Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi

Wpisy z tagiem: wiśnie/czereśnie

czwartek, 06 sierpnia 2015

 

Uwielbiam mordercze upały. Podczas takich dni lubię nawet wczesne poranki, kiedy słońce już przypieka, ale powietrze jest jeszcze nieco rześkie od nocy. Uwielbiam potwornie gorące dni, ale najbardziej kocham letnie wieczory i noce. Mogłabym żyć tylko i tylko w nich. Ale jak wiadomo, jest to niemożliwe.

Za to upiekłam smakowity torcik. Warstwy czekoladowego wilgotnego biszkoptu z masłem, do tego góóóra letnich owoców - porzeczek, czereśni, borówek... I serowo-śmietankowy krem. Chciałam z początku użyć mascarpone, ale w pobliskim sklepie opakowanie kosztuje aż 6,50, zamiast tego więc postanowiłam wykorzystać kremowy serek. Krem wyszedł pyszny, lekki i sztywny. Zapraszam więc na torcik i pozdrawiam gorąco :) 

 

Tort Czekoladowa Leśna Polana

Przepis na ciasto stąd, cała reszta – przepis autorski.

Składniki na ciasto czekoladowe (tortownica 18 cm):

  • 3 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 30 g kakao
  • 60 g mąki
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 75 g masła, stopionego i wystudzonego

Jajka ubić z cukrem na gęstą masę, aż potroją objętość. Mąkę przesiać z kakao i proszkiem do pieczenia i wmieszać w 3 turach do jajek. Następnie wmieszać roztopione masło. Masę przełożyć do natłuszczonej tortownicy. Piec w 180 stopniach ok. 35 minut. Wystudzić. Wyjąć z obręczy, ściąć górkę i przekroić na dwa blaty.

Owoce:

  • 1 większe opakowanie mieszanych owoców – porzeczek, czereśni, borówek

Owoce umyć, osuszyć, odszypułkować.

Krem serowo-śmietankowy:

  • 200 g twarożku śmietankowego (zmielonego 3-krotnie lub serka kremowego), schłodzonego
  • 200 g śmietanki kremówki 30 lub 36 %, mocno schłodzonej
  • 100 g cukru pudru (lub do smaku, w zależności od rodzaju twarogu)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Serek zmiksować z cukrem. Dodać śmietankę i miksować całość kilka minut do uzyskania sztywnego, puszystego kremu – należy uważać, aby masa się nie zwarzyła.

Na talerzu umieścić pierwszy blat ciasta. Wyłożyć nieco mniej niż połowę kremu i warstwę owoców. Przykryć drugim ciastem, wyłożyć resztę kremu, formując pośrodku kopczyk. Wyłożyć owoce, formując górkę na kopczyku z kremu – aby wyglądało jak góra owoców. Wstawić ciasto do lodówki na kilka godzin do schłodzenia.

 

Smacznego!!!

 

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

czwartek, 23 lipca 2015

 

Tak. Gorące dni lata mijają, a ja mijam razem z nimi. Jutro znów wyjeżdżam, tym razem na ponad tydzień, dziś więc chciałam zaprosić Was na kruchy placek wiśniowy - coś jak cherry pie, kruche maślane ciasto, masa wiśniowa z wanilią oraz kratka na wierzchu. Chciałabym się łudzić, że lada dzień nie zerwie się burza z ulewnymi deszczami po której pogoda zniszczy się akurat na mój wyjazd, ale nie jestem już taka naiwna. Taki jest tutejszy świat. No ale koniec już gadania, zapraszam wszystkich na ciasto :). 

 

Kruchy placek (paj) z wiśniami i kratką

Przepis autorski.

Składniki na ciasto (okrągła forma 18 cm):

  • 70 g cukru pudru
  • 150 g masła, w kawałeczkach
  • 225 g mąki
  • szczypta soli 

Z podanych składników szybko zagnieść gładką kulę ciasta, w razie potrzeby dodając kropelkę wody. Podzielić na dwie części – dużą i małą, i schłodzić w lodówce. Następnie większą część rozwałkować i wylepić nią formę, formując wysoki brzeg. Ponakłuwać i podpiec przez 15 minut w 180 stopniach, do leciutkiego zezłocenia (jednak spód ma pozostać blady).

Wiśnie:

  • 500 g wiśni
  • 90 g cukru
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 40 g skrobi ziemniaczanej
  • 1 łyżka bułki tartej
  • cukier puder

Wiśnie umyć, wydrylować i połączyć w misce z cukrem, wanilią i skrobią. Masę wyłożyć na podpieczony i oprószony tartą bułką spód. Mniejszą część ciasta rozwałkować i wyciąć paski, z których następnie zrobić na wierzchu kratkę. Piec ok. 45 minut w 180 stopniach, aż kratka lekko się zrumieni. Wystudzić. Posypać cukrem pudrem.

 

Smacznego!!!

 

 

Ten wpis bierze udział w akcjach:

 

czwartek, 24 lipca 2014

 

Ja wciąż odpoczywam na wakacjach... Dlatego od dłuższych notek również mam urlop. Tymczasem...

Dzisiaj - zapraszam Was na przepyszny tort. Wykwintny, bogaty w smaku. Prawdziwy tort - kremowy, orzechowy... Nie lekki biszkopt z owocami i mascarpone ;). Bez zbędnych wstępów więc.

Dwie warstwy biszkoptu z mielonych orzechów włoskich, nasączone mocną, słodką kawą. Pośrodku - pyszna, ciągnąca beza z siekanych włoskich orzechów. A między nimi - wykwintny krem maślany z mieloną kawą, słodki i mocno kawowy, z uroczymi ziarenkami kawy w środku - są one konieczne... Całość ozdobiona prażonymi, siekanymi orzechami włoskimi... A na wierzchu - śliczne, bordowe czereśnie... Polecam bardzo gorąco!

 

Tort Kawowy Orzech Włoski

Przepis autorski.

Biszkopt z orzechów włoskich (tortownica 18 cm):

  • 2 jajka
  • 65 g mielonych orzechów włoskich
  • 55 g cukru
  • 8 g bułki tartej
  • szczypta soli

Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Następnie po łyżce dodawać cukier, wciąż ubijając, do uzyskania sztywnej, lśniącej piany. Dodać żółtka i dokładnie, lecz krótko zmiksować. Bułkę tartą wymieszać z orzechami, dodać do masy i delikatnie, dokładnie wymieszać wszystko szpatułką. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia i przelać do niej masę. Piec ok. 40 minut w 180 stopniach. Wystudzić. Po wystygnięciu wyjąć z tortownicy, usunąć papier i przekroić na 2 równe blaty.

Beza orzechowa:

  • 2 białka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 100 g orzechów włoskich
  • szczypta soli

Orzechy posiekać niezbyt drobno. Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli, a następnie po łyżce dodawać cukier, ubijając, do uzyskania gęstej, lśniącej piany. Następnie dodać orzechy i wymieszać dokładnie szpatułką. Masę wylać do tortownicy 18 cm (dno wyłożone papierem do pieczenia). Piec ok. 30 minut w 180 stopniach. Wystudzić, wyjąć z formy i usunąć papier.

Kawowy krem maślany z kawą mieloną:

  • 2 płaskie łyżki kawy mielonej (nie rozpuszczalnej!)
  • 40 ml wrzątku
  • 200 g masła, w temp. pokojowej
  • 1/2 szklanki cukru pudru (lub trochę więcej)
  • 2 łyżki spirytusu
  • 2 jajka

Kawę zaparzyć we wrzątku, zostawić do ostygnięcia.

Jajka umieścić w misce z cukrem i ubijać na parze mikserem, do uzyskania gęstej, puszystej masy (trochę to potrwa). Ostudzić. Masło utrzeć na puch, a następnie po łyżce dodawać masę jajeczną, wciąż ucierając. Należy robić to wolno i ostrożnie, aby masa się nie zwarzyła. Następnie dodawać po łyżeczce przestudzoną kawę – razem ze wszystkimi fusami (koniecznie, to one nadają smak i ciekawą konsystencję), miksując. Na koniec wmieszać spirytus. Wstawić na chwilę do lodówki.

Ponadto:

  • 1/2 szklanki posłodzonej kawy
  • 2 łyżki spirytusu
  • ciemne czereśnie
  • 1/2 szklanki orzechów włoskich, podprażonych i posiekanych

Składniki ponczu wymieszać. Czereśnie umyć, osuszyć.

Na paterze umieścić pierwszy biszkopt orzechowy, nasączyć ponczem i pokryć warstwą kremu kawowego. Przykryć orzechową bezą. Na to wyłożyć prawie całą resztę kremu. Przykryć ostatnim biszkoptem, nasączyć. Wierzch i boki tortu posmarować resztą kremu, wyrównując powierzchnię nożem. Boki i brzeg wierzchu obsypać posiekanymi orzechami, na wierzchu ułożyć dekoracyjnie czereśnie. Przechowywać w lodówce, jednak przed podaniem wyjąć odpowiednio wcześniej, aby krem zmiękł.



Smacznego!!! *__*

 

sobota, 05 lipca 2014

 

Choć niby już początek wakacji, dla mnie nadal jest to czas napięty i zapracowany... Niestety, mam jednak nadzieję, że to się kiedyś skończy, hah. Po kilku dniach nieobecności wracam z przepisami na pyszne desery, idealne na obecnie panujące upały.

Pierwszy - to śmietanowiec z galaretkami, czyli śmietanowa galaretka lub ptasie mleczko, zwane inaczej - słodkim salcesonem :).

Drugi deser natomiast to trifle - z ciemnymi, słodkimi czereśniami i dwoma kremami mascarpone: śmietankowym i czekoladowym. Do tego - posiekane batoniki Twix. Moja autorska kompozycja, aż zdziwiona byłam, że wyszło takie pyszne :). Polecam gorąco!

P.S. A od kilku dni przebywam w domu rodzinnym... I przygotowałam w tym czasie już dwa obłędne torty - oczekujcie przepisów niebawem!

 

 

 

Trifle z czereśniami, kremem czekoladowym i śmietankowym i Twixami

Przepis autorski.

Składniki (nieduża salaterka):

  • 300 g czereśni, ciemnych i słodkich
  • 2,5 opakowania batoników Twix (5 paluszków)

Czereśnie umyć, osuszyć, wypestkować, poprzekrawać na połówki. Batoniki pokroić na kawałki.

Krem śmietankowy:

  • 125 g serka mascarpone
  • 100 g śmietanki kremówki 30 lub 36 %
  • 1 czubata łyżka cukru pudru

Mascarpone umieścić w misce ze śmietanką i ubić na gęsty krem, pod koniec dodając cukier. Włożyć do lodówki.

Krem czekoladowy:

  • 125 g serka mascarpone
  • 125 ml śmietanki kremówki
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 2-3 czubate łyżki cukru pudru

Czekoladę stopić w kąpieli wodnej, lekko przestudzić. Mascarpone umieścić w misce ze śmietanką i ubić na gęsty krem, pod koniec dodając cukier puder, następnie wmiksować delikatnie czekoladę. Jeśli trzeba, dosłodzić do smaku. Wstawić do lodówki do zgęstnienia.

W salaterce umieścić warstwę batoników, przykryć cienką warstwą kremu śmietankowego. Na to wysypać czereśnie (niecałą połowę), przykryć całym kremem czekoladowym. Posypać batonikami i kilkoma czereśniami, przykryć resztą kremu śmietankowego. Na wierzch wyłożyć resztę batoników i owoców. Wstawić do lodówki do schłodzenia.

 

 

 

Śmietanowiec z galaretkami:

Przepis dostałam od Kuzynki, która dostała od swojej Babci. Zmieniłam jedynie proporcje na mniejszą formę. W oryginale - nazywa się salceson :D ja jednak zmieniłam nazwę na bardziej neutralną :).

Składniki (tortownica 18 cm):

  • 2 galaretki różnokolorowe ( u mnie: truskawkowa i pomarańczowa)
  • 250 ml mleka
  • 1 mały cukier waniliowy
  • 1/2 szklanki cukru
  • 25 g żelatyny
  • 250 g kwaśnej śmietany 18 %

Każdą galaretkę przygotować w szklance wody, czyli dwa razy mniej, niż pisze na opakowaniu. Wylać do płaskiego naczynia. Gdy całkowicie zastygnie, pokroić w kostkę.

Mleko zagotować z cukrami. Żelatynę rozpuścić w niewielkiej ilości wody i wlać do gorącego mleka. Mieszać aż do rozpuszczenia się żelatyny. Wystudzić. Dodać śmietanę, dobrze wymieszać i porządnie wystudzić. Gdy całość zacznie zastygać, wymieszać z pokrojonymi galaretkami (wykorzystamy większość, ale niekoniecznie wszystko) i przelać do szczelnej okrągłej tortownicy. Schować do lodówki  na kilka godzin do całkowitego zastygnięcia.

Smacznego! :)

 

sobota, 26 października 2013

 

Przepadam wprost za wątróbką. Jako dziecko - nie znosiłam jej jak większość maluchów, jednak od dłuższego już czasu przepadam za nią niezmiernie. Ostatnio jednak przyrządzałam ją tylko na sposób najbardziej klasyczny - z cebulką i jabłkiem.

Tym razem postanowiłam wymyślić bardziej odważne i nowoczesne danie. Niestety, robiłam je pod wieczór, a w połączeniu z moim niezbyt dobrym aparatem w telefonie - daje to naprawdę słabą jakość fotografii. A szkoda, bo potrawa wyszła przepyszna. Smażona w całości, rozpływająca się w ustach, delikatna wątróbka drobiowa, a do tego pyszny sos z karmelizowanej cebuli i wiśniowej konfitury z dodatkiem octu winnego. Wszystko podane na makaronie fusilli. Smakowało naprawdę bosko. Polecam serdecznie!

 

Wątróbka z sosem wiśniowo-cebulowym i makaronem fusilli

Przepis autorski.

Składniki (2 porcje):

  • 130 g makaronu fusilli (ok.)
  • ok. 300 g wątróbek drobiowych + mleko
  • 2 duże czerwone cebule
  • 4 pełne łyżki konfitury wiśniowej
  • 1 łyżka cukru
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa, rozmaryn, tymianek, majeranek
  • 4 łyżki oleju
  • 1/2 szklanki wody
  • 2 łyżki mąki
  • 2 łyżki octu z czerwonego wina

Wątróbki umyć, dokładnie oczyścić z błon. Włożyć do miski, zalać mlekiem i odstawić na 2 godziny do lodówki.

Cebule posiekać. Na patelni rozgrzać 2 łyżki oleju, wrzucić cebulę i zeszklić na najmniejszym ogniu przez ok. 10 minut, aż zacznie się lekko karmelizować (lecz absolutnie nie może ona stać się chrupiąca!). Po tym czasie dodać cukier, wymieszać i karmelizować kolejne 5 minut. Wlać wodę i ocet, a następnie gotować wszystko przez kolejne 5 minut, aż do powstania gęstej, cebulowej mieszanki. Wtedy dodać konfiturę, wymieszać i gotować jeszcze chwilę, póki nie uformuje się gęsty sos. Doprawić do smaku – całość jednak ma pozostać mocno kwaśno-słodka.

Makaron ugotować w sowicie osolonej wodzie, aby był al dente, odcedzić i trzymać w cieple.

Wątróbki wyjąć z mleka (absolutnie nie solić). Na patelni rozgrzać pozostały olej. Kolejno obtaczać lekko kawałki mięsa w mące i kłaść na rozgrzany olej. Smażyć je po kilka minut z obu stron (w sumie ok. 4-5 minut). Usmażone kawałki przekładać na talerz. Następnie doprawić solą i pieprzem, trzymać w cieple (np. włożyć do lekko nagrzanego piekarnika).

Z sosu wiśniowo-cebulowego odłożyć 1-2 łyżki, resztę wymieszać na patelni z ugotowanym makaronem. Podgrzać i rozłożyć na talerze. Na wierzchu ułożyć przygotowane wątróbki i udekorować resztą sosu.

 

Smacznego!!! *_*

 

czwartek, 01 sierpnia 2013

 

Pisałam już o tym, że czasem najlepsze są klasyczne, idealnie dobrane receptury. Ale czasem - a nawet bardzo często ;d - również lubię w kuchni całkowicie zaszaleć i stworzyć coś zupełnie niesztampowego. A doskonałym polem do popisu są tutaj sałatki. Dodasz to, wrzucisz tamto, wymyślisz sobie coś w głowie - i tym oto sposobem powstaje zupełnie innowacyjna kompozycja. Jedyne, czego potrzeba, to odwaga i fantazja.

I w ten oto sposób powstała ta oto sałatka. Wymyśliłam sobie w głowie bardzo oryginalne połączenie smaków, połączyłam wszystko w całość, dodałam dressing i esencjonalne dodatki. Mieszanka sałat, świeże, słodkie czereśnie, miękki, mocno aromatyczny ser pleśniowy, podsmażone na maśle pieczarki, kawałki łososia, pistacje, miodowe balsamico. I muszę powiedzieć, że wyszło naprawdę przepysznie. Bardzo gorąco polecam!

 

Przepis autorski.

 

Sałatka z czereśniami, łososiem, smażonymi grzybami, miękkim serem pleśniowym, pistacjami i miodowym balsamico

Składniki (2-3 porcje):

  • ok. 100 g mieszanki sałat
  • 2 garście czereśni
  • 5 dość grubych plastrów sera pleśniowego, miękkiego, z twardą skórką (mocno aromatycznego, no tak prosto z mostu – „śmierdzącego”)
  • 7 sporych pieczarek
  • 1 łyżka masła
  • 100 g łososia z puszki (nie wędzonego!) lub 100 g świeżego łososia, upieczonego z dodatkiem oliwy
  • 1 garść pistacji
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka miodu, najlepiej ciemnego
  • 3 łyżki octu balsamicznego
  • sól, pieprz
  • ostra papryka

Sałaty umyć, osuszyć, rozłożyć na półmisku. Na to porozkładać pokrojonego w niezbyt małe kawałki łososia. Pieczarki umyć, usunąć ogonki, pokroić w plastry i zrumienić na maśle. Ostudzić, a następnie porozkładać na półmisku. Czereśnie umyć, wypestkować i pokroić na czwórki, dodać do sałatki. Pistacje wyłuskać i pokroić na połówki, posypać nimi sałatkę. Dodać także pokrojony na kawałeczki ser. Oliwę wymieszać z miodem i octem balsamicznym, dodać sos do sałatki i delikatnie wymieszać, doprawić do smaku solą i pieprzem. Oprószyć lekko całość ostrą papryką.



Smacznego!!! *__*

 

niedziela, 23 czerwca 2013

 

To niesłychanie, że mija  już czwarty Dzień Ojca bez Ciebie. Nawet nie chodzi o banał, że lata te przeminęły jak jeden dzień. Ale o to, że ja ich w większości po prostu nie pamiętam. Chodzę po omacku w ciągu mijających obok dni, a w moim umyśle z niesłabnącą siłą wciąż rozgrywa się bitwa o zachowanie pamięci – o to, żeby te najstraszniejsze wspomnienia odeszły wreszcie w nicość, zwalniając miejsce dla tych najpiękniejszych, których jest przecież dużo, dużo więcej. Ale to nie jest takie proste.

Wczoraj były moje dziewiętnaste urodziny,. Wszyscy zawsze mówili: „urodziłaś się zaledwie niecałą godzinę przed Dniem Ojca, jak najpiękniejszy prezent dla swojego Taty”. Ale wiem, że prezent w postaci osoby o moich personaliach nie jest wystarczający.

Od dawna wiem, że jestem do Ciebie podobna, jak niektórzy często mówili „wykapany Tatuś”. Podobne mieliśmy charaktery, po Tobie chyba odziedziczyłam pasję i dryg do psychologii. I w pewnym stopniu też – miłość do jedzenia. Nie tylko w sensie biologicznym, oczywiście. Jedzenia – jako sztuki łączenia smaków, celebracji chwil spędzonych wspólnie przy stole.

Pamiętam, jak zawsze w restauracjach zamawiałeś egzotycznie dla dziecka wówczas brzmiące potrawy: zupę z raków, jagnięcinę, wołowinę w ekstrawaganckich sosach. Jak zachwycałeś się wykwintnymi potrawami Mamy – która zawsze lubiła wymyślać różne rzeczy dla Ciebie. Pamiętam, jak dziwiłeś się i zachwycałeś faktem, że Twoja kilkuletnia córka (tak, to ja…) od pulpecików i pomidorówki o stokroć woli śmierdzące, pleśniowe sery, hiszpańską chorizo, szpinak i carpaccio. Pamiętam każde wspólne wakacje, zawsze w ciekawych miejscach, połączone ze zwiedzaniem wyznaczonych przez Ciebie tras, poznawaniem lokalnej kultury i wspólnym spędzaniem czasu. To dlatego do dziś uwielbiam intensywne zwiedzanie, podczas gdy większość znajomych woli znacznie leżenie na plaży albo nieustające, wakacyjne imprezy.

Dzieciństwo to było dla mnie czekanie na Ciebie. Aż wrócić ze zjazdu, ze zgrupowania swojego stowarzyszenia, z pracy – której tak byłeś oddany. Ale wtedy, w soboty, siadaliśmy wieczorem wspólnie w pokoju, słuchaliśmy dobrej muzyki i rozmawialiśmy. Pamiętam, jak będąc dziewczynką wąchałam często kupowane przez Ciebie, dobre wino, a ty pytałeś, jakie wyczuwam w nim nuty smakowe.

Nigdy nie spróbowałeś żadnej zrobionej przeze mnie potrawy. Nigdy nic dla Ciebie nie mogłam ugotować. Ale to tylko dlatego – że kiedy jeszcze BYŁEŚ, nie odkryłam w ogóle swojej kulinarnej pasji. Kiedyś, lata temu, gdy zostałyśmy same w domu z siostrą, wpadłam na szalony pomysł przygotowania na Twój i Mamy przyjazd pieczonych placuszków z książki kucharskiej Kubusia Puchatka. Wyszły totalnie niezjadliwe, przesolone do granic możliwości. Ale Ty mimo tego byłeś nimi zachwycony, bo zrobiło je Twoje dziecko.

Już sobie wyobrażam, jak zachwycałbyś się daniami, które przygotowuje teraz. Jak byłbyś ze mnie dumny. Ale wiem, że przecież nigdy nie spróbujesz żadnej przygotowanej przeze mnie potrawy. Że nigdy nie upiekę Ci urodzinowego tortu. Zamiast tego idę powoli słoneczną, leśną dróżką, postawić na cmentarzu wazon pełen świeżych, wiosennych, jasnych kwiatów.

A wiem, że to danie smakowałoby Ci bardzo. Połączenie delikatnego mięsa z polędwiczki wieprzowej, zwiniętego w zgrabne roladki wypełnione namoczonymi w mleku wiórkami kokosowymi i świeżymi czereśniami, i kremowego, śmietankowo-czereśniowego sosu z octem balsamicznym. Młode ziemniaki, orzechowo-majonezowa surówka z selera. Wiem, że byłbyś ze mnie dumny. A zwłaszcza z tego, że danie ów wymyśliłam przecież sama. Rzecz, na którą większość ludzi nie zwraca uwagi, zachwycając się tylko powielającymi się, kiedyś – oryginalnymi, a teraz oklepanymi do cna przepisami. Może w jakiś magiczny sposób poczujesz smak mojej potrawy, przyjmując ją jako iluzoryczny, niematerialny prezent na Dzień Ojca. Wszystkiego najlepszego, Tato.

 

Przepis autorski.

 

Składniki (3 porcje)

Roladki z polędwiczek wieprzowych z czereśniami i kokosem w kremowym sosie balsamiczno-czereśniowym:

  • 1 polędwiczka wieprzowa (ok. 400 g)
  • 40 g wiórków kokosowych
  • 1/4 szklanki mleka
  • 5 łyżek wody
  • 2 łyżki oleju
  • 300 g czereśni
  • sól, pieprz
  • 3 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka cukru
  • 1/3 szklanki śmietanki kremówki 30 % lub mleka kokosowego
  • 1 płaska łyżeczka skrobi, rozpuszczona w 1/4 szklance wody

Wiórki namoczyć w 1/4 szklanki mleka, zostawić do napęcznienia. Czereśnie umyć, usunąć pestki. 1/3 pokroić w kawałki.

Polędwiczki umyć, osuszyć i oczyścić z błonek. Następnie pokroić w poprzek na kawałki ok. 3 cm (wyszło mi 12 kawałków) i rozbić je tłuczkiem na cienkie, podłużne pasy. Natrzeć solą i pieprzem. Następnie na każdym kawałku rozsmarowywać masę kokosową i z jednej strony układać po kilka kawałków czereśni (tych pokrojonych). Zwijać małe roladki i spinać je wykałaczką.

Na patelni rozgrzewać olej i partiami obsmażać roladki z kilku stron, po 3 minuty z każdej strony. Następnie zdjąć je z patelni. Jeśli roladki będą jeszcze surowe w środku, przełożyć je do naczynia żaroodpornego i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni, najlepiej z termoobiegiem, i piec jeszcze kilka minut.

W międzyczasie przygotować sos. Do rondla wrzucić resztę czereśni, dodać cukier oraz wodę. Gotować na niewielkim ogniu ok. 10 minut, aż owoce zmiękną. Dodać ocet balsamiczny i śmietankę lub mleczko kokosowe, wymieszać i gotować chwilę do zgęstnienia. Doprawić lekko solą. Dodać skrobię rozprowadzoną w wodzie i gotować chwilę, aż sos będzie gęsty. Roladki podawać pokrojone z czereśniowo-śmietankowym sosem.

 

Surówka z selera z orzechami włoskimi:

  • ok. 350 g selera, waga po obraniu
  • 2 płaskie łyżki majonezu
  • sól, pieprz, cukier
  • garść orzechów włoskich, grubo posiekanych

Umytego i obranego selera zetrzeć w paski na tarce o dużych oczkach. Następnie umieścić w misce, wymieszać z majonezem, doprawić do smaku pieprzem, cukrem i lekko solą. Wmieszać orzechy. Wstawić do lodówki na 30 minut do przegryzienia.

 

P.S. Wciąż gorąco zachęcam do oglądania przepisu na mój Tort Urodzinowy - Bakaliowy Klejnot Orientu. Mmmm, niebo w gębie! KLIK

 

Smacznego!!! *_*



 

Ten wpis bierze udział w akcji:

piątek, 05 kwietnia 2013

 

Pamiętam Wielkanoce, gdy byłam małą dziewczynką. Warkoczyki zawiązane kolorowymi wstążkami, tak kolorowymi, jak lekkie sukienki i palemki, z którymi w Niedzielę Palmową chodziliśmy do kościoła. Pamiętam, że zawsze w śmigus-dyngus wychodziliśmy z kuzynostwem na podwórko, biegaliśmy w słońcu z najprostszymi, "sikającymi" jajkami lub też dającymi największy prestiż, ogromnymi bazukami :). Pamiętam to wszystko, ale jak przez gęstą mgłę - tak gęstą, jak ta, którą widzę każdego dnia za oknem. Teraz - jest piąty kwietnia, pada śnieg, a ja siedzę w dwóch swetrach, zastanawiając się, czy kiedykolwiek przyjdzie wiosna. A może dana nam została wieczna zima? Może każdy ma to, na co zasługuje. Może właśnie tak.

*******************

A dziś pragnę z dumą zaprezentować Wam zapowiadane wczoraj danie - które stanowiło w naszym domu świąteczny, wielkanocny obiad. No więc - bez zbędnych wstępów.

Piersi kaczki w aromatycznej marynacie z miodu, tymianku, wiśni i innych dodatków. Pieczone długo w soczystym soku i kaczym tłuszczu, dzięki czemu nie stały się suche i wiórowate - pozostały zaś mięsiste, gęste i miękkie. Do tego - pieczone z obtoczonymi w kaczym tłuszczyku i majeranku cząstkami jabłek... Podane zaś z chutney`em cebulowo-wiśniowym z chrzanem. O tak. Wszystko razem stanowiło doskonałe połączenie. Oczywiście - mięso kaczki to nie suchy, chudy kurczak, to zupełnie inny rodzaj mięsa. Dla mnie - przepyszny. Byłam naprawdę zadowolona z efektów. Gorąco polecam!

 

Metoda pieczenia piersi kaczki: z Kwestii Smaku (klik) – lecz nie stosowałam się do niej w 100 procentach. Jednak pieczenie w 90 stopniach w takim czasie, jak podano, uważam za zbyt mało. Generalnie, potraktowałam podane wskazówki raczej jako bardzo luźne. Sposób podania kaczki, marynata i cała reszta – autorskie.



Składniki (6 porcji)

Kaczka - marynata:

  • ok. 1,5 kg filetów z piersi kaczki ze skórą
  • 1 łyżka oliwy
  • 2 łyżki majeranku
  • 2 łyżki miodu
  • 2 duże ząbki czosnku
  • 1 łyżka konfitury wiśniowej
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • po 1/2 łyżki tymianku i imbiru
  • sól, pieprz

W misce wymieszać wszystkie składniki marynaty. Piersi kaczki umyć, osuszyć i poprzekrawać wzdłuż na pół – na cieńsze płaty. Skórkę ponacinać w kratkę. Mięso osolić, popieprzyć. Umieścić w głębokiej brytfannie i dokładnie natrzeć marynatą. Wstawić do lodówki na noc, do przeniknięcia się smaków.

Następnego dnia delikatnie usunąć z piersi łyżką resztki marynaty (aby kaczka nie pryskała) – jednak nie wyrzucać ich! Razem z resztkami marynaty z brytfanny i sokami, które nocą wypłynęły z kaczki, włożyć do miseczki. Suchą patelnię teflonową rozgrzać na gazie – nie potrzeba jej natłuszczać, gdyż ze skórki wytopi się duża ilość kaczego tłuszczu. Partiami kłaść piersi skórką do dołu i smażyć ok. 8 minut z jednej, a następnie 2 minut z drugiej strony. Podsmażone piersi przekładać do brytfanki, zaś tłuszcz z nich wytopiony przelewać do miseczki z resztkami marynaty. Piersi lekko oblać marynatą. Do brytfanny wlać ok. 1/2 cm wody i wstawić do nagrzanego do 100 stopni piekarnika. Piec ok. 80-90 minut (do zrumienienia, czas zależy od wielkości piersi, należy go kontrolować), co jakiś czas podlewając sokami wypływającymi z kaczki i raz nacierając pozostałą marynatą.

Jabłka pieczone w kaczym tłuszczu i majeranku:

  • 2 bardzo duże jabłka, twarde i soczyste
  • 2 łyżki majeranku
  • resztki marynaty wymieszane z tłuszczem wytopionym z kaczki

Ponadto:

Jabłka przekroić wzdłuż na pół, wyciąć gniazda nasienne i delikatnie usunąć skórkę. Pokroić je na cząstki. Obtoczyć w marynacie, oprószyć majerankiem.

Po 80-90 minutach pieczenia piersi kaczki przewrócić na drugą stronę, natrzeć resztkami marynaty raz jeszcze. Do brytfanny wrzucić w różne miejsca jabłka. Temperaturę podnieść do ok. 120 stopni i piec jeszcze przez ok. 30-40 minut – aż kaczka będzie rumiana i miękka (tu również czas podaję orientacyjny, trzeba kontrolować stopień wypieczenia mięsa). Gdy piersi będą już gotowe, wyjąć brytfankę z piekarnika i przykryć pokrywką. Zostawić mięso na ok. 10 minut, aby „odpoczęło”. Następnie pokroić w plastry, przełożyć na półmisek wraz z cząstkami jabłek w majeranku. Sok i resztki marynaty z brytfanny połączyć z resztkami marynaty i tłuszczu z miseczki, wymieszać i podgrzać, a następnie przelać do sosjerki. Mięso podawać polane sosem i obłożone kawałkami jabłek, z chutney`em cebulowo-wiśniowym (klik). Smakuje wyśmienicie w towarzystwie ziemniaków puree (przepis na puree idealne tutaj, klik), z buraczkami lub fasolką szparagową z bułką tartą.



Smacznego!!! *__*

 

czwartek, 04 kwietnia 2013

 

Omg, publikuję i publikuję, a potrawy wciąż piętrzą się na dysku! Cóż, nie pozostaje mi nic innego, tylko… dalej publikować. Przynajmniej mam wymówkę na to, że brak ostatnio jakichkolwiek wstępów do notek xd.

Nie raz już wspominałam, że ubóstwiam wprost wszelkie niekonwencjonalne, słodko-kwaśno-słone smaki, połączenie wytrawnego ze słodkim, mięsa z owocami, korzennymi glazurami, miodem… Rzeczą, za którą również wprost przepadam są owocowe chutney`e do mięs czy też serów. I to w każdej postaci. Od tych najprostszych i najbardziej znanych: konfitury z borówki czy żurawiny, bo te dużo bardziej wyszukane i złożone. Na blogu pojawiło się już kilka przepisów na wytrawne przetwory:

Dzisiaj mam natomiast przyjemność zaprezentować następny do kolekcji wytrawny chutney – który umilał nam tegoroczne święta wielkanocne. Chutney, albo też konfitura, to połączenie karmelizowanej, czerwonej cebuli, konfitury wiśniowej i odrobiny chrzanu, z majerankiem, tymiankiem, gałką. Idealnie pasuje jako dodatek do pieczystych, wędlin, serów… Ja natomiast przyrządziłam go w pewnym konkretnym celu… Powiem na razie tylko, że chutney stanowił przepyszny składnik świątecznego obiadu :>. Ale o tym w następnym poście! Tymczasem zapraszam na przepyszny, domowy wytwór. Bardzo w moim stylu. Naprawdę gorąco polecam!

 

Inspiracja: przepis z książeczki Poradnika Domowego pt. Słodka Wielkanoc 2013. Ja jednak zmieniłam proporcje, sposób przygotowania, dałam dużo mniej chrzanu, więcej wiśni, czerwone cebule, doprawiłam też wg własnego uznania. Podaję po zmianach.


Składniki (miska sosu):

  • 3 czerwone cebule
  • 3 łyżki oliwy
  • 200 g konfitury wiśniowej
  • 1 łyżeczka chrzanu
  • 3/4 szklanki wody
  • sól, pieprz
  • gałka muszkatołowa
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka tymianku, 1/2 łyżeczki majeranku

Cebule obrać, posiekać. Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić cebulę i dusić na niewielkim ogniu ok. 15 minut, aż się skarmelizuje – cebula jednak nie może  stać się chrupka, ma być miękka i oblepiona oliwą. Po tym czasie dodać wodę, konfiturę wiśniową, chrzan i wszystko wymieszać. Dusić na minimalnym palniku kilkanaście minut, aż całość zgęstnieje i się zredukuje. Doprawić solą, pieprzem, gałką, sokiem z cytryny, tymiankiem i majerankiem. Podawać można na ciepło – jako sos do mięs (np. do piersi kaczki pieczonej w majeranku, przyprawach i z jabłkami – jak zrobiłam to ja – przepis tutaj, klik) albo też na zimno – jako wspaniały dodatek do wędlin czy wyrazistych serów.

... A już jutro - przepis na pyszne główne danie obiadowe, którego jednym z kluczowych składników będzie prezentowany dzisiaj chutney! Zapraszam serdecznie! :)

 

Smacznego!!! *_*

 

środa, 03 kwietnia 2013

 

A dzisiaj… szybko, aby zdążyć przed końcem akcji Wielkanocne Smaki – publikuję drugi z przepysznych mazurków, które w tym roku zagościły na naszym świątecznym stole!

I choć to w tym orzechowym mazurku ze śliwkami w rumie i czekoladową truflą (polecam bardzo, bardzo – klik!) zakochałam się bez pamięci, to i ten dziś prezentowany był wprost przepyszny, przesłodki i wyborny! ;).

Jest tu więc kruchy, maślany spód z sezamem, na to cienka warstwa wiśniowej konfitury i przepyszna masa chałwowa – z waniliowej chałwy i śmietanki kremówki. Do tego prażone włoskie orzechy… Omg, delicje! Mazurek sezamowy z chałwą, wiśnią i orzechami włoskimi. Niebo w gębie! Polecam gorąco!

Ponadto – polecam bardzo gorąco prezentowany przeze mnie wczoraj wytrawny tort twarogowy z niebieskim serem, winogronami i orzechami – oryginalny, przepyszny smakołyk, koniecznie do spróbowania! :) – przepis tutaj, klik!

Przepis jest inspirowany licznymi znalezionymi w Internecie, ogólne proporcje i koncepcja mazurka – autorskie.


Kruchy spód z sezamem (mały mazurek):

  • 200 g mąki pszennej
  • 20 g mąki ziemniaczanej
  • 80 g ziaren sezamu
  • 2 żółtka
  • 150 g masła
  • 70 g cukru

W misce umieścić wszystkie składniki ciasta. Siekać je nożem, a następnie krótko formować palcami „kruszonkę”, do połączenia się składników, po czym uformować gładką kulę ciasta. Rozwałkować je na prostokąt wielkości formy i wylepić natłuszczoną i wysypaną bułką formę. Można dodatkowo z pozostałych skrawków ciasta uformować dekoracyjne kuleczki lub wałki po bokach ciasta. Ciasto ponakłuwać widelcem. Piec ok. 25-30 minut w 180 stopniach, do lekkiego zezłocenia. Wystudzić.

Krem chałwowy z orzechami:

  • 300 g chałwy waniliowej
  • 200 ml śmietanki kremówki 30 lub 36 %
  • 8 czubatych łyżek cukru pudru
  • 2 duże garści włoskich orzechów

W rondelku wymieszać śmietankę, cukier i pokruszoną chałwę, a następnie podgrzewać, cały czas mieszając, aż całość utworzy jednolitą masę. Orzechy posiekać grubo i podprażyć na suchej patelni, po czym wmieszać do kremu. Całość odstawić do lekkiego zgęstnienia (masa nie może jednak być zbyt gęsta, gdyż wtedy nie damy rady ładnie rozprowadzić jej na konfiturze).

Ponadto:

  • 4 łyżki konfitury wiśniowej
  • kandyzowane wiśnie, orzechy lub wg uznania – do dekoracji

Wystudzony spód posmarować równomiernie wiśniową konfiturą. Całość pokryć kremem chałowo-orzechowym i ozdobić dowolnie – kandyzowanymi wiśniami, orzechami itp. Odstawić w suche i chłodne miejsce – aż masa chałwowa całkowicie wystygnie i zgęstnieje.

Smacznego!!! *_*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcjach:

 
1 , 2