Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi

Wpisy z tagiem: chałwa

poniedziałek, 14 września 2015

 

Jak słyszę ludzi mówiących, że domowa chałwa jest lepsza od sklepowej/domowe lody są lepsze niż te z dobrej cukierni wykonane profesjonalną maszyną itp., to zawsze zastanawiam się, czy oni tak tylko sobie wmawiają, czy naprawdę nie czują tej kolosalnej różnicy w smaku. Są rzeczy, które w domowych warunkach nigdy nie wyjdą tak dobre jak te kupne. Przykładem idealnym jest tu właśnie chałwa - domowa wykonana z tahiny i syropu cukrowego nigdy nie będzie tak dobra jak ta złożona z cienkich niteczek, przyrządzona przez prawdziwego chałwiarza. Tak jest i koniec. Komuś może smakować mniej, drugiemu bardziej, ale jaka powinna być Prawdziwa Chałwa, wiadomo. Śmieszy mnie ten powszechny na niektórych blogach pogląd, że wszystko, co domowe, jest zawsze lepsze niż kupne. No bo po prostu nie jest.

Ta mała dygresja nieco tylko wiąże się z dzisiejszą propozycją. Chciałabym bowiem zaprezentować Wam przepyszne lody chałwowe z pastą tahini. Nie, nie są lepsze niż te z dobrej cukierni, w domu nie mam ani profesjonalnego sprzętu, ani odpowiednio chłodzącej zamrażarki ;). Ale są domowe i jak na domowe - naprawdę pyszne. Gładkie, kremowe, tłuste... I mocno chałwowe. A chałwę to ja uwielbiam! Polecam :)

 

Lody chałwowe z tahini

Przepis z Moich Wypieków, zamieniłam jednak miód na cukier, dałam też nieco więcej tahini. Podaję po niewielkich zmianach.

Składniki:

  • 300 g mleka skondensowanego słodzonego
  • 150 g tahini
  • 300 ml śmietanki kremówki 30 lub 36
  • 1,5 szklanki mleka
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 5 łyżek cukru (lub do smaku)

Wszystkie składniki umieścić w garnuszku i podgrzewać, mieszając, do uzyskania gładkiej masy. Następnie wystudzić i schłodzić w lodówce przez kilkanaście godzin.

Następnego dnia ukręcić lody w maszynie lub wykonać je bez maszyny – zmiksować mikserem do spienienia, a następnie wstawić do zamrażarki. Przez pierwsze 4 godziny co pół godziny miksować dokładnie blenderem, aby pozbyć się kryształków lodu. Lody gotowe będą po kilkunastu godzinach. Przed konsumpcją pół godziny wcześniej przełożyć do lodówki, by zmiękły.

 

Smacznego!!!

 

piątek, 03 kwietnia 2015

 

Dziś, szybko przed Świętami, zapraszam Was na szybki mus chałwowy, z białą czekoladą, który świetnie spełni rolę wielkanocnego deseru. W internecie bardzo popularny jest przepis Agaty Wojdy, jednak mnie zupełnie on się nie podoba, gdyż przy takiej proporcji śmietanki do chałwy może być on zaledwie leciutko chałwowy - to nie to, co tygryski lubią najbardziej. Mój mus jest wyraźnie chałwowy, puszysty, lekki i kremowy. Nie powiem, że jest to mój ulubiony deser, gdyż zdecydowanie bardziej smakuje mi chałwowy krem maślany, jednak również jest pyszny, smakuje jak chałwowa chmurka. Polecam gorąco!

A wszystkim Wam Życzę Wesołego Alleluja, mokrego śmigusa i wszystkiego najlepszego :)

 

Mus chałwowy

Przepis stąd, zmieniłam nieco sposób przygotowania.

Składniki (6 porcji):

  • 300 ml śmietanki kremówki 36 %
  • 100 g białej czekolady
  • 100 g chałwy waniliowej

Rozgniecioną chałwę umieścić w rondelku z połamaną czekoladą i 100 ml śmietanki, podgrzać, mieszając, do otrzymania gładkiej masy. Schłodzić.

Resztę śmietanki ubić na prawie sztywno. Wmieszać delikatnie, lecz dokładnie masę chałwową i całość jeszcze raz porządnie schłodzić. Następnie ubić wszystko mikserem. Rozłożyć do pucharków. Podawać solo lub w towarzystwie kwaśnych owoców czy owocowego sosu.

 

Smacznego! :)

 

sobota, 22 czerwca 2013

 

Dzisiaj kończę 19 lat. Ostatni „nasty” rok życia. Ostatni rok w rodzinnym domu. Rok temu o tej porze stawałam się dorosła. Ale co z tego – nadal chodziłam do liceum, mieszkałam tam, gdzie zawsze. Tak naprawdę dopiero teraz wszystko się ma zmienić.

Studia nowe miejsce zamieszkania rozporządzanie budżetem nowe miasto nowe przyzwyczajenia. A gdzieś pośrodku tego wszystkiego – ja.

Nie będę silić się na pompatyczne podsumowania i wynurzenia albo ochy i achy, jak wiele ten dzień dla mnie znaczy. Nie będę też, z drugiej strony, na siłę udawać „taką to zbuntowaną”, która neguje wszelkie takie „wydarzenia”.

Powiem za to, że są rzeczy, które mnie miło zaskoczyły. I te, które sprawiły mi przykrość. Choć może mogłam się ich spodziewać. Ale za to – Mama zrobiła mi na obiad przepyszne wręcz danie – wołowinę po francusku… Nie będę zdradzać przepisu ani składu. Było jednak po prostu wyborne. Bo moja Mama gotuje jak mistrz. Dziękuję!

***********

No a teraz najważniejsze - TORT. Bo tym razem NAPRAWDĘ przeszłam samą siebie.

Panie i Panowie, mam zaszczyt przedstawić swój cudowny, wyborny Tort Bakaliowy Klejnot Orientu!

Tak właśnie postanowiłam go nazwać. Bo bakalii ma co nie miara. I to nie jakiejś tam cytrynowej skórki – a prawdziwych, arabskich, wschodnich cudów – daktyli, fig, orzechów.

Jak zwykle, bardzo długo myślałam nad tym, jak mój Tort ma wyglądać – myślałam, myślałam… Aż wreszcie… zapaliła mi się lampka! I jak zawsze – połączyłam ukochane swe smaki w jedną cudną, słodką i kremową całość.

Dwie tylko składowe robiłam „z przepisu” czekoladowo-karmelową polewę – autorstwa mistrza Herme – bo niedawno zaopatrzyłam się w biblię, czyli jego „Desery”. Bo kocham karmel nad życie, i wszystko, co „sweet and sticky”. Wiedziałam, że wyjdzie wyborna – i nie myliłam się. Oraz – krem maślano-chałwowy z mleczkiem skondensowanym – zaczerpnięty z cincina (klik).

Ale tak, poza tym – wszystko, wszyściutko wymyśliłam SAMA. Makowe blaty biszkoptowe, figowo-rumową pastę, bakalie: suszone figi, daktyle i rodzynki w rumie, prażone orzechy włoskie i laskowe, orzechy nerkowca. Migdałowo-laskowy, karmelowy krokant. I rumowy poncz. Spędziłam w kuchni bite cztery godziny – ale było warto. A więc już, już prezentuję przepis. Bardzo, bardzo, bardzo GORĄCO POLECAM!

 

Przepis autorski.

 

Tort Bakaliowy Klejnot Orientu

Biszkopt makowy (tortownica 18 cm):

  • 4 jajka (rozmiar M)
  • 100 g suchego maku (nie trzeba go mielić)
  • 40 g mąki pszennej
  • szczypta soli
  • 140 g cukru
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Białka oddzielić dokładnie od żółtek. Żółtka przełożyć do miseczki i odstawić, białka zaś ubić ze szczyptą soli na sztywno, pod koniec ubijania dodając cukier, i miksować do uzyskania sztywnej, lśniącej piany. Następnie dodać żółtka i krótko, lecz dokładnie wszystko zmiksować.

Do innej miski wsypać mak, mąkę oraz szczyptę proszku do pieczenia. Wymieszać. Następnie składniki suche dodawać w trzech partiach do ubitych jajek, dokładnie, lecz delikatnie mieszając wszystko drewnianą szpatułką (ew. mikserem na najniższych obrotach). Chodzi o to, żeby jak najmniej naruszyć delikatną strukturę piany, lecz jednocześnie wszystko dokładnie ze sobą połączyć.

Masę podzielić na równe trzy części. Kolejno (lub jednocześnie – gdy mamy takie same tortownice) przelewać 1/3 masy do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy (boków tortownicy nie wykładamy ani niczym nie smarujemy – wtedy biszkopt opadłby). Piec ok. 15-20 minut w 190 stopniach. Lekko przestudzić, a następnie usunąć obręcz tortownicy. Zostawić do całkowitego przestudzenia i usunąć delikatnie papier do pieczenia.

Można również piec blaty w dwóch partiach – najpierw 1/3, potem zaś resztę masy – i ten drugi biszkopt przekroić na równe dwie części (wtedy należy ten większy biszkopt piec ok. 30-35 minut). Nie radziłabym piec jednego dużego biszkoptu, przy wypiekach z orzechami/wiórkami/makiem zamiast mąki istnieje ryzyko opadnięcia. W każdym bądź razie, mają nam wyjść trzy równe makowe blaty. Jeśli trzeba, wyrównać je nożem.

Uwaga: przy składaniu tortu najcieńszy blat powinien znajdować się w środku, zaś na samej górze – blat najładniejszy, tak, aby jak najrówniejsza część znalazła się na samej górze.

Pasta figowa:

  • 50 g suszonych fig
  • 50 ml wody
  • 2 łyżki rumu
  • 2 łyżki wody

Figi pokroić, umieścić w garnuszku z 50 ml wody i zostawić na 30 minut, aby bakalie zmiękły. Następnie całość zagotować i gotować na najmniejszym ogniu ok. 5 minut, aż płyn się zredukuje, a figi będą się lekko rozpadać. Zgnieść całość blenderem na gładką masę. Dodać resztę wody i rum, dobrze wymieszać. Odstawić do całkowitego wystudzenia.

Bakalie:

  • 20-30 g rodzynek (sułtanek lub mieszanki)
  • 3 duże figi suszone
  • 4 daktyle suszone, wydrylowane
  • 50 ml wody
  • 2 łyżki rumu
  • 60 g (w sumie) orzechów – nerkowców, włoskich i laskowych

Figi poprzekrawać na 4-6 kawałków, daktyle przepołowić. Razem z rodzynkami umieścić w miseczce. Zalać wodą wymieszaną z rumem i odstawić na kilka godzin w chłodne miejsce, aby bakalie zmiękły. Następnie odcedzić  - lecz mikstury z moczenia absolutnie nie wylewać! Zachować ją.

Nerkowce, orzechy włoskie i laskowe poprzekrawać na połówki, włoskie i laskowe uprażyć na suchej patelni i wystudzić – nerkowców nie prażymy.

Poncz:

  • cała mikstura pozostała z moczenia bakalii
  • ok. 1/3 szklanki wody
  • 3 łyżki rumu

Do szklanki wlać miksturę pozostałą z moczenia daktyli, fig i rodzynek i dodać wody tyle, aby płynu w sumie wyszło pół szklanki. Dodać rum, wymieszać.

Krem maślany – chałwowy, z mleczkiem skondensowanym:

  • 1 duże żółtko
  • 100 g mleczka skondensowanego słodzonego
  • 170 g masła, w temperaturze pokojowej (miękkiego)
  • 200 g waniliowej chałwy

Wszystkie składniki muszą być w temperaturze pokojowej.

W misce ubić żółtko z mleczkiem skondensowanym aż do uzyskania puszystej, jasnej masy (będzie raczej rzadka, nie należy się tym przejmować). Masło utrzeć w innym naczyniu na puch. Następnie powoli, po łyżce, dodawać do masła masę żółtkowo-mleczną, powoli ucierając mikserem. Będzie to trwało długo, tak jednak być musi, należy być ostrożnym, aby masa się nie zwarzyła.

Chałwę rozgnieść blenderem, a następnie po łyżce dodawać do kremu, miksując. Gotowy krem włożyć do lodówki do lekkiego stężenia.

Krokant migdałowo-laskowy:

  • 25 g migdałów, blanszowanych
  • 25 g orzechów laskowych
  • 50 g cukru

Z cukru na suchej patelni zrobić karmel, absolutnie nie mieszając. Orzechy posiekać. Następnie dodać je do gotowego karmelu i energicznie wymieszać, potrząsając patelnią, tak, aby całe oblepiły się karmelem. Następnie szybko wylać je warstwą na papier do pieczenia i zostawić do zastygnięcia. Pracując z karmelem, należy zawsze działać szybko i sprawnie – bo zastyga błyskawicznie i jest bardzo gorący. Gdy orzechy w karmelu całkiem ostygną, włożyć masę do lodówki do schłodzenia. Następnie wyjąć i całość drobno posiekać (ale nie mielić na pył!) do uzyskania orzechowo-migdałowego krokantu.

Składanie tortu – część I:

Na dużym talerzu umieścić pierwszy blat makowy. Nasączyć go 1/3 ponczu i pokryć równomiernie cienką warstwą masy figowej. Następnie nałożyć 1/4 kremu chałwowego. Na to wyłożyć równomiernie połowę odcedzonych z rumu fig, daktyli i rodzynek. Przykryć kolejną 1/4 kremu, na to wysypać połowę prażonych orzechów, leciutko dociskając – ale bardzo leciutko! Krem nie może wychodzić na boki tortu. Następnie przykryć drugim blatem. Ponownie nasączyć, posmarować cienką warstwą masy figowej, nałożyć krem, bakalie, całą resztę kremu, orzechy – identycznie jak poprzednio. Na to nałożyć ostatni blat. Nasączyć resztą ponczu i wyłożyć bardzo równo resztę masy figowej (więcej niż w poprzednich przypadkach). Wstawić do lodówki do stężenia.

Polewa czekoladowo-karmelowa (autorstwa P. Herme, zmieniłam jednak nieco sposób przygotowania):

  • 60 g gorzkiej czekolady (deserowej, ok. 60% kakao)
  • 43 g mlecznej czekolady
  • 43 g cukru
  • 8 g masła (w oryginale: solonego, jednak nie pasowało do mojego tortu, więc ja zrobiłam wersję ze zwykłym)
  • 50 ml śmietanki kremówki 30 %

Uwaga: polewę należy przygotować jako ostatnią, gdy już będziemy mieć tort prawie gotowy, w innym wypadku zastygnie.

Czekolady posiekać, roztopić w kąpieli wodnej i wystudzić. Na suchej patelni zrobić z cukru bursztynowy karmel. Następnie dodać masło i śmietankę. Uwaga: reakcja będzie wybuchowa, karmel zbryli się w grudki, jednak tak musi być – absolutnie nie wolno mieszać sosu łyżką! Należy po  prostu potrząsać patelnią na ogniu do czasu, aż karmel znów się rozpuści i utworzy się gładki, karmelowy sos. Następnie dodać go do roztopionej czekolady i wymieszać wszystko łyżką do uzyskania gładkiej polewy.

Ponadto:

  • 2 całe połówki orzechów włoskich, podprażonych od spodu
  • 3 całe migdały, zblanszowane i podprażone
  • kilka orzechów nerkowca, całych
  • po 2-3 suszone figi i daktyle, poprzekrawane na połówki
  • 1 łyżka ładnych rodzynek, namoczonych wcześniej w rumie

Tort wyjąć z lodówki. Pokryć go równomiernie czekoladowo-karmelową polewą – od środka i na bokach, ładnie wyrównując i uważając, aby polewa nie wymieszała się z figową masą. Na boki tortu poprzyklejać cały migdałowo-laskowy krokant. Wierzch ozdobić bakaliami. Tort wstawić do lodówki, aby polewa stężała. Przed jedzeniem należy go wyjąć z lodówki na 15-30 minut wcześniej (zależy od temperatury powietrza), aby lekko odtajał.



Smacznego!!! *___________*

 

środa, 03 kwietnia 2013

 

A dzisiaj… szybko, aby zdążyć przed końcem akcji Wielkanocne Smaki – publikuję drugi z przepysznych mazurków, które w tym roku zagościły na naszym świątecznym stole!

I choć to w tym orzechowym mazurku ze śliwkami w rumie i czekoladową truflą (polecam bardzo, bardzo – klik!) zakochałam się bez pamięci, to i ten dziś prezentowany był wprost przepyszny, przesłodki i wyborny! ;).

Jest tu więc kruchy, maślany spód z sezamem, na to cienka warstwa wiśniowej konfitury i przepyszna masa chałwowa – z waniliowej chałwy i śmietanki kremówki. Do tego prażone włoskie orzechy… Omg, delicje! Mazurek sezamowy z chałwą, wiśnią i orzechami włoskimi. Niebo w gębie! Polecam gorąco!

Ponadto – polecam bardzo gorąco prezentowany przeze mnie wczoraj wytrawny tort twarogowy z niebieskim serem, winogronami i orzechami – oryginalny, przepyszny smakołyk, koniecznie do spróbowania! :) – przepis tutaj, klik!

Przepis jest inspirowany licznymi znalezionymi w Internecie, ogólne proporcje i koncepcja mazurka – autorskie.


Kruchy spód z sezamem (mały mazurek):

  • 200 g mąki pszennej
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • 80 g ziaren sezamu
  • 2 żółtka
  • 150 g masła
  • 70 g cukru

W misce umieścić wszystkie składniki ciasta. Siekać je nożem, a następnie krótko formować palcami „kruszonkę”, do połączenia się składników, po czym uformować gładką kulę ciasta. Rozwałkować je na prostokąt wielkości formy i wylepić natłuszczoną i wysypaną bułką formę. Można dodatkowo z pozostałych skrawków ciasta uformować dekoracyjne kuleczki lub wałki po bokach ciasta. Ciasto ponakłuwać widelcem. Piec ok. 25-30 minut w 180 stopniach, do lekkiego zezłocenia. Wystudzić.

Krem chałwowy z orzechami:

  • 300 g chałwy waniliowej
  • 200 ml śmietanki kremówki 30 lub 36 %
  • 8 czubatych łyżek cukru pudru
  • 2 duże garści włoskich orzechów

W rondelku wymieszać śmietankę, cukier i pokruszoną chałwę, a następnie podgrzewać, cały czas mieszając, aż całość utworzy jednolitą masę. Orzechy posiekać grubo i podprażyć na suchej patelni, po czym wmieszać do kremu. Całość odstawić do lekkiego zgęstnienia (masa nie może jednak być zbyt gęsta, gdyż wtedy nie damy rady ładnie rozprowadzić jej na konfiturze).

Ponadto:

  • 4 łyżki konfitury wiśniowej
  • kandyzowane wiśnie, orzechy lub wg uznania – do dekoracji

Wystudzony spód posmarować równomiernie wiśniową konfiturą. Całość pokryć kremem chałowo-orzechowym i ozdobić dowolnie – kandyzowanymi wiśniami, orzechami itp. Odstawić w suche i chłodne miejsce – aż masa chałwowa całkowicie wystygnie i zgęstnieje.

Smacznego!!! *_*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcjach:

czwartek, 29 grudnia 2011

Witam po Świętach! :)

Życzeń co prawda na blogu nie składałam, ale to przez nawał pracy, zresztą i tak wiadomo, ż życzyłam wszystkich wesołych, spokojnych Świąt :). A moje, choć nie idealne, były rodzinne, spokojne i baardzo smaczne. Bo idealnie nie jest chyba nigdy, nie wiem, może zawsze oczekujemy po Świętach za wiele? Może w ogóle oczekujemy za wiele? Przynajmniej trzeba starać się doceniać to, co jest.

Wypoczęci, szczęśliwi, gotowi do pracy? Nie do końca :). Ale na szczęście jeszcze jest wolne, a lada chwila Sylwester, czyli najhuczniejsza impreza roku! Choć szczerze mówiąc, nie mam w ogóle ochoty na sylwestrowe party, ale pójdę gdzieś, pójdę. Może upichcę coś smacznego.

Ale tymczasem - dzisiaj jeszcze w klimacie Bożego Narodzenia. A oto, co zaprezentuję: mój pierwszy tort. Kakaowy biszkopt z konfiturą wiśniowo-kakaową, kremem chałwowym i dekoracją z pokruszonych, włoskich orzechów, nasączony rumem z herbatą. Obawiałam się go bardzo, bo to mój pierwszy taki skomplikowany wypiek, robiłam wszystko dokładnie, z precyzją (ale i sercem) - i wyszło :). Bazowałam na przepisie z Moich Wypieków. Zrobiłam jednak inny biszkopt (ten z Kwestii Smaku) i wprowadziłam jeszcze parę drobnych zmian. Zmieniłam też sporo chałwowy krem - aby był słodszy i, przede wszystkim, aby było go więcej - z oryginału wychodzi malutko! Podaję po zmianach.

Kremowy, słodki, świąteczny, no i jeszcze słodko udekorowany. A więc - voilà!

 

Składniki (tortownica ok. 26 cm):

  • 7 jajek
  • 150 g mąki pszennej
  • 61 g kakao
  • 226 g cukru
  • szczypta soli

Piekarnik nagrzać do 160 stopni. Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając cukier. Następnie wbijać po jednym żółtku, wciąż miksując. Przesiać mąkę pszenną razem z kakao, wymieszać i stopniowo dodawać do masy z jajek, delikatnie mieszając łyżką. Masę wyłożyć do posmarowanej masłem i posypanej bułką tartą tortownicy. Piec przez 45 - 55 minut. Wyjąć z piekarnika, ostudzić, a następnie wyjąć biszkopt z formy. Gdy wystygnie, przekroić na 3 części.

 

Składniki na krem:

  • 3 jajka, wyszorowane i wyparzone
  • 375 g miękkiego masła
  • 1 szklanka drobnego cukru
  • 50-52 dag pokruszonej chałwy
  • 2-3 łyżki rumu

Masło utrzeć mikserem na jasną i puszystą masę.

Jajka (w całości) wbić do blaszanej niedużej miseczki razem z cukrem. Ubić je na parze. W tym celu przygotować większy garnek z wrzącą wodą, jak do kąpieli wodnej (postawić go na palniku) i lekko podgrzewać przez cały czas, by woda parowała. Na nim postawić miskę z jajkami i cukrem, tak by nie dotykała powierzchni wody. Ubijać. Masa jajeczna powinna podwoić objętość, stać się jasna, puszysta i gęsta. Odstawić, aby dobrze wystygło, najlepiej do miski z zimną wodą.

Tak ubite jajka dodawać niewielkimi porcjami do masła, cały czas miksując. Pod koniec ubijania dodać rum. Dodać chałwę i zmiksować dokładnie.

Krem przełożyć do naczynia i włożyć do lodówki, by trochę stężał.

 

Składniki pozostałe:

  • 1,5 szklanki czekowiśni (konfiturę wiśniową podgrzać z 1,5 łyżki kakao, wymieszać, odstawić do lodówki do stężenia)
  • 170 ml mocnej herbaty
  • 80 ml rumu
  • 3/4 szklanki posiekanych orzechów włoskich, podprażonych
  • orzechy, groszki czekoladowe, srebrne kuleczki itp. do ozdoby

Tort:

Nieprzekrojony biszkopt przełożyć na paterę. Herbatę połączyć z rumem, wystudzić. Biszkopt nasączyć mocno ponad 1/3 ponczu, na to wyłożyć mniej niż połowę kremu. Ułożyć kolejny biszkopt, nasączyć, nałożyć konfiturę. Następnie nałożyć trzeci biszkopt, nasączyć resztą ponczu. Pokryć dobrze kremem biszkopt i boki tortu, wyrównać. Po bokach posypać drobinkami orzechów. Na końcu dowolnie udekorować z wierzchu, np. czekoladą, orzechem, kuleczkami itp. Tort wstawić do lodówki, kroić nożem zanurzonym w gorącej wodzie.

 

Świąteczne bon appétit!