli wodnej roztopić mleczko skondensowane z czekoladą i golden syropem. Mieszankę dodać do pasty orzechowej i wszystko razem zmiksować blenderem na gładką masę. Przełożyć do słoiczka. Przechowywać w lodówce.

Smacznego!!! *_*

 

czwartek, 01 sierpnia 2013

 

Pisałam już o tym, że czasem najlepsze są klasyczne, idealnie dobrane receptury. Ale czasem - a nawet bardzo często ;d - również lubię w kuchni całkowicie zaszaleć i stworzyć coś zupełnie niesztampowego. A doskonałym polem do popisu są tutaj sałatki. Dodasz to, wrzucisz tamto, wymyślisz sobie coś w głowie - i tym oto sposobem powstaje zupełnie innowacyjna kompozycja. Jedyne, czego potrzeba, to odwaga i fantazja.

I w ten oto sposób powstała ta oto sałatka. Wymyśliłam sobie w głowie bardzo oryginalne połączenie smaków, połączyłam wszystko w całość, dodałam dressing i esencjonalne dodatki. Mieszanka sałat, świeże, słodkie czereśnie, miękki, mocno aromatyczny ser pleśniowy, podsmażone na maśle pieczarki, kawałki łososia, pistacje, miodowe balsamico. I muszę powiedzieć, że wyszło naprawdę przepysznie. Bardzo gorąco polecam!

 

Przepis autorski.

 

Sałatka z czereśniami, łososiem, smażonymi grzybami, miękkim serem pleśniowym, pistacjami i miodowym balsamico

Składniki (2-3 porcje):

  • ok. 100 g mieszanki sałat
  • 2 garście czereśni
  • 5 dość grubych plastrów sera pleśniowego, miękkiego, z twardą skórką (mocno aromatycznego, no tak prosto z mostu – „śmierdzącego”)
  • 7 sporych pieczarek
  • 1 łyżka masła
  • 100 g łososia z puszki (nie wędzonego!) lub 100 g świeżego łososia, upieczonego z dodatkiem oliwy
  • 1 garść pistacji
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka miodu, najlepiej ciemnego
  • 3 łyżki octu balsamicznego
  • sól, pieprz
  • ostra papryka

Sałaty umyć, osuszyć, rozłożyć na półmisku. Na to porozkładać pokrojonego w niezbyt małe kawałki łososia. Pieczarki umyć, usunąć ogonki, pokroić w plastry i zrumienić na maśle. Ostudzić, a następnie porozkładać na półmisku. Czereśnie umyć, wypestkować i pokroić na czwórki, dodać do sałatki. Pistacje wyłuskać i pokroić na połówki, posypać nimi sałatkę. Dodać także pokrojony na kawałeczki ser. Oliwę wymieszać z miodem i octem balsamicznym, dodać sos do sałatki i delikatnie wymieszać, doprawić do smaku solą i pieprzem. Oprószyć lekko całość ostrą papryką.



Smacznego!!! *__*