Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi

Wpisy z tagiem: kolendra

czwartek, 27 marca 2014

 

Uwielbiam marchewkę. Uwielbiam jej plastry w gulaszu, kawałki w rosole. Kocham słodko-słoną, glazurowaną, a marchewka sama lub z groszkiem na gęsto do jeden z moich ulubionych dodatków do obiadu.

Dziś więc prezentuję pomysł na pyszne, lekkie i aromatyczne danie wegetariańskie z tym pysznym warzywem w roli głównej. Marchewki doprawiłam miodem, curry i paprykami. Zalałam kremową śmietanką i posypałam sporą ilością ziarenek kolendry. Całość zapiekłam w piekarniku. O tak - marchew nie jako dodatek, a jako główna bohaterka dania. Na to właśnie miałam ochotę! Pyszności! Polecam serdecznie.

 

Marchew zapiekana w sosie śmietankowo-kolendrowym

Przepis autorski.

Składniki (1-2 porcje):

  • 2 duże marchewki
  • 150 ml śmietanki kremówki
  • 3 łyżki wody
  • 1 łyżeczka ziarenek kolendry
  • 1/2 łyżeczki curry
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • szczypta ostrej papryki
  • 1 łyżka miodu
  • sól

Marchewki oskrobać, pokroić w dość sporą kostkę. Włożyć do małego naczynia żaroodpornego. Wymieszać z miodem, paprykami, curry, oprószyć solą. Śmietankę wymieszać z wodą i kolendrą, doprawić solą do smaku. Wymieszać z marchewkami w naczyniu. Całość wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 30 minut – pierwsze 10 minut bez przykrycia, następnie 15 pod przykryciem – i dopiekać bez przykrycia. Podawać na ciepło w towarzystwie białego pieczywa, makaronu lub chlebków pita.



Smacznego!!! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

niedziela, 15 września 2013

 

Bardzo w tym roku zaniedbałam się z domowymi przetworami. Zrobiłam tylko truskawkowy dżem z octem balsamicznym, a tak to chodziłam tylko między straganami na targu, podziwiając pyszniące się na nich owoce, i nie mogąc zmobilizować się do pracy. Ale na usprawiedliwienie mogę podać, że zdecydowanie bardziej lubię przetwory wytrawne. No właśnie, zrobiłam przecież niedawno przepyszny, domowy ketchup, i niebawem chyba powtórzę go, w nieco innej wersji.

A dziś prezentuję dwie propozycje do wytrawnej, domowej spiżarni. Pierwsza – klasyk, domowe, suszone pomidory, w oleju i aromatycznych przyprawach. Są po prostu zjawiskowe. Tak pachnące i pomidorowe, jak żadne, nawet najlepsze kupne. Z pomidorów lima po 2,50 za kg – to się nazywa biznes.

I drugi przysmak: słodko-kwaśny chutney z cebuli: białej, karmelizowanej i duszonej lekko w cukrze, z dodatkiem octu z białego wina, rodzynek i curry. Przepyszny! Uwielbiam takie przetwory. Gorąco więc polecam!



 

Chutney cebulowy z rodzynkami i curry

Przepis autorski.

Składniki (2 słoiczki):

  • 2 duże białe cebule (ok. 250 g)
  • 1 łyżka oliwy
  • 2 łyżki rodzynek sułtanek
  • 3/4 szklanki soku jabłkowego + woda
  • 40 g cukru
  • 1/2 łyżeczki curry
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 1/2 łyżeczki ziaren kolendry, utłuczonych
  • 1 łyżka octu z białego wina
  • sól

Cebule obrać, pokroić w kosteczkę i zeszklić na oliwie. Dodać rodzynki, zalać sokiem i gotować na minimalnym ogniu kilkadziesiąt minut, mieszając i w razie potrzeby dolewając troszkę wody, aż cebula zmięknie. Gdy płyn już odparuje, a cebula będzie miękka, dodać cukier i przyprawy. Zagotować i gotować kolejne ok. 20 minut, aż cukier się skarmelizuje i utworzy się gęsta konfitura. Dodać ocet, doprawić lekko solą do smaku (lecz chutney ma być słodki!) i gotować jeszcze chwilę. Gotowy przetwór wkładać do wyparzonych słoiczków, można dodatkowo go zapasteryzować.



 

Suszone pomidory z ziołami w oleju

Przepis powszechnie znany.

Składniki (3 słoiczki):

  • 1 kg pomidorów podłużnych, np. odmiany Lima, o dużej ilości miąższu i małej pestek
  • cukier, sól, bazylia, oregano, czosnek suszony
  • 250 ml oleju roślinnego
  • 60 ml oliwy z oliwek

Pomidory przekrawać na pół, łyżeczką wydrążać gniazda nasienne. Osuszyć dokładnie ręcznikiem papierowym i ułożyć ciasno skórką do dołu na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Posypać niewielką ilością soli, cukru, bazylii i oregano. Wstawić do piekarnika nastawionego na 100 stopni z termoobiegiem i suszyć ok. 4-6 godzin, aż pomidory znacznie zmniejszą swoją objętość, jednak nie będą wciąż wysuszone na wiór. W międzyczasie wyprażyć słoiki w piekarniku nagrzanym do 130 stopni, a w rondlu rozgrzać olej wraz z oliwą. Doprawić lekko solą i czosnkiem. Suszone pomidory układać kolejno w wyparzonych słoikach, a następnie zalewać gorącą oliwą. Szczelnie zakręcać i pasteryzować jeszcze 15 minut, po czym zostawić w wyłączonym piekarniku do całkowitego wystudzenia.



 

Smacznego!!! :)

 

niedziela, 21 kwietnia 2013

 

A dziś prezentuję zdrowe i nietypowe danie wegetariańskie - ryż basmati gotowany z soczewicą, podany z karmelizowaną cebulką i marchewką oraz ziarenkami kolendry. Uwielbiam karmelizowaną cebulę oraz marchewkę, a także aromatyczne ziarenka kolendry. Egzotyczna, indyjska potrawa, miła odmiana dla naszych kubków smakowych! Polecam :)

A ja tymczasem muszę zabrać się za coś pożytecznego. Haha, dobre żarty.

 

Inspiracja: przepis z Eksplozji smaków (klik), ja jednak zrobiłam danie po swojemu – zmieniłam całkiem proporcje, dodałam marchewkę, cukier, własne przyprawy. Efekt finalny – autorski. Podaję po zmianach.

 

Składniki (3 porcje):

  • 150 g soczewicy, zielonej lub czerwonej
  • 150 g ryżu długoziarnistego (np. basmati)
  • 0,6-1 l bulionu (zależnie od tego, ile będzie potrzeba)
  • 2 cebule, biała i czerwona (dość duże)
  • 2 marchewki
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka cukru
  • woda
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka ziaren kolendry
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • słodka papryka

Cebule posiekać niezbyt drobno. Na dużej, głębokiej patelni rozgrzać oliwę, wrzucić cebulę i smażyć na minimalnym ogniu przez ok. 8 minut, aż cebula się zeszkli – nie może jednak się podpiec i stać się chrupiąca! W międzyczasie oskrobać marchewki i pokroić w plasterki, a następnie dodać je do podsmażonej cebuli. Smażyć razem ok. 5 minut. Kolendrę rozgnieść w moździerzu, czosnek pokroić drobniutko lub przecisnąć przez praskę. Przyprawy dodać na patelnię, smażyć razem kolejne 2 minuty. Po tym czasie na patelnię wlać pół szklanki wody, wsypać cukier, wymieszać. Karmelizować całość jeszcze przez ok. 8 minut, aż płyn się całkiem zredukuje. Doprawić solą, wyłączyć gaz.

W międzyczasie bulion zagotować w innym garnku, dodać do niego opłukaną soczewicę. Gotować, mieszając od czasu do czasu, przez ok. 15 minut (przy zielonej soczewicy, przy czerwonej – nieco krócej). Dodać ryż i gotować wszystko razem na niewielkim ogniu ok. 20 minut, mieszając często – gdyż mieszanka lubi się przypalać. W razie potrzeby w trakcie gotowania dolewać do garnka wody lub bulionu. Gdy ryż i soczewica będą już miękkie, zawartość garnka (wraz z płynem) wrzucić na patelnię do cebuli i marchewki. Dobrze wymieszać i gotować jeszcze kilka minut. Dodać sos sojowy, doprawić solą, papryką i kolendrą. Podawać ciepłe.



Smacznego! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

sobota, 23 marca 2013

 

Uwielbiam wszelkiego rodzaju placki, naleśniki, racuchy, pierogi, kluski... Kiedyś było inaczej, nie przepadałam za takimi "polskimi" potrawami. Teraz - mogłabym je jeść i jeść ;). Przepadam również za słodko-kwaśno-słonymi smakami, nietypowymi połączeniami i mnogością intrygujących przypraw. Kiedy więc zobaczyłam któregoś dnia przepis na prezentowany dziś chutney, z sugestią, że świetnie smakuje jako farsz do naleśników, wiedziałam, że prędzej czy później danie takie pojawi się na moim stole.

I kilka dni temu właśnie je przyrządziłam. Najpierw usmażyłam naleśniki, a później przyrządziłam smakowite nadzienie. Chutney składa się z pomidorów, ananasa, jabłek, oliwy z oliwek, miodu, czosnku... Przyprawiony jest zaś w nucie indyjskiej: zawiera bowiem kumin, cynamon, imbir, goździki, szczyptę chilli oraz - co uwielbiam - ziarenka kolendry. Tak jak się spodziewałam - danie było pyszne. Oryginalne, bardzo aromatyczne, nietypowe w smaku... Świetny pomysł na obiad!

Co więcej - tak przygotowany chutney można również zawekować i stosować jako dodatek do wielu innych potraw.Polecam gorąco ;).

 

Przepis na nadzienie pochodzi z książeczki Pomysły na dania z pomidorami z Biblioteki Poradnika Domowego: Bukiet warzyw. Ja zmieniłam jedynie nieco proporcje i sposób przygotowania, podaję po modyfikacjach. Przepis na naleśniki: rodzinny.

 

Składniki (2 porcje):

Naleśniki (ok. 4 sztuki):

  • 150 ml mleka
  • 60 g mąki
  • 1 jajko
  • 1 łyżka oleju + trochę więcej do smażenia
  • szczypta soli

Wszystkie składniki razem zmiksować blenderem na gładką masę, a następnie odstawić ciasto na pół godziny. Patelnię do smażenia naleśników rozgrzać i lekko natłuścić (mój sposób: przed każdym naleśnikiem przejeżdżam po patelni kawałkiem papieru nawilżonym olejem). Nakładać na patelnię porcje masy (ja robię to łyżką wazową), szybko równomiernie rozprowadzać po całej patelni i smażyć naleśniki z dwóch stron. Trzymać w cieple.

Chutney pomidorowo-jabłkowo-ananasowy z indyjską nutą:

  • puszka (400 g) pomidorów w zalewie
  • 4 jabłka (najlepsze twarde i soczyste)
  • 6 plasterków ananasa z puszki
  • 6 łyżek oliwy z oliwek
  • 2 łyżki miodu
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 1/2 szklanki wody
  • po 1/2 łyżeczki: nasion kolendry, kuminu, cynamonu, imbiru
  • 4 goździki
  • 1 duży ząbek czosnku
  • szczypta ostrej papryki chilli
  • sól

Kolendrę, kumin, cynamon, imbir, goździki i chilli wymieszać w miseczce, a następnie rozgnieść dokładnie w moździerzu (należy zrobić to dokładnie, w przeciwnym razie możemy natknąć się w daniu np. na gorzki kawałek goździka). Przyprawy uprażyć krótko na suchej patelni. Następnie przełożyć całość je rondla, wlać oliwę, dodać zmiażdżony ząbek czosnku i całość wymieszać. Jabłka umyć, obrać, zetrzeć na grubych oczkach i dorzucić do rondla. Wymieszać, smażyć razem ok. 3 minuty, a potem dodać pomidory z puszki z sokiem, miód i 1/2 łyżeczki soli. Całość połączyć i dusić na niewielkim ogniu ok. 15 minut. Po tym czasie dodać sok z cytryny, wodę oraz pokrojone w kostkę ananasy. Wymieszać, dusić jeszcze ok. 15 minut – aż do wytworzenia gęstego, aromatycznego sosu. Doprawić do smaku solą. Jeśli naleśniki robimy wcześniej niż nadzienie, należy je przed podaniem podgrzać przez ok. 30 sekund z dwóch stron na suchej patelni, powinny być ciepłe. Gorącym nadzieniem napełniać naleśniki.



Smacznego!!! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

niedziela, 13 stycznia 2013

 

Dawno, oj dawno nie było na Ginger Breath sałatki. Bo właściwie to nie przyrządzam ich zbyt często. Dlatego dziś właśnie zrywam nieco ze schematem i jedną publikuję.

A połączenie to naprawdę niezwykłe, bo sałatka składa się z... podgotowanej i podsmażonej na szklisto marchewki, świeżej pomarańczy, cebuli oraz dressingu miodowego, do tego zaś nieco kolendry. Niecodzienna kombinacja, prawda? :). Przepis ten rzucił mi się w oczy podczas przeglądania dodatku do jednego z kulinarnych magazynów. I mogę całkowicie szczerze powiedzieć: sałatka wyszła po prostu pyszna! Słodko-kwaśno-słona, aromatyczna. Rewelacja. Ja podałam ją jako lekki dodatek do mięsnego obiadu, lecz równie dobrze może sprawdzić się jako lekka propozycja kolacyjna. Polecam gorąco!

Przepis pochodzi z dodatku do magazynu Kuchnia pt. Miodowe przysmaki. Ja jednak zmieniłam sporo proporcje, zamiast soku z pomarańczy dodałam sok z cytryny, dorzuciłam nieco sosu sojowego, a zamiast szalotek wkroiłam białe cebule. Podaję po modyfikacjach.

 

Składniki:

  • 2 duże marchewki
  • 1 pomarańcza
  • 1/2 cebuli
  • 1 łyżka świeżej kolendry
  • sok z 1/2 cytryny
  • 1 łyżka miodu
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • sól
  • 2 łyżki oliwy

Marchewki oskrobać i pokroić na dość cienkie plastry. W garnku zagotować osoloną wodę. Wrzucić marchewki i podgotować przez ok. 5 minut. Pomarańczę obrać i pokroić na kawałki. Cebulę pokroić w plastry i podzielić na kółka. W naczyniu, w którym będziemy podawać sałatkę, rozłożyć równomiernie kawałki pomarańczy i cebulę.

Na patelni rozgrzać oliwę. Wrzucić podgotowane marchewki i podsmażać przez kilka minut, aż staną się szkliste. Następnie marchewki przełożyć do naczynia z sałatką. Całość posolić. Oliwy ze smażenia nie wylewać! Połączyć ją z sokiem z cytryny, miodem i sosem sojowym. Następnie dressingiem polać całą sałatkę. Posypać kolendrą.

 

Smacznego! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

niedziela, 30 grudnia 2012

 

Czas leci, już jutro ostatni dzień roku. Fatalnego roku. Plusy? Jasne, że są. Jeden aż sam rzuca mi się w oczy. W dziedzinie sztuk kulinarnych podszkoliłam się tak, jak nigdy dotąd. Ale nie, dziś jeszcze nie czas na podsumowania. Myślę, że dużą, podsumowującą notkę sklecę jakoś jutro rano. I wstawię wreszcie mój pyszny tort bożonarodzeniowy, z którego jestem tak dumna!

A dziś taki niewielki wpisik, w którym zaprezentuję mój przepis na szybki, lecz naprawdę pyszny i aromatyczny chutney żurawinowo-pomarańczowy z mocnym akcentem ziaren kolendry. Chutney to rodzaj wytrawnej konfitury, której używa się zazwyczaj do serów bądź też mięs. Ja swój chutney przygotowałam z okazji Bożego Narodzenia. Jedliśmy z nim sery czy wędliny podczas świątecznego śniadania, ale głównie był on dodatkiem do prezentowanego wczoraj indyka faszerowanego bakaliami (polecam - klik!). Polecam serdecznie!!!

 

Przepis był wypadkową wielu znalezionych w gazetach czy internecie, efekt końcowy: autorski.

 

Składniki (na 1 niewielki słoiczek):

  • 80 g suszonej żurawiny
  • 1 niewielka pomarańcza
  • 2 łyżeczki ziarenek kolendry
  • 2 łyżki płynnego miodu
  • sól, pieprz

Żurawinę umieścić w rondelku, zalać wodą. Zagotować, zmniejszyć gaz i gotować przez ok. 10 minut. W międzyczasie obrać pomarańczę, usunąć pestki i pokroić owoc na małe kawałki. Wrzucić do rondelka z żurawiną. Dusić przez ok. 8 minut. Następnie rozgnieść blenderem.

Kolendrę zmiażdżyć w moździerzu, dodać do rondelka z owocami. Doprawić miodem, pieprzem oraz solą. Chutney ma być słodkawy, lecz nie całkowicie słodki! W razie potrzeby dolać wody do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Gorącą konfiturę przełożyć do słoiczka. Jeśli wykonujemy ją z większych proporcji, należy ją zapasteryzować.

 

Smacznego!!! :)

 

niedziela, 07 października 2012

 

Szare, mokre, wyblakłe jak liście, spalone od pełnych drwin promieni październikowego słońca i zziębnięte od jesiennego deszczu.

 

*****************************

Gdy publikowałam przepis na idealny comfort food: kremowe puree ziemniaczane (klik), wspomniałam, że jest może on być świetną bazą do różnych kulinarnych wariacji: puree czerwonych i zielonych, korzennych, ostrych albo delikatnych. Może także stanowić doskonały składnik wielu ciekawych dań – szczególnie ciepłych, kojących, jesiennych zapiekanek. Jedną z nich właśnie dziś pragnę zaprezentować.

„Cottage pie”,” shepherd`s pie” albo po prostu „placek pasterza” to rodzaj znanej zapiekanki pochodzącej z Wysp Brytyjskich. Składa się ona z dwóch warstw: mielonego mięsa (oryginalny shepherd`s pie składa się z mielonej jagnięciny, cottage zaś – mięsa wołowego i wieprzowego, ja przyrządziłam tę właśnie wersję) wymieszanego z warzywami (korzeniowymi i cebulą) i przyprawami oraz aksamitnego, kremowego puree ziemniaczanego. Następnie danie jest zapiekane, przez co na warstwie ziemniaczanej tworzy się rumiana, apetyczna skórka. Dawno już miałam w planach to danie i muszę powiedzieć, że wyszło przepyszne. Zapiekankę doprawiłam według własnych kubków smakowych, całość zaś posypałam ziarenkami kolendry, co nadało jej pysznego aromatu. Kremowa, aromatyczna, ciepła i sycąca – idealna potrawa na jesienne popołudnie. Polecam gorąco!

Przepis jest połączeniem wielu różnych znalezionych w Internecie, danie zaś doprawiłam według własnego uznania. Na ok. 3 porcje.

 

Składniki na warstwę mięsno- warzywną:

  • 400 g mielonego mięsa wieprzowo-wołowego
  • 1 łyżka oleju
  • 1 cebula
  • 2 marchewki
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 400 ml bulionu wołowego
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżeczka suszonego majeranku
  • sól, pieprz
  • masło do natłuszczenia formy

Cebulę posiekać, marchewkę pokroić w niewielką kostkę. Na patelni rozgrzać łyżkę oleju, wrzucić warzywa i podsmażyć przez kilka minut. Dodać mięso, wymieszać i smażyć aż mięso się zbrązowi, co jakiś czas mieszając. Dodać koncentrat pomidorowy, wlać ciepły bulion i sos sojowy. Wszystko wymieszać, przykryć i dusić na niewielkim ogniu przez ok. 20-25 minut. Po tym czasie zdjąć pokrywkę i gotować jeszcze ok. 5-7 minut. Doprawić majerankiem, solą i pieprzem, wymieszać.

Naczynie żaroodporne natłuścić masłem, wyłożyć do niego mięso wraz z warzywami, wyrównać.

Składniki na puree ziemniaczane:

  • 500 g ziemniaków
  • 1 łyżka masła
  • 1/3 szklanki mleka
  • 1-2 łyżeczki musztardy
  • spora szczypta gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  • 1 łyżka ziaren kolendry

Ziemniaki obrać, ugotować, przecisnąć przez praskę. Dodać masło, mleko, musztardę, dokładnie ugnieść. Doprawić gałką muszkatołową, solą i pieprzem, wymieszać.

Warstwę ziemniaczaną rozłożyć na warstwę mięsno warzywną, wyrównać. Posypać ziarnami kolendry. Piec ok. 30-35 minut w 180 stopniach (na ostatnie kilka minut polecam włożyć zapiekankę bezpośrednio pod rozgrzany grill, efekt "skorupki" będzie jeszcze lepszy). Zapiekanka najsmaczniejsza jest na ciepło ;).

 

Smacznego!!!

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji: