Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi

Wpisy z tagiem: kokos

poniedziałek, 10 października 2016

 

Zapraszam na przepyszne ciasto czekoladowe. Ale od początku - znalazłam kiedyś w sieci przepis na ciasto czekoladowe z pestkami dyni (na Kwestii smaku konkretnie), ale jakoś nie przekonywało mnie w stu procentach i tak sobie leżało na liście "do zrobienia". Aż ostatnio wpadłam na super pomysł.

Masło w cieście zastąpiłam przepysznym, nierafinowanym olejem kokosowym (takim o kokosowym zapachu), zaś mąkę dyniową - wymieszanymi zmielonymi pestkami dyni i zmielonymi wiórkami kokosa. W ten sposób powstało przepyszne, ciężkie, ciągnące ciasto czekoladowe, trochę jak brownie, ale jeszcze bardziej klejące - o kokosowym smaku i zapachu oraz ciekawej strukturze. Bezmączne, w sumie - całkiem zdrowe, bo w końcu ciemna czekolada, olej kokosowy i zmielone ziarna... Ja takie ciasta uwielbiam, chociaż nie wiem, czy poleciłabym je kulinarnym konserwatystom ;). Wszystkich innych zachęcam gorąco!

 

Ciągnące bezmączne ciasto czekoladowo-kokosowe z pestkami dyni

Inspiracja: ten przepis, jednak zamieniłam masło na olej kokosowy nierafinowany, a mąkę dyniową – na zmielone pestki dyni i wiórki kokosowe.

Składniki (tortownica 18 cm):

  • 60 g oleju kokosowego
  • 135 g gorzkiej lub deserowej czekolady
  • 2 jajka
  • 65 g cukru
  • 35 g wiórków kokosowych (+ więcej do posypania)
  • 50 g pestek dyni (+ więcej do posypania)

Wiórki kokosowe i pestki dyni zmielić razem w blenderze na mąkę. Połowę czekolady roztopić w kąpieli wodnej wraz z olejem kokosowym, lekko przestudzić. Wymieszać z roztrzepanymi żółtkami oraz mieszanką dyniowo-kokosową. Białka ubić na sztywno, a następnie po łyżce dodawać cukier, ubijając, do uzyskania gęstej i sztywnej masy jak na bezę. W trzech turach dokładnie wmieszać do masy czekoladowej. Na koniec dodać posiekaną resztę czekolady.

Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia (dno), boki nasmarować tłuszczem. Masę przelać do formy, wyrównać. Włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec ok. 20 minut. Wyjąć, studzić przez 30 minut – ciasto opadnie.

Nieco wiórków kokosowych zmielić z pestkami dyni na mąkę, aby otrzymać „zieloną” posypkę (więcej dyni niż wiórków, na oko). Posypać ciasto. Przestudzić całkowicie (dopiero gdy ciasto będzie zimne i czekolada w cieście stężeje, będzie się dobrze kroić).

 

Smacznego!!!

 

poniedziałek, 25 lipca 2016

 

Dziś przepis na zdrowy i wegański deser! Który jest tak zdrowy, że bez wyrzutów sumienia możecie jeść go na śniadanie ;). To najprawdziwsze jagody z kruszonką z płatków owsianych, migdałów i kokosa, z olejem kokosowym. Robi się błyskawicznie i bezproblemowo, a najlepiej smakuje z lodami lub gęstym słodkim jogurtem :)

 

Crumble z płatków owsianych, kokosa i migdałów z olejem kokosowym i jagodami

Przepis z książki Kingi Paruzel Fit słodkości, podaję po zmianach.

Składniki (okrągła forma ok. 24 cm):

  • 3 niepełne szklanki jagód (lub mieszanych owoców leśnych)
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1/3 szklanki oleju kokosowego nierafinowanego
  • 1/4 szklanki płatków migdałowych
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • 1/4 szklanki miodu
  • 1/4 szklanki cukru, cukru brązowego lub ksylitolu (lub do smaku, zależy od owoców)
  • wanilia (np. ekstrakt)

Owoce umyć, osuszyć. Olej kokosowy roztopić. Dodać do niego migdały, kokos, wanilię i płatki owsiane. Wmieszać też miód i cukier/słodzik. Na koniec wmieszać owoce. Przełożyć do natłuszczonej foremki. Piec w 180 stopniach ok. 20 minut, aż wierzch się zrumieni. Podawać z gęstym jogurtem lub gałką lodów.

 

Smacznego!

 

piątek, 13 maja 2016

 

Dziś prezentuję Wam bardzo lekki deserek ;) - bezy pina colada! Kruche gniazdka bezowe z odrobiną bitej śmietany, ananasową frużeliną i wiórkami kokosowymi. Powiew tropików w polski dzień! :) Polecam serdecznie!

 

Gniazdka bezowe z bitą śmietaną, frużeliną ananasową i kokosem

Przepis na gniazdka z Moich Wypieków, frużelina i całość – pomysł autorski.

Składniki na bezy (16 małych gniazdek):

  • 4 białka
  • szczypta soli
  • 240 g cukru
  • 1 łyżka soku z cytryny

Białka ubić na sztywno z solą, a następnie po łyżce dodawać cukier, ubijając, do uzyskania sztywnej, lśniącej masy. Wmieszać sok z cytryny. Ozdobną tylką wyciskać na papier do pieczenia nieduże gniazdka. Włożyć do piekarnika nagrzanego do 120 stopni i suszyć ok. 1,5 godziny. Wystudzić całkowicie.

Frużelina ananasowa:

  • 1,5 puszki ananasa (waga całej puszki 540 g)
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • 1 łyżka soku z cytryny

Ananasy pokroić w kostkę. Włożyć do garnka razem z cytryną, cukrem i szklanką wody. Zagotować. Dodać skrobię rozrobioną w łyżce wody, gotować do lekkiego zgęstnienia. Żelatynę namoczyć przez 10 minut w 1 łyżce wody, dodać do garnka. Podgrzać do rozpuszczenia – nie gotować! Całkowicie wystudzić, schłodzić w lodówce.

Bita śmietana:

  • 300 ml śmietanki kremówki
  • 1 łyżeczka cukru pudru
  • wiórki kokosowe

Śmietankę ubić na sztywno, pod koniec dodając cukier.

Gniazdka napełniać bitą śmietaną, na to kłaść frużelinę. Posypać wiórkami. Jeść od razu po przyrządzeniu.

 

Smacznego!!!

 

piątek, 04 grudnia 2015

 

Zaczął się grudzień, niedługo mikołajki, a ani się obejrzymy, będzie już Boże Narodzenie. Dlatego w tym roku postanowiłam zaprezentować przed Świętami nieco więcej propozycji na Święta. Był już pstrąg, był Tort Pierniczkowe Jabłko - dzisiaj natomiast zapraszam na dwa rodzaje ciasteczek.

Pierwsze - to ciasteczka mocno imbirowe. Kruche i chrupiące z zewnątrz, w środku nieco miękkie, mocno rozgrzewające i smakujące imbirem. Drugie zaś - to klasyczne florentynki, czyli ciastka składające się z bakalii pieczonych w maślanym karmelu z odrobiną mąki, a następnie pokrywane cienką warstwą czekolady. Chrupiące i o bogatym smaku, w mojej wersji - z orzechami włoskimi, pestkami dyni, wiórkami kokosowymi, rodzynkami i skórką pomarańczową. Polecam gorąco!

 

 

Ciasteczka mocno imbirowe

Przepis stąd, cytuję.

Składniki (ok. 20 ciastek):

  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 2 łyżki mielonego imbiru
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki sody
  • szczypta soli
  • 85 g masła, miękkiego
  • 125 g cukru
  • 1/2 jajka

Mąkę wymieszać z imbirem, cynamonem, sodą, solą. Odłożyć.

W misie miksera masło utrzeć na puszystą masę, stopniowo dodając cukier i nadal ucierając. Dodać jajko, utrzeć.

Do masy maślanej wsypać odłożone suche składniki i zmiksować.

Obtaczając dłonie w mące formować kulki wielkości niedużego orzecha włoskiego i układać na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce, w sporej odległości od siebie (mocno rosną na boki). Ciasteczka spłaszczyć dłonią.

Piec w temperaturze 175 stopni przez 12 - 18 minut do lekkiego zezłocenia. Wystudzić.

 

 

 

Florentynki z rodzynkami, pomarańczą, orzechami, dynią i kokosem

Przepis bazowy stąd, składniki – kompozycja własna. Cytuję.

Składniki (30 dużych ciastek):

  • 100 g rodzynków
  • 100 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 200 g mieszanki orzechów włoskich, pestek dyni i wiórków kokosowych
  • 50 g mąki pszennej
  • 120 g cukru
  • 120 g masła
  • 50 g kremówki
  • 200 g mlecznej czekolady 

W garnuszku na palniku umieścić masło razem z cukrem. Podgrzewać, do rozpuszczenia się masła i części cukru (cały cukier się nie rozpuści). Zdjąć z palnika, wlać śmietanę kremówkę, odstawić do lekkiego przestudzenia.

W naczyniu umieścić skórkę pomarańczową, rodzynki, mieszankę orzechową. Do bakalii dodać przestudzone masło z cukrem, wymieszać do połączenia.

Blachę do ciasteczek wyłożyć papierem do pieczenia lub matą teflonową. Ciastka na blachę nakładać łyżką w dużych odstępach od siebie - 1 płaska łyżka na każde ciastko, następnie spłaszczyć łyżką.

Piec w temperaturze 160 stopni przez około 15 minut do złotego koloru. Ciastka powinny się lekko rozpłynąć podczas pieczenia, a kiedy ich brzegi będą lekko brązowe, są gotowe. Wyjąć z piekarnika, pozostawić na blaszce do przestudzenia (dopiero wtedy się skleją).

Wystudzone ciastka od spodniej strony smarować roztopioną czekoladą i odkładać do stężenia czekolady, przy pomocy widelca można zrobić na niej wzorki.

 

Smacznego!!!

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

piątek, 30 października 2015

 

Najprostsze ciasteczka. Kokosanki. Aż dziw, że jeszcze nie znalazły się na blogu, zwłaszcza, że uwielbiam kokosa :). Lekko maślane, na samych białkach. Chrupiące z wierzchu i ciągnące w środku. Pyszne. Polecam :)

 

Kokosanki I, maślane

Przepis stąd.

Składniki (28 ciastek):

  • 2 białka
  • 120 g cukru
  • 200 g wiórków kokosowych
  • 50 g masła

Masło roztopić, połączyć z wiórkami, wystudzić. Białka ubić na sztywną pianę, następnie dodając po łyżce cukier i ubijając do uzyskania gęstej, lśniącej masy. Wymieszać dokładnie z wiórkami i masłem (masa ma być bardzo gęsta). Masę wykładać łyżką na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec w 180 stopniach ok. 15 minut.

 

Smacznego!

 

poniedziałek, 25 maja 2015

 

Dawno nie było na blogu nic słodkiego, a więc chyba dziś najwyższy czas. Jako, że sezon na rabarbar już się kończy, jako blogerka kulinarna nie wypadało, żebym nie przygotowała z nim ani jednego wypieku. Zapraszam więc na smakowite kruche ciasto z waniliowym creme patissiere, rabarbarem i kokosową kruszonką. Proste i pyszne. Ciacho nie jest mocno słodkie, a więc jeśli ktoś szuka porażającej słodyczy, powinien dodać więcej cukru. Polecam serdecznie!

 

Kruche ciasto z rabarbarem, crème pâtissière i lekko kokosową kruszonką

Przepis inspirowany tym, efekt – autorski.

Kruche ciasto maślane (średnia blaszka, ok. 30x40 cm):

  • 200 g masła, zimnego
  • 320 g mąki
  • 80 g cukru pudru
  • 4 łyżki wiórków kokosowych
  • 1 jajko
  • szczypta soli

Wszystkie składniki prócz jajka umieścić w misce, siekać nożem, a następnie palcami formować kruszonkę. Dodać jajko i zagnieść gładką kulę ciasta. Schłodzić w lodówce przez 30 minut. Następnie podzielić na pół. Połowę schować do lodówki, a resztę rozwałkować i wylepić nim natłuszczoną formę. Schłodzić ponownie. Podpiekać przez 20 minut w 180 stopniach.

Crème pâtissière (przepis z Moich Wypieków):

  • 500 ml mleka
  • 5 żółtek
  • 85 g cukru
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 34 g mąki pszennej
  • 34 g mąki ziemniaczanej

Mąkę, żółtka i 150 ml mleka zmiksować blenderem na gładką masę. Resztę mleka zagotować z cukrem i wanilią. Następnie zmniejszyć palnik i dodać do garnka masę mączną. Podgrzewać, wciąż mieszając trzepaczką, do uzyskania gładkiego, gęstego kremu. Wystudzić, umieszczając na powierzchni kremu folię, aby nie utworzył się kożuch.

Ponadto:

  • 500 g rabarbaru
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżki mąki pszennej

Rabarbar umyć, pokroić na kawałki. Wymieszać w misce z cukrem i mąką.

Na podpieczonym spodzie rozsmarować krem budyniowy. Następnie posypać kawałkami rabarbaru. Na wierzch zetrzeć na tarce pozostałą  część ciasta. Piec w 180 stopniach ok. 40 minut. Wystudzić.

 

Smacznego! :)

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

środa, 14 stycznia 2015

 

Czasu nie ma, niczego nie ma. Dodawanie kolejnych postów w biegu coraz bardziej mnie męczy. Ale co poradzić.

Zapraszam na przepyszne klopsiki w całkowicie nowym wydaniu - a mianowicie... kokosowym! Malutkie kuleczki z wiórkami kokosowymi oraz odrobiną limonki, naprawdę smakują kokosowo. Do tego miętowo-kokosowy dip śmietanowy... Przepyszne, niebanalne połączenie. Co więcej - po usmażeniu stosu klopsów w mieszkaniu nie było czuć woni spalonego oleju, lecz... zapach kokosowy! A mój chłopak ocenił danie jako raffaello w wersji słonej ;). Polecam gorąco!

 

Frykadele kokosowe z miętowym dipem

Przepis stąd, podaję po zmianach. Dip - przepis własny.

Składniki (4 porcje):

  • 500 g mięsa mielonego (wołowego lub drobiowego)
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych, lekko podprażonych
  • 1 ząbek czosnku, zmiażdżony
  • 1 mała cebula, drobno posiekana
  • po 1/2 łyżeczki kuminu, cynamonu, skórki startej z limonki
  • 2 łyżki soku z limonki
  • 1 jajko + 1 jajko
  • bułka tarta, olej
  • sól, pieprz

Mięso umieścić w misce, dodać czosnek, cebulę, wiórki, przyprawy, sok z limonki oraz jedno jajko, doprawić solą (sporo) oraz pieprzem, wyrobić. W jednym talerzu rozkłócić jajko z 2 łyżkami wody, w drugim wysypać bułkę tartą. Z masy formować małe kulki, obtaczać je w jajku i bułce tartej (lub tylko w bułce). Smażyć w głębokim oleju do zrumienienia, odsączać na papierowym ręczniku.

Dip kokosowo-miętowy:

  • 200 g kwaśnej śmietany
  • 1 łyżka wiórków kokosowych
  • posiekana mięta, sól, cukier

Śmietanę wymieszać z miętą i wiórkami, doprawić szczyptą cukru oraz solą. Podawać do frykadeli. Uwaga: dip najlepiej przygotować kilka godzin wcześniej i wstawić do lodówki do zgęstnienia i przegryzienia się smaków.

 

Smacznego!!!

 

wtorek, 22 kwietnia 2014

 

Ten tort w planach miałam już od dawna. Chociaż, w sumie, tak napisać mogłabym o większości moich tortów - bo plany na nie mam stworzone i spisane na długo przed wykonaniem, gdzie czekają tylko na okazję ;).

Uwielbiam kokosa, w każdej postaci. Prezentowałam już kiedyś tort kokosowo-czekoladowy w stylu Bounty, tym razem przyszła kolej na biały i delikatny Tort Raffaello!

Widziałam wiele przepisów na tort alla popularne pralinki, lecz żaden z nich absolutnie mi się nie podobał. Krem budyniowy? Totalna pomyłka. Krem z dodatkiem śnieżki do ubijania? Absolutnie nie. Mleko w proszku? A fuj, nie ma to z Raffaello nic wspólnego. Inne miały w kremie kokosowe wiórki - to też zdecydowanie nie to, w Raffaello krem jest gładki i aksamitny. Wreszcie postanowiłam wymyślić własny, autorski idealny tort Raffaello.

Góra i dół tortu to biszkopt migdałowy, z mielonych migdałów i z dodatkiem migdałowych płatków, które bosko chrupią przy jedzeniu. Nasączyłam je ponczem z kokosowego likieru. W środku - blat bielutkiej, soczystej kokosowej bezy. Całość przekładana boskim kremem z białej czekolady i śmietanki kremówki w proporcjach 50:50. Z czekolady i śmietany zrobiłam najpierw masę ganache, którą schłodziłam przez noc w lodówce i ubiłam na gęsty krem, dodając do niego kokosowy likier. Krem jest bardzo słodki - i taki ma być, tak samo jak bardzo słodkie są same pralinki. Nie dodawałam do niego wiórków kokosowych, bo przecież w kremie raffaello nie pętają się wiórki kokosowe, jest on aksamitny i gładki. Warstwy kremu posypałam za to kokosowymi wiórkami. Dekorację zaś stanowią ścianki z białej czekolady, wiórki kokosowe, płatki  migdałów i pralinki Raffaello. Ale się rozpisałam... :)

Tort wyszedł przepyszny. Bardzo słodki, i taki ma być, jak same pralinki. Kremowy, aksamitny i delikatny. Bardzo, bardzo gorąco polecam!!!

 

Tort Raffaello

Przepis autorski.

Blaty migdałowe (tortownica 18 cm):

  • 3 jajka
  • 70 g migdałów mielonych
  • 40 g płatków migdałowych, lekko pokruszone
  • 1 płaska łyżka mąki
  • 100 g cukru
  • szczypta soli
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Mielone migdały, mąkę, płatki migdałowe i proszek do pieczenia wymieszać w misce.

Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę, a następnie dodawać po łyżce cukier, wciąż ubijając, aż do uzyskania gładkiej, lśniącej i bardzo sztywnej masy (kilkanaście minut). Następnie dodać żółtka i krótko zmiksować do połączenia się masy. Kolejno w trzech turach dodawać migdały z mąką, krótko, lecz bardzo dokładnie mieszając drewnianą szpatułką, aby nie uszkodzić piany.

Masę wyłożyć do tortownicy (dno wyłożyć papierem do pieczenia), wyrównać. Piec ok. 30-35 minut w 170 stopniach, do suchego patyczka. Następnie wyjąć, nożem okroić boki, usunąć brzeg tortownicy i zostawić do całkowitego wystudzenia. Po tym odkroić „górkę” (nie będzie potrzebna), biszkopt przekroić na dwa równe blaty.

Beza kokosowa:

  • 2 białka
  • szczypta soli
  • 1/2 szklanki cukru
  • 100 g wiórków kokosowych

Białka ubić z solą na sztywną pianę, a następnie po łyżce dodawać cukier, wciąż ubijając, aż do uzyskania gładkiej, lśniącej i bardzo sztywnej piany (kilkanaście minut). Następnie wmieszać w trzech partiach wiórki, mieszając szpatułką, krótko, lecz dokładnie – aby nie naruszyć delikatnej struktury piany. Wyłożyć do tortownicy (dno wyłożone papierem do pieczenia), wyrównać. Piec w 180 stopniach przez ok. 30 minut, w połowie przykryć folią aluminiową, aby beza się nie rumieniła. Wystudzić.

Krem z białej czekolady i likieru kokosowego:

  • 250 ml śmietanki kremówki 30 lub 36 %
  • 250 g białej czekolady, posiekanej
  • 2 łyżki likieru kokosowego

Krem należy przygotować dzień wcześniej.

Śmietankę wlać do rondelka i podgrzewać do zagotowania. W misce umieścić połamaną czekoladę. Zalać ją wrzącą śmietanką i zostawić na minutę, po czym mieszać łyżką do czasu uzyskania gładkiej masy. Wystudzić. Masę włożyć do lodówki na całą noc. Po tym czasie będzie bardzo gęsta.

Nazajutrz masę ubić mikserem, tak, jakbyśmy ubijali śmietankę – należy bardzo uważać, aby nie przebić kremu. Wmieszać likier kokosowy.

Dekoracja czekoladowa:

  • 50 g białej czekolady

Czekoladę roztopić, a następnie rozsmarować prostokąt na papierze do pieczenia (na zimnym blacie), zaznaczyć wykałaczką miejsca, gdzie będziemy chcieli ją łamać (mi wyszło pięć cienkich prostokątów). Włożyć do lodówki do stężenia czekolady, po czym usunąć z papieru i połamać wg złączeń.

Poncz:

  • 5 łyżek likieru kokosowego
  • 2 łyżki wody

Składniki wymieszać.

Ponadto:

  • wiórki kokosowe, ok. 1/2 szklanki
  • 2 łyżki płatków migdałowych
  • 2 łyżki płatków z białej czekolady
  • 4 kulki Raffaello

Łyżkę kremu odłożyć.

Pierwszy blat migdałowy umieścić na paterze, nasączyć połową ponczu. Posmarować połową kremu i oprószyć wiórkami kokosowymi. Przykryć bezą kokosową, nie nasączać. Pokryć resztą kremu i posypać wiórkami. Nakryć drugim blatem migdałowym. Nasączyć resztą ponczu i posmarować górę oraz brzegi odłożonym kremem. Boki kremu obłożyć kafelkami z białej czekolady, a miejsca między nimi obłożyć wiórkami kokosowymi i płatkami z czekolady. Wierzch oprószyć wiórkami i płatkami migdałowymi. Udekorować kulkami Raffaello. Tort przechowywać w lodówce.

 

Smacznego!!! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcji:

piątek, 09 sierpnia 2013

 

O swoim stosunku do krewetek pisałam już kilka postów wcześniej. Dziś już więc nie muszę nic dodawać - wystarczy powiedzieć, że gdy byłam sama w domu, korzystałam z okazji przyrządzenia tych owoców morza jeszcze kolejny raz. Tym razem jednak postawiłam na smak krewetek w czystej postaci.

No, może nie do końca "czystej". Usmażyłam je bowiem w pysznym, kokosowym cieście i podałam z wyśmienitym wręcz i śmiesznie prostym sosem słodko-kwaśnym: na bazie majonezu, z ketchupem oraz dżemem morelowym i płatkami migdałowymi. Smakowały przepysznie, szkoda, że nie jadam krewetek częściej... Bo są łatwe i szybkie w przygotowaniu i można przyrządzić je na miliony sposobów, nie tracąc przy tym ich wyjątkowego smaku. Polecam więc serdecznie!

 

Inspiracja: przepis stąd, podaję wg własnych proporcji. Dodatek curry do ciasta – mój pomysł.

 

Składniki (2-3 porcje):

  • 20 krewetek królewskich, obranych i podgotowanych
  • 2 lekko czubate łyżki mąki
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 1 małe jajko
  • 5 łyżek mleka (około)
  • 1 płaska łyżeczka curry
  • olej
  • sól

W misce wymieszać mąkę, wiórki, jajko, mleko i curry, rozbełtać widelcem na jednolitą masę (nie będzie jednak całkiem gładka z powodu dodatku kokosa), tak, aby konsystencją przypominała gęstą śmietanę. Krewetki oprószyć solą. Na patelni rozgrzać dobrze olej. Krewetki kolejno zamaczać mocno w cieście i kłaść na rozgrzany tłuszcz. Smażyć na niewielkim ogniu po kilka minut z obu stron, tak, aby się przyrumieniły. Odsączyć z nadmiaru tłuszczu.

 

Sos słodko-kwaśny, majonezowo-ketchupowo-morelowy z migdałami

Inspiracja: przepis z reklamówki Knorra (chyba), ja jednak dodałam od siebie migdały i zamieniłam dżem brzoskwiniowy na morelowy. Podaję po modyfikacjach.

Składniki (1 miseczka):

  • 2 łyżki majonezu
  • 2 łyżki ketchupu
  • 2 łyżki dżemu morelowego
  • 3/4 łyżeczki curry
  • 1 łyżka płatków migdałowych, podprażonych i ostudzonych

W miseczce wymieszać wszystkie składniki sosu. Podawać do smażonych krewetek, maczając je w sosie.



Smacznego!!! *_*

 

niedziela, 23 czerwca 2013

 

To niesłychanie, że mija  już czwarty Dzień Ojca bez Ciebie. Nawet nie chodzi o banał, że lata te przeminęły jak jeden dzień. Ale o to, że ja ich w większości po prostu nie pamiętam. Chodzę po omacku w ciągu mijających obok dni, a w moim umyśle z niesłabnącą siłą wciąż rozgrywa się bitwa o zachowanie pamięci – o to, żeby te najstraszniejsze wspomnienia odeszły wreszcie w nicość, zwalniając miejsce dla tych najpiękniejszych, których jest przecież dużo, dużo więcej. Ale to nie jest takie proste.

Wczoraj były moje dziewiętnaste urodziny,. Wszyscy zawsze mówili: „urodziłaś się zaledwie niecałą godzinę przed Dniem Ojca, jak najpiękniejszy prezent dla swojego Taty”. Ale wiem, że prezent w postaci osoby o moich personaliach nie jest wystarczający.

Od dawna wiem, że jestem do Ciebie podobna, jak niektórzy często mówili „wykapany Tatuś”. Podobne mieliśmy charaktery, po Tobie chyba odziedziczyłam pasję i dryg do psychologii. I w pewnym stopniu też – miłość do jedzenia. Nie tylko w sensie biologicznym, oczywiście. Jedzenia – jako sztuki łączenia smaków, celebracji chwil spędzonych wspólnie przy stole.

Pamiętam, jak zawsze w restauracjach zamawiałeś egzotycznie dla dziecka wówczas brzmiące potrawy: zupę z raków, jagnięcinę, wołowinę w ekstrawaganckich sosach. Jak zachwycałeś się wykwintnymi potrawami Mamy – która zawsze lubiła wymyślać różne rzeczy dla Ciebie. Pamiętam, jak dziwiłeś się i zachwycałeś faktem, że Twoja kilkuletnia córka (tak, to ja…) od pulpecików i pomidorówki o stokroć woli śmierdzące, pleśniowe sery, hiszpańską chorizo, szpinak i carpaccio. Pamiętam każde wspólne wakacje, zawsze w ciekawych miejscach, połączone ze zwiedzaniem wyznaczonych przez Ciebie tras, poznawaniem lokalnej kultury i wspólnym spędzaniem czasu. To dlatego do dziś uwielbiam intensywne zwiedzanie, podczas gdy większość znajomych woli znacznie leżenie na plaży albo nieustające, wakacyjne imprezy.

Dzieciństwo to było dla mnie czekanie na Ciebie. Aż wrócić ze zjazdu, ze zgrupowania swojego stowarzyszenia, z pracy – której tak byłeś oddany. Ale wtedy, w soboty, siadaliśmy wieczorem wspólnie w pokoju, słuchaliśmy dobrej muzyki i rozmawialiśmy. Pamiętam, jak będąc dziewczynką wąchałam często kupowane przez Ciebie, dobre wino, a ty pytałeś, jakie wyczuwam w nim nuty smakowe.

Nigdy nie spróbowałeś żadnej zrobionej przeze mnie potrawy. Nigdy nic dla Ciebie nie mogłam ugotować. Ale to tylko dlatego – że kiedy jeszcze BYŁEŚ, nie odkryłam w ogóle swojej kulinarnej pasji. Kiedyś, lata temu, gdy zostałyśmy same w domu z siostrą, wpadłam na szalony pomysł przygotowania na Twój i Mamy przyjazd pieczonych placuszków z książki kucharskiej Kubusia Puchatka. Wyszły totalnie niezjadliwe, przesolone do granic możliwości. Ale Ty mimo tego byłeś nimi zachwycony, bo zrobiło je Twoje dziecko.

Już sobie wyobrażam, jak zachwycałbyś się daniami, które przygotowuje teraz. Jak byłbyś ze mnie dumny. Ale wiem, że przecież nigdy nie spróbujesz żadnej przygotowanej przeze mnie potrawy. Że nigdy nie upiekę Ci urodzinowego tortu. Zamiast tego idę powoli słoneczną, leśną dróżką, postawić na cmentarzu wazon pełen świeżych, wiosennych, jasnych kwiatów.

A wiem, że to danie smakowałoby Ci bardzo. Połączenie delikatnego mięsa z polędwiczki wieprzowej, zwiniętego w zgrabne roladki wypełnione namoczonymi w mleku wiórkami kokosowymi i świeżymi czereśniami, i kremowego, śmietankowo-czereśniowego sosu z octem balsamicznym. Młode ziemniaki, orzechowo-majonezowa surówka z selera. Wiem, że byłbyś ze mnie dumny. A zwłaszcza z tego, że danie ów wymyśliłam przecież sama. Rzecz, na którą większość ludzi nie zwraca uwagi, zachwycając się tylko powielającymi się, kiedyś – oryginalnymi, a teraz oklepanymi do cna przepisami. Może w jakiś magiczny sposób poczujesz smak mojej potrawy, przyjmując ją jako iluzoryczny, niematerialny prezent na Dzień Ojca. Wszystkiego najlepszego, Tato.

 

Przepis autorski.

 

Składniki (3 porcje)

Roladki z polędwiczek wieprzowych z czereśniami i kokosem w kremowym sosie balsamiczno-czereśniowym:

  • 1 polędwiczka wieprzowa (ok. 400 g)
  • 40 g wiórków kokosowych
  • 1/4 szklanki mleka
  • 5 łyżek wody
  • 2 łyżki oleju
  • 300 g czereśni
  • sól, pieprz
  • 3 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżka cukru
  • 1/3 szklanki śmietanki kremówki 30 % lub mleka kokosowego
  • 1 płaska łyżeczka skrobi, rozpuszczona w 1/4 szklance wody

Wiórki namoczyć w 1/4 szklanki mleka, zostawić do napęcznienia. Czereśnie umyć, usunąć pestki. 1/3 pokroić w kawałki.

Polędwiczki umyć, osuszyć i oczyścić z błonek. Następnie pokroić w poprzek na kawałki ok. 3 cm (wyszło mi 12 kawałków) i rozbić je tłuczkiem na cienkie, podłużne pasy. Natrzeć solą i pieprzem. Następnie na każdym kawałku rozsmarowywać masę kokosową i z jednej strony układać po kilka kawałków czereśni (tych pokrojonych). Zwijać małe roladki i spinać je wykałaczką.

Na patelni rozgrzewać olej i partiami obsmażać roladki z kilku stron, po 3 minuty z każdej strony. Następnie zdjąć je z patelni. Jeśli roladki będą jeszcze surowe w środku, przełożyć je do naczynia żaroodpornego i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni, najlepiej z termoobiegiem, i piec jeszcze kilka minut.

W międzyczasie przygotować sos. Do rondla wrzucić resztę czereśni, dodać cukier oraz wodę. Gotować na niewielkim ogniu ok. 10 minut, aż owoce zmiękną. Dodać ocet balsamiczny i śmietankę lub mleczko kokosowe, wymieszać i gotować chwilę do zgęstnienia. Doprawić lekko solą. Dodać skrobię rozprowadzoną w wodzie i gotować chwilę, aż sos będzie gęsty. Roladki podawać pokrojone z czereśniowo-śmietankowym sosem.

 

Surówka z selera z orzechami włoskimi:

  • ok. 350 g selera, waga po obraniu
  • 2 płaskie łyżki majonezu
  • sól, pieprz, cukier
  • garść orzechów włoskich, grubo posiekanych

Umytego i obranego selera zetrzeć w paski na tarce o dużych oczkach. Następnie umieścić w misce, wymieszać z majonezem, doprawić do smaku pieprzem, cukrem i lekko solą. Wmieszać orzechy. Wstawić do lodówki na 30 minut do przegryzienia.

 

P.S. Wciąż gorąco zachęcam do oglądania przepisu na mój Tort Urodzinowy - Bakaliowy Klejnot Orientu. Mmmm, niebo w gębie! KLIK

 

Smacznego!!! *_*



 

Ten wpis bierze udział w akcji:

 
1 , 2 , 3