Zakładki:
Menu na słodko
Menu wytrawne
Prawa autorskie
Przydatne strony
To czytuję
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Top Blogi

Przekąski, sałatki

sobota, 18 maja 2013

 

Siedząc samotnie w dusznym pokoju, zabijając po drodze wlatujące przez otwarte okno komary, zastanawiam się nad granicami poznania. I granicami oszukiwania samego siebie. Nie wiem, i chyba się nie dowiem, czy tyle osób naprawdę jest aż tak zadufanych w sobie, czy może tylko z umysłowego lenistwa udają. Chyba lepiej zostanę przy zabijaniu komarów. Jest za gorąco, stanowczo za gorąco. Czemu zawsze musi być „za”?... Im bliżej, tym dalej. Im dalej, tym bliżej.

************

A dziś publikuję przepis na prostą, szybką, lecz jakże przepyszną, klasyczną przekąskę. Roladki z grillowanego w oliwie bakłażana, skrywające w sobie nadzienie z pokruszonej fety, mięty i soku z cytryny, doprawione mocno słodką papryką. O tak, to coś bardzo w moim stylu. Oczywiście, jak zawsze przestrzegam przed bezsensownym „odchudzaniem” bakłażana i grillowaniem go bez dodatku tłuszczu – warzywo to w takiej postaci jest po prostu niesmaczne. Cóż, albo fobia zdrowego żywienia, albo smak. Nie trzeba przecież od razu zjadać całego półmiska potrawy.

Danie świetnie sprawdza się jako przekąska podczas majowego pikniku albo też część leniwej, wiosenno-letniej kolacji. Polecam gorąco!

 

Luźna inspiracja: przepis Nigelli z Lato w kuchni przez okrągły rok, ja jednak zmieniłam nieco składniki i proporcje, przede wszystkim usunęłam chilli – gdyż nie przepadam za pikantnymi potrawami. Podaję po modyfikacjach.

 

Składniki (ok. 10 malutkich roladek):

  • 1 bakłażan
  • 130 g sera feta
  • 1/3 szklanki oliwy (nie z pierwszego tłoczenia)
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki chilli
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki + do posypania
  • 1 pęczek świeżej mięty, drobno posiekanej
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • pieprz

Bakłażana umyć, osuszyć, pokroić wzdłuż na długie, dość cienkie plastry. Na patelni partiami rozgrzewać oliwę i smażyć bakłażany z obu stron, aż zmiękną. Przełożyć na talerz, posypać pieprzem.

W miseczce wymieszać fetę, sok z cytryny, miętę i papryki. Na każdym plastrze bakłażana rozsmarowywać ok. 1 łyżeczki nadzienia i zwijać w luźne ruloniki. Posypać dekoracyjnie słodką papryką.



Smacznego! *_*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

wtorek, 14 maja 2013

 

Bigger and bigger silence behind the wide open eyes.

***********

Nigdy specjalnie nie przepadałam za jajecznicą. Nawet wtedy, gdy będąc dzieckiem, już poprosiłam Mamę, aby przyrządziła mi ją na śniadanie czy kolację, rzadko kiedy zjadałam ją w całości. Bo albo w środku była na wpół surowa (a płynne białko to coś okropnego), albo wręcz przeciwnie - ścięta do granic możliwości (kolejne okropieństwo). Ale zawsze był jeden wyjątek.

Bo zawsze uwielbiałam taką jajecznicę, jaką podawano na śniadanie w hotelach czy pensjonatach. Kremową, puszystą, lekko doprawioną. Absolutnie nie mocno ściętą, ale również nie półpłynną. Na wakacjach zajadałam się ją do granic możliwości. I nigdy nie wiedziałam, jak takie cudo przyrządzić. Próbowałam z mlekiem, z dużą ilością - ale to wciąż nie było to. Przez długie lata trwałam więc w niewiedzy. Aż do niedawna - gdy w oczy wpadł mi pewien przepis na jajecznicę po szwedzku, tudzież: po gospodarsku. Odkryłam cudowną metodę przyrządzania jajecznicy idealnej: do masy jajecznej, leciutko (!) doprawionej solą i pieprzem, dodaje się odrobinę mąki rozmieszanej w mleku - bądź, w mojej wersji (o niebo lepiej!) - słodkiej śmietanki. I to było to! Coś cudownego. Jajecznica idealna - taka, jakiej zawsze pragnęłam. Kremowa, bardzo delikatna, puszysta. Bez żadnych zbędnych dodatków. Po prostu cudo! Teraz z pewnością często jadać będę ją na śniadanie. Polecam bardzo gorąco!

 

Inspiracja: przepis znaleziony u Dusiowej (klik), ja jednak zmieniłam wg własnego uznania składniki i proporcje. Mleko zastąpiłam śmietanką 30 % - dzięki czemu jajecznica wyszła niewiarygodnie pyszna i aksamitna, taka, jaką właśnie chciałam uzyskać; zwiększyłam też jej ilość. Zrezygnowałam też z koperku, zdając się tylko na niczym niezakłócony smak kremowych jajek. Podaję moją własną ostateczną wersję.


Składniki (1 porcja):

  • 2 jajka
  • 1/3 szklanki śmietanki kremówki 30 % (ew. może też być słodka śmietanka 18 %)
  • 1 łyżeczka mąki
  • 1 łyżka masła
  • sól, pieprz

Mąkę dobrze rozrobić w śmietance. Dodać jajka, wszystko razem rozbełtać, doprawić lekko solą oraz pieprzem (naprawdę lekko – jajecznica nie ma być mocno przyprawiona). Na patelni rozpuścić łyżkę masła, wlać masę jajeczną. Smażyć na niewielkim ogniu, mieszając od dna, aby jajecznica równo się ścięła – dopóki cała lekko się nie zetnie – ale naprawdę lekko, nie chcemy mocno ściętego, przypalonego potwora! Podawać ciepłe, z kromką chleba z masłem lub tostami.

 

Smacznego! *_*



 

Ten wpis bierze udział w akcji:

niedziela, 07 kwietnia 2013

 

Niektórzy są tak zadufani w sobie, że stale, na własny użytek, przekłamują rzeczywistość. Może kiedyś prawda dotrze do nich, uderzy jak wielka fala podczas sztormu. A może nigdy tak się nie stanie. Może czubek własnego nosa jest wciąż zbyt blisko. Staram się przetrwać te okropne kilkanaście dni. Najśmieszniejsze jest to, że to wcale nie nauka mnie przeraża. Nie mogę jednak napisać tu, czego tak potwornie nie mogę znieść. I tak zainteresowany nigdy się nie domyśli - patrz - pierwsze zdania.

*************

Powoli kończą mi się wielkanocne przepisy, na szczęście. Ale, ale - w kolejce czeka jeszcze kilka takich, które przyrządziłam jeszcze przed Wielkanocą. Haha, czyli nadal wymówka do unikania wstępów do notek jest aktualna.

A tymczasem publikuję przepyszną, świąteczną jeszcze sałatkę. Nie ma na blogu za wiele przepisów na sałatki, a szkoda, bo je uwielbiam - ale fakt, że nie przyrządzam ich zbyt często. Ta zaś - stanowiła dla mnie nie lada przysmak. Uwielbiam maślane awokado, sałatki ziemniaczane i aromatyczne dodatki. Tutaj są to: jajka, podsmażona szynka, płatki migdałowe i aromatyczny sos na bazie oliwy, miodu i musztardy francuskiej. Naprawdę, pyszności. Polecam gorąco!

 

Inspiracja: przepis z Kwestii Smaku (klik), ja jednak zrobiłam sałatkę po swojemu. Zostawiłam praktycznie tylko bazę, dodałam własne dodatki, przyprawy itp. Efekt finalny – autorski.


Składniki:

  • 4 duże ziemniaki
  • 1,5 awokado (dojrzałego, lecz jeszcze nie mazistego)
  • 3 jajka
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 100 g szynki (np. konserwowej lub gotowanej)
  • 1 łyżka oleju
  • garść płatków migdałowych
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka musztardy francuskiej (z całymi ziarnami gorczycy)
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka miodu
  • do posypania: posiekane listki kolendry

Ziemniaki umyć, ugotować w osolonej wodzie (tak, aby nie były zbyt miękkie – przez ok. 20 minut). Następnie wystudzić, obrać i pokroić w kostkę, wrzucić do miski. Jajka ugotować na twardo, a następnie zalać zimną wodą, osuszyć, obrać i też pokroić w kostkę, dodać do ziemniaków. Awokado przekroić, ponacinać w kratkę, miąższ delikatnie wydrążyć, aby go nie uszkodzić. Skropić sokiem z cytryny, pokroić w kostkę i dorzucić do miski z ziemniakami i jajkami. Szynkę pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać olej i podsmażyć na nim wędlinę, aby była lekko chrupka, a następnie dodać do miski z sałatką. Płatki migdałowe uprażyć na suchej patelni. Dorzucić do miski, zostawiając trochę do dekoracji. Całość posolić, popieprzyć i bardzo delikatnie, lecz dokładnie wymieszać. W miseczce wymieszać oliwę z oliwek, musztardę oraz miód. Dressing dodać do sałatki, całość jeszcze raz wymieszać. Przełożyć do ładnej miski, w której potrawa będzie podawana. Udekorować pozostałymi płatkami migdałowymi i listkami kolendry.



Smacznego!!! *_*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

wtorek, 02 kwietnia 2013

 

I po Świętach… OMG, wreszcie koniec tego koszmaru. Nie wypoczęłam nawet w 1 procencie, ale cóż, to było do przewidzenia. Szkoda, że ostatnie wolne przed maturą nie było dla mnie żadnym odpoczynkiem. Nie wiem, jak niby teraz mam dociągnąć do maja.

***********************

A że przepisy piętrzą się na moim dysku, dziś publikuję kolejny wielkanocny specjał… Tym razem będzie to coś totalnie niekonwencjonalnego! :). Mam przyjemność bowiem przedstawić Wam… wytrawny tort twarogowy z niebieskiego sera, z winogronami, orzechami włoskimi i słodką papryką, przekładany szynką oraz serem żółtym. Muszę powiedzieć, iż jestem z tego dania potwornie dumna! Bowiem, choć inspirację stanowił dla mnie przepis z pewnej gazetki, finalnie potrawę skomponowałam sama! Zupełnie zmieniłam formę podania tortu – zrezygnowałam z masła, za to usztywniłam całość żelatyną, aby uzyskać lekki, wiosenny efekt potrawy na zimno, coś raczej w stylu terriny. A danie wyszło po prostu przepyszne! Aromatyczne, wyraziste, kremowe, ciekawe w smaku i dobrze doprawione… Naprawdę, coś wspaniałego. I jak doskonale się prezentowało! :) Polecam naprawdę gorąco, na wszelkie przyjęcia czy uroczystości – pozycja genialna!

Taki wytrawny tort sprawdzi się również jako idealny pomysł na śniadanie - zamiast monotonnych kanapek, gorąco polecam taki prawdziwy przysmak! :)

 

Inspiracja: przepis z książeczki ze Świata Kobiety pt. 101 przepisów, tom 25. Ja jednak przygotowałam terrinę wg własnego pomysłu: zamiast ciężkiego tortu zdecydowałam się na terrinę utrwalaną żelatyną, bez masła. Do środka wrzuciłam posiekane włoskie orzechy, zmieniłam proporcje i sposób przygotowania. Finalny efekt – autorski.

 

Składniki (tortownica 18 cm):

  • 450 g twarogu trzykrotnie zmielonego lub kremowego sera na serniki
  • 100 g sera z niebieską pleśnią (np. gorgonzola, rokpol, Lazur)
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/4 szklanki wrzątku
  • 2 łyżki żelatyny
  • dwie garście włoskich orzechów, posiekanych
  • 100 g winogron bezpestkowych
  • 1 łyżeczka Vegety
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • 5 dużych plastrów sera żółtego
  • 120 g szynki konserwowej w plastrach
  • sól, pieprz
  • olej
  • słodka papryka, orzechy włoskie

Winogrona umyć, pokroić na połówki. Mleko zagotować, wrzucić do niego pokruszony ser z niebieską pleśnią i podgrzewać na małym ogniu, mieszając, aż cały ser się rozpuści. Przestudzić. Żelatynę rozpuścić dobrze w 1/4 szklanki wrzątku, wymieszać z masą mleczno-serową. Wmieszać także orzechy i posiekaną natkę. Twaróg utrzeć mikserem w dużej misce, a następnie wmiksować powoli tężejącą masę serowo-żelatynową. Doprawić Vegetą, solą, słodką papryką i sporą ilością świeżo zmielonego czarnego pieprzu.  Dobrze wymieszać. Tortownicę wysmarować olejem i wyłożyć plastrami żółtego sera. Na to wyłożyć połowę kremu serowego, wyrównać. Powciskać w masę połowę winogron, przykryć połową plasterków szynki. Następnie wyłożyć resztę kremu, powciskać w niego resztę winogron. Całość wyrównać i pokryć resztą plasterków wędliny. Wstawić do lodówki do stężenia. Następnie delikatnie wyjąć z formy i udekorować papryką oraz orzechami.



Smacznego!!! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcjach:

 

Oraz w akcji - konkursie:

środa, 27 marca 2013

 

A więc dzisiaj, bez zbędnych wstępów – publikuję przepis na pyszne, nietuzinkowe wytrawne placuszki, które podałam z prezentowanym wczoraj dipem słodko-kwaśnym jak z McDonald`s (przepis, klik). Mówię: nietuzinkowe, bowiem racuszki zrobione są z… cebuli! Pokrojonej w piórka i połączonej z mąką i jajkiem, a następnie uformowane placuszki smażone są na tłuszczu. Przepis ten to wersja indyjskich racuszków cebulowych Bhaji, pysznych i aromatycznych. Ja dodałam do swoich curry oraz słodką paprykę. Do sosu słodko-kwaśnego pasowały wręcz idealnie! Świetny pomysł na ciekawy dodatek do obiadu lub pyszną przekąskę. Polecam gorąco!

 

Przepis pochodzi z bloga Licencja na gotowanie (klik). Ja zmieniłam wg własnego uznania sposób przyprawienia placków, ponadto dałam mniej proszku do pieczenia, gdyż wolałam mieć coś w rodzaju fast-foodowej przegryzki niż pulchnych racuszków. Podaję po modyfikacjach. Pomysł podania z dipem słodko-kwaśnym – własny, przepis na dip: tutaj.



Składniki (kilka niewielkich placków):

Cebulę obrać, pokroić na półplasterki. W misce wymieszać mąkę, sól, przyprawy, proszek do pieczenia, dodać jajko rozbełtane z wodą oraz cebulę i wszystko dokładnie wymieszać łyżką na gładką masę. Placki smażyć na rozgrzanym oleju, z obu stron, do zrumienienia. Podawać na ciepło lub na zimno, z ulubionym sosem.

Racuszki świetnie smakują również posypane serem i odgrzane, aby apetycznie się on rozpuścił. Można także podać je np. jako dodatek do słodko-kwaśnego kurczaka albo innego mięsa, pomysłów jest dużo.

Moje propozycje na sosy lub dipy, które podać można do placuszków:

 

Smacznego!!! :)

 

wtorek, 26 marca 2013

 

Sporo przepisów czeka w kolejce do publikacji... Nie obijałam się podczas tych kilku dni wolnych ;). Dlatego też teraz będę chyba publikować codziennie - zaraz przecież przyjdą nowe przepisy na Wielkanoc! :). Ale dzisiaj jeszcze - totalnie "niewielkanocnie", ot, tak, na przekór wszystkim - cóż, ostatnio wiele rzeczy robię na przekór. Jakoś nie bardzo mi to przeszkadza.

A dziś mam przyjemność zaprezentować przepis na... sos słodko-kwaśny - jak z sieci McDonald`s! Od dziecka ubóstwiam wprost ten sos - zawsze wybieram go jako dodatek. Pamiętam jeszcze, gdy maczałam w nim pyszne, otoczone chrupiącą panierką nuggetsy - dopóki nie zamienili jej na rozmiękłe, naleśnikowe ciasto - nigdy nie zrozumiem, dlaczego. Cóż, trzeba się zadowolić tym, co się ma. Przepis na sos wyszperałam w Internecie już dawno temu - i od razu wiedziałam, że muszę go wykonać, zwłaszcza, że jest taki prosty. Sosik słodko-kwaśny z McDonalda bazuje na morelach, ponadto są tam różne octy, trochę przypraw, cukier, kapka sosu sojowego. Przyrządziłam go jako dodatek do pysznych placuszków... które na blogu już niebawem! :). Zadecydowałam bowiem, że oba przepisy są na tyle ciekawe, że zasługują na osobne posty :>. Ponadto - sosik świetny będzie do nuggetsów naturalnie, frytek, nachosów, wytrawnych placuszków... Polecam gorąco!

 

Przepis pochodzi z tej strony, ja jednak zmieniłam nieco proporcje i skład wg własnego uznania, aby sos jak najbardziej moim zdaniem odwzorowywał oryginał i jak najlepiej smakował. Podaję po modyfikacjach.

 

Składniki (średnia miseczka sosu):

  • 8 suszonych moreli
  • 2 + 1 łyżki cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki octu z białego wina
  • 1-1,5 łyżeczki jasnego sosu sojowego
  • 1 + 1,5 łyżeczki octu balsamicznego
  • 1 niepełna łyżeczka suszonego czosnku
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej
  • 125 ml wody + 50 ml
  • po szczypcie ostrej papryki i gałki muszkatołowej

W rondelku umieścić morele, 2 łyżki cukru, wodę, sól, ocet winny, sos sojowy, 1 łyżeczkę octu balsamicznego, czosnek i mąkę ziemniaczaną. Wszystko dokładnie rozgnieść blenderem. Następnie całość umieścić na gazie, zagotować i, mieszając, gotować przez kilka minut do zgęstnienia. Po tym czasie, jeśli są w sosie jakieś grudki, ponownie zblendować, dodać 1 łyżkę cukru, 1,5 łyżeczki octu balsamicznego oraz gałkę i ostrą paprykę, jeśli trzeba – dodać również więcej wody. Wymieszać. Podawać dowolnie – do nuggetsów z kurczaka, frytek, placuszków wytrawnych itp.

 

Smacznego!!! :)

 

wtorek, 22 stycznia 2013

 

Nie wiem naprawdę, skąd odgrzebałam to stare i słabej jakości zdjęcie - rzuciło mi się w oczy jakiś tydzień temu, kiedy tworzyłam na blogu, w kategorii "Dodatki do dań", podstronę zatytułowaną "Różne sosy i dipy". Jakkolwiek by nie było, kiedyś, na kolację, przyrządziłam sobie ten sos jako dodatek do kolacji, w ilości eksperymentalnej. Składniki bowiem brzmią dość egzotycznie: majonez, miód, curry, płatki migdałowe, rodzynki i banan... Dziwne, czyż nie? ;) Ale ja uwielbiam nietypowe połączenia, uwielbiam również smaki słodko-kwaśno-słone. Wiedziałam właściwie, że sos mi zasmakuje. O tak. Okazał się naprawdę przepyszny! Nietypowy i niezwykły w smaku, z pewnością nie dla każdego. Bazowałam na klasycznych składnikach sosu bombay curry, jednak proporcje dodałam według własnego uznania. Świetny dodatek do grillowanego mięsa, sera, kanapek, warzyw, pieczonych ziemniaków. Polecam gorąco!

 

Przepis powstały z połączenia wielu receptur na sos bombay curry, proporcje - własne.

 

Składniki:

  • 250 g majonezu (dobrego, np. Winiary, Hellmans; smaczny jest również majonez z Biedronki lub Lidla)
  • 3 łyżeczki płynnego miodu
  • 3 płaskie łyżeczki curry (przyprawy w proszku)
  • 3 łyżki płatków migdałowych
  • garść rodzynek
  • 1 banan
  • sól

Rodzynki zalać wrzątkiem, odstawić na pół godziny do napęcznienia. Banana pokroić w niezbyt grube plastry.

Majonez wymieszać dobrze z curry oraz miodem. Dodać płatki migdałowe, pokrojonego banana i odsączone rodzynki. Wymieszać, ew. dosolić do smaku. Sos podawać do grillowanych mięs, serów, kanapek, frytek itp.

 

Smacznego!!! :)

niedziela, 13 stycznia 2013

 

Dawno, oj dawno nie było na Ginger Breath sałatki. Bo właściwie to nie przyrządzam ich zbyt często. Dlatego dziś właśnie zrywam nieco ze schematem i jedną publikuję.

A połączenie to naprawdę niezwykłe, bo sałatka składa się z... podgotowanej i podsmażonej na szklisto marchewki, świeżej pomarańczy, cebuli oraz dressingu miodowego, do tego zaś nieco kolendry. Niecodzienna kombinacja, prawda? :). Przepis ten rzucił mi się w oczy podczas przeglądania dodatku do jednego z kulinarnych magazynów. I mogę całkowicie szczerze powiedzieć: sałatka wyszła po prostu pyszna! Słodko-kwaśno-słona, aromatyczna. Rewelacja. Ja podałam ją jako lekki dodatek do mięsnego obiadu, lecz równie dobrze może sprawdzić się jako lekka propozycja kolacyjna. Polecam gorąco!

Przepis pochodzi z dodatku do magazynu Kuchnia pt. Miodowe przysmaki. Ja jednak zmieniłam sporo proporcje, zamiast soku z pomarańczy dodałam sok z cytryny, dorzuciłam nieco sosu sojowego, a zamiast szalotek wkroiłam białe cebule. Podaję po modyfikacjach.

 

Składniki:

  • 2 duże marchewki
  • 1 pomarańcza
  • 1/2 cebuli
  • 1 łyżka świeżej kolendry
  • sok z 1/2 cytryny
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • sól
  • 2 łyżki oliwy

Marchewki oskrobać i pokroić na dość cienkie plastry. W garnku zagotować osoloną wodę. Wrzucić marchewki i podgotować przez ok. 5 minut. Pomarańczę obrać i pokroić na kawałki. Cebulę pokroić w plastry i podzielić na kółka. W naczyniu, w którym będziemy podawać sałatkę, rozłożyć równomiernie kawałki pomarańczy i cebulę.

Na patelni rozgrzać oliwę. Wrzucić podgotowane marchewki i podsmażać przez kilka minut, aż staną się szkliste. Następnie marchewki przełożyć do naczynia z sałatką. Całość posolić. Oliwy ze smażenia nie wylewać! Połączyć ją z sokiem z cytryny, miodem i sosem sojowym. Następnie dressingiem polać całą sałatkę. Posypać kolendrą.

 

Smacznego! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

wtorek, 08 stycznia 2013

 

Jak bardzo chamskim trzeba być, żeby nieustannie rzucać innym kłody pod nogi? I jak kłamliwym i/lub tępym, żeby mieć czelność temu zaprzeczać i się wciąż usprawiedliwiać? Albo raczej - jak niemożliwym wręcz być zdziecinniałym egoistą, absolutnie nie licząc się z innymi - będąc, paradoksalnie, na pozycji tego, kto właśnie innych pierwszeństwo powinien cenić najbardziej?

I jeszcze. Jak wielkim trzeba być tchórzem, niedojrzałym, bojącym się wypowiedzieć swoje zdanie, totalnym konformistą - ze strachu będącym w stanie poświęcić wszystkich, prócz siebie, rzecz jasna...


**********************

Uwielbiam tarty i ciasta kruche - w wersji słodkiej, rzecz jasna, ale również, a może nawet bardziej, w wersji wytrawnej. Tak, wiem, pisałam już o tym nie raz. Te tartaletki przygotowałam dość dawno, bo na przyjęcie sylwestrowe. Od razu wiedziałam, że na nie się zdecyduję. Kruche, maślane ciasto (moje ulubione, bez jajka) i przepyszny farsz z trzech serów - ostro-słodkiego emmentalera, wyrazistego grana padano (zamiennie - pecorino lub parmezanu) i delikatnej mozzarelli. Do tego słodycz lekko skarmelizowanej cebuli i trochę szczypiorku... Mmm, naprawdę, pyszności! Nie lubię tradycyjnego quiche z jajkami - smakuje jak jajecznica na kruchym cieście, a wszyscy się tym zachwycają, wielu po prostu ze względu na nazwę ;) (nie wszyscy, oczywiście!!!). Ach, ten wszechobecny fałsz. Ja do farszu dodałam po prostu gęstą śmietanę. I było idealnie! Do tego polecam lampkę czerwonego wina i jakąś lekką sałatkę na bazie rukoli, np. taką, z bekonem i mandarynką. Polecam gorąco!!!

Przepis autorski.

 

Składniki na kruche ciasto maślane (na 10 tartaletek, niezbyt dużych):

  • 400 g mąki
  • 200 g masła
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 4-6 łyżek zimnej wody

Mąkę i sól umieścić w misce, dodać pokrojone na kawałeczki masło. Następnie siekać nożem, a później krótko wyrabiać palcami, do utworzenia "kruszonki". Zagnieść gładką kulę ciasta, dodając tyle wody, ile będzie potrzeba. Schłodzić kilkanaście minut w lodówce.

Następnie ciasto podzielić na 10 części. Foremki do tartaletek wyłożyć papierem do pieczenia. Kolejno każdy kawałek ciasta rozwałkowywać i wylepiać nimi foremki. Następnie ponakłuwać je w kilku miejscach widelcem. Obciążyć fasolkami/ryżem etc. i podpiekać w 180 stopniach przez ok. 15 minut. Wyjąć, usunąć obciążenie.

Nadzienie:

  • 125 g tartego ser grana padano (lub parmezanu/pecorino)
  • 125 g tartego emmentalera
  • 50 g tartej mozzarelli
  • 1/2 szklanki śmietany 18 %
  • 1/2 szklanki mleka
  • 3 cebule
  • 3 łyżki oliwy
  • mały pęczek szczypiorku (opcjonalnie)
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka suszonej bazylii

W misce wymieszać starte sery. Mleko połączyć ze śmietaną, wymieszać z serami. Doprawić bazylią, solą i pieprzem. Jeśli lubimy, możemy dodać pokrojony drobno szczypiorek.

Cebule pokroić w plastry i podzielić na kółka. Zeszklić je na patelni na oliwie.

Przygotować podpieczone spody tartaletek. Do każdej nakładać po równo nadzienie serowe i układać na nim, lekko dociskając, kółka podsmażonej cebuli. Piec ok. 30 minut w 180 stopniach.

 

Smacznego!!! *_*

 

środa, 02 stycznia 2013

 

Napisanie wczorajszej podsumowującej rok 2012 notki zajęło mi niemałą ilość czasu ;). Siedziałam, myślałam, przeglądałam wpisy... Uff. Dziś więc z kolei nie będę pisać żadnego dygresyjnego wstępu ;).

W zamian publikuję jeszcze danie, które gościło na naszej (już ubiegłorocznej) Wigilii - fasola Jaś w sosie karmelowym, z suszonymi śliwkami. Ta potrawa jest jednym z tradycyjnych dań wigilijnych w naszej rodzinie - wraz z grzybkami w sosie, barszczem z uszkami i kapustą wigilijną pojawia się zawsze. Fasolę robiła jeszcze moja Babcia - i to od niej właśnie wywodzi się przepis. Babcia jak to babcia - miała genialną pamięć do swoich sztandarowych dań i wyczucie smaku - niestety jednak, co za tym idzie, nie zapisywała swoich przepisów nigdzie. Mama z kolei bardzo nie lubi robić karmelu. W tym roku więc ja postanowiłam odwzorować ten tradycyjny dla naszej rodziny smak.

Biała fasola - to musi być duży, dorodny Jaś. Do tego karmel, bulion, goździki, suszone śliwki, trochę czosnku, soli. Tak poeksperymentowałam - i byłam z efektu naprawdę zadowolona. Polecam gorąco, bo to naprawdę pyszna potrawa!

Przepis: rodzinny, podaję z moimi własnymi proporcjami i przyprawami. Proporcje jednak (to chyba rodzinne ;)) również na oko, stałam przy garnku i pichciłam na bieżąco.

 

Składniki:

  • ok. 0,5 kg białej, dużej fasoli Jaś
  • 100 g cukru (lub do smaku)
  • 2-3 szklanki bulionu drobiowego lub warzywnego
  • 2 garści suszonych śliwek
  • szczypta sproszkowanego czosnku
  • 5 goździków
  • sól
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej

Fasolę dwa dni wcześniej namoczyć w wodzie, zostawić.

W dniu przygotowania fasolę odcedzić, zalać nową wodą i ugotować przez ok. 40-50 minut - ma być miękka, lecz nie rozgotowana.

Bulion wlać do garnka, podgrzać i cały czas trzymać gorący na niewielkim palniku.

W rondelku umieścić cukier i odrobinę wody. Na niewielkim ogniu skarmelizować cukier - nie mieszając, jedynie potrząsając lekko rondelkiem, do otrzymania złotobrązowego koloru. Należy uważać, by karmel się nie przypalił! Następnie do rondelka wlać 2 łyżki wazowe bulionu. Uwaga, cukier się zbryli - należy wtedy podgrzewać go nadal, aż ponownie karmel się rozpuści. Wtedy przelać go do reszty bulionu. Spróbować, czy sos jest odpowiednio słodki i aromatyczny - jeśli nie, dorobić więcej karmelu. Następnie dodać goździki, czosnek, doprawić solą. Śliwki posiekać dość drobno, dodać do sosu. Gotować przez ok. 5-8 minut, aby sos przeszedł aromatami.

Ugotowaną fasolę dodać do sosu. W niewielkiej ilości zimnej wody rozpuścić skrobię, a następnie zagęścić sos - powinien być gęsty. Podawać na ciepło.

 

Smacznego!!! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

 
1 , 2 , 3