Tagi
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Odszukaj.com - przepisy kulinarne Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi

Wpisy z tagiem: masa kajmakowa

poniedziałek, 28 marca 2016

 

Już prawie po Świętach, jedzenie na stole, pogoda piękna, nic, tylko się cieszyć... Przynajmniej tak powinno być. Jakkolwiek by nie było, ciasta w tym roku przygotowałam pyszne :D. Dziś chciałabym zaprezentować Wam dwa pyszne mazurki. Oczywiście, nie trzeba zawsze sztywno trzymać się nazw i można zrobić je równie dobrze w postaci zwykłej tarty na każdy dzień, a nie czekać do następnej Wielkanocy.

Oba wykonałam na kruchym cieście ucieranym - chciałam sprawdzić, jak smakuje. Jest nieco bardziej puszyste i miękkie niż tradycyjne, a przy tym nie zajmuje tyle czasu jego robienie - warto spróbować ;). Pierwszy mazurek posmarowałam domowym, pachnącym kajmakiem z wanilią i ozdobiłam rodzynkami oraz solonymi orzeszkami. Drugi - zrobiłam na podobieństwo krakowskich ciasteczek: z porzeczkowym dżemem oraz bezą z orzechami włoskimi i migdałami. Na szczęście jeszcze zostało kilka kawałków - polecam więc i zapraszam!

 

 

 

Mazurek z domowym kajmakiem, solonymi orzeszkami i rodzynkami

Przepis autorski.

Składniki na kruchy spód ucierany:

  • 3 łyżki cukru
  • 200 g masła, miękkiego
  • 2 szklanki + 1 łyżka mąki
  • szczypta soli
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany 

Masło i cukier utrzeć mikserem lub malakserem. Dodać resztę składników i zmiksować na gładkie ciasto. Rozsmarować w natłuszczonej blasze 25 x35 cm. Schłodzić w lodówce. Upiec na lekko rumiany kolor w 180 stopniach przez ok. 15 minut.

 

Domowy kajmak:

  • 2 szklanki mleka
  • 2 szklanki kremówki 30 %
  • 2 lekko czubate szklanki cukru
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego lub ziarenka wanilii
  • 1 duża łyżka masła

Składniki umieścić w garnku z grubym dnem. Zagotować i gotować na małym ogniu, co jakiś czas mieszając, przez ok. 1,5-2 godziny lub do uzyskania gęstego, bursztynowego kajmaku. Dodać wanilię i masło, wymieszać.

Masę rozsmarować na spodzie (gorącą, zanim zastygnie).

Ponadto:

  • 1/2 puszki solonych orzeszków, rodzynki

Udekorować orzeszkami i rodzynkami. Odstawić do stężenia kajmaku.

 

 

Mazurek z czarną porzeczką i bezą migdałowo-orzechową

Inspiracja: ten przepis, podaję własną wersję.

Składniki na kruchy spód ucierany:

  • 3 łyżki cukru
  • 200 g masła, miękkiego
  • 2 szklanki + 1 łyżka mąki
  • szczypta soli
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany

Masło i cukier utrzeć mikserem lub malakserem. Dodać resztę składników i zmiksować na gładkie ciasto. Rozsmarować w natłuszczonej blasze 25 x35 cm. Schłodzić w lodówce. Upiec na lekko rumiany kolor w 180 stopniach przez ok. 15 minut.

Ponadto:

  • 6 czubatych łyżek dżemu z czarnej porzeczki
  • 6 białek
  • 2 szklanki cukru
  • 200 g mieszanki orzechów i migdałów, drobno pokrojonych
  • 4 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej

Na upieczonym spodzie rozsmarować dżem.

Białka ubić na sztywno, a następnie dodawać po łyżce cukier, ubijając, do uzyskania sztywnej, lśniącej masy. Wmieszać orzechy. Masę przełożyć do garnka i podgrzewać kilka minut, aż cukier zacznie się rozpuszczać. Wmieszać mąkę. Bezę rozsmarować na mazurku (może być jej nieco za dużo). Odstawić na 30 minut, aż nieco się wysuszy. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 160 stopni i piec ok. 40 minut, aż będzie z wierzchu chrupka.

 

Smacznego!

 

środa, 17 lutego 2016

 

Pisałam nieraz o tym, że zdarza mi się czytać komentarze czytelników na blogach - podnosząc sobie ciśnienie do granic możliwości; może to wyraz jakiegoś masochizmu, nie wiem. Dziś, przy okazji publikowanego ciacha, chciałabym wyprostować kilka głupot na temat przyrządzania kremu maślanego. Ale najpierw jeszcze jedno: otóż natykam się czasem na totalne bzdury pisane przez samych... blogerów, np. w odpowiedzi na komentarze czytelników - zawierające niby eksperckie porady na temat różnych spraw. Oczywiście nie jest to nagminne, ale znalazłam parę takich kwiatków nawet na jednym z popularniejszych polskich kulinarnych serwisów (nie podam nazwy oczywiście). Jako, że stosunkowo często robię kremy maślane, bo bardzo je lubię, "poprawię" kilka "porad", na które natknęłam się kiedyś w sieci.

A więc wyczytałam gdzieś, że krem mógł się zwarzyć z takiego powodu, że... dodało się zbyt mało cukru pudru o.O Tego nawet nie skomentuję, bo nie potrafię sobie wyobrazić, w jaki sposób coś takiego mogło przyjść komuś do głowy. Otóż - nie, to nie może być powód zwarzenia się kremu ;). Dalej - podaniu budyniu do masła należy mieszać całość mikserem bardzo krótko, ok. minuty, bo inaczej krem się zwarzy - znów: nie, bzdura. Po pierwsze - budyń do kremu należy dodawać po łyżce, stopniowo, wciąż miksując, i wynika z tego: po drugie - trwa do sporo czasu. Jak wrzucimy wszystko na raz i zaczniemy miksować przez minutę czy ilekolwiek, krem zwarzy się prawie na pewno. Dalej - "do kremu lepiej dodać margarynę, bo masło rozwodni krem" i podobne: "krem budyniowy po dodaniu masła stał się rzadki", "masło rozrzedziło krem budyniowy - przedtem budyń był bardzo gęsty" - otóż to kolejna bzdura, wyjaśniana najprostszymi zasadami fizyki. A więc od początku: masło jest tłuszczem STAŁYM. Jeśli nawet go rozpuścimy i dodamy do jakiegoś kremu, to po ponownym schłodzeniu krem zestali się, bo masło na powrót STWARDNIEJE - na logikę, przecież nie może być inaczej.

A więc - masło NIGDY nie rozrzedza kremu, zawsze go zagęści, bo chłodząc się, robi się po prostu stałe. Jeśli dodałaś/eś masło do kremu i zrobić się rzadki, to albo a)krem był za ciepły i rozpuścił masło - należy go schłodzić, a mocno zgęstnieje, b)źle przygotowałaś/eś budyń czy krem jajeczny. Kolejna rzecz - rada pisana przez blogera: jeśli krem ci się zwarzy, podgrzej masę na parze do usunięcia grudek i schłodź ponownie. Otóż - może i zlikwiduje to grudki w kremie, ale rozpuszczony i schłodzony krem maślany nigdy nie będzie nawet w połowie taki dobry jak dobrze zrobiony krem z utartego na puch masła - który jest lekki i puszysty. Aby sprawdzić o co chodzi, możecie roztopić, a potem schłodzić masło - i zobaczcie, jak zmieni się jego konsystencja. Jedynym dobrym sposobem na zwarzenie kremu, jaki znam, jest utrzeć w innym naczyniu małą ilość masła i dodawać do niego po łyżce, miksując, zwarzoną masę.

No i ostatnia rzecz na koniec - jak mogłabym tego nie dodać ;) - nigdy nie używajcie margaryny do maślanego kremu. Dla mnie coś takiego jest w ogóle niezjadliwe, jedno jest pewne - zepsuje smak kremu bardzo ;).

A więc po tym długim wstępie, zapraszam na proste i smakowite ciacho przekładane: biszkopt, powidła, krem toffi i bita śmietana. Polecam!

 

Ciasto z kremem toffi, powidłami i bitą śmietaną

Przepis autorski.

Składniki na biszkopt (forma 25x35 cm):

  • 8 jajek
  • 260 g cukru
  • 190 g mąki pszennej
  • 70 g skrobi ziemniaczanej
  • szczypta soli

Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić na sztywno z solą, a następnie dodawać po łyżce cukier, ubijając, do uzyskania sztywnej i lśniącej masy. Wmieszać żółtka. Mąki przesiać i wmieszać delikatnie, lecz dokładnie w trzech turach do masy. Całość wylać do formy (spód wyłożony papierem do pieczenia) i piec ok. 45 minut w 170 stopniach. Wystudzić. Wyjąć z formy, przekroić na dwa blaty (jeden grubszy, drugi cieńszy).

Poncz:

  • 1/2 szklanki wody
  • 1/4 szklanki likieru

Wymieszać.

Krem maślany toffi:

  • 100 g masła, miękkiego
  • 350 g kremu toffi (użyłam kremu z Lidla, może być kajmak)

Masło utrzeć na puch, a następnie po łyżce dodawać krem toffi.

Bita śmietana:

  • 250 g śmietanki kremówki 30 %
  • 1 łyżka cukru pudru

Bardzo zimną śmietanę ubić na sztywno, pod koniec dodając cukier puder.

Ponadto:

  • 1 słoik powideł śliwkowych

Grubszy blat biszkoptu położyć w blaszce, nasączyć. Pokryć powidłami i kremem toffi. Przykryć drugim blatem, nasączyć i pokryć bitą śmietaną. Przechowywać w lodówce. Przed konsumpcją wyjąć odpowiednio wcześniej, aby krem toffi zmiękł.

 

Smacznego!

 

czwartek, 10 grudnia 2015

 

Marlenkę jadłam kiedyś w jakimś słowackim schronisku górskim. Pamiętam to jak przez mgłę, jednak smakowała mi wtedy niezmiernie. Dawno chciałam wykonać ją w domu. Jako, że zbliżają się Święta, a jest to ciasto idealnie wpisujące się w klimat świąteczny, postanowiłam zrobić to teraz.

Kruche, pachnące blaty karmelowo-miodowe, rum i kajmakowy krem maślany... Dużo warstw i pysznego smaku. Wyszła idealna. Gorąco polecam!

 

Marlenka

Przepis na ciasto powszechnie znane, bazowałam na tym i tym, ale wprowadziłam własne zmiany. Podaję finalnie swoją wersję.

Składniki na blaty karmelowo-miodowe (tortownica 18 cm):

  • 250 g mąki pszennej
  • 50 g masła
  • 1 pełna łyżka miodu
  • 1/2 łyżki sody
  • 1/2 łyżki octu
  • 125 g cukru pudru
  • 1 jajko

Masło i miód roztopić w rondlu, dodać cukier puder i podgrzewać na małym ogniu, aż cukier się roztopi i całość zacznie bulgotać. Sodę i ocet wymieszać w szklance. Pieniącą się miksturę dodać do garnka i podgrzewać, mieszając trzepaczką. Dodać też jajka. Teraz całość podgrzewać, intensywnie mieszając trzepaczką, aby nie zrobiła się jajecznica. Gotować, aż masa się skarmelizuje i nabierze jasnobrązowej barwy. Zdjąć z palnika. Dodać mąkę, wymieszać i zagnieść gładką kulę ciasta. Przykryć ściereczką i zostawić na kilka minut do przestygnięcia. Uwaga: oryginalne przepisy podają, żeby zaczekać godzinę, ale lekko ciepła masa jest znacznie łatwa do formowania i tak też polecam zrobić. Masę podzielić na 6 równych części. Każdy kolejno rozwałkowywać i wylepiać natłuszczone dno tortownicy. Każdy placek piec ok. 7 minut w 175 stopniach. Wszystkie całkowicie wystudzić. Po wyjęciu z piekarnika będą bardzo miękkie i należy uważać, aby się nie rozpadły. Po schłodzeniu znacznie twardnieją. Jeden z blatów pokruszyć.

Poncz:

  • 1/4 szklanki esencjonalnej herbaty (dodałam czekoladową)
  • 3 łyżki rumu

Wymieszać.

Krem maślany kajmakowy:

  • 190 g masła, miękkiego
  • 300 g masy kajmakowej, w temp. pokojowej

Masło utrzeć mikserem na puch, a następnie po łyżce dodawać kajmak, ucierając.

Ponadto:

  • pokruszone orzechy włoskie
  • 100 g masy kajmakowej

Na talerzu ułożyć pierwszy blat, lekko nasączyć. Posmarować warstwą kremu. Podobnie postępować z resztą blatów. Ostatni blat położyć do góry nogami – aby równa część była na górze. Posmarować wierzch i boki kremem. Boki i krawędzie góry obsypać wymieszanymi okruszkami i orzechami włoskimi. Górę ozdobić dekoracyjnie wyciśniętą masą kajmakową. Tort wstawić do lodówki na co najmniej 24 godziny, po tym czasie blaty zmiękną i smaki się połączą. Przed konsumpcją wyjąć wcześniej z lodówki, aby krem zmiękł.

 

Smacznego! *_*

 

piątek, 25 września 2015

 

Słonecznikowca przedstawiałam już kiedyś na blogu, dawno temu. Wiedziałam jednak, że chcę powtórzyć wypiek - zarówno żeby zrobic lepsze zdjęcie, jak i ulepszyć przepis. I oto jest. Tym razem zamiast biszkoptu zrobiłam czekoladowe ciasto, inspirując się tym z Moich Wypieków. Jednak słonecznikowca z ten strony generalnie nie polecam, krem z podanych tam proporcji najzwyczajniej w świecie nie będzie się trzymał, krem ze starego przepisu, który dostałam od Mamy, jest znacznie lepszy. Puszka kajmaku, masło i karmelizowany słonecznik... Poza tym - czekoladowe ganache i pokruszony słonecznik na wierzch... Pyszności! Polecam :)

P.S. Nowa wersja słonecznikowca zastępuje starą w spisie treści, gdyby ktoś jednak chciał dokopać się do starej, znajdzie ją bez problemu w wyszukiwarce :) 

 

Słonecznikowiec z kremem toffi

Przepis jest połączeniem przepisu, który dostałam kiedyś od koleżanki Mamy oraz tego. Słonecznik jednak uprażyłam na patelni, a nie w piekarniku.

Składniki na ciasto czekoladowe (blacha ok. 25x35 cm):

  • 3/4 szklanki oleju rzepakowego
  • pół szklanki wody
  • 1 szklanka cukru + 0,5 szklanki
  • 3 łyżki kakao (płaskie)
  • 5 jajek, białka i żółtka oddzielnie
  • 1,5 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej 

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę, proszek, sodę - przesiać i odłożyć.

Olej, wodę, szklankę cukru i kakao zagotować do rozpuszczenia się cukru, wymieszać, wystudzić.

Białka umieścić w misie miksera. Ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania dodając stopniowo cukier (0,5 szklanki), łyżka po łyżce, dalej ubijając. Dodać wszystkie żółtka i ubić do otrzymania kremowej pianki. Wlać całą wystudzoną mieszankę i dokładnie wymieszać szpatułką lub na wolnych obrotach miksera do połączenia. 

Dodać przesiane suche składniki i delikatnie wymieszać szpatułką.

Formę wyłożyć papierem do pieczenia, samo dno. Boków niczym nie smarować. Przelać do formy ciasto, wyrównać.

Piec w temperaturze 180 stopni przez 45 minut lub do suchego patyczka. Wystudzić w uchylonym piekarniku. 

Po wystudzeniu ciasto wyjąć z formy, wyrównać, przekroić ostrym nożem na 2 blaty kakaowe.

Karmelizowany słonecznik:

  • 250 g słonecznika
  • 65 g masła
  • 7 łyżek cukru
  • 7 łyżek mleka

Masło, cukier i mleko umieścić w rondlu, wymieszać, zagotować. Gotować na małym ogniu, potrząsając patelnią, aż mieszanka zacznie się karmelizować. Wtedy dodać słonecznik, wymieszać i mieszając, podgrzewać aż cały się skarmelizuje. Należy uważać, żeby nie spalić mieszanki. Wylać całość na wyłożoną papierem do pieczenia blachę i zostawić do całkowitego przestudzenia. Następnie pokruszyć dość drobno.

Krem kajmakowo-maślany:

  • 200 g masła, miękkiego
  • 400 g masy kajmakowej
  • prawie cały słonecznik z przepisu powyżej

Masło utrzeć na puch. Następnie po łyżce dodawać masę kajmakową, ucierając. Na koniec wmieszać słonecznik.

Poncz:

  • 1/4 szklanki kawy
  • 1/4 szklanki likieru kawowogo

Składniki wymieszać.

W blaszce umieścić pierwszy blat ciasta, nasączyć. Wyłożyć cały krem. Przykryć drugim blatem, ponownie nasączyć.

Polewa czekoladowa:

  • 200 g czekolady (u mnie jedna gorzka i jedna mleczna)
  • 1 łyżka masła
  • 50 g śmietany kremówki

Składniki roztopić w kąpieli wodnej. Polewą polać ciasto, posypać resztą słonecznika. Wstawić do lodówki do stężenia. Przechowywać w lodówce.

 

Smacznego!!!

 

piątek, 14 lutego 2014

 

Słodki, kremowy sernik w uroczej, małej tortownicy - deser na walentynki dla dwojga zakochanych - idealny! :).

Choć ja nieraz już mówiłam, że za sernikami nie przepadam... I za każdym razem, jak najdzie mnie jakaś dziwna ochota, by takowy upiec - przekonuję się raz jeszcze... że miałam rację ;), to smakoszom serników z pewnością baardzo przypadnie do gustu ;).

Jest wilgotny, kremowy, mocno kajmakowy... Na kruchym, cynamonowym spodzie, z pyszną, kajmakową polewą i solonymi orzeszkami. Niebo w gębie ;). Serdecznie polecam!

... a z okazji walentynek życzę wszystkim Czytelnikom dużo miłości - nie tylko w ten jeden, wybrany dzień ;*

 

Sernik kajmakowy z solonymi orzeszkami

Inspiracja: przepis stąd, ja jednak znacznie zwiększyłam ilość kajmaku w masie – w innym przypadki byłby zupełnie niewyczuwalny. Polewa, spód i dodatek orzeszków – pomysł własny.

Kruchy spód cynamonowy (tortownica 18 cm):

  • 25 g cukru pudru
  • 50 g masła
  • 75 g mąki
  • 1 łyżka wody
  • 1 łyżeczka cynamonu

Mąkę, cukier puder i cynamon wymieszać w misce. Następnie dodać pokrojone na kawałki masło i siekać nożem, a następnie rozdrabniać krótko palcami do otrzymania "kruszonki". Dodać wodę w razie potrzeby i zagnieść szybko gładką kulę z ciasta. Schłodzić przez 10 minut w lodówce. Dno tortownicy natłuścić. Schłodzone ciasto rozwałkować, a następnie wylepić nim formę. Ponakłuwać widelcem. Piec ok. 10 minut w 180 stopniach. Wyjąć z piekarnika.

Masa serowa:

  • 500 g sera na serniki, 3-krotnie zmielonego (lub sera z wiaderka)
  • 80 g cukru pudru
  • 1 łyżeczka mąki
  • 1 żółtko
  • 1 jajko
  • 50 ml śmietanki kremówki 30 %
  • 400 g masy kajmakowej z puszki (polecam masę z Gostynia)

W dużej misce zmiksować ser z cukrem i wanilią. Dodać jajko, żółtko, mąkę i śmietankę – wszystko krótko zmiksować do połączenia się składników.

Kiedy masa będzie gładka, dodać masę kajmakową  i znów zmiksować do połączenia się składników.
Masę serową wylać na spód i wstawić do piekarnika (180 stopni) na 10 minut. Następnie zmniejszyć temperaturę do 150 stopni i piec kolejne 1 h 30 lub 40 minut - po 1,5 godzinie należy sprawdzić stopień upieczenia sernika. Jeśli się za bardzo rumieni, przykryć wierzch folią aluminiową.
Po upieczeniu uchylić drzwiczki piekarnika i zostawić sernik do całkowitego ostudzenia. Następnie włożyć na kilka godzin do lodówki, aby nabrał odpowiedniej konsystencji.

Ponadto:

  • 3 czubate łyżki masy kajmakowej
  • 1 łyżka mleka
  • 2 garści solonych orzeszków ziemnych

Masę kajmakową podgrzać z mlekiem w rondelku, aby uformować gładki sos. Przestudzić. Posmarować sosem ciasto i posypać fistaszkami. Przechowywać w lodówce.



Smacznego! :*

 

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

 

Szczerze mówiąc, nie wiem, czy pamiętam ten krem z dzieciństwa. Wiele osób z pokolenia `90 wspomina z rozrzewnieniem czy to krem Snickers, czy też Milky Way. Ja nie do końca do nich należę. To znaczy: pamiętam dobrze wygląd wspomnianych łakoci, pamiętam też ich widok na sklepowych półkach, jednak nie wiem, czy kiedykolwiek je jadłam, może bardzo sporadycznie – i też jakoś szczególnie mi na tym nie zależało, bowiem moi Rodzice odżywiali mnie raczej zdrowo. Nie pamiętam częstego pałaszowania chipsów albo batoników – i to wcale nie dlatego, że było mi to zabraniane, nie; po prostu sama się do tego nie garnęłam.

Jednak, jak to bywa, głos większości robi swoje – dlatego też wiedziałam, że prędzej czy później wykonam wyżej wymieniony krem sama w domu. Poza tym, zawiera on przecież wszystko, co uwielbiam: połączenie słonego masła z orzeszków ziemnych ze słodkim karmelem (czyli u mnie: masą kajmakową) oraz czekoladowym kremem (u mnie: domowym, lecz kupny w typie Nutelli również się sprawdzi). Jak się spodziewałam, krem posmakował mi bardzo. Do kruchych ciasteczek, owoców, do wyjadania łyżeczką. Prawdziwa guilty pleasure ;).

Co zaś się tyczy mlecznego bloku waniliowego – nie jadłam go nigdy wcześniej. W dzieciństwie Mama robiła mi raczej jego bardziej popularną, czekoladową (a raczej kakaową) wersję. Jednak biała, waniliowa również smakuje pysznie. Bardzo lubię mleko w proszku, więc przysmak jego fanom polecam szczególnie. Do tego ulubione bakalie, u mnie najchętniej: rumowe rodzynki. Prosto, pysznie. I sentymentalnie ;). Zapraszam serdecznie!

 

Domowy krem Snickers

Inspiracja: stąd.

Składniki (1 słoik):

Do słoika wkładać naprzemiennie po łyżce każdego z trzech wymienionych kremów. Przechowywać w lodówce.

 

 

Blok mleczno-waniliowy

Przepis własny, powszechnie znany.

Składniki (keksówka):

  • 500 g mleka w proszku pełnego + 3 łyżki
  • 250 g masła
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • 1 paczka herbatników
  • opcjonalnie: rodzynki lub inne bakalie, namoczone w rumie

Do miski wsypać przesiane mleko w proszku (całość) i połamane na kawałki herbatniki (jeśli lubimy, również inne bakalie). W garnuszku zagotować 3/4 szklanki wody z masłem, wanilią i cukrem. Cały czas mieszać, aż masa będzie jednolita. Do miski z mlekiem w proszku i herbatnikami wlewać stopniowo miksturę, mieszając. Na koniec dokładnie wymieszać i wylać do wyłożonej folią aluminiową foremki. Wstawić do lodówki na co najmniej kilka godzin, do stwardnienia, a następnie kroić na kawałki.

 

Smacznego! :))

 

środa, 03 lipca 2013

 

Polskie morze nigdy nie kojarzyły mi się z głośnymi, zaludnionymi, pełnymi imprez kurortami typu Łeba, Hel, czy Władysławowo. Od dziecka jeździłam zawsze na wybrzeże zachodnie – do spokojnych, malutkich miejscowości letniskowych, gdzie, choć ludzi w sezonie i tak było sporo, panował raczej spokój, swojski klimat, a zamiast woni drinków – zapach smażonej, świeżej ryby. Najczęściej zaś odwiedzaliśmy zawsze Mrzeżyno – malutką miejscowość, położoną niedaleko miasta, gdzie mieszka moja rodzina i spędzałam tam zawsze długie tygodnie lata.

Generalnie wioska ta nie różni się zbytnio od innych, letnich wioseczek. Ale – z jednym wyjątkiem na pewno. Mieści się tam bowiem pewna niewielka kawiarnia – choć słowo to może jest nieodpowiednie, jest to bowiem raczej budka z ustawionymi obok kilkoma stolikami. Lecz w tym, niepozornym miejscu sprzedają niezaprzeczalnie najlepsze gofry na całym świecie.

Wszyscy mówią: „najlepsze gofry są tu”, „nieprawda, bo tam”. Jednak tak naprawdę miejsca, o których tak to ludzie lubią opowiadać, sprzedają bardzo podobne, banalne dość produkty. A w miejscu, o którym wspominam ja, są one diametralnie wręcz inne: nie te sztampowe, z owocami i bitą śmietaną. Gofry w owym punkcie zjeść można w wielu oryginalnych, niezmiernie ciekawych wariacjach: z kremem toffi i orzechami, z kremem czekoladowym, posypką i wiśniami, z prażonymi jabłkami i karmelem, ze słodkim serkiem i bakaliami. A każdy z nich posiada jakąś ciekawą, przykuwającą uwagę nazwę.

Moim najulubieńszym i najpyszniejszym był zawsze gofr „Krówka Milka” – uginający się dosłownie pod cudnymi dodatkami, bez którego nie wyobrażam sobie żadnego letniego sezonu – i to oczywiście w ilości kilku sztuk. I ten właśnie przysmak był dla mnie inspiracją dla stworzenia tych oto tartaletek.

Nie posiadam niestety gofrownicy, więc wyżej wspomniany gofr był dla mnie tylko luźną inspiracją – ale właściwie to i nawet lepiej. Zawsze przecież muszę zrobić wszystko po swojemu :D. Bazę więc stanowi kruche, maślane ciasto – lecz tym razem nie moje ulubione, mocno maślane, a pâte sucrée, autorstwa P. Herme – ciasto kruche słodkie, zawierające mniej masła, zaś więcej cukru. Choć nadal o niebo wolę to mocno maślane, jest to mój ideał na wieki, to i to smakowało bardzo dobrze. Przez większą proporcjonalnie ilość mąki i dodatek całego jajka jest ono twardsze, nie kruszy się tak mocno i nie „rozpływa” w ustach. Byłoby świetne np. do kruchych ciasteczek. Jednak do tartaletek, wbrew pozorom nie wściekle słodkich, pasowało idealnie. Wnętrze zaś stanowią: krem toffi, złożony z masy kajmakowej oraz masła, pokrojone, świeże truskawki, prażone orzeszki laskowe, duża ilość bitej śmietanki oraz posypka krówkowa. Smakowało wręcz wybornie. Takie ciasteczka uwielbiam. Gorąco, gorąco polecam!!!

Przepis na kruche słodkie ciasto pâte sucrée – autorstwa P. Herme, cała reszta i koncepcja deseru - przepis autorski.

 

Składniki (5 tartaletek)

Pâte sucrée – (ciasto kruche słodkie) P. Hermé:

  • 250 g mąki pszennej
  • 125 g cukru pudru
  • 125 g masła, pokrojonego w kawałeczki (Herme zaleca takie w temp. pokojowej)
  • 1 jajko
  • ziarenka wyłuskane z laski wanilii (pominęłam)

Z podanych proporcji wyjdzie nam ok. 500 g ciasta. Do tartaletek potrzebne będzie ok. 300 g, resztę z powodzeniem można zamrozić lub wykorzystać na pyszne, kruche ciasteczka.

W misce wymieszać mąkę, cukier i wanilię. Dodać masło oraz jajko i palcami krótko formować „kruszonkę”. Następnie zagnieść szybko gładką kulę ciasta i włożyć ją do lodówki na 30 minut. Po tym czasie wyjąć, rozwałkować. Po kolei wylepiać ciastem wyłożone papierem do pieczenia lub folią foremki do tartaletek. Ponakłuwać widelcem i piec w 180 stopniach najpierw z obciążeniem przez ok. 7 minut, a potem bez przez ok. 10-13. Wystudzić całkowicie, a następnie wyjąć z foremek i usunąć folię.

Krem maślany toffi:

  • 170 g masy kajmakowej, kupnej lub domowej, w temp. pokojowej
  • 100 g miękkiego masła

Masło utrzeć mikserem na puch, a następnie po łyżce dodawać masę krówkową. Gotowy krem włożyć do lodówki.

Ponadto:

  • 6-7 sporych truskawek
  • 200 ml śmietanki kremówki 36 %
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 4 kruche krówki + 1 łyżka mleka
  • 30 g orzechów laskowych

Całkowicie wystudzone tartaletki napełniać kremem toffi. Trzy krówki włożyć do zamrażarki, aby bardzo mocno się schłodziły.

Jedną krówkę rozpuścić w łyżce mleka. Orzechy laskowe posiekać dość drobno i podprażyć na suchej patelni. Kolejno pędzelkiem maczanym w rozpuszczonych krówkach smarować brzegi tartaletek i oblepiać je posiekanymi orzechami. Wstawić do lodówki.

Truskawki umyć, usunąć szypułki. Pokroić je na małe kawałeczki. Krówki z zamrażarki zetrzeć na tarce, aby powstała z nich posypka. Mocno schłodzoną kremówkę ubić na  mocno sztywną pianę z łyżką cukru pudru. Następnie tutką z ozdobną końcówką wyciskać na tartaletki spore ilości bitej śmietany. Posypać pokrojonymi truskawkami oraz posypką krówkową.

Smacznego!!! *__*

 

 

Ten wpis bierze udział w akcjach:

wtorek, 18 czerwca 2013

 

Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz byłam w Cukierni u Sowy. Zapewne było to dawno temu, po jakimś rodzinnym obiedzie "na mieście" w Szczecinie. Jako pierwsze smakołyki z tego cudnego miejsca zapamiętałam kruche babeczki z owocami oraz te z kajmakiem. Ja, z małego miasteczka, nieznająca uroków kawiarni na choćby przyzwoitym poziomie, byłam nimi wówczas zachwycona. Później odkryłam, że podobne babeczki zrobić można łatwo w domu i że pojawiają się także w ofercie wielu innych cukierni. Ale ich smak, pysznych i wykonanych z największą pieczołowitością, zawsze kojarzył mi się będzie z Cukiernią Sowy.

Potem zamawiałam jeszcze zapewne parę razy jakieś ciasta z kremem, jednak naprawdę tego nie pamiętam. Wiem za to, że kiedyś jadłam tamtejszy tort ananasowy - w czasach całkowicie oderwanych z rzeczywistości, dlatego rzecz jasna, że nie pamiętam jego smaku. Mogę sobie tylko go wyobrazić.

Ale za to dwie rzeczy pamiętam doskonale. Po pierwsze - gdy kiedyś, podczas wakacyjnej, potwornej pracy nad morzem, mocno się przeziębiłam. Leżałam w łóżku, udając, że jest w porządku, żeby mnie przypadkiem nie zwolnili - a przyjaciółka przyniosła mi kawałek czekoladowego tortu od Sowy.

I drugie. I najlepsze. Kiedy Mama na 17 urodziny kupiła mi prawdziwy, klasyczny, wykwintny tort orzechowy z tamtej cukierni. To była jedna z najlepszych rzeczy, jaką jadłam w życiu. Wtedy jeszcze nie byłam aż tak zaangażowana w pieczenie, żeby zrobić sobie tort samodzielnie. Boję się nawet myśleć, ile to cudo mogło kosztować.

Ale osławionego tortu dacquoise stamtąd nie jadłam nigdy. Bo jakoś szczególnie nie przepadam za bezowymi ciastami i zawsze szkoda mi było "miejsca w żołądku" na tort z masą mascarpone i śmietany, gdy tyle najprawdziwszych, maślanych cudności mogłam mieć w zamian ;).

Wiedziałam jednak, że prędzej czy później sama go zrobię. Żeby przekonać się, czy tort naprawdę jest tak pyszny, jak wszyscy go malują. No i przecież - uwielbiam zarówno orzechy włoskie, jak i daktyle oraz kajmak. W połączeniu z lekką, słodką bezą i kremem z mascarpone i bitej śmietanki... Smakowało naprawdę przepysznie.

Oczywiście, zmodyfikowałam powszechnie znany przepis wg własnego uznania - nie znoszę robić czegoś dokładnie z czyichś proporcji (no, chyba że jest to jakiś osławiony w świecie deser znanego cukiernika ;)). Krem zrobiłam zupełnie z innych proporcji - chciałam, żeby był mocno kajmakowy i mniej piankowy.

A więc tort polecić mogę z czystym sumieniem. Myślę, że dla wielu sprawdziłby się idealnie nawet na większe uroczystości - bo choć ja wolę bogatsze, bardziej wymyślne ciasta, to przecież większość nie szaleje w kuchni aż tak bardzo ;d. Polecam więc gorąco!

 

Przepis stąd, ja jednak krem wykonałam według własnego uznania, od siebie dodałam też orzechy do bezy. Podaję po modyfikacjach.

 

Blaty bezowe:

  • 4 białka, bardzo dokładnie oddzielone od żółtek
  • szczypta soli
  • 200 g cukru
  • 1 łyżka cukru brązowego
  • 2/3 łyżeczki octu z białego wina
  • 6 suszonych daktyli, drobno posiekanych
  • 2 łyżki orzechów włoskich, drobno posiekanych

Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Następnie, po łyżce, dodawać cukry, wciąż miksując, aż do uzyskania lśniącej, gładkiej, bardzo sztywnej piany – będzie to trwać 10-15 minut. Następnie dodać ocet, wmieszać delikatnie daktyle oraz orzechy. Dwie blachy wyściełać papierem do pieczenia. Narysować na nich kółka o średnicy 20-21 cm. Masę bezową podzielić na dwie równe części i wyłożyć nią równomiernie kółka na papierze. Piekarnik nagrzać do 175 stopni. Blaszki wstawić do piekarnika i piec 2 minuty, następnie zmienić je miejscami i piec kolejne 2 minuty. Temperaturę zmniejszyć do 140 stopni i piec ok. 90-110 minut. Uwaga: co jakiś czas należy zmieniać blaszki miejscami, tak, aby jedna się nie przyrumieniła zbyt mocno, a druga nie pozostała zbyt miękka. Gotowe bezy powinny być leciutko zrumienione, twarde, chrupkie i suche. Wyłączyć piekarnik, bezy zostawić w środku do wystudzenia na kilka godzin lub całą noc.

Krem kajmakowo-bakaliowy:

  • 250 g serka mascarpone
  • 100 ml śmietanki kremówki 30 lub 36 %, bardzo zimnej
  • 210 g masy kajmakowej, kupnej lub domowej (przepis – klik)
  • 9 daktyli, drobno posiekanych
  • 1/3 szklanki orzechów włoskich

Orzechy włoskie posiekać, podprażyć na suchej patelni i zostawić do całkowitego ustudzenia.

Mascarpone utrzeć krótko na gładki krem. Następnie dodać masę kajmakową i wszystko zmiksować do uzyskania jednolitej masy. Kremówkę ubić na sztywno, a następnie dodać do kremu. Wszystko razem zmiksować na gładką masę. Na końcu wmieszać daktyle i orzechy.

Ponadto:

  • daktyle, pokrojone na połówki
  • orzechy włoskie, podprażone, całe lub grubo posiekane

Na paterze umieścić pierwszy blat bezowy. Rozsmarować na nim równomiernie prawie cały krem kajmakowo-bakaliowy. Następnie przykryć drugim blatem – ale tak, aby wypukłe jego części były na dole, jakby „do góry nogami”. Na wierzchu postawić kleksy z pozostałego kremu, wczepić w nie orzechy włoskie i daktyle do dekoracji. Tort wstawić do lodówki do schłodzenia.

Uwaga (N.): torty bezowe należy przekładać kremem w dniu podawania, aby beza nie rozmiękła i wyglądała estetycznie. Niestety, taki "świeży" tort trudno się kroi, ale cóż, warto trochę się namęczyć - albo rybki, albo akwarium.



Smacznego!!! :)

 

poniedziałek, 04 marca 2013

 

Jeszcze tylko cztery dni i znowu będzie piątek...

*****************

Cookie dough. Wspomnienie dzieciństwa, strachu przed tym, że "rozboli brzuch" :), kontrastującego z nieziemskim smakiem surowego ciasta. Robiłam już sernik na zimno z cookie dough (klik) i kieliszki z musem cookie dough (klik), obydwa były pyszne... Wiedziałam, że z serii słodkości z surowego ciasta jeszcze nieraz wyczaruję jakiś przysmak. Jako, że wielbię wręcz kruche ciasto maślane, kajmak, mleczną czekoladę - i kruche ciasteczka milionera (klik)... Cookie dough billionaire bars musiały być tym, co wypróbuję następne w kolejce!

Zainspirowana przepisem Cukrowej Wróżki, stworzyłam jednak wersję bazującą na moich sprawdzonych przepisach na poszczególne składniki deseru. A więc: kruche, maślane ciasto (w klasycznej wersji 3:2:1 - lub też w postaci ostatniej mojej miłości - klasycznego shortbreadu przedstawianego dwa posty temu). Na to - warstwa kremu cookie dough - czyli warstwa musu z surowego ciasta ;). Następnie - masa kajmakowa oraz na wierzchu - mleczna czekolada.

Omg. TO BYŁO NAPRAWDĘ SŁODKIE. Ale jednocześnie - dekadencko pyszne ;). Jednak - warstwa cookie dough nieco gubi się w tym ogromie pyszności i dodatków, następnym więc razem chyba zwiększę znacznie jej ilość i zrobię kruchą tartę tylko z kremem cookie dough. Ale i tak - ciasto było przepyszne! Polecam gorąco!

 

Inspiracja: przepis Cukrowej Wróżki (klik), ja jednak wszystkie warstwy wykonałam według moich własnych receptur.

 

Klasyczne kruche ciasto maślane (forma ok. 25x40 cm):

  • 300 g mąki pszennej
  • 200 g masła
  • 100 g cukru pudru
  • 1-2 żółtka
  • szczypta soli

Z podanych składników zagnieść ciasto, schładzać przez ok. pół godziny w lodówce. Następnie ciasto rozwałkować na niezbyt gruby placek i wylepić nim natłuszczoną i wysypaną tartą bułką blachę. Ponakłuwać widelcem, aby ciasto nie "urosło". Piec w 180 stopniach przez ok. 20 minut. Wystudzić.

Można również zrobić spód na bazie ciasta na idealny shortbread maślany - przepis tutaj, klik.

Warstwa cookie dough:

  • 220 g mąki
  • 280 g cukru pudru
  • 2 żółtka
  • 180 g miękkiego masła
  • 1/2 szklanki śmietanki kremówki 30 lub 36 %
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • kilka kostek posiekanej mlecznej czekolady

Masło utrzeć dokładnie z połową cukru. Żółtka ukręcić z resztą cukru na puszysty krem, a następnie dodać całość do masła po łyżce, uważając, aby masa się nie zwarzyła. Wsypać mąkę, dodać ekstrakt waniliowy i utrzeć całość na gładki krem. Śmietankę kremówkę ubić na sztywno, wmieszać do kremu. Na końcu dodać posiekaną mleczną czekoladę.

Na wystudzonym kruchym spodzie rozsmarować równomiernie masę cookie dough.

Ponadto:

  • 400 g masy kajmakowej (gotowej z puszki, powstałej poprzez gotowanie mleka skondensowanego słodzonego lub też - domowej, klik)
  • 200 g mlecznej czekolady
  • 2 łyżki oleju

Masę kajmakową rozsmarować równomiernie na spodzie pokrytym warstwą cookie dough. Czekoladę stopić w kąpieli wodnej z olejem, a następnie pokryć polewą gotowe ciasto. Schłodzić w lodówce aż do stężenia czekolady.

 

Smacznego!!! *_*

 

wtorek, 11 grudnia 2012

 

Miało być dzisiaj bardziej świątecznie, miało być mikołajkowo i marcepanowo - ale właściwie to deser, który mam zamiar (przyjemność!) Wam zaprezentować, z czystym sumieniem mogę polecić jako propozycja na świąteczny wypiek. Jest bowiem nieziemsko wręcz przepyszny! Nie potrzeba nawet żadnych długich wstępów.

Bardzo lubię banany - nawet w wersji saute i "na surowo". Ale już po jakiejś niewielkiej przeróbce, gdy usmażymy je, skarmelizujemy - bądź dodamy do ciasta, stają się wybornym wręcz smakołykiem. O swojej miłości do kajmaku i karmelu pisałam już niejednokrotnie - genialny aromat karmelizowanego cukru to jedna z rzeczy, bez których absolutnie nie mogłabym się obyć. A słodkie, tłuste, szlachetne maślane kremy do tortów i babeczek... Mój Boże, toż to najlepsza rzecz na świecie *__* (swoją drogą - sprawie kremów maślanych poświęcić muszę jeszcze jakiś osobny post). No i kokos. Nie wiem, jak to możliwe, ale kiedyś za nim nie przepadałam - a przecież zarówno mleczko, śmietanka jak i wiórki są po prostu przepyszne! To jedna z niewielu bakalii, które "na surowo" smakują prawie tak samo dobrze jak po uprażeniu!

No ok. To tyle napisałam. A co by było, gdyby... wszystkie te składniki połączyć w JEDNĄ CAŁOŚĆ? OMG *__*. Miękkie, wilgotne, kajmakowo-bananowe muffinki - albo raczej babeczki, bo są tak pyszne, że zasługują na tę właśnie nazwę... Mocno karmelowe, banany zaś nie są bardzo wyczuwalne - dodają jednak niesłychanego, charakterystycznego dla nich po obróbce aromatu i wilgotnej struktury. Już same muffinki są po prostu genialne - Cudawianko, dzięki, dzięki! :D. Ale jako, że nie uznaję zasady złotego środka, postanowiłam tym razem pójść na całość. Babeczki przyozdobiłam sowitą porcją maślanego, waniliowego kremu, nadziałam kapką masy kajmakowej oraz posypałam prażonymi wiórkami kokosowymi... Zdecydowanie jedna z lepszych rzeczy, jakie w życiu przyrządziłam - i jadłam! Poezja smaku. Polecam gorąco, gorąco!

P.S. Pamiętacie, jak jeszcze niedawno pisałam o poszukiwaniu genialnych karmelowych muffinek, podobnych do mojego ulubionego wypieku z popularnej sieciówki? No to właśnie je znalazłam!

Przepis na muffinki od Cudawianki (klik), ja jednak zmieniłam nieco proporcje, podaję po modyfikacjach. Pomysł z nadzianiem babeczek - autorski, przepis na krem - autorski, ogólna koncepcja babeczek - autorska.

 

Składniki na muffinki (ok. 10-12 małych):

  • 110 g mąki pszennej
  • 1/4 łyżeczki sody
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki cukru
  • 25 g roztopionego masła
  • 1/2 rozbełtanego jajka
  • 3/8 szklanki naturalnego jogurtu
  • 1/2 banana, dojrzałego (tylko takie uznaję! :) - N.)
  • 1/2 szklanki masy kajmakowej + 3 łyżki

Mąkę, sodę, proszek do pieczenia i cukier wymieszać w misce. W innym naczyniu umieścić ostudzone masło, jogurt, jajko, rozgniecionego widelcem banana i masę kajmakową. Wymieszać wszystko dokładnie. Następnie dodać suche składniki, wszystko wymieszać na w miarę jednolitą masę. Formy na muffinki natłuścić, nakładać do nich po łyżce ciasta, następnie na środek po 1/2 łyżeczki masy kajmakowej i resztę ciasta do 3/4 wysokości. Piec ok. 20 minut w 180 stopniach. Następnie wystudzić, wyjąć z foremek i odstawić do całkowitego ostudzenia.

Krem maślany waniliowy:

  • 100 g miękkiego masła
  • 1 żółtko (w temp. pokojowej)
  • 90 g cukru pudru
  • 1-2 łyżki mleka
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Masło utrzeć w misce na puch. Dodać cukier puder i rozbełtane żółtko, utrzeć na gładki krem. Wlać wanilię, a także mleko - tak, aby uzyskać odpowiednią konsystencję kremu - musi być dość sztywny. Gotowym kremem dekorować ostudzone babeczki.

Ponadto:

  • 50 g wiórków kokosowych

Wiórki uprażyć na suchej patelni, do lekkiego zezłocenia. Następnie posypać nimi babeczki. Poezja!

 

Smacznego!!! *__*

 

 
1 , 2