Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi

Wpisy z tagiem: Pierre Herme

poniedziałek, 21 września 2015

 

Ostatnio przywiozłam sobie z domu Desery mistrza Herme i parę dni temu zrobiłam z tej książki prosty, ale wykwintny i niebanalny deser. Mus czekoladowo-malinowy, ale... nie składa się on z warstw musu z malin i czekolady. Malinowe puree znajduje się... w środku musu czekoladowego, nadając czekoladzie kwaskowy, malinowy smak! Takiego musu jeszcze nie jedliście. Polecam serdecznie :)

 

Mus malinowo-czekoladowy

Przepis P. Herme, od siebie dodałam cukier, zamieniłam jeżyny na maliny.

Składniki (4-8 pucharków):

  • 90 ml śmietanki 30 %
  • 1 łyżeczka żelatyny
  • 150 g malin, przetartych przez sito
  • 100 g cukru
  • 300 g śmietanki 36 %, mocno zimnej
  • 100 g gorzkiej czekolady

Śmietankę 36 % ubić na sztywno, odstawić do lodówki. Maliny wymieszać z cukrem i żelatyną i podgrzewać do rozpuszczenia się cukru i żelatyny. 90 ml śmietanki zagotować, dodać pokruszoną czekoladę. Odczekać 2 minuty, a następnie wymieszać do uzyskania gładkiego sosu. Owoce i czekoladę wystudzić.

Do bitej śmietany dodać masę czekoladową i owocową (przestudzone) i wymieszać dokładnie szpatułką do uzyskania gładkiej masy. Schłodzić w lodówce. Nałożyć do pucharków i schładzać kilka godzin.

 

 

Smacznego!

niedziela, 17 listopada 2013

 

Choć ostatnimi czasy zwłaszcza piekę bardzo rzadko, nie może przecież być jesieni bez chociaż jednej, kruchej, maślanej szarlotki. Tym razem jednak zamiast klasycznego wypieku zdecydowałam się na ciasto podobne bardziej do amerykańskiego apple pie, bowiem na spód zdecydowałam się użyć mało słodkiego, maślanego ciasta kruchego pâte brisée. Na to - solidna porcja pysznych, karmelizowanych w maśle, gęstych jabłek z cząstkami owoców... Maślana kruszonka - i oczywiście cynamon. Pysznie, jesiennie... Polecam gorąco!

 

Tarta z karmelizowanymi jabłkami i kruszonką

Przepis na kruche ciasto maślane niesłodkie (pâte brisée) autorstwa P. Hermé, ja jedynie dodałam nieco więcej cukru oraz trochę mniej soli; przepis na jabłka w maślano-cynamonowym karmelu i cała koncepcja deseru – autorskie.

Składniki (tartownica ok. 28 cm)

Pâte brisée – (ciasto kruche niesłodkie) P. Hermé:

  • 375 g masła, o temp. pokojowej
  • 1,5 łyżeczki soli (w oryginale: 2)
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki drobnego cukru (w oryginale: 2 łyżeczki)
  • 100 ml mleka
  • 500 g mąki pszennej

Do tarty zużyjemy około 3/4 ciasta z podanych proporcji, resztę należy zamrozić lub użyć do innych wypieków.

Posiekane w kostkę masło włożyć do miski i ucierać grzbietem drewnianej łyżki. Dodać sól, cukier i żółtko. Następnie wolnym strumieniem wlewać mleko do masy maślanej, wciąż ucierając. Powoli wsypywać do tego mąkę. Połączyć wszystko łyżką, a następnie ręką. Na podsypaną mąką stolnicę wyłożyć ciasto i szybko wyrobić. Uformować kulę ciasta i włożyć ją na 2 godziny do lodówki do schłodzenia. 1/4 z ciasta odłożyć (jak pisałam wyżej), resztę zaś zawinąć w folię.

Po tym czasie ciasto wyjąć. 1/3 schować do zamrażarki, resztę zaś rozwałkować między dwoma kawałkami folii aluminiowej i wałkiem przenieść do natłuszczonej i wysypanej bułką tartownicy. Wylepić ciastem formę i wstawić z powrotem do lodówki.

Jabłka w maślano-cynamonowym karmelu:

  • 5 sporych jabłek, odmiany „szarlotkowej” (np. renety)
  • 1 szklanka cukru
  • 50 g masła
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/4 szklanki wody
  • 1 łyżeczka skrobi ziemniaczanej + 1/4 szklanki mleka

Jabłka umyć, obrać, pokroić w ćwiartki, usunąć gniazda nasienne. Następnie pokroić w niewielką kostkę.

Na dużą patelnię wsypać cukier. Skarmelizować go (do jasnego koloru), nie mieszając (ważne!). Następnie dodać pokrojone w kawałeczki masło. Na tym etapie karmel zbryli się w grudki, należy więc dalej go podgrzewać, potrząsając patelnią, aż utworzy się gładki sos. Dodać jabłka oraz wodę, wymieszać, aby owoce pokryły się karmelem. Smażyć kilka minut, a następnie przykryć pokrywką i dusić kolejne kilka minut. Usunąć pokrywkę i prażyć owoce kolejne minuty, aż staną się miękkie, lecz całkiem się nie rozpadną. Dodać cynamon, wymieszać. Następnie za pomocą praski do ziemniaków rozgnieść jabłka, pozostawiając jednak gdzieniegdzie kawałki owoców. Skrobię rozrobić w mleku. Dodać do masy jabłecznej, wymieszać i gotować chwilkę do zgęstnienia.

Ponadto:

  • 2 łyżki bułki tartej
  • cukier puder

Na ciasto, którym wylepiona jest tarta, wysypać bułkę tartą. Na to wyłożyć równomiernie karmelizowane jabłka. Na wierzch zetrzeć na tarce resztę ciasta – tę 1/3, którą należało schować wcześniej do zamrażarki. Tartę piec ok. 45-60 minut w 180 stopniach, do zrumienienia. Posypać cukrem pudrem. Najlepsza oczywiście smakuje na ciepło ;).

 

Smacznego!!! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

środa, 11 września 2013

 

Lubię owoce lata, jasne, że tak: jagody, truskawki, maliny. Wszyscy je uwielbiają. Ale ja jednak zdecydowanie wolę dary złotej jesieni. Uwielbiam wręcz dorodne śliwki, ubóstwiam figi, przepadam za słodkimi gruszkami i miękkimi, soczystymi jabłkami. Tak, każdy kocha lato. Lecz tak właściwie ja już chyba nacieszyłam się nim wystarczająco, i czekam teraz na jesień.

Już od jakiegoś czasu marzyłam o podobnej tarcie: słodkiej, kremowej, bardzo maślanej i aromatycznej. Spód zrobiłam z klasycznego kruchego ciasta maślanego z dodatkiem cynamonu i mielonych orzechów włoskich. Na to wyłożyłam warstwę kremowego, muślinowego creme patissiere, również w wersji cynamonowej. Do tego: duszone śliwki, prażone orzechy włoskie i kapka gorzkiej czekolady. Jak się spodziewałam, tarta wyszła przepyszna. No bo wprost ubóstwiam takie maślane, kremowe smaki. I cynamon. O tak. Polecam naprawdę gorąco!

 

Tarta cynamonowa z cynamonowym crème pâtissière, śliwkami, orzechami włoskimi i czekoladą

Przepis na  crème pâtissière autorstwa P. Herme, ja jednak dodałam więcej masła i od siebie dodałam cynamon. Cała reszta i koncepcja deseru – autorskie.

Kruchy maślany spód cynamonowy z orzechami włoskimi (tartownica 26-28 cm):

  • 80 g cukru pudru
  • 150 g masła, pokrojonego w kawałki
  • 240 g mąki pszennej
  • 2 łyżki mielonych orzechów włoskich
  • 3/4 łyżeczki cynamonu
  • 1 jajko

W misce wymieszać mąkę, cukier, orzechy i cynamon. Dodać masło oraz jajko i palcami krótko formować „kruszonkę”. Następnie zagnieść szybko gładką kulę ciasta i włożyć ją do lodówki na 30 minut. Po tym czasie wyjąć, rozwałkować. Przenieść na wałku do natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia tartownicy i wylepić formę, odkrawając wystające kawałki ciasta. Ponakłuwać widelcem i piec w 180 stopniach najpierw z obciążeniem przez ok. 15 minut, a potem bez przez ok. 8. Wystudzić całkowicie.

Cynamonowy creme patissiere:

  • 350 ml mleka, pełnego
  • 4 żółtka
  • 80 g drobnego cukru
  • 3/4 łyżeczki cynamonu
  • 30 g maizeny (skrobi kukurydzianej) – to nie jest mąka kukurydziana! – lub skrobi ziemniaczanej
  • 50 g masła, w temperaturze pokojowej

Żółtka ukręcić z cukrem na gęsty, puszysty krem. Następnie dodać skrobię i cynamon i wszystko razem ukręcić. W międzyczasie w rondlu zagotować mleko. Gorące mleko powoli dodawać do masy żółtkowej, wciąż miksując. Następnie chwilę jeszcze ucierać, po czym masę przełożyć z powrotem do rondla i podgrzewać na niewielkim gazie, nieustannie mieszając, do zagotowania a następnie kilka minut, póki masa wyraźnie nie zgęstnieje. Wtedy wyłączyć palnik, a rondel przenieść do miski wypełnionej zimną wodą z lodem. Przestudzić, mieszając, a gdy krem osiągnie temperaturę 50 stopni, wmiksować do niego masło. Uwaga: jeśli na którymś etapie w kremie zrobiły się grudki, należy przetrzeć go przez sito. Gotowy krem wystudzić, nakryć przezroczystą folią, aby nie utworzył się „kożuch”, i wstawić do lodówki na kilka godzin do zgęstnienia.

Śliwki duszone:

  • 500 g śliwek
  • 4 łyżki cukru

Śliwki wypestkować, poprzekrawać na ćwiartki, wrzucić do rondla razem z cukrem. Zagotować i gotować kilka minut, aż owoce zmiękną. Wystudzić, odsączyć z syropu.

Ponadto:

  • 3 łyżki orzechów włoskich, podprażonych i posiekanych grubo
  • 50 g gorzkiej czekolady + 1 łyżeczka masła

Na wystudzonym spodzie rozsmarować zimny creme patissiere. Na to porozkładać duszone śliwki. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z masłem. Tartę posypać orzechami i polać dekoracyjnie roztopioną czekoladą.

 

Smacznego!!! *____*

 


sobota, 06 lipca 2013

 

Tak właściwie, krem ten jest połączeniem rzeczy, które uwielbiam, i tych, których nawet nie lubię. Uwielbiam wszystko, co kremowe, maślano-śmietankowe i tłuste (w dobrym tego słowa znaczeniu ;)), nie przepadam za zbytnio puszystymi i piankowymi deserami. Uwielbiam desery, które są bardziej kremowo-delikatne niż wściekle słodkie, lecz nie lubię tych tak delikatnych, które po wzięciu w usta zamieniają się w chmurę powietrza. Nie lubię zbytnio ciastek Oreo, ale przepadam za nimi w różniastych deserach.

Ale od dawna wiedziałam już, że prędzej czy później muszę zrobić oryginalny krem bawarski - czyli francuski bavarois. Oczywiście, skorzystałam z najlepszego możliwego źródła, bowiem z receptury samego mistrza Herme - i jak zwykle się nie zawiodłam. Wykonałam go w najprostszej wersji, śmietankowej. A tradycyjny bavarian składa się z: kremu angielskiego, bazującego na mleku i żółtkach, żelatyny oraz ubitej śmietanki. Od siebie dodałam słodkie Oreo, które ślicznie przełamują biały kolor deseru i bardzo delikatny, mało słodki smak. Pyszna propozycja, na lato idealna ;) Polecam gorąco!

 

Przepis na krem bawarski autorstwa P. Herme z Deserów. Krem jest mało słodki, puszysty i lekki. Moim pomysłem było dodanie pokruszonych ciasteczek, które dodają deserowi słodyczy.

 

Składniki (4 porcje)

Krem angielski:

  • 75 ml mleka
  • 100 ml śmietanki kremówki 30 lub 36 %
  • 50 g cukru
  • 2 żółtka

Mleko i śmietankę wymieszać w rondelku, doprowadzić do wrzenia i wyłączyć. Żółtka ubić z cukrem na gęsty, puszysty krem. Następnie powoli wlewać strumieniem gorące mleko ze śmietanką, wciąż miksując. Miksturę przelać z powrotem do rondla i podgrzewać, wciąż mieszając, aż krem zgęstnieje –nie można jednak absolutnie dopuścić do zagotowania, żeby nie wyszła nam jajecznica. Krem jest gotowy, gdy po przejechaniu palcem po zanurzonej w nim łyżce zostanie wyraźna smuga.

Ponadto:

  • 1 łyżeczka żelatyny + kilka łyżek wody
  • 250 g śmietanki kremówki 36 %
  • 100 g ciasteczek Oreo

Żelatynę rozpuścić dokładnie w kilku łyżkach wrzątku, a następnie dodać do gorącego kremu angielskiego. Zmiksować i wstawić do miski z lodowatą wodą, aby całość lekko zgęstniała. Dobrze schłodzoną kremówkę ubić na sztywną pianę. Dodać ją do przestudzonego kremu i wymieszać dokładnie szpatułką. Oreo pokroić na kawałki lub pokruszyć i wmieszać w krem. Tężejący deser rozlać do pucharków i wstawić do lodówki na kilka godzin do całkowitego stężenia.

Smacznego! *_*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

środa, 03 lipca 2013

 

Polskie morze nigdy nie kojarzyły mi się z głośnymi, zaludnionymi, pełnymi imprez kurortami typu Łeba, Hel, czy Władysławowo. Od dziecka jeździłam zawsze na wybrzeże zachodnie – do spokojnych, malutkich miejscowości letniskowych, gdzie, choć ludzi w sezonie i tak było sporo, panował raczej spokój, swojski klimat, a zamiast woni drinków – zapach smażonej, świeżej ryby. Najczęściej zaś odwiedzaliśmy zawsze Mrzeżyno – malutką miejscowość, położoną niedaleko miasta, gdzie mieszka moja rodzina i spędzałam tam zawsze długie tygodnie lata.

Generalnie wioska ta nie różni się zbytnio od innych, letnich wioseczek. Ale – z jednym wyjątkiem na pewno. Mieści się tam bowiem pewna niewielka kawiarnia – choć słowo to może jest nieodpowiednie, jest to bowiem raczej budka z ustawionymi obok kilkoma stolikami. Lecz w tym, niepozornym miejscu sprzedają niezaprzeczalnie najlepsze gofry na całym świecie.

Wszyscy mówią: „najlepsze gofry są tu”, „nieprawda, bo tam”. Jednak tak naprawdę miejsca, o których tak to ludzie lubią opowiadać, sprzedają bardzo podobne, banalne dość produkty. A w miejscu, o którym wspominam ja, są one diametralnie wręcz inne: nie te sztampowe, z owocami i bitą śmietaną. Gofry w owym punkcie zjeść można w wielu oryginalnych, niezmiernie ciekawych wariacjach: z kremem toffi i orzechami, z kremem czekoladowym, posypką i wiśniami, z prażonymi jabłkami i karmelem, ze słodkim serkiem i bakaliami. A każdy z nich posiada jakąś ciekawą, przykuwającą uwagę nazwę.

Moim najulubieńszym i najpyszniejszym był zawsze gofr „Krówka Milka” – uginający się dosłownie pod cudnymi dodatkami, bez którego nie wyobrażam sobie żadnego letniego sezonu – i to oczywiście w ilości kilku sztuk. I ten właśnie przysmak był dla mnie inspiracją dla stworzenia tych oto tartaletek.

Nie posiadam niestety gofrownicy, więc wyżej wspomniany gofr był dla mnie tylko luźną inspiracją – ale właściwie to i nawet lepiej. Zawsze przecież muszę zrobić wszystko po swojemu :D. Bazę więc stanowi kruche, maślane ciasto – lecz tym razem nie moje ulubione, mocno maślane, a pâte sucrée, autorstwa P. Herme – ciasto kruche słodkie, zawierające mniej masła, zaś więcej cukru. Choć nadal o niebo wolę to mocno maślane, jest to mój ideał na wieki, to i to smakowało bardzo dobrze. Przez większą proporcjonalnie ilość mąki i dodatek całego jajka jest ono twardsze, nie kruszy się tak mocno i nie „rozpływa” w ustach. Byłoby świetne np. do kruchych ciasteczek. Jednak do tartaletek, wbrew pozorom nie wściekle słodkich, pasowało idealnie. Wnętrze zaś stanowią: krem toffi, złożony z masy kajmakowej oraz masła, pokrojone, świeże truskawki, prażone orzeszki laskowe, duża ilość bitej śmietanki oraz posypka krówkowa. Smakowało wręcz wybornie. Takie ciasteczka uwielbiam. Gorąco, gorąco polecam!!!

Przepis na kruche słodkie ciasto pâte sucrée – autorstwa P. Herme, cała reszta i koncepcja deseru - przepis autorski.

 

Składniki (5 tartaletek)

Pâte sucrée – (ciasto kruche słodkie) P. Hermé:

  • 250 g mąki pszennej
  • 125 g cukru pudru
  • 125 g masła, pokrojonego w kawałeczki (Herme zaleca takie w temp. pokojowej)
  • 1 jajko
  • ziarenka wyłuskane z laski wanilii (pominęłam)

Z podanych proporcji wyjdzie nam ok. 500 g ciasta. Do tartaletek potrzebne będzie ok. 300 g, resztę z powodzeniem można zamrozić lub wykorzystać na pyszne, kruche ciasteczka.

W misce wymieszać mąkę, cukier i wanilię. Dodać masło oraz jajko i palcami krótko formować „kruszonkę”. Następnie zagnieść szybko gładką kulę ciasta i włożyć ją do lodówki na 30 minut. Po tym czasie wyjąć, rozwałkować. Po kolei wylepiać ciastem wyłożone papierem do pieczenia lub folią foremki do tartaletek. Ponakłuwać widelcem i piec w 180 stopniach najpierw z obciążeniem przez ok. 7 minut, a potem bez przez ok. 10-13. Wystudzić całkowicie, a następnie wyjąć z foremek i usunąć folię.

Krem maślany toffi:

  • 170 g masy kajmakowej, kupnej lub domowej, w temp. pokojowej
  • 100 g miękkiego masła

Masło utrzeć mikserem na puch, a następnie po łyżce dodawać masę krówkową. Gotowy krem włożyć do lodówki.

Ponadto:

  • 6-7 sporych truskawek
  • 200 ml śmietanki kremówki 36 %
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 4 kruche krówki + 1 łyżka mleka
  • 30 g orzechów laskowych

Całkowicie wystudzone tartaletki napełniać kremem toffi. Trzy krówki włożyć do zamrażarki, aby bardzo mocno się schłodziły.

Jedną krówkę rozpuścić w łyżce mleka. Orzechy laskowe posiekać dość drobno i podprażyć na suchej patelni. Kolejno pędzelkiem maczanym w rozpuszczonych krówkach smarować brzegi tartaletek i oblepiać je posiekanymi orzechami. Wstawić do lodówki.

Truskawki umyć, usunąć szypułki. Pokroić je na małe kawałeczki. Krówki z zamrażarki zetrzeć na tarce, aby powstała z nich posypka. Mocno schłodzoną kremówkę ubić na  mocno sztywną pianę z łyżką cukru pudru. Następnie tutką z ozdobną końcówką wyciskać na tartaletki spore ilości bitej śmietany. Posypać pokrojonymi truskawkami oraz posypką krówkową.

Smacznego!!! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcjach:

czwartek, 27 czerwca 2013

 

A dziś zapraszam na przepyszny deser o francuskim rodowodzie. Mille-feuille - to delikatny przekładaniec złożony z warstw francuskiego ciasta i delikatnego kremu - w oryginale jest to klasyczny creme patissiere, czasem jednak zastępowany bywa lekkim musem czekoladowym, kremem mascarpone czy też bitą śmietaną. Ja postanowiłam przyrządzić go w wersji klasycznej. Dziwna sprawa była z tym wypiekiem - bowiem, jak już pewnie wspominałam, nie przepadam specjalnie ani za budyniem, ani za budyniowymi kremami. Ale któregoś dnia, po otrzymaniu przesyłki zawierającej zamówione wcześniej, ukochane Desery autorstwa P. Herme, naszła mnie straszna ochota na creme patissiere właśnie. Więc przyrządziłam go sobie na deser - i tak mile zaskoczył mnie jego smak, że już następnego dnia biegłam do sklepu po składniki na mille-feuille.

Warstwy delikatnego, bardzo maślanego, chrupiącego francuskiego ciasta, aksamitny, waniliowy creme patissiere i truskawki balsamico - to kolejne moje odkrycie: nigdy nie rozumiałam zachwytu nad tak podanymi truskawkami, dopóki sama nie spróbowałam. Są przepyszne! Wszystko posypane cukrem pudrem. Lekki, wykwintny i świetnie prezentujący się deser - koniecznie do wypróbowania w kończącym się już sezonie truskawkowym! Polecam gorąco!

 

Przepis na creme patissiere waniliowy autorstwa Pierre Herme (ja jednak zmieniłam nieco sposób przygotowania, posługując się klasycznym sposobem przygotowywania kremu, tj. ucierania żółtek z cukrem i skrobią), całkowita koncepcja deseru – pomysł własny.


Creme patissiere waniliowy, wg P. Herme:

  • 350 ml mleka, pełnego
  • 4 żółtka
  • 80 g drobnego cukru
  • ziarenka wydrążone z 1,5 laski wanilii (ewentualnie: łyżka ekstraktu waniliowego, jednak lepsza jest prawdziwa wanilia – gdyż czarne ziarenka w kremie dają dodatkowo apetyczny efekt wizualny)
  • 30 g maizeny (skrobi kukurydzianej) – to nie jest mąka kukurydziana! – lub skrobi ziemniaczanej
  • 35 g masła, w temperaturze pokojowej

Żółtka ukręcić z cukrem na gęsty, puszysty krem. Następnie dodać skrobię i wszystko razem ukręcić. W międzyczasie w rondlu zagotować mleko z wanilią. Gorące mleko powoli dodawać do masy żółtkowej, wciąż miksując. Następnie chwilę jeszcze ucierać, po czym masę przełożyć z powrotem do rondla i podgrzewać na niewielkim gazie, nieustannie mieszając, do zagotowania a następnie kilka minut, póki masa wyraźnie nie zgęstnieje. Wtedy wyłączyć palnik, a rondel przenieść do miski wypełnionej zimną wodą z lodem. Przestudzić, mieszając, a gdy krem osiągnie temperaturę 50 stopni, wmiksować do niego masło. Uwaga: jeśli na którymś etapie w kremie zrobiły się grudki, należy przetrzeć go przez sito. Gotowy krem wystudzić, nakryć przezroczystą folią, aby nie utworzył się „kożuch”, i wstawić do lodówki na kilka godzin do zgęstnienia.

Truskawki balsamico:

  • 100 g truskawek
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżeczka cukru pudru

Truskawki umyć, usunąć szypułki i poprzekrawać na cztery części. Ocet balsamiczny wymieszać z cukrem pudrem i całość dodać do miseczki z truskawkami, dokładnie, lecz delikatnie mieszając, aby wszystkie owoce pokryły się mieszanką. Wstawić do lodówki.

Ponadto:

  • płat gotowego, surowego ciasta francuskiego, ok. 200-250 g
  • 2-3 łyżki cukru pudru

Ciasto francuskie podzielić w poprzek na 3 długie, wąskie płaty równej długości. Umieścić na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec w 200 stopniach ok. 15 minut, do zezłocenia. Uwaga: ciasto należy mocno ponakłuwać widelcem, aby nie wyrosło, a następnie co 4-5 minut otwierać piekarnik i powtórnie nakłuwać wybrzuszające się miejsca. Gotowe ciasto całkowicie wystudzić.

Na półmisku lub paterze umieścić pierwszy blat ciasta. Posypać go przez sitko cienką warstwą cukru pudru. Następnie dekoracyjną tutką wyciskać spore porcje creme patissiere, przetykając gdzieniegdzie truskawkami balsamico. Przykryć drugim płatem, powtórzyć operację. Uwaga: kremu należy wyciskać naprawdę sporo, ma on być wyczuwalny w cieście, nie należy go żałować ;). Następnie przykryć ostatnim płatem, posypać grubą warstwą cukru pudru i udekorować truskawkami. Wstawić do lodówki do schłodzenia.

 

Smacznego!!! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji: